Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


16.12.2009

Magda Gałkowska - A Rh +





a jeśli nie oddałeś jeszcze wszystkiego
i nie masz znamion, wydrapanych na ciele.
jeśli noc boli i nie można kraść
albo przywierać ustami do szkła.
to gęstnieje, krąży jak krew.
masz wybór, który zabiera oddech.
i nie będziesz sam. nie będziesz
wiedział dlaczego, tylko jak.
a jeśli wybierzesz, krzycz.
przyjdę lizać rany.


fot. Rafał B.

27 komentarzy:

  1. Czuję w tym Twoją siłę....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wierszyk bardzo mi się podoba, tylko ostatni wers coś mi nie zagrał, to "lizanie ran" trąci trochę banałem i moim zdaniem psuje znakomity wiersz - ale to wyłącznie moje czepliwe zdanie. Niby w kontekście się broni i pewnie sam bym umiał ten wers obronić, gdyby było trzeba, ale uważam, że stać Cię, Madziu, na doskonałość, a nie pointowe półśrodki.

    A zdjęcie Rafała pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrzydliwość - to lizanie cudzych ran, jakieś dziwne uniżenie, fałszywe trochę. Co innego "lizać swoje rany". Przyjdę spijać twoje rany, byłoby, po wampirzemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. lizać rany - w tym sensie nie dosłownym oczywiście
    Robert - zaryzykowałam, zdawałam sobie sprawę z cienkiej granicy, ale ostatecznie bez ryzyka nie ma jazdy :) czy to są półśrodki? na pewno nie poszłam z puentą na kompromis, rozumiesz "z braku lepszej niech taka będzie", zresztą nie mnie to oceniać i dzięki za uwagi, zresztą ten wiersz zawsze budził raczej skrajne emocje :)
    Mario - ja nie piszę wierszy o rzeczach ładnych, życie pełne jest tego rodzaju i innych "obrzydliwości", a ja nie zamierzam niczego upiększać
    Wojtek - jesli ta siła tu jest, to dobrze, o to mi chodziło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lizanie ran w kontekście wiersza jest podlizywaniem się (nie oceniam pod względem moralności, ani piękna), moim zdaniem to brak konsekwencji. (Zresztą skoro ja się nie znam na brzydocie), posłuchaj Roberta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze jedno: o jakim wyborze tu mowa? "adresat wiersza" jest zdeterminowany: musi oddawać, nie może przecież kraść, czyli brać, ("ja" odebrało mu to prawo), faktycznie może tylko krzyczeć, ale czy to wybór? Druga niekonsekwencja?

    Ps. Piękno znajduję w prawdzie przekazu. Wiersz jest szpetny, nieprawdziwy, bo niekonsekwentny. Dziecinny krzyk. Sorry.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mario - zupełnie nie "podlizywaniem się", "lizać rany" oznacza leczyć się z ran przecież, w moim wierszu oznacza "leczyć kogoś" to wynika z treści, a to ja już tak mam, że dla mnie często brzydota jest ciekawsza od banalnego piękna :)
    a puenta zostaje tak, jak jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wpuśćcie mnie do swoich głęboko skrywanych snów. Będę lizał wasze mistyczne rany kompleksów szorstkim, mokrym językiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "zekas" ty wolisz uprawiać (płatny) seks w swoich wierszach, poza tym nie lubię cudzych bakterii


    tak, Magdo, bardzo to romantyczne i piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mario - oczywiście masz prawo tak uważać :) nie zamierzam Cię przekonywać, że jest tu konsekwencja i sens, skoro ich nie dostrzegasz.
    Dla Ciebie wiersz jest nieprawdziwy, niekonsekwentny i szpetny, dla mnie na wskroś prawdziwy, bardzo konsekwentny i niełatwy, ale ładny nie jest i w Fabryce jest wiele wierszy właśnie brzydkich w ten sposób, więc nie sądzę, ze się Tobie ta książka spodoba :) dzięki za komentarz

    OdpowiedzUsuń
  11. Mario - romantycznych i pięknych wierszy mamy na morgi, a życie ani romantyczne, ani piękne nie jest :) nie będę przecież zmieniać tego, co napisałam tylko dlatego, że sie komuś nie spodobało, to byłby absurd :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wojtek - jak zawsze kpisz ;) nie ma nic gorszego jak ktoś metaforę odczytuje dosłownie, na to nie ma linii obrony :P

    OdpowiedzUsuń
  13. W "Fabryce" jest dużo dobrych wierszy, choć faktycznie to nie mój świat.

    OdpowiedzUsuń
  14. No właśnie, a czy nie jest tak, że czytamy innych, bo nas interesuje jaki jest ten "ich" świat? :) właśnie piszę recenzję książki debiutanckiej Teresy Radziewicz, Jej świat jest tak różny od mojego, może dlatego mnie tak zafascynował, wciągnął, bo nagle zobaczyłam rzeczy z innej strony. Mam nadzieję, że się jeszcze trochę Mario porozglądasz u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam z ciekawości, dla potwierdzenia własnej egzystencji(porównuję własne doznania z cudzymi), z potrzeb naukowych, czyli lingwistycznych, z głodu, z płaczu, z bólu, z samotności, z braku nadziei, by nadzieję w sobie wzbudzać, by śnić. Z tych samych powodów piszę wiersze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawdziwa "Wojna światów" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wojtek, Ty nas nie obrażaj, ten film to porażka ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałem oststnio znacznie gorszy - 2012! Opera mydlana to przy tym szczyt orginalności ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. a to na odtrucie polecam "Źródło" Aronofsky'ego jesli jeszcze nie widziałeś.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zobaczę i dam głos ;)

    Choć widziałem mocno sprzeczne opinie - "wygwizdany w Wenecji"?

    "Tak pisze o najnowszym filmie Aronofsky'ego Lee Marshall ze serwisu ScreenDaily.com: Jego najnowszy obraz jest audiowizualną podróżą, która systematycznie zabija swój dramatyzm przesadzoną ambicją do bycia symboliczną.. Marshall wprawdzie przyznaje, że wyobraźnia Aronofsky'ego jest zachwycająca, ale wytyka twórcy brak ciągłości logicznej w jego filmie. Dziennikarz chwali Hugh Jackmana za jego wiarygodność oraz emocjonalne zaangażowanie, a także gratuluje dobrze wykonanej pracy twórcom odpowiedzialnym za efekty specjalne, muzykę i zdjęcia. Dodaje jednak, że to za mało, aby stworzyć dobry film. Niestety techniczne fajerwerki nie są w stanie uratować filmu, który zaczyna się przerażająco wlec na 60 minut przed absurdalnym zakończeniem - pisze Marshall"

    OdpowiedzUsuń
  21. całkowicie się z tym nie zgadzam, ale pogadamy jak obejrzysz, dla mnie film absolutnie zachwycający.

    OdpowiedzUsuń
  22. niesamowita ekspresja bólu - czymkolwiek On jest. chorobą, utratą, przemijaniem, etc. / Istnieniem. kłaniam się. ps. zdjęcie - tak samo mocne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Małgosiu - bólu, a ból jest tutaj wszystkim, zdjęcie to pomysł Rafała, ja się tylko grzecznie odwróciłam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie - to jeden z Twoich najlepszych wierszy, w sensie - trafia mnie w sam środek, dociera do mnie zupełnie jakby już był we mnie, w środku, jakby to o czym piszesz już było we mnie, w środku, a Twoje słowa uaktywniły 'to'.

    Masz swój styl. Masz pomysł na wiersz, nie jest to nigdy ciąg przypadkowych fraz, zawsze jest jakiś koncept, a to jest dla mnie niezwykle ważne. Poza tym konsekwencja – tropy w Twoich tekstach zawsze gdzieś prowadzą, nie jest to rozjeżdżanie się wątków i chaos - przypadłość większości wierszy pretendujących do miana tzw nowoczesnej poezji. I co charakterystyczne - mrok + psychodelia + erotyzm - to właśnie między innymi dzięki temu konglomeratowi Twoje wiersze są inne od wszystkich. Potrafisz wprowadzić swoistą nerwową atmosferę (nerwową w sensie pozytywnym, jeśli można to tak nazwać), niepokój - ale robisz to inaczej niż inni. Jest w Twoich tekstach jakiś element, nie wiem jak go nazwać – nie z tej ziemi. I tutaj nie chodzi o jakiś konkretny rekwizyt, to jest coś ulotnego, nie dającego się określić, jakieś jakby ukradkowe spojrzenie w otchłań, błysk ostrza, powidok gęstego cienia, nie wiem jak to nazwać. Myślę, że to po prostu wyraża Ciebie. Pewien Twój bardzo ważny aspekt. Twój Cień? I jeszcze ten subtelny erotyzm. Subtelny, ale jest w nim jakaś groźba, jakaś brutalność, gwałtowność, krew.

    I na zakończenie przekleję swój komentarz do tego wiersza z innego miejsca w cyberprzestrzeni - komentarz który zamieściłem tam półtora roku temu. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło w moim postrzeganiu 'A Rh+' :

    Jeden z najlepszych wierszy jakie czytałem w ogóle. Serio. Nie dlatego, że doskonały, że język wymyślny, że cuda na kiju. On po prostu dotknął moich wnętrzności.
    Potrząsnął to za mało powiedziane.

    Tych dwóch fraz:

    '....i nie będziesz sam nie będziesz
    wiedział dlaczego tylko jak...'

    i

    '...a jeśli wybierzesz krzycz
    przyjdę lizać rany...'

    nigdy nie zapomnę.


    RAFAŁ B

    OdpowiedzUsuń
  25. Najwyraźniej nie jedziemy, Rafał, na tych samych prochach ;) Mnie najbardziej dotyka właśnie to "lizanie ran" - oczywiście, nie interpretacyjnie, ale warsztatowo. Najzwyczajniej w świecie mi przeszkadza psuje mój (podkreślam: mój) odbiór rzeczywiście dobrego tekstu. Fajnie, że wiersz Cię dotknął, ale to nie jest argument w merytorycznej dyskusji (jeśli taka w ogóle może być możliwa) o literaturze. Z drugiej strony, jakakolwiek krytyka czy nawet personalnie krytyk, jakby się nie napinał, nie jest w stanie wydać obiektywnego sądu, gdyż taki po prostu nie istnieje, więc skazani jesteśmy właśnie na takie dotykanie, o którym piszesz w poście - a to znaczy, że wszyscy błądzimy po omacku.

    "Nigdy nie zapomnę" to dość ryzykowne stwierdzenie. Pamiętaj, nie młodniejemy! Ale może biorę wszystko zbyt dosłownie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Robert, ale ja nie prowadzę tutaj żadnej merytorycznej dyskusji, napisałem jedynie o swoich własnych wrażeniach po przeczytaniu wiersza i przemyśleniach dotyczących pisania Magdy. Dla mnie również jest oczywiste, że nie ma czegoś takiego jak obiektywny sąd; każda opinia jest filtrowana i przecedzana przez osobiste sita, sitka, pryzmaty itp itd. Wiesz, mam czasem wrażenie, że ludzie (krytycy i nie tylko) dzielą się na tych, którzy bardziej potrafią udawać obiektywizm i na tych którzy niezbyt go potrafią udawać. Owszem jest pewna powiedzmy obiektywna granica poniżej której wiersz jest gniotem. Jednakże im wyżej nad nią, tym bardziej ryzykowne jest stwierdzanie, że wiersz jest zły.
    Tak więc podsumowując - jeśli kiedyś przeczytasz gdzieś mój komentarz (do jakiegoś wiersza) typu : 'Nie podoba mi się' - będzie to oznaczało 'Nie dotknął mnie'. Jeśli zaś wiersz będzie poniżej wspomnianej granicy to napiszę 'gniot':)

    Tak, mnie się podobają wiersze które mnie 'dotykają'. I dla mnie to całkiem normalne (zresztą normalność też jest kwestią czysto subiektywną, nieprawdaż? :D)

    A tak na marginesie - myślę, że jest całkiem sporo wierszy, które są bardzo sprawnie/dobrze napisane, ale nie podobają mi się, właśnie dlatego, że mnie nie dotknęły.

    Ja tam nie muszę brać prochów, mnie wystarczy poczytać np wiersze Magdy, by odjechać ;)

    Cóż jeszcze mam powiedziec o 'lizaniu ran'? Tutaj mamy czarno na białym przykład subiektywizmu odbioru. Tobie się nie podoba, mnie tak. Mnie to w głowie wygenerowało niesamowicie wyrazisty obrazek i to się dla mnie liczy. Tak więc nie mam zastrzeżeń do 'lizania ran', ale oczywiście rozumiem jeśli komuś się nie podobają tego typu frazy w tego typu kontekście - z jednego prostego powodu - wiersze Magdy nie są dla wszystkich (nie mam na myśli w tym momencie Ciebie).

    Tak, powtórzę to jeszcze raz - ja nigdy nie zapomnę tych fraz jak i całego wiersza. Jestem tego pewien.

    Pozdrawiam

    RAFAŁ B

    OdpowiedzUsuń
  27. wiecie Panowie, a propos tego mitycznego obiektywizmu :) wiele razy się nad tym zastanawiałam, teraz np - pisząc o książce Tess i jakbym się nie starała, to nie mogę być obiektywna, ponieważ ta książka mnie bardzo poruszyła, sprawiła, że pootwierały mi sie zamknięte dotąd "klapeczki" w głowie,w duszy - czy jakkolwiek to nazwiemy :) Podobnie mam z ulubionymi autorami: dla mnie np. Lowell nie napisał żadnego złego wiersza :) to tak jest chyba i się przed tym nie ucieknie. Możemy pisać o warsztacie, o środkach o języku itd itd, ale sęk w tym, co nami naprawdę "szarpnie".

    OdpowiedzUsuń