Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.03.2010

drzazga


przez okno
widzę tylko ślady po topolach:
gładkie, poszarzałe krążki.
krwi już nie ma, wsiąkła w ziemię,
odpłynęła do rzeki.

spławiamy umarłych jak drewno,
z biegiem,
z opuszczonymi rękoma
patrzymy na ich malejące ciała.

niepewność
czy są na tyle daleko,
by nie móc wrócić
uwiera i drażni.

kurczę się
do rozmiarów drzazgi.


MG

5 komentarzy:

  1. Pierwsze skojarzenie - dla mnie: "Umarłe drzewa" KSU :)
    W wierszu można dostrzec zacieranie się odrębności dwóch bytów: drzewa i człowieka. Może nie jest to odkrywcze, ale zawsze mnie zachwyca aspekt dotykania kory drzewa i stapianie się z nim w jedno.
    Właściwie każdy z nas był lub będzie drzewem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bismarck był ponoć wielkim miłosnikiem drzew:) Dlatego troszkę go lubię. Przy okazji przypomniała mi się "Żegluga promowa po rzece Styks" Roberta. Pożegnania...
    A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wojtek - w pewnym sensie skojarzenie całkiem zasadne, aczkolwiek moja wersja przyznasz o wiele lżejsza.
    Artur - słusznie zauważyłeś, że istotą tego wiersza jest odchodzenie.
    dzięki za komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uzależniony chyba jestem od wyszukiwania (może czasem na siłę - cóż poradzę:)"dialogów" wierszy. Uwielbiam to wrażenie, że - nawet niezależnie od autorów - cichutko ze sobą rozmawiają. Drzazga rozmawia ze Styksem...tak mi się wydaje...
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę znaleźć Styks, jeśli ten wiersz rozmawia z wierszem Roberta to pozostaje mi się tylko cieszyć :)
    (pytanie czy On by się ucieszył :P)

    OdpowiedzUsuń