Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


23.03.2010

wieża


przychodzi z odległej galaktyki,
miasta, w którym kobiety oprawia się
jak ryby. nie potrzebują głosu,
tylko ciał.

jest świeża, lecz nie pachnie,
czysta, ale klei się do rąk,
rozciętym brzuchem znaczy miejsca.
jedyna
z imieniem świętej,
spojrzeniem suki łagodzi ból.

dawno temu wyrwano jej język
i wszystko, co potrafi,
to przyjmować w siebie
kolejne ostrza. symbole
wycinane delikatną dłonią artysty.

2 komentarze:

  1. Jestem zaskoczony i to bardzo pozytywnie :) Oderwałaś się Magdo od osobistych klimatów i wyruszyłaś w nowe obszary doznań. Czytam ten przepiękny mistyczny, a nawet nie mistyczny, lecz wręcz religijny wiersz i jestem pod wrażeniem.
    Poetycko uchwycony obraz życia Magdaleny wciągnął mnie całkowicie i sponiewierał malowanymi obrazami. Dziękuję za to nowe brzmienie Twojej poezji, Magdo. Dobrze, że wciąż potrafisz tak zaskakiwać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wojtek - i rozwiązałeś zagadkę Marii z Magdali :)
    religia wciąż gdzieś tłucze mi się po głowie, tutaj pretekstem jest w sporej części zafałszowana historia Marii Magdaleny, co najgorsze wciąż przy pomocy takiego schematu traktuje się kobiety. I to kobiety silne, wyraziste, w pewnym sensie niebezpieczne. Ten wiersz jest m.in. przeciw temu.
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń