Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.10.2009

Magda Gałkowska - Balon



Mała plaża: fragment piasku w mokrej trawie.
Dookoła drzewa udają las. Gałęzie
płyną nad nami zastępując chmury. Mówisz
zapatrzony w wodę, jakbym właśnie stamtąd

miała się wyłonić. Ostrze przecina powierzchnię,
teraz płynie rozdwojona. Słucham, prostuję plecy,
szukam innej formy, Tlenowy namiot
zapewnia nam życie. Myślę:

będziemy jeść i pić, rozmawiać. Potem
uprawiać miłość w każdym miejscu tego domu,
wypełnionego zapachem gojących się ciał.
Jakby był nasz kuchenny stół i reprodukcja
Van Gogha.

7 komentarzy:

  1. a już myślałam, że wyłoni się Wenus:)

    OdpowiedzUsuń
  2. to byłoby za proste, a tutaj nic nie jest proste :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a więc ta forma trochę tak jakby przez mgłę widziana, a potem taka nazbyt zwyczajna: chce jeść pić i uprawiać seks...
    ona rozdwojona, a ja prostuję plecy...
    tak głosno myślę i trochę się gubię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz Mario, w ogóle pisząc ten wiersz nie myślałam o Wenus więc Twoje skojarzenie mnie zaskoczyło :)
    chodziło mi faktycznie o pewien kontrast, wszystko, co dzieje się realnie, zwyczajnie - ma też ten drugi wymiar, trzeba tylko umieć go znaleźć i ja próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w interpretacji wyszedłem od samego końca. A mianowicie od Van Gogha. Dla mnie to klucz do odczytania całości (oczywiście jak zwykle nie wiem czy taki był zamysł i szczerze mówiąc jak zwykle niewiele mnie to interesuje ;) ).

    Van Gogh w swoich pracach kładł duży nacisk na fakturę obrazu oraz kontrast. Przedmioty na płótnie "wyrażał" a nie tylko "malował".
    Do tego dodać należy życiowe epizody typu: załamanie nerwowe, odcięcie kawałka ucha i na koniec śmierć samobójcza.

    Tyle w telegraficznym skrócie o bohaterze-kluczu z puenty.

    "Reprodukowanie Van Gogha" to nie tyle 'kopiowanie jego zachowań'. Może bardziej fakt, że przez 'reprodukcję' (czyli akt zbliżenia dwójki bohaterów wiersza) nieuchronnie zbliżają się oni do "Van Gogh'owego" końca. Załamanie prędzej czy później nastąpi.

    I myślę, że oni o tym wiedzą. A przynajmniej "ona". Gdy podmiot liryczny "mówi zapatrzony w wodę" (czyli myślami jest gdzieś daleko, nie tu gdzie być powinien czyli przy niej) ona "szuka innej formy". Być może jest to jedna z ostatnich prób uratowania tego "czegoś"? Mimo wszystko mam wrażenie, że daremna. Jakieś "zło" już się stało, "ostrze przecięło powierzchnię" i rozdzieliło monolit jakim kiedyś była para bohaterów na dwoje.

    Wydaje mi się, że ta "mała plaża", ten "fragment piasku w mokrej trawie" to bardziej mielizna, bezludna wyspa z dwojgiem rozbitków. I wydaje mi się, że w szalupie ratunkowej będzie tylko 1 miejsce.

    No tak mi się poczytało Magdo.

    Pozdrowienia rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Danielu - dzięki, nie ukrywam,że mój zamysł był inny ale co mnie uderzyło to, że odczytałeś ten wiersz jak czyta się odwróconą kartę Tarota.Wtedy znaczenie karty jest negacją i Ty właśnie to zrobiłeś z tym wierszem. Jeśli chodzi o Van Gogha to trafnie odczytałeś :) Ta reprodukcja wisi u mnie na ścianie od lat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię Jego obrazy. Pewnie dla tego najmocniej przyciągnął moją uwagę. A dalej to już poszło...wiesz jak jest ;)

    OdpowiedzUsuń