Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.09.2009

Demoniczna dziewica czyli rzecz o tzw. mądrości.

Jakiś czas temu nabyłam opracowanie pt. „Okultyzm a wiara katolicka”, którego autorem jest Jean Vaquie - oczywiście zwiedziona obiecującym tytułem. Lektura owego niezbyt obfitego opracowania wprawiła mnie w niekłamane zdumienie połączone z niedowierzaniem.
Najogólniej rzecz biorąc autor postanowił wydać coś w rodzaju „przewodnika dla katolika” zawierającego ostrzeżenia przed nieprawomyślnością.
Nie jest absolutnie moją intencją deprecjonowanie ani jednego, ani drugiego zjawiska, czy też może raczej doktryny? (nazwijmy to jak nam wygodnie), pragnę jedynie podzielić się moimi przemyśleniami na temat treści. Pan Vaquie stosuje karygodne uproszczenia już na początku swojego wywodu oznajmiając, że synonimem okultyzmu jest gnoza . Tu zaczyna się prawdziwa komedia pomyłek.
Autor przeciwstawia bardzo wybiórczą i uogólnioną „analizę” motywów i pojęć gnostycznych, co za tym idzie bardzo sprawnie manipuluje czytelnikiem, przytaczając takie przykłady, jakich akurat w danym momencie może użyć jako argumentu. Mamy więc trochę manicheizmu, trochę kataryzmu i trochę Steinera - w zależności od tego, co autorowi w danym momencie „pasowało” do udowodnienia teorii, iż – uwaga – gnoza nie jest niczym innym, jak służbą Lucyferowi. Przyznaję, że tego rodzaju uproszczenia i przekłamania jakich autor się dopuszcza wywołałyby co najwyżej uśmiech na twarzy (choćby w niewielkim stopniu zorientowanego w temacie) czytelnika, gdyby nie „dydaktyczny” charakter owych wywodów.
W rozdziale poświęconym genezie gnozy oraz definiowaniu jej pojęć Vaquie pisze tak:
„Jeżeli natrafimy na pisarza, który który odwołując się do pary „ezoteryzm – egzoteryzm” czyni z niej podstawę swoich rozważań od razu możemy się domyślać, iż przynależy on do współczesnej gnozy. Takie podejście pozwala mu wyrażać prawdy chrześcijańskie w terminach mętnych, dwuznacznych i dziwacznych (...) Poprzez te dziwactwa wprowadzi on w chrześcijaństwo różne pojęcia gnostyczne (...)Wystrzegajmy się tych, którzy mówią o ezoteryzmie chrześcijańskim”.
Chciałoby się powiedzieć: amen. Powołany fragment jak sądze doskonale obrazuje chaos pojęciowy serwowany przez Vaquie'a. W pewnym momencie utożsamia on także chrześcijaństwo z katolicyzmem, jakby nie istniały protestantyzm czy prawosławie. Cała książeczka opiera się na prymitywnym schemacie czarne – białe, dobre – złe. Niestety człowiek myślący nie odnajdzie tutaj żadnych sensownych argumentów, czy choćby próby dyskusji. Pojęciu gnozy przeciwstawiana jest w roli argumentu doktryna kościoła, nie dogmaty wiary, ale wyjątki z postanowień kolejnych soborów, czy interpretacji „Doktorów Kościoła”.
Jako, że owo opracowanie skierowane jest wyraźnie i jednoznacznie do katolików, jako swego rodzaju ostrzeżenie, przed podstępną i podkopującą wiarę katolicką myślą gnostycką, zastanawia mnie jedna rzecz: czy autor uważa najdelikatniej rzecz ujmując katolików za osoby niezdolne do samodzielnego wyciągania wniosków? Czy uważa katolików za – kolokwialnie mówiąc – totalny ciemnogród, któremu należy zaserwować łopatologię, ponieważ bez zbyt daleko idących uproszczeń nie będzie w stanie niczego zrozumieć?
To prawda, że wiara jest irracjonalna, że u jej podstaw nie leży pojmowanie rozumowe, czy poznanie, ale gotowość bezkrytycznego przyjęcia pewnych dogmatów.
Zastanawiam się tylko jaki wniosek z tego typu lektury ma wyciągnąć czytelnik, dla którego wiedza jest ważna, konieczność pojmowania oczywista, a poznanie rozumowe nieodzowne?
Jedyny wniosek jaki mnie się nasuwa po zapoznaniu się z treścią opracowania autorstwa Jeana Vaquie brzmi: wiara katolicka ogranicza i czyni człowieka bezmyślnym.


Jean Vaquie „Okultyzm a wiara katolicka" POLWEN Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne
Radom 2007

MAGDA GAŁKOWSKA

28.09.2009

Magda Gałkowska - List

Czytam. Czuję, jakbym spoglądała w lustro
na nieznaną twarz. To nie moja
historia, nie moje kocie oczy, ciało
też należy do innej kobiety. Najwidoczniej

musiałeś mnie z kimś pomylić. To łatwe,
bo w ciemnościach boginie schodzą cicho
siadają na brzegach łóżek, a księżyc
jak wytrawny fotograf oszukuje percepcję.

Czytam. Czuję jakby istniało tylko to zdjęcie
z rozproszonym światłem. Noc nigdy nie jest
tak ciemna byśmy nie mogli się w niej przejrzeć*

zanim wszystko rozsypie się w proch.

* Emil Cioran

Nagroda Fundacji Kościelskich 2009r


Z przyjemnością zawiadamiamy, iż w 2009r nagrodę otrzymał Tadeusz Dąbrowski za zbiór wierszy pt. :"Czarny kwadrat".

Tadeusz Dąbrowski - lat 30, Gdańszczanin. Poeta, krytyk literacki, eseista. Redaktor dwumiesięcznika literackiego "Topos". Autor m.in. tomów: "E-mail" z 2000r oraz "Te Deum" z 2005r. Publikował m.in. w "Tygodniku Powszechnym", "Polityce", "Rzeczpospolitej", "Dzienniku", czy "Gazecie Wyborczej".

Solistki - Antologia poezji kobiet 1989-2009


"Solistki" - antologia poezji kobiet, które debiutowały w latach 1989-2009. Staromiejski Dom Kultury w Warszawie
41 autorek
redaktor serii Biblioteki Nocy Poetów: Beata Gula;
redakcja antologii: Maria Cyranowicz, Joanna Muller, Justyna Radczyńska;
rysunki: Pola Dwurnik i Marta Ignerska
Patronat medialny: Odra, Przekrój, Krytyka Polityczna, UFA, Bluszcz, Feminoteka, literackie.pl
Premiera antologii - 5 września 2009.
Do nabycia w księgarniach!.


Nigdy nie wpadłem na pomysł, żeby pytać czy poezja jest kobietą. Tym bardziej, żeby na takie pytanie w ogóle odpowiadać. W czasie lektury
"Solistek" poczułem, że wkraczam na nieznany w takiej intensywności kontynent różnorodności, na ziemię opisaną w nieredukowalny do stereotypu sposób, w świat fascynujący, groźny, piękny, niecukierkowy. W świat poezji, która nie musi się tłumaczyć z tego czym jest i od kogo jest. W świat czterdziestu jeden solistek, które odtąd zamieszkują w mojej głowie wersami, obrazami, rytmami. Nawet nie wiedziałem, że tak bardzo na taki tom poezji czekałem. A przecież wystarczy sięgnąć i czytać. I nadal nie mieć potrzeby pytania, czy poezja jest...

Roman Kurkiewicz



Wielość, różność, osobność. Poezja kobiet - bo na pewno nie jest to "poezja kobieca" - zebrana w tomie
"Solistki" nie broni się ani nie atakuje. Po prostu jest, bardzo samoświadoma. "Solistki" to brakujące ogniwo rozwoju poezji polskiej ostatnich 20 lat. Imponujące!

Kazimiera Szczuka



W dobie dyskusji nad politycznymi parytetami płci, antologia "Solistki" wyraźnie pokazuje, że w poezji parytety już dawno zostały osiągnięte. I że polska poezja nie ma na imię Marcin (jak ongiś twierdzono), ale także Marzanna, Izabela, Łucja, Anna, Kamila...

Osobliwy i bardzo ciekawy przegląd wierszy poetek różnych roczników - od formacji "bruLionu", po wchodzące w dojrzałość już w wolnej Polsce. I wiersze też różnorodne - od klasycyzmu po neolingwizm.

Jarosław Klejnocki