Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


16.12.2009

Wędrówka w stronę zamkniętą – Teresa Radziewicz „Lewa strona”



Fakty są skromne, reszty trzeba szukać - pisze Teresa Radziewicz w wierszu pt:. „W drodze dziedziczenia” i na stronach swojego debiutanckiego tomu takie poszukiwania prowadzi.
Niecodzienne i nieoczywiste są miejsca tych poszukiwań: rodzinne legendy, prawdziwe historie, wspomnienia – to wszystko kształtuje teraźniejszość. Nie sposób się odciąć od przeszłości, ani wyprzeć się jej, zresztą autorka wcale tego nie chce. Wręcz przeciwnie – poszukuje tam początku i sensu tego, co dzieje się tu i teraz.

Kto się spodziewał,
że lewa strona będzie ćmić od niespełnionych
obietnic?
(Piaskownica)

Lewa strona, to ta, po której znajduje się serce; ale także ta, której na pierwszy rzut oka nie widać.
Uczucia są istotne: tworzą więzi, kierują postępowaniem, kształtują postawy. Teresa pięknie snuje swoją opowieść o bezwarunkowej miłości, poświęceniu, istnieniu, a jednak żeby więcej dostrzec, czytelnik musi sobie niektóre wiersze „przenicować”.
To trochę tak, jak z ulubionym, ciepłym swetrem, nosimy go często, ale dopiero kiedy przewrócimy go na lewą stronę dostrzeżemy sploty na pierwszy rzut oka niewidoczne, a jednak potrzebne, by sweter istniał, by nas otulał.
Znamienna dla wierszy autorki jest akceptacja przemijania. Śmierć w wierszach Teresy nie jest piętnem, nie nosi znamion tragedii – jest kolejnym etapem, doświadczeniem koniecznym i nieodwołalnym, ale nie jest końcem. Sporo w tej książce odniesień i porównań do natury, przez pryzmat której podmiot liryczny postrzega świat. Wszystko związane jest z ziemią, z jej cyklami, porami roku, także konieczność przemijania, co w połączeniu z wiarą w absolut tę śmierć i przemijanie oswaja.
Opowieść Teresy Radziewicz to historia ludzi i miejsc, historia gniazda, które opuszcza się fizycznie, ale nie emocjonalnie.

Urodzić ptaka, pisklę. Nadać mu imię,
chociaż nie wykluło się z jaja. Nauczyć latać,
gdy przyjdzie pora – nie zatrzymywać.
(Matki)

„Lewa strona” nieodmienne kojarzy mi się z „Traktatem o łuskaniu fasoli” Myśliwskiego.
Podobnie spokojna i przemyślana narracja, konsekwencja w opowiadaniu historii i melodyjność języka.
Teresa Radziewicz snuje swój własny mit. Legendę potrzebną każdemu po to, by móc się najpierw określić, a potem odnaleźć.


Język jest szorstki, a okno ma smak jesieni

Próbuję w ten sposób poznawać. Na dwa sposoby,
jak dzieci, kiedy chcę oswoić stół, ścianę, talerz,

drzwi. A potem drzewo, ziemię, śnieg i powietrze.
Lubię wyraźny smak soli, chłodny metalu, chociaż

nie odróżniam jeszcze żelaza od miedzi. Ponoć

miedź jest cieplejsza, nauczę się to odczuwać.
Kiedy ułożą na wznak w wilgotnej, tłustej ziemi,

wtedy poznam nie tylko częściowo jak w lustrze.
Poznam i nazwę tak, jak można jedynie

twarzą w twarz.

Teresa Radziewicz "Lewa strona" Stowarzyszenie Literackie im. K.K.Baczyńskiego

Magda Gałkowska

9 komentarzy:

  1. Czuję się zachęcony ;) Cytowane przez Ciebie, Magdo, fragmenty brzmią bardzo obiecująco...

    OdpowiedzUsuń
  2. Robert, ja wsiąkłam w te książkę błyskawicznie, czytałam w tramwajach, autobusach, na przystankach - wszędzie :) Naprawde warto sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  3. można też poczytać na nieszufladzie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mario, ale to nie to samo, co książka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A gdzie te książkę mogę kupić? Wypożyczyć?
    m.

    OdpowiedzUsuń
  6. http://slkkb.free.art.pl/slkkb-zam01.php tutaj można kupić i naprawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki. Kogo jeszcze z tej listy polecasz, może zmontuję jakąś paczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu i tu mogę podziękować. :)
    Dziękuję za słówko o mojej książeczce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tess, cała przyjemność po mojej stronie. :)

    OdpowiedzUsuń