Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


03.12.2009

Być poetą dzisiaj


Cóż to znaczy? - debatowali poeci i krytycy na internetowych stronach Biura Literackiego
Czy najważniejsza rodzima nagroda literacka dla poety coś dla samej poezji w Polsce zmienia?
NIKE dla Tkaczyszyna – Dyckiego cieszy głównie tzw „środowisko”, nie może cieszyć całego narodu ponieważ naród nie ma pojęcia o istnieniu poety Eugeniusza Tkaczyszyna – Dyckiego, a nawet jeśli po gali finałowej (w końcu pokazała ją Telewizja Polska) naród jako takie pojęcie ma, to nie łudziłabym się, że naród jakiekolwiek wiersze poety Dyckiego czytał.
Naród ma pojęcie o istnieniu Dody, o wynikach eliminacji do „Mam talent” i ewentualnych kandydatach do kolejnej edycji „Tańca z gwiazdami”.
Czy ktoś z Was drodzy koledzy i koleżanki po piórze na pytanie „czym się właściwie zajmujesz w życiu?” odpowiada „jestem poetą”? Czy ktoś z Was wpisuje to w swoje CV?
Być poetą dzisiaj to znaczy być hobbystą. Od kilku lat obserwuję dwa „obiegi”. Nieoficjalny – czyli internetowe portale poetyckie, gdzie samozwańczy poeci mnożą się niczym wirus grypy i „atakują” czytelników swoją radosną twórczością ludową; oraz oficjalny – czyli przede wszystkim papierowy/drukowalny/spotkaniowo-autorski, ambitny i wyselekcjonowany. Zdawałoby się, że nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba,a jednak poezja jest wciąż „niszowa”, a skoro niszowa, to można pokusić się o stwierdzenie „elitarna”, ale czy tak jest w istocie? Na czym owa „elitarność” poezji ma polegać? Chyba tylko na tym, ze naprawdę nieliczni „radzą sobie” z wierszami, potrafią je czytać, potrafią docenić taką formę sztuki.
Ponieważ poezja jest sztuką, problem tylko w tym, że część poetów, to nie artyści, a sztukmistrze. Dzisiaj, kiedy właściwie każdy może wydać sobie tom poetycki już za stosunkowo niewielkie pieniądze, prestiż „druku” upadł. Zostały konkursy poetyckie dla debiutantów, gdzie nagrodą jest przede wszystkim wydanie książki i w taki sposób zadebiutowało na szczęście wielu bardzo dobrych poetów, którzy nadal piszą i wydają, nie obniżając poziomu i tworząc tzw „scenę poetycką”.
Co na to naród? Większość narodu ma to w głębokim poważaniu lecz są i tacy, którzy w ramach poczucia misji uświadamiania i zbawiania nieświadomej części narodu demaskują wyimaginowane układy, tropią spiski i zwiastują jedyną PRAWDĘ, a prawda ich jest taka mianowicie, iż poezja umarła. Czy w takim razie bycie poetą oznacza bycie kimś w rodzaju ratownika medycznego, podejmującego się skazanych z góry na porażkę działań reanimacyjnych?
NIKE dla Eugeniusza Tkasczyszyna – Dyckiego niczego dla poezji polskiej nie wygra.
Pozostaje nam się tylko cieszyć, ze dobre wiersze znalazły uznanie i zostały docenione i mieć nadzieję, że to nie był wyjątek potwierdzający regułę.

Magda Gałkowska

9 komentarzy:

  1. Dla mnie bycie poetą to pewna ulotna forma świadomości/ mentalności, która czasem objawia się twórczościa artystyczną w tym m.in. literacką a zazwyczaj emanuje depresyjno-maniakalnym nieprzystosowaniem i samozniszczeniem.
    Rozpatrywanie poezji i poetyckości w kategoriach narodu, popularności, konkursów, etc. jest zapewne zajmujące lecz jest jakby tylko biochemiczną analizą zapachu wschodniego wiatru ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio rozmawiałam z kimś na temat czy faktycznie poetą się jest, czy tak jak mówi popularne powiedzenie "poetą się bywa" i doszliśmy do wniosku, że poetą się zdecydowanie JEST, że to sposób postrzegania rzeczywistości, rodzaj wrażliwości na otoczenie. wciąż jednak mam wrażenie, że niezależnie od nas bierzemy udział w jakimś niezrozumiałym dla mnie wyścigu po nagrody czyt. po kasę i ostatecznie może także tzw. prestiż. większość poetów chciałabym mieć czytelników, ale są tacy, którym chodzi tylko etykietki i kasę - niestety i dla tych etykietek gotowi są napisać wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. być poetą, to być nim niezależnie od tego, czy ma się w druku 'pieczęć', czy ma się w sieci wiersze, czy ma się w ogóle jakieś zapiski, czy wreszcie książki z numerami ISBN. poetą jest człowiek posiadający charyzmatyczną osobowość i taki człowiek, może bajać, opowiadać, może milczeć, ale poetą jest zawsze i wszędzie, bez blagi. to rodzaj opętania, który prędzej czy później znajduje swoje ujście w postaci twórczości. bo myśli zaszyfrowane w słowa, myśli zapisane, pozwalają poecie zrzucić z siebie ciężar, niezależnie od tego, czy on tym ciężarem zamierza się podzielić. w historii zapewne wielu poetów przepadło albo spaliwszy swoje wiersze, albo nikomu ich nie pokazując, albo w ogóle ich nie zapisując. Hrabal opowiada w jednej ze swoich opowieści o takim poecie. taka specjalna osobowość nie jest do przeoczenia i predzej czy później znajduje swoich wielbicieli, którzy wierząc w dar swojego poety mogą zainicjować jego chęć przelania myśli na papier, na ekran, jakkolwiek. Bukowski znalazł takiego orędownika w postaci swojego późniejszego wydawcy, który zachwycił się najpierw jednym z jego wierszy, które wówczas wysyłał Bukowski w ilościach astronomicznych do różych redakcji, a następnie, poznawszy Bukowskiego, po prostu zakochał się w jego osobowości. Bukowski był poetą, nie bywał.

    OdpowiedzUsuń
  4. a właśnie Olu, oboje z Wojtkiem macie oczywiście rację, tylko ja się zastanawiam jak to się ma do rzeczywistości tej tutaj i teraz?
    Dlatego ja się cieszę z Dyckiego, to POETA i charyzmatyczna osobowość, rzadko dziś już mozna spotkać takie połączenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja cieszę się ze Swietlickiego. miałam szczęście porozmawiać z Mistrzem przez kilka dłuższych chwil i bodajże wszystko, o czym mówił, było tak ciekawe, jak jego wiersze! to samo dotyczy Edwarda Pasewicza - niezwykła osobowość. Dyckiego nie znam, ale i wierszy tego poety nie czytam ostatnio. podobały mi się te pierwsze, niestety, te ostatnie, są dla mnie jakoś sztampowe. jest jeszcze Riesenkampf i wielu, wielu innych, ale każdy myślę sobie mierzy mistrzostwo własną miarą-))

    OdpowiedzUsuń
  6. rzecz jasna, nie trzeba znać osobiście artysty, by móc stwierdzić czy ma ciekawą osobowość, czy całkiem pospolitą. już z samej twórczości to przecież wynika. można się rozczarować jedynie, co do manier, tak jak to mnie się przytrafiło na spotkaniu z Carsonem - mój ulubiony angielski poeta okazał się być bardzo niemiłym w obejściu człowiekiem, zadufanym w sobie, napuszonym, żeby nie rzec - nabzdyczonym. ale czegóż mu nie wybaczę, skoro pisze tak piękne wiersze-)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja miałam okazje słuchać Dyckiego na Poznaniu Poetów i wbił mnie w podłoże mówiąc kolokwialnie
    stąd wiem, jak niezwykła to osobowość i jaką ma charyzmę
    jak czytam, co napisałaś to się nawet cieszę, ze nie będzie mi dane poznać Lowella, bo to jest mój mistrz nad mistrzami, a nie chciałabym, by okazał się niemiłym w obejściu, nabzdyczonym facetem :)
    tak, Świetlicki i na mnie zrobił bardzo pozytywne wrażenie, skromny, sympatyczny człowiek
    ja z kolei jak wiesz cenię bardzo Mariusza Grzebalskiego, który nigdy nie traktował mnie z góry i cierpliwie ślęczał nad moją grafomanią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Grzebaslskiego kocham! za 'Człowieka, który biegnie przez las'. książkę te nosiłam kiedyś przy sobie non stop, i poszła ona ze mną do nocnego klubu, gdzie została mi ukradziona, nie wiem jak, bo ledwo ją wcisnęłam w tę małą wieczorową torebeczkę, która wówczas miałam przy sobie. i po co tę książkę zabrałam do klubu to nie wiem, ale jak mi ją gwizdnęli, to nabrała znaczenia megamagicznego-) no i Grzebalski tak czyta swoje nie tylko przecież wiersze!, że chce się jeszcze, i jeszcze. ja jestem typem słuchacza, wolę ten kontakt z artystą, kontakt tete a tete, niejako przecież-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam pewien problem z wieczorami autorskimi, bo z jednej strony jestem ciekawa samego autora, a z drugiej obcowanie z poezją jets czymś bardzo intymnym, dotyczącym mnie i wierszy, które czytam.
    są autorzy których lubię słuchać jak wspomniany Dycki choćby czy Mariusz czy Adam Wiedemann i Edek Pasewicz, bardzo też lubię słuchac Darka Foksa :) natomiast zupełnie wg mnie nie potrafi czytać Sośnicki. więc jak widać na dwoje babka wróżyła :)

    OdpowiedzUsuń