Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


01.02.2010

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY cz.2


Czterdzieści jeden poetek przemówiło ludzkim głosem.
Przemówiło wspólnie jedną książką, jak ktoś zauważył – chórem. Paradoksalnie określenie „chór solistek” jest dość adekwatne. Każda z autorek śpiewa własną pieśń o poezji, a ich połączone głosy o tym, że są, istnieją, piszą, mają coś do opowiedzenia.
Czy powstanie tego „chóru na okoliczność” było naprawdę potrzebne? Jak mówią mądre porzekadła: „trudno być prorokiem we własnym kraju” czy też raczej "adwokatem we własnej sprawie”, więc moje rozważania mogą wydać się tendencyjne.
Joanna Orska w recenzji opublikowanej w Pograniczach pisze o tym, że poetki w „Solistkach” cyt.: „przelatują przez scenę z szybkością komety”, a ja bym jednak z tą prędkością nie przesadzała ; trzy do pięciu wierszy to wystarczająca ilość, by czytelnik zorientował się, która z poetyk mu odpowiada i sięgnął po więcej. Po to właśnie jest antologia, by pokazać poetyki, które do tej pory były przez krytykę w większości pomijane, przemilczane, ignorowane.
Owszem – są wyjątki, jak Marta Podgórnik, czy Julia Szychowiak, którym środowisko udzieliło głosu, a nawet dostrzegło i zechciało o nich napisać. Jednym słowem zostały POETKAMI „ z nadania” . Przy okazji wydania „Solistek” rozgorzała dyskusja o tym, że ta książka jest tworem sztucznym, odpowiadającym na wyimaginowane potrzeby czytelników (czyt. niepotrzebnym), bo przecież wszyscy doskonale wiedzą o tym, że wiersz nie ma płci, a to jest tylko tworzenie sztucznych podziałów. Zgadza się, wiersz płci nie ma, natomiast autor i owszem, w polskiej poezji najczęściej męską. Współczesna poezja ma się przecież fantastycznie: poeci piszą WIERSZE, poetki – poezję kobiecą, nie ma sensu więc mieszać czytelnikom w głowach. Śledząc tę dyskusję, czytając recenzje i wypowiedzi naszych kolegów po piórze odniosłam wrażenie, że się czegoś obawiają. Zastanawiam się tylko czego właściwie? Przecież zgodnie z teorią o bezpłciowości wiersza, nie stanowiłby dla szanownych poetów żadnego zagrożenia nawet zorganizowany przemarsz tych czterdziestu jeden autorek z pieśnią na ustach; a Panowie Sendecki i Maliszewski zareagowali na antologię, jak Liga Polskich Rodzin na marsz równości.
Drodzy panowie, nie ma się czego obawiać, nie zamierzamy organizować marszów ani wszczynać wojen. Wasza reprezentacja ma druzgocącą przewagę liczebną oraz zaplecze w postaci lat tradycji polskiej poezji. Po prostu wydałyśmy książkę, a że stała się ciosem dla ambicji niektórych z was?
Kiedy na forum serwisu Nieszuflada wyraziłyśmy swoje ubolewanie nad faktem, iż na festiwalu Poznań Poetów 2009 wśród rzeszy zaproszonych autorów, znalazły się tylko DWIE poetki (Krystyna Miłobędzka i Marta Eloy Cichocka), to koledzy po piórze poradzili nam, byśmy – zamiast narzekać i utyskiwać – same zorganizowały przedsięwzięcie z udziałem kobiet. Korzystając z dobrej rady zorganizowałyśmy i co? I też źle. Karol Maliszewski nawet wysunął zarzut, iż w antologii poezji kobiet są same kobiety, a nie ma mężczyzn.
Wciąż nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nadal poezja pisana przez kobiety spychana jest na margines? Bo przecież nie dlatego, że poetki piszą gorzej od poetów, piszą inaczej, często z większą wyobraźnią, dbałością o język i detale, bez taniego efekciarstwa i dobitnie. Wciąż zastanawiam się w czym Sendecki jest lepszy od Iwasiów a Witkowski od Wieser? Podejrzewam, że na te, oraz inne nurtujące mnie pytania nie otrzymam odpowiedzi. Mogę się co najwyżej spodziewać, iż koledzy po piórze pokiwają z politowaniem głową spoglądając na mnie z góry, z wyższych półek i grubszych tomów z własną twórczością.
Poezja jest kobietą – to fakt, który nie wymaga waszego – panowie - potwierdzenia. Poezji natomiast potrzebna jest uwaga. Bycie ponad własne interesy oraz własne dobro.
Więc zanim następnym razem zechcecie poklepać kogoś po wierszu, ugryźcie się panowie w pióro i policzcie do dziesięciu, dwudziestu, stu.

Magda Gałkowska

9 komentarzy:

  1. Nie wiedziałem, że aż takie są sytuacje- dziwne to bardzo. Ja już dawno nie dzielę poezji na kobiecą i męską- zresztą co to by znaczyło "męska poezja"- czyli a la Franz Maurer ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. etam, taki marsz, czy też maraton solistek byłby rewe!!! kurde, jest pomysł!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Patryk - wystarczyło poczytać choćby forum NS co się działo zanim wyszły Solistki, już po zapowiedziach zaczeła siejazda, a po ogłoszeniu listy autorek - szkoda gadać sprawdź w archiwum. Malisza i Sendeckiego i Orską mam w skanie wyślię Ci jak chcesz.

    Paweł - taaa jeszcze w bieliźnie? ;) no to już byłaby zenada totalna jakbyśmy musiały marsze równości organizować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda - w czym Witkowski lepszy od Wieser? Nie otrzymasz na to pytanie odpowiedzi, bo jej nie ma. Albo - wcale nie jest lepszy, tylko miał bardziej sprzyjające okoliczności, bardziej korzystną ich konfigurację, nieprawdaż? :)

    RAFAŁ B

    OdpowiedzUsuń
  5. to, co Ty Rafał nazywasz sprzyjającą okolicznością, ja nazwałabym po imieniu - dobry plecami, skoro dostał nagrodę za książkę, którą mu wcześniej pomagał redagować jeden z jurorów, wszystko na temat. Zresztą pal sześć Witkowskiego, niech mu książka poczytną będzie; tylko niechże zauważą szanowni panowie, iż babeczki też książki wydają i to całkiem całkiem całkiem dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na nieszufli co nieco widziałem, ale ona to chyba nie cały światek młodopoetycki ;)
    Zresztą tam zawsze coś nie podoba- najlepiej byłoby nic nie robić. A babeczki są dobre- szczególnie lukrowane w czekoladzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Patryk - ty seksisto! No o to bym Ciebie akurat nie podejrzewała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie się zmieniają, jak np. kiedyś byłem czarny. Do seksizmu załączam zatem też rasizm ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo lubię Wieser. :)

    OdpowiedzUsuń