Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


01.03.2010

Magda Gałkowska - zatopiona


pociągi pachną rozgrzaną imitacją skóry
i zastałym powietrzem, przywierają do ciał.
trwam w bezruchu, w bezoddechu. na stacji
okna stają się płucami, otwarte w tym momencie

dają życie. tyłem do kierunku jazdy
czuję jak pokrywam się czerwienią i kurzem,
wtapiam w tło głodne spojrzenie, brudne słońce
wypala na szybach twarz jak dagerotyp, dowód

cudu, szukam, choć jeszcze nie znam słów modlitwy.

4 komentarze:

  1. Mocne i obrazowe. To raz. A dwa - przejmujące. To dość frapująca mieszanka, ale jestem już przyzwyczajony, że w Twoich wierszach występują dość ciekawe konglomeraty. Co do obrazowości - naprawdę wystarczy tylko raz przeczytać, by obraz wygenerował się w głowie. To już u Ciebie normalne. Aż sam czuję, jak jadę tym pociągiem. Bardzo ciekawy 'bezoddech' i 'dagerotypy', kapitalna, czuła ( z tym, że jest to taka surowa czułość) końcowka. Wiersz z gatunku Twoich dusznych i klaustrofobicznych; jak uderzenie. A potem jest już tylko zapadanie się. Zatapianie.

    RAFAŁ B

    OdpowiedzUsuń
  2. "okna stają się płucami"- b.dobre
    ogólnie zimno, mrocznie, duszno ale i z nadzieją
    lubię te twoje nawiązania do religii (nie konkretnej, ale coś czego można się chwycić)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zatopiona" przemawia do mnie mitem Jonasza pożartego przez rybę. Bohaterka wiersza traci grunt w pełnym ryzyka i przypadkowości życiu, tonie w głębinie - szuka drogi w głąb siebie, żeby w końcu trafić do wnętrza ryby-pociągu. Pożarcie przez rybę oznacza inkubację przemiany. W ograniczonej przestrzeni i tłumie pasażerów duchowa koncentracja rozbłyska światłem. Bohaterka odradza się, już wkrótce jak Jonasz zostanie wyrzucona na brzeg - powróci do swojego wielkiego miasta. Rozpocznie życie zgodne z wewnętrznym powołaniem. Odnajdzie słowa modlitwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rafał - czasem ma się uczucie, że się zostało połkniętym, tkwi gdzieś, skąd nie można uciec więc trzeba umieć się znaleźć. Zawsze zależało mi na tym, żeby moje słowa generowały obrazy i uczę się jak to robić, jeśli się udaje - bardzo się cieszę :)
    Patryk - a ta fraza z oknami pomyślała mi się kiedy otworzyliśmy okna na stacji w Ostrowie Wlkp. Jakby pociąg ożył, dosłownie :) Ta religia, a może tylko potrzeba sacrum tkwi we mnie. Bardziej to przeczuwam niż wiem.
    Wojtek - dobrze odczytane, zostawiam czasem małe tropy licząc na detektywistyczną naturę czytelnika :) szczerze się przyznam, że pisząc ten wiersz nie myślałam o bezpośrednim nawiązaniu do historii jonasza, dopiero kiedy go przeczytałam po napisaniu ta analogia mnie uderzyła, czyli co? podświadomość? :)
    dzięki za komentarze

    OdpowiedzUsuń