Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


22.03.2017

trzy wiersze na wiosnę


No chance - ELŻBIETA LIPIŃSKA

Chmura usiadła mi na twarzy,
udaje, że nie jest snem,
a ja udaję, że biorę to za dobrą monetę,
choć to zwykła, nic nie warta blaszka.
A przecież ma rację Yoko,
a dream you dream alone is only a dream.

Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny.
Więc witaj, chmuro dnia, wytarta blaszko,
z trudem odbijająca słońce. Witaj we śnie,
który nie może się obudzić.

z tomu "Na końcu języka" Mamiko Nowa Ruda 2013



Odwilż - DARIUSZ SUSKA

Przyszło na świat czyste i teraz się brudzi
na dachach blaszaków jeszcze jest ten śnieg

Pierwszy jasny świetlny, który nie zna godzin

Z łzy dobrego boga, który tu jest snem
przyszła na świat czysta i teraz się brudzi

Pierwsza jasna świetlna, która nie zna ludzi

z tomu "Duchy dni" Biuro Literackie Wrocław 2012



Cicho w domu - ANNA WIESER


Z koszul wychodzą jeże
Nikt nie chce ich dotykać więc rzucają się pod kolejki
Sznury jeży są jak korki w Kalifornii
Parzą się gotują i zlewają w ciszę
każdy głos może być wzięty za znak
albo co gorsza użyty

Siedzę plecami do liter
Naprzeciw mnie na linie pies tańczy piruety słów
Tłumaczy nas sobie w języku
wzruszająco wywalonym na wierzch
Boże jak dobrze, że mamy psa

z tomu "Delta wsteczna"WBPiCAK Poznań 2009


17.03.2017

TELEFON DO POETY - 21.03.2017 godz. 18:00 Nowy Tomyśl



ZAPRASZAM  :)

61. SZAFA JUŻ W SIECI



POEZJA

Lucyna Brzozowska, Karol Ketzer, Justyna Koronkiewicz,
Robert Konca, Damian Kowal, Agnieszka Moroz, Katarzyna Zwolska-Płusa

PROZA

Magda Harmon, Agnieszka Jeżyk, Wiktor Orzeł, Beata Zdziarska,
Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Maurizio L'Altrella, Michał Liszka, Alvarenga Marques, Tomasz Rozenberg,
Elenashirin Ferrario-Scacchi, Justyna Warwas

sZAFa Presents

Leszek Rózga - Ciało i duch
Jakub Sajkowski - O twórczości Yu Hua na przykładzie jego powieści i eseistyki
Maja Staśko - Otua. Autoterapeutyczność a autotematyczność
wokół Szklanych ust Lecha Majewskiego (VII)

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Paweł Dąbrowski - Burze teatralne * Ewa i jej papierowi kochankowie
Ewa Frączek - Rechot w teatrze
Leszek Jodliński - Cmentarz zapomnianych książek. Kartka z Lyonu
Klaudia Raczek - Dlaczego przestałam chodzić na prezentacje książek.
Spotkania autorskie jako narzędzie marketingu

TEATR-FILM

Leszek Jodliński - (Nie)szczęście świata
Natalia Kołaczek - Szwedzka teoria miłości, filmowa teoria szwedzkości.
Agnieszka Moroz - Rodzina jako zbiór pusty

RECENZJE

Paweł Dąbrowski - Autorefleksje z tomu do podróży. Justyna Bargielska, Selfie na tle rzepaku * Z dnia na dzień. Wiktor Orzeł, I tak dalej  * W pomrokach tożsamości. Julia Szychowiak, Naraz * Wrażliwy meeting z polityką. Dawid Mateusz, Stacja wieży ciśnień
Ewa Frączek - O trzech płytach i trzech poetach
Magda Gałkowska - Niebo jest najczystszym wierszem.
Damian Kowal Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha
Justyna Kasperek - Wiersz jako pośrednik. Kacper Bartczak -  Wiersze organiczne
Karol Maliszewski - Mowa obok jego mowy. Kilka zdań o interesującym debiucie. Daniel Fernandes da Fonseca, Ozory
Paulina Mikołajczyk - Grzegorz Bogdał, Floryda
Daria Nowicka - Wieloskrzydłe Motyle Nelly Sachs. Wokół Rozżaarzonych zagadek
Małgorzata Południak - Wiersze pierwsze i drugie. Karol Ketzer, Pięszczoty
Aleksandra Urbańczyk - Każdy ma swój Patusan… Joseph Conrad Lord Jim * Spotkanie z diabłem ryfejskim – czyli książka, która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Literackim „Z Biblioteki Ducha Gór”. Magdalena Woźniak Gniazdo żmij. Rzecz o laborantach z Karkonoszy
Marcin Włodarski - Czarne granice. Marcin Kydryński - Biel Notatki z Afryki
Małgorzata Zakrzewska - I nie wróciłeś... Marceline Loridan-Ivens

CZYTANIA

Sławomir Hornik - Zapamiętaj: jestem jedyny. (T. Majeran, Lekcja 1)


ZAPRASZAMY tutaj: http://szafa.kwartalnik.eu/61/spis.html


17.02.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 53



czyli : czarna dupa, smog i baca

Rwetes się zrobił po raz kolejny, bo MKiDN obcięło dotacje dla czasopism. Nietrudno się domyślić, że pod nóż poszły również literackie i rozgorzała dyskusja. Smutna prawda jest taka, że jako tak zwani literaci w tak zwanej czarnej dupie jesteśmy od dawna, a z ową dupą jest jak ze smogiem - zawsze w niej byliśmy, a zachowujemy się, jakby dopiero teraz to do nas dotarło.
Mądrzejsi ode mnie i głębiej siedzący w temacie, na przykład Radek Wiśniewski już sensownie na ten temat napisali, więc nie będę powielać. Jeszcze rok temu byłam oburzona i zdruzgotana, że nóż, że dobra zmiana, że nam usta zamykają itd itp, Jeszcze rok temu wierzyłam, że poezja jest dla kogoś, poza tymi, którzy ją piszą. Rok to spory kawał czasu, człowiek przestaje mieć złudzenia. Piszemy z różnych powodów, ja dlatego, że to mój wentyl i sposób komunikacji ze światem.To, co chcę powiedzieć, zwykle mówię w wierszach, Dlatego mnie osobiście poezja jest potrzebna. Podobnie każdemu poecie i poetce. Pytanie brzmi: komu jest potrzebna poza nami? Może jakiejś garstce nawiedzonych wrażliwców, albo spryciarzom do wyrywania panienek "na wrażliwca".  Wracając do czasopism, niestety ostatnimi czasy w tych, czytanych przeze mnie pojawiały się te same nazwiska, omówienia tych samych książek i nic nowego, nic świeżego, odnosiłam wrażenie, że redaktorzy boją się zaryzykować, a przecież tylu jest naprawdę niezłych, dobrych i czasem nawet świetnych debiutantów. Czytając prasę literacką odnosiło się wrażenie,. że na przestrzeni ostatnich kilku lat zadebiutowało góra pięć osób. Zastanawiam się po jaką w takim razie cholerę mają dostawać hajs na ten przykład trzy czasopisma literackie, w których będzie dokładnie to samo, tyle, że w innej kolejności? Na marginesie już podniosę kwestię, że owe trzy czasopisma czytałaby i tak tylko garstka osób, albo i nawet tyle nie. Jak wiemy rzadko zdarza się, że płacą nam na spotkania autorskie, choć zasadniczo wykonujemy pracę i na logikę powinniśmy być opłacani. Na logikę, bo tymczasem sprawa wygląda tak, ze jak chcesz się znaleźć w antologii to musisz zapłacić dwie stówy.
Dziś każdy może być poetą, więc mamy zalew grafomanii, a jak wiadomo każdy grafoman ma ambicję i ego, a jak jeszcze ma hajs, to jego na wierzchu. Chciałam zapytać kto i gdzie ma weryfikować jakość, skoro marnie, albo wcale nie opłacani krytycy piszą tam, gdzie im zapłacą, o książkach, o których jest "głośno", gdyż to się sprzeda? Pomijam już fakt, że rynek wydawniczy jest taki, ze ci krytycy często nie wiedzą, że jakieś książki w ogóle się ukazały, ponieważ dziś poeta sam się musi wypromować. Niech się w ogóle cieszy, ze ktoś mu wydał i resztą zajmie się sam. Czy ja narzekam? Nie. Jako trzecioligowa poetka uważam, że mam całkiem dobry odbiór mojej twórczości. Na cuda nie liczę, swoje miejsce znam i mi z tym dobrze, bo już mi się nie chce pchać. bo mnie może rozpuścił nieco fakt, że mam grono czytelników, których szanuję nade wszystko, a czasem pojawia się nawet jakiś nowy, co mnie cieszy. Może ochłońmy i zastanówmy się, czy fakt, że banda przygłupów (bo nie oszukujmy się, w MKiDN chyba nie ma nikogo mądrego) zakręciła kurek nie powinien nam dać do myślenia o tym, że jeżeli chcemy coś zmienić, to powinniśmy przestać mówić, że chcemy, tylko to po prostu zrobić. Jak? To druga kwestia warta zastanowienia. Czas spojrzeć prawdzie w oczy, U nas nie będzie tak, jak na Ukrainie, na spotkania z nami nie będą walić tłumy, bo tłumy pójdą na Greya i nocną wyprzedaż w Media Markt. A tak już poza wszystkim, to nie ma w nas solidarności, nie wspieramy się, wręcz przeciwnie. Każdy orze, jak może. Tu komuś nóżkę podstawi, w kuluarach dupsko mu zrąbie, ploteczki rozpuści. Tu maleńkie omijanie regulaminów na konkursach, potrójne tożsamości, bo tu już nawet nie chodzi o prestiż tylko o hajs kochani. Minęły czasy, gdy ogłoszenie nominacji do Bierezina wzbudzało emocje, rozkminy kto się kryje pod jakim godłem, gdy trzymało się kciuki za tego, czy tamtego. Minęły czasy, w których ludziom chciało się twórczo nie zgadzać, toczyły się zażarte dyskusje, a co bardziej krewki delikwent dał adwersarzowi po pysku. Jesteśmy w czarnej dupie, bo sami ją sobie zorganizowaliśmy. Konsekwentnie, z uporem maniaka piłujemy gałąź, na której siedzimy.
Nawiązując do dzisiejszego święta: Baco! Kota się nie pierze! Pieze się pieze ino nie wyżyma!

14.02.2017

wiersz na Walentynki


Kim jest ta dziwna nieznajoma? - RAFAŁ RÓŻEWICZ


Nie chcę Lwowa, nie chcę Wilna, tylko ciebie
w ustalonych granicach. Mimo że nie jestem rekinem
biznesu (czytaj: nie mam fory ani forsy) pływającym pod banderą
zachodnich korporacji - nowych dopisków w spisie

Międzynarodówek, oddzielonych grubą kreską przez rząd-
owe agencje PR - wysyłam ci oczko jak dyplomatyczną notę
i dzielę się buchem z zamykanej książki (trójkąt na drzwiach kibla
nie jest żadną trójcą), gdzie nagle się udaję, zrywając

nasze stosunki przerywane ruchem głowy, demontażem
wzroku - tak buduje się tarczę, co przechwytuje
szanse na osiągnięcie celu, jakim byłaś nawet z tym siniakiem,
co wydał się zdjęciem wcale nie z wakacji, więc gdy wracam na miejsce

by zobaczyć, że miejscu użyczyłaś pamięci o sobie i lekkiego
wgniecenia (jest jak upamiętniająca tabliczka), zamawiam
(bo co mogę zrobić) colę z lodem, by toczyły ze sobą zimną wojnę;
w szklance prawie jak w telewizji na co dzień (a naszą wojnę

przegrałem wraz z twoją ofensywą, szybko przełamałaś linię
obrony drzwi wejściowych). Gdzie teraz jesteś? Gdzie
zakładasz nogę na nogę? Ruchem tym wybijając godzinę "W",
co jest drogą do powstania, które pewnie gdzieś już jest tłumione

przez inne spodnie innego członka rodziny czasu i miejsca
(granice są po to, byś wiedziała, że się je przekracza).
Choć jestem zbyt leniwy, by dla ciebie sforsować Odrę.
Więc piszę wiersz, może jemu uda się kiedyś zagadać.


z tomu "Państwo przodem" Fundacja Duży Format Warszawa 2016



30.01.2017

KONKURS IM. KLEMENSA JANICKIEGO do 15.03.2017






Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu zaprasza do udziału w nowej edycji Konkursu poetyckiego im. Klemensa Janickiego. Termin nadsyłania utworów upływa 15 marca 2017. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi podczas festiwalu Poznań Poetów (15-20 maja 2017).


Jury: Krzysztof Hoffmann (przewodniczący), Mariusz Grzebalski, Jolanta Nawrot (laureatka poprzedniej edycji konkursu) oraz Janusz Rudnicki

Zasady: 
Uczestnik konkursu nadsyła zestaw oryginalnych wierszy własnego autorstwa o objętości ok. 2-3 arkuszy wydawniczych /40-60 str./, które nie były dotąd publikowane w prasie i almanachach. 
Zestaw wierszy musi być zaopatrzony w godło oraz osobny plik lub zamkniętą kopertę z danymi personalnymi autora. Prosimy o nadsyłanie czterech kopii każdego zestawu w przypadku wersji papierowej. Uczestnik nie musi być debiutantem. Limit wieku autora – 35 lat. 
Główną nagrodą jest publikacja zwycięskiego zestawu w postaci książki. Organizator zastrzega sobie prawo zgłaszania sugestii redakcyjnych, zmniejszania lub rozszerzania zawartości tomu w stosunku do propozycji wstępnej, a także – w ostateczności – nieprzyznania nagrody głównej i zastąpienia jej publikacją o charakterze zbiorowym lub wyróżnieniami o charakterze finansowym, równowartymi – łącznie – kosztom publikacji książkowej lub nieprzyznania nagród. Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie wyników nastąpi na specjalnym wieczorze poetyckim podczas festiwalu „Poznań Poetów” (15-20 maja 2017).

Zestawy wierszy w wersji elektronicznej lub w 4 egzemplarzach w wersji papierowej prosimy nadsyłać najpóźniej do dnia 15 marca 2017 roku na adres:

literatura@ckzamek.pl 
lub 
Centrum Kultury ZAMEK, ul. Św. Marcin 80/82; 61-809 POZNAŃ, z dopiskiem Konkurs Poetycki im. Klemensa Janickiego.






23.01.2017

trzy wiersze na nowy rok


Swetry - LAURIE ANDERSON

(dla Jean - Luca Godarda)

Nie kocham już twoich ust.
Nie kocham już twoich oczu.

Nie kocham już twoich oczu.
Nie kocham już barwy twoich swetrów.

Nie kocham już barwy twoich swetrów.
Nie kocham długopisu i nie kocham ołówka w twej dłoni.
Już nie kocham
.
Twoich ust
Twoich oczu
Sposobu
w jaki trzymasz
długopisy i ołów-
ki.
Już nie ko-
cham.

tłum. Julia Fiedorczuk "Język przyszłości" Biuro Literackie Wrocław 2012


Wyjście ze strefy komfortu obrośniętej wewnątrz chwastami - PAULINA KORZENIEWSKA

jest 1 stycznia i kończy się miłość
z jajek wylało się wnętrze matki
nie uczą nigdy synów nabierać je na łyżkę
i ratować, łatać, przytrzymywać
osłaniać własnym ciałem
sadzić z nich śniadanie

jest 1 stycznia i kończy się miłość
to wstyd przyznać
ale nie chce mi się mówić do ciebie
chętniej zamieściłbym wielki post między nami
dodał zdjęcie dla efektu
skomentował: oddaj klucze do mojego domu

i idź
boli mnie wszystko

chcę być teraz nad brudną, ospałą rzeką
odcinać kupony


"Pogodna biel dobrego samopoczucia" Biblioteka Arterii Łódź 2016


wiersz noworoczny - TERESA RADZIEWICZ

dokąd biegniesz po ścieżkach zielonych gałązek,
koniku na biegunach? i z kim będzie walczył żołnierzyk
wymachujący szabelką na twoim grzbiecie?

o czym śpiewacie, gwiezdne panny,
z warkoczami wydzierganymi na szydełku
zapomnianymi rękoma?

i ty, porcelanowa łódeczko,
której żagiel wypełnia nieodczuwalny wiatr,
kogo przywieziesz na ultramarynowym pokładzie?

bałwanku z przygłupim uśmiechem i zezowatym prawym okiem,
namalowany na pięciu bombkach, na każdej niby ten sam,
a przecież inny - na nic twoje oczekiwanie;

pory roku przetaczają się kołem, nie popłyniesz do morza,
a piernikowe serca z gliny nie zabiją mocniej, pękają
po cichu, opatulone pergaminem w głębokich szafach.

co roku brakuje kolejnego,
przeliczają się
co roku

"Pełno światła" Białostocka Kolekcja Filologiczna Białystok 2016


21.01.2017

love story na dwie nogi i jedną


dla Tomasza

a ty jaki masz plan na 2017? pyta pani
z reklamy klubu fitness. marzę, by mieć
jej cycki i motywację, lecz jeszcze nie
dziś zajmuje mnie dylemat, czy w grzańcu

był czekoladowy likier, czy syrop i jeszcze
to, że moje obie nogi wyglądają jak jedna
twoja, więc czyj tak naprawdę powinien być
ten plan? jestem jak Quasimodo w składzie

z pięknymi. od lat ubolewam nad zawartością
kosmetyczki: jeden cień i żadnych blasków.
ostatnio kobiecość objawiła się w dreszczu,
gdy drżącą ręką dotknąłeś mojego kolana.


inspired by Kuba Sajkowski i Dorota Surdyk


19.01.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 52


pomieszanie z poplątaniem czyli rzecz o nadrabianiu zaległości.

Mam świadomość, że zalegam. Zalegam kochani w lekturze, w muzyce i w kinematografii i ostatnimi czasy rozpaczliwie staram się te zaległości nadrabiać. Wygląda to mniej więcej tak, że w weekendy nadrabiam zaległości filmowe, do poduszki mam prozę, a poezję czytam w komunikacji miejskiej, w drodze między jedną pracą, domem, drugą pracą i domem. Muzycznie idzie mi najgorzej, ale ratuję się linkami, które mi podsyłają poeta Sajkowski i niepoeta Krystkowiak (wymieniłam nazwisko, pewnie dostanę OPR). Wrzucam to wszystko na telefon i słucham permanentnie, nawet szorując łazienkę, z dezynfekcją toalety włącznie, gdyż tak, tak, poetki również wykonują tak przyziemne czynności. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie nadrobić tak na oko  ze dwa lata kulturalnego zapuszczenia, bo zasadniczo człek nie wie co najsampierw i się gubi. Znajomi podpowiadają to czytać, tego nie, to oglądać, tego nie, W efekcie czytam to, co mnie mało kręci na przemian z kryminałami, w ramach odtrutki, tak, wiem - żenada, ale działa, więc się nie łamię. Filmy jadę hurtem po kolei z listy, ale nawet jak trafiam na ewidentną kichę, to przełykam i staram się doszukać jakichkolwiek pozytywów, by nie uznać 90 minut mego życia za totalnie zmarnowane. Z poezją rzecz ma się najlepiej, gdyż jakimś cudem dostaję tomiki pocztą od przecudownych poetów współczesnych, którzy (z niezrozumiałych dla mnie powodów) mnie lubią i choć czasem się muszę na bezczelnego przymówić, to i tak to nie zmniejsza mojej radochy, bo w końcu przecież mogliby olać.Więc chociaż tu jestem w miarę na bieżąco, choć z pisaniem recenzji nie zdanżaam, ale nad tym też pracuję pod skutecznym batem Szafy i Gosi Południak :)
Ponieważ jestem kobietą w permanentnym niedoczasie, postanowiłam odstawić Facebooka, który ostatnio wpędzał mnie w deprechę i wkurw na zmianę. Czas do tej pory marnowany na bezproduktywne czytanie tego, co mnie ewidentnie wkurwia i na dyskusje z różnej maści filozofami małorolnymi postanowiłam spożytkować na reanimację bloga i nadrabianie wspomnianych wyżej zaległości i kto wie, może nawet na pisanie, gdyż postawiono przede mną nie lada zadanie napisania prozy. Na pisaniu prozy znam się mniej więcej tak, jak na fizyce kwantowej, ale postanowiłam wyzwanie podjąć zwłaszcza, że proza ta ma być w ulubionym ostatnio przeze mnie temacie punktowania rodzaju męskiego. Z rodzajem męskim mam ostatnio na pieńku, więc jest rzeczą ze wszech miar prawdopodobną, że ujawnię (nieistniejący w mym przekonaniu dotąd) talent prozatorski :)
Wszystkich, na których spotkaniach autorskich miałam być, a nie byłam, bo zalegałam w korpo - przepraszam i obiecuję, że się poprawię. Wszystkim, którzy mimo mego odfejsbuczenia piszą i dzwonią przerażeni, że może nie żyję - z całego serca dziękuję, ale przyznam, że z góry wiedziałam kto zadzwoni :) Dziś usłyszałam w kawałku jakiegoś rodzimego hiphopowca tekst "prędzej podda się nadzieja, bo ja na pewno nie" i tego się będę trzymać!