Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


18.03.2010

insomnia





na chłodnej ścianie języki ognia. szum
płynącej wody i jęk szczytującej kobiety
zlewają się w melodię, kołyszą. do snu

daleko. powoli omijam ciało, pełznę
po mokrym prześcieradle. przez okno
wdziera się białe światło, oglądam wszystko

w błyskach stroboskopu, spowolniona
reakcja na ból i popękane brzegi warg
zagoją się po kilku dniach. aż do chwili

gdy zliżesz kropelki śliny będę idealna,
jak wszystko czego nikt nie zdążył dotknąć.

MG

6 komentarzy:

  1. Właśnie kończę drugą kawę. Wiersz czytałem rano, więc trochę z nim pobyłem. O oczywistościach, gadać nie będę. Więc, wiersz w Twoim stylu. Nic mnie nie zaskoczyło, ale zakończenie już tak. Razem, wiersz ma niezły "power" i mocno "kopie".

    OdpowiedzUsuń
  2. złowieszczo zabrzmiało to "w twoim stylu", ale skoro jakieś zaskoczenie jest, to biorę za dobrą wróżbę; miał mieć power i miał kopać aczkolwiek bez obaw - wracam powoli do siebie, będą lepsze :)
    dziękuję M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie , nie miało brzmieć złowieszczo. Dorobiłaś się własnego stylu i nawet masz nasladowców! O to mi chodziło! Nie było w tym, żadnej oceny, a jeśli jej oczekiwałaś, to powiem tak: Twój normalny styl, czyli "dupę urywa", że się posłużę cytatem)))

    OdpowiedzUsuń
  4. omatko i ojczedyrektorze! dziś chyba dzień dobroci dla piszących ;) dzięki Ci za słowa otuchy,z tymi naśladowcami bym nie wieszczyła jeszcze, pożywiom - uwidzim. :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. W wierszu " insomnia" szczególnie uderza mnie motyw przenikania się tak różnych postaci energii, jakimi przecież są: woda, światło i muzyka. Wspólnie tworzą one coś na kształt podświetlonej sferycznej błony lub jak ktoś woli mydlanej bańki, która istnieje tutaj tylko dzięki uczuciom kobiety o nadzwyczajnej wrażliwości, poddawanej silnym, gwałtownym emocjom.

    Na granicy bezsenności, gdzieś pomiędzy jawą a snem "płynąca" kobieta otwiera się na nowe wrażenia. Odczuwa i przeżywa nową percepcję rzeczywistości. Zyskuje odmienną świadomość.
    Poetka wchodzi i porusza się w obszarach spontanicznych reakcji. Opisuje duchową przemianę, żeby na końcu wiersza dotknąć istoty ideału. Jego subiektywności i tymczasowości.

    Magdo, z każdym wierszem - choć może to zabrzmi mało logicznie - wspinasz się coraz wyżej i coraz głębiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszy mnie, że zauważyłeś tę bezsenność nie tylko w sensie dosłownym. jeżeli nie śpi się dłuższy czas zaczynają się halucynacje, człowiek znajduje się w stanie czegoś, co przypomina trans, odbiera bodźce, które normalnie są dla niego niedostępne, więc tak - o tym także jest ten wiersz.
    Wojtek - staram się jak mogę, czy też raczej osttnio po prostu piszę :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń