Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


26.08.2016

rycerz pucharów



bądź wreszcie. jak Will Smith oddaj mi oczy
albo serce, zanim rozszarpią je na kostki
i wrzucą do drinka w barze na Jeżycach, za nim
pójdę w ciemno, w niepewną dzielnicę, z pieśnią
z jeszcze bardziej niepewnej przepony. wyciągam
niskie ce i słomkę z wysokiej szklanki.

bądź wreszcie. jak Christian Bale, zagubiony
przy brzegu, pewny na mieliźnie, zanim utknę
pomiędzy płynnym i stałym. poobijam biodra
o cudze futryny. w niepewnej dzielnicy wolno
rosną skrzydła, więc za nim zacznę ostrożnie,
w japonkach z przeceny, po nie swoich marzeniach.


DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 47


czyli: piłeś/jarałeś? - nie pisz. nie piłeś/nie jarałeś? - wypij/zajaraj, ale nadal nie pisz.

W sumie od dawna chciałam poruszyć ten temat, ale jakoś się nie składało, a dziś przypomniało mi się parę sytuacji, to poruszam. Zdarzało mi się napisać wiersz będąc "pod wpływem",  W czasie rzeczywistym jawił mi się rzecz jasna jako arcydzieło, rozwalał system, przez godzinę czułam się najlepszą poetką świata. Na szczęście poranek "po" weryfikował pijackie mrzonki i z zażenowaniem kasowałam pliki z arcydziełami światowej poezji. Nigdy natomiast nie zdarzyło mi się napisać niczego pod wpływem - nazwijmy to - używek innego rodzaju, gdyż moje rzadkie przebywanie w świecie alternatywnym zwykle kończyło się mało poetycko. Otóż dwóch poetów z Siedlec w drodze wyjątku zabrało mnie na męską wyprawę w słowackie Tatry, a że akurat miałam urodziny to po wędrówkach zafundowali mi wieczór z absyntem i jointem. Wypiłam, zapaliłam i nic. Panowie już w stanie błogiego rozanielenia, a ja NIC, myślę sobie "kurde towar się na mnie marnuje, za twarda jestem", dopóki nie poczułam chłodu i nie postanowiłam, że pójdę do pensjonatu po sweter. Otóż okazało się,iż moje stopy są tak duże, że nie mieszczą się na schodach. No co za nietakt!
Jakiś czas później jeden ze wspomnianych poetów siedleckich odwiedził mnie w Poznaniu i zażyczył sobie "nad Rusałkę", a, że zostało mu jeszcze trochę z tej Słowacji, to dokończyliśmy, bo co się ma zmarnować? Jak żyję, takich pięknych drzew nie widziałam! Jakie kształty i kolory! Otóż była i powabna żyrafa i pękaty królik i - nie wiedzieć czemu - ogromna kura. Problem w  tym, że jaki to materiał na wiersz? Stopy Yeti i żyrafa z gałązek? Rimbaud walił absynt i pisał genialne wiersze. W sumie wtedy to wszyscy walili absynt, bo niczego innego zdaje się nie było, ale wszyscy to nie Rimbaud. Jak widać legendą nie zostanę, gdyż jak mawiał mój serdeczny kumpel z czasów punkowych, czyli kolega Dawid:"ja jestem co prawda nawalony, ale trzeźwo myślę!".  Całe poetyckie życie na autopilocie, wiersze na trzeźwo, a jak nawet na względnie trzeźwo, to i tak potem poprawiane. Nudna moi drodzy jestem, ale jak wspomnę tę żyrafę, a już najbardziej tę gigantyczną, mieniącą się kolorami kurę, to sobie myślę, że jednak stać mnie na odrobinę szaleństwa, a to się liczy, nawet jeśli nie przekłada bezpośrednio na światową poezję.
Konkluzja? Poeci z Siedlec to zło.


25.08.2016

24.08.2016

wiersz na sierpień


nieco spóźniony, ale za to jeden z ulubionych wierszy jednego z ulubionych poetów:


Craig Raine - Eine kleine Prosa

Winem i papierosami rozwiązaliśmy problem. Wiersz prozą
może być niepoetycki - może być wszystkim, co jest za krótkie
na krótkie opowiadanie.
Niemcy mówia na to eine kleine Prosa
Na przykład. Basen pod gołym niebem. Mojego syna,
jedenastolatka, pozdrawia młodszy od niego chłopiec, który
uśmiecha się i mówi: "Cześć, Isaac, to ja, tylko bez włosów."
Przez cale popołudnie chłopcy bawią się razem. A Isaac
próbuje zapanować nad drżeniem swego głosu.
Chłopczyk, który nie musi zakładać czepka kąpielowego.
Młodszy brat dziewczynki z klasy Isaaca.
Eine kleine Prosa.

19.08.2016

roads


bóg w pełnym rynsztunku bezkarnie
przejeżdża na czerwonym. mnie
spada łańcuch, a tak naprawdę
kołysze się na zajechanej zębatce.

przerzucam słowa, oczko po oczku,
dopóki nie trafią - nie zaskoczy
i nie będzie się kręcić. Jadźka
jestem, mam sześć dych - oznajmia

żona boga zaliczając kolejne słupki.
jej łańcuch nie przeszkadza, chroni
przed dwupasmówką i nocą, gdy "sex
on fire" to jedynie wspomnienie.

jak ten gość na murku, kolega boga
zwracający to, co nienależnie przyjął,
na co się załapał, czego długo
nie zapomni, choć nie będzie pamiętać.

przerzucam oczko po oczku i zaskakuje
i kręci się, choć nie wiem jak
zmieścić nas wszystkich w jednym
miejscu, wierszu, wieczorze.

13.08.2016

talking heads



tak się rozmawia nie mówiąc wprost
- diabeł tkwi w szczegółach, nieudolnych próbach
na gapę do Hadesu, gdy moneta moknie na szynie,
podrzucona ręką znudzonego chłopca.

dziś jest noc przed gniciem owoców, więc zbieramy
szybko i pakujemy do ust, wypełniając na zapas
wszystkie głodne miejsca. zdążymy - będą żyć
prawie na wieki, do kolejnych żniw.

diabeł tkwi w szczegółach i nie da się nabrać
na piękne wersy, ani na czas. da nam tylko
cyrograf i lewą rezerwację, więc spieszmy się
zająć miejsce, zanim nas wyprzedzą.



11.08.2016

krótki spacer przez las


I hear her voice, calling my name
the sound is deep in the dark
The Cure


a gdyby chciała uciec, to ma dwieście metrów
na dziko, pomiędzy jednym, a drugim składem
lśni tafla i czeka. jej ruch, gdy zanurzoną stopą
narusza odwieczny porządek. monotonny stukot

z tyłu głowy, za plecami metalowe koła
rytmicznie uderzają o szyny. dwa dni temu
awansowała z matki na kobietę, znów odkrywa
ziemię obiecaną: piersi i uda, mleko i miód.

nie ma tu edenu, ale grzech nie zerwać,
gdy samo pcha się do rąk.



09.07.2016

zawilec


tribute to Bohdan Zadura

z nieskazitelną cerą, oraz bez przymusu
usuwania warstwy Maybeline New York,
której nie da się zmyć ani nawet zeskrobać
sterylną szpachelką nowej generacji

na usta nakładam Rouge Interdit Vinyl,
(winylowy blask i wibrujący kolor).
teraz selfie z dziubkiem najlepiej z profilu,
bo szkoda zmarnować Volume Million Lashes.

insta, fejs lub twitter i jak zdarta płyta
im starsza, tym lepsza, im wolniej, nam szybciej.
czas kurczy się jak próżniowy pokrowiec na odzież,
gdy tylko zdecydujesz się spuścić powietrze.

manicure hybrydowy i rączki całują,
do nóżek padają, jakże gładkich w dotyku
gdyż Scholl Velvet Smooth oraz Gillet Venus
(każda wie, że najlepiej zacząć pod prysznicem)

super krem Corega i można iść w ślinę
dobrze trzyma, jest szansa, że nikt nie zajarzy.
i głęboko, z języczkiem (do tej pory się bałam).
Rouge Interdit nie puszcza. taka gra na zwłoki,

a kto rano wstaje, ten ma wolną łazienkę,
w oparach Domestosa zaczyna od zera,
z siłą wodospadu i Always Platinum.
Snow, jak dobrze byłoby, gdybyś nadal nie wiedział.

21.04.2016

Nagroda Poetycka SILESIUS za całokształt twórczości


JULIAN KORNHAUSER

Barykada

Ile tu rzeczy, śladów naszej przenikliwości.
Popielate szafy, łóżka, radio marki "Pionier"
z wybitym dnem, zegary wahadłowe, zwinięte
dywany, Dzieciątko Jezus, wypchany jastrząb
z napisem: pamiątka znad morza, po""łamane
krzesła i wózki dziecinne, zwały książek,
pamiętniki, gazety. Codziennie ta olbrzymia
kupa rewolucji zmniejsza się. Ktoś ukradkiem
wynosi polowe łóżko, znikają stare, żółte roczniki
"Kuriera Ilustrowanego", dzieci porywają
lśniące blaszane pudła, bladzi ślusarze
wpadają zdyszani z Dzieciątkiem Jezus pod
pachą do najbliższej bramy, w której śmierdzi
farba na mokrych sztandarach. Nazajutrz
w małych mieszkaniach brudne jastrzębie
wyrastają na telewizorach, a matki zaczytują
się w historii WKP