Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


13.10.2009

Rainer Maria Rilke – opowiedziane życie.

Pisanie o Rilkem jest dla mnie rodzajem rytualnego samobójstwa, ale zaznaczam od razu – samobójstwa z miłości. Nie wiem, co można jeszcze o nim napisać, ale spróbuję.
Z poezją Rilkego zetknęłam się w wieku szczenięcym, doznając natychmiastowego olśnienia.
Trzymając w rękach małą, brązową książeczkę z wyborem wierszy, przegapiłam swój przystanek, odzyskawszy przytomność jakieś pół miasta dalej.
Rainer Maria Rilke urodził się w 1875r w Pradze. Wychowywany przez infantylną kupcównę i solidnego mieszczanina, jak sam pisał po latach traktowany był przez swoją matkę jak duża, żywa lalka i do czasów szkolnych ubierany jak dziewczynka. Po dziesięciu latach małżeństwo rodziców Rilkego rozpadło się, pozostawiając mu w „spadku” całkowity brak poczucia bezpieczeństwa i ogromna niechęć do matki. Po jej odejściu Rilke zostaje oddany przez ojca do szkoły wojskowej, potem handlowej. Ostatecznie jednak rozpoczyna naukę w gimnazjum, gdzie w ciągu czterech lat robi ośmioletni program nauczania i otrzymuje maturę.
Krótko studiuje na uniwersytecie w Pradze, po czym wyjeżdża do Monachium, gdzie poznaje pisarkę Lou Andreas Salome. Od tego momentu Lou staje się centrum wszechświata, punktem odniesienia, muzą, powiernicą i kochanką. Ich związek nie przetrwał jednak długo. Salome uciekła od Rilkego zmęczona jego przewrażliwieniem, zaborczością i nieustannymi huśtawkami nastrojów.
W 1901r ostatecznie zakończyła ten związek i odtąd oboje uciekali w nieustanne podróże.
Rilke wyraźnie poszukując jakiegoś własnego, mitycznego miejsca na ziemi.
Poeta żeni się z rzeźbiarką Klarą Westhoff i ma z nią córkę, ale małżeństwo nie jest udane.
Po dwóch latach milczenia, Rilke i Salome znów nawiązują kontakt, tym razem listownie i ta korespondencja stanie się jednym ze źródeł informacji na temat poety.
Korespondencja ta trwała do końca życia Rilkego. Pisali do siebie intymne listy, a co jakiś czas spotykali się. Rilke tak pisał w jednym z listów do Lou: „chociaż moje życie jest niebogate (...) stanie się cenne i prawdziwe, gdy Ci je opowiem i będzie takim, jakim Ty je usłyszysz”.
Poeta czuł, że realne jest tylko opowiedziane życie. Twórczość poetycka oraz korespondencja porządkowały jego egzystencję. Zobowiązania rodzinne traktował jak brzemię i udrękę, nie utrzymywał także stosunków z innymi ludźmi zdając sobie sprawę, iż jego poufałość ich przeraża.
Rilke miał jednak silne przekonanie o o własnej wyjątkowości jako artysty i własnym talencie.
Skazawszy się na samotność poświęcił się jedynie pisaniu.
Poezja Rainera Marii Rilkego praktycznie od początku charakteryzowała się dopracowaniem wersyfikacyjnym, rytmiczną kompozycją i przemyślanymi rymami. Niebywale spotęgowana była przede wszystkim twórcza uwaga poety poety, który niemalże jak przez szkło mikroskopu obserwował życie i ludzi, by móc je potem zawrzeć w wierszach.
Do najwybitniejszych wierszy Rilkego należą dwa cykle” „Elegie duinejskie” oraz „Sonety do Orfeusza”. Oba te dzieła powstawały w zasadzie jednocześnie, jako suma jego filozoficznych i artystycznych przemyśleń. Zwłaszcza w „Sonetach” pobrzmiewają echa fascynacji Holderlinem, który był mistrzem Rilkego.
W 1919r Rilke przenosi się do Szwajcarii, zrywa wszelkie kontakty z rodziną oddając się samotności i literaturze. W tym czasie nasila się choroba, na którą Rilke cierpi od lat – białaczka, a jednak właśnie wtedy poeta tworzy dzieła, które zapewnią mu miano „największego liryka, jakiego Niemcy miały od czasów średniowiecza”. Choroba jednakże postępowała i ostatnie lata swojego życia Rilke spędził główni w sanatoriach. Ostatnim jego domem było sanatorium w Valmont, gdzie zmarł w grudniu 1926r.
Wybrałam dwa wiersze Rilkego. Te, które przeczytałam jako jedne z pierwszych, i które sprawiły, że stał się dla mnie mistrzem.

Samotność

Samotność jest jak deszcz,
Z morza powstaje, by spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wzrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem – bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.


Tłum. Janina Brzostowska




Eros

Maski! Maski! Niech Eros oślepnie!
Kto wytrzyma jego wzrok promienny,
Kiedy jak przesilenie letnie
Przerywa prolog wiosenny.

Jak znienacka wśród zwykłej rozmowy
Coś się zmienia, poważnieje...Coś krzyczy...
I on nagle rzuca lęk tajemniczy
Jak świątyni wnętrze na ich głowy.

O, zgubieni, o, zgubieni niespodzianie!
Boskość chwyta w gwałtowne ramiona.
Los się rodzi, dawne życie kona.
A w głębi źródła – łkanie.


Tłum. Mieczysław Jastrun.


Magda Gałkowska

2 komentarze:

  1. No, smakowite kąski!
    )))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty wiesz Ewo najlepiej kim był i jaki wpływ wywarł :)

    OdpowiedzUsuń