Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.05.2010

Ian Hamilton - Spadek




Mija połowa zimy i jest mi ciepło -
Przykuty do łóżka, rad, że będę przeżyty.
Moje meble
Dokoła. Mogę dosięgnąć książek.
A Ty noc w noc
Do "końca"
Będziesz siedzieć ze mną.

Pomiędzy nami
Lekarstwa, ten ból
I te niedokończone wiersze, które ci zostawiam.
Tak chyba jest często.

Ciemniejemy łagodnie, kiedy liczysz dni.
Twój oddech nad moim
Jednostajnie ciepły.

27.05.2010

MIŁOSŁAW 29 MAJA 2010R


29 maja 2010 roku w kościółku ewangelickim, ul. Zamkowa w Miłosławiu*
w ramach XXV Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego
im. Juliusza Słowackiego
odbędzie się:

o godzinie 13:00 - koncert zespołu Shalom Bogusława Łowińskiego


o godzinie 14:00 - Miłosławski wielogłos poetycki - z udziałem poetów:
Jacka Kukorowskiego (Węgorzewo),
Jakuba Sajkowskiego (Poznań) i ...


prowadzenie: Dorota Surdyk

Przeserdecznie zapraszamy!
______________________________________________
*Miłosław - miasteczko 56 km od Poznania, 15 km od Wrześni, województwo wielkopolskie.

25.05.2010

trzy białe łóżka


wolimy słodkie nic, niż surowe wszystko
Robert Konca


pierwsze

pierwszy raz jest najgorszy:
tylko bezruch i pył z rozpadających się ścian.
chłód wdziera się w ciało gwałtownie
jak niedoświadczony kochanek
szkli oczy, gładzi stopy i dłonie.
żegna.

drugie

za drugim razem otwiera się niebo,
ksiądz w ciszy błogosławi i odchodzi.
przeprowadzają mnie przez kładkę
coraz dalej od kurczących się twarzy.
strumień lśni, rwie się jak oddech,
czekam
aż pan mnie wskrzesi w dniu ostatecznym.

trzecie

po trzecim razie wilgotna i syta opadam powoli.
mam imię grzesznicy, drobne dłonie, długie włosy
ciasno związane. odsłaniam kark,
posłusznie układam głowę w zagłębieniu.
największa rozkosz to nie pragnąć.

MG

24.05.2010

CRAIG RAINE


Ur. w 1944r w Shieldon na północy Anglii. Zadebiutował 1978r tomem "The Onion Memory" wydał kolejno: "A Martian Sends a Postcard Home" (1979), "Rich" (1984), "The Prophetic Book" (1988), "History. The Home Movie" (1994), "Clay.Whereabouts Unknown" (1996).

W rozmowie z Jerzym Jarniewiczem, Raine mówi o swojej poezji:

"W moich wierszach chodzi przede wszystkim o zwykłą przyjemność patrzenia na świat rzeczy. Lubię patrzeć na obrazy, na rzeźby, tak samo, jak na to, co mnie w życiu codziennym otacza. Moje zainteresowanie sztuką nie ma charakteru akademickiego, lecz jest w pewnym sensie wynikiem lenistwa. [..]naczelną regułą wszelkiej twórczości jest poznanie istniejących reguł po to, aby je później przekraczać".

Pornografia

Leżeli już nadzy na łóżku.
jego ręce drżały,
jakby składał przysięgę,

po chwili Aretino był już otwarty
jak dwustronne lustro:
połyskliwy borowik

był twardy od krwi,
wargi na ślimaku - czarne,
a jemioła cierpka od spermy.

Porwał ja erotyzm obrazu.
Poczuła podniecenie
jak umierający łosoś na jego udach

i odwróciła twarz
ku twarzy kochanka.
Ich wargi spotkały się w pocałunku

suchym od pożądania,
jak wygłodniały pędzel artysty,
co w śmiałym eksperymencie

chce malować grzeszne obrazy
w bezgrzesznych słowach kochanków.
Tego dnia już nie czytaliśmy więcej.

z tomu "Rich"



Niebo na ziemi


teraz, kiedy nastała noc,
znosisz bieliznę
z przestrzeni kosmicznej za domem,

z zamrożonego ogrodu
jak zdjęcie nerki,
a z twoich ust ulatuje duch,

a rzeczy w twoich rękach,
dwie dryfujące koszule i prześcieradło,
kpią sobie z prawa grawitacji.

Dopiero dziś rano,
strzyżyk kapelusznik
robił dziecku miękką czapeczkę,

kiedy zatrzymaliśmy się przy źródle,
patrzyliśmy na wodę,
wysoko pośród traw,

jakby świat zaczął ząbkować.
Mieliśmy niebo na ziemi,
jeszcze dzisiaj nad ranem.

z tomu "Clay.Whereabouts Unknown"



Eine kleine Prosa

Winem i papierosami rozwiązaliśmy problem. Wiersz prozą
może być niepoetycki - może być wszystkim, co jest za krótkie
na krótkie opowiadanie.
Niemcy mówia na to eine kleine Prosa
Na przykład. Basen pod gołym niebem. Mojego syna,
jedenastolatka, pozdrawia młodszy od niego chłopiec, który
uśmiecha się i mówi: "Cześć, Isaac, to ja, tylko bez włosów."
Przez cale popołudnie chłopcy bawią się razem. A Isaac
próbuje zapanować nad drżeniem swego głosu.
Chłopczyk, który nie musi zakładać czepka kąpielowego.
Młodszy brat dziewczynki z klasy Isaaca.
Eine kleine Prosa.

z tomu "Clay.Whereabouts Unknown"





21.05.2010

kolce


dla RK

pękamy jak łupiny kasztanów.
nasze lśniące, brunatne wnętrza
rozpychają szczeliny,
już widać fragment,

już
wystawiamy się na dotyk
miękkich dłoni kobiet,
szorstkich mężczyzn.

czekamy
aż ich dzieci
przy pomocy kolców i zapałek
nadadzą nam nowy kształt.

19.05.2010

VI




była pierwszą po niej wszystko inne
jak wilgotna glina zlepiająca palce
ułożone idealnie przylegały do siebie
równolegle połączone obce źródła światła

nieznane galaktyki oglądane przez soczewkę
zbyt czułe na dotyk poddane impulsom
przy gwałtownym zbliżaniu zatracały kształt
matrycy z której powstały na wzór i podobieństwo


fot. Tomek Gursztyn

18.05.2010

JOY DIVISION - Decades




Here are the young men, a weight on their shoulders
Here are the young men - well where have they been?
We knocked on doors of Hell's darker chambers
Pushed to the limits, we dragged ourselves in

Watched from the wings as the scenes were replaying
We saw ourselves now as we never had seen
Portrayal of the traumas and degeneration
The sorrows we suffered and never were free
Where have they been

Weary inside, now our heart's lost forever
Can't replace the fear or the thrill of the chase
These rituals showed up the door for our wanderings
Opened and shut, then slammed in our face
Where have they been


Ian Curtis 15 lipca 1956 - 18 maja 1980


17.05.2010

SERYJNI POECI 3




Centrum Kultury ZAMEK (sala "Pod zegarem")
25 maja 2010r godz. 19.00

Płomień pod wyrwanymi powiekami - Wojciech Szmigoń "Dom dezerterów"




Trzydzieści sześć wierszy o dojrzewaniu - tak w największym skrócie określiłabym "Dom dezerterów". Z jednej strony wiersze brutalne, ciężkie, "męskie" (Bóg dezerterów, Paranoje), utrzymane w klimacie "Białego kruka" Stasiuka, dyskusje z Bogiem, z dogmatami; z drugiej - nie pozbawione liryki, rozważania o relacjach kobiety i mężczyzny.
To poezja pozbawiona złudzeń, świat nie jest przyjaznym miejscem, a życie nie polega na bezbolesnym przeprawianiu się na "drugą stronę".

klęczę pośrodku drogi na północy świateł
co chwila przejeżdżany przez samochody

ruch dziś bywa wyjątkowo jednostajny
zbyt duży by umrzeć śmiercią tragiczną
("***")


Wojtek Szmigoń rozprawia się w swojej książce ze stereotypami, z własnymi mitami i robi to z pozycji "ideologicznego spadkobiercy", jako przedstawiciel konkretnego pokolenia.
Znamienne jest to, jak specyficzna jest poetyka 'roczników 70", dorastających w jednej rzeczywistości, a brutalnie wrzuconych w skrajnie odmienną.
Dojrzewanie, o którym wspomniałam na początku polega głównie na poszukiwaniu nie tyle nowych wartości, co sposobów weryfikacji dotychczasowej postawy. Charakterystyczne jest także rozczarowanie rzeczywistością i potrzeba doświadczania wewnętrznego świata, potrzeba duchowości, związków z naturą i potrzeba miłości wreszcie. Kobieta jest zarazem świętą i ladacznicą, tajemnicą, której autor wcale nie stara się odkryć, zagadką, której nie stara się rozwiązać. Kobiecość fascynuje, jest rodzajem opętania, a miłość oznacza czekanie.

Oczekiwana

Już dawno nie znalazłem czasu
Żeby upić się wódką tak zwyczajnie
Z każdym kieliszkiem trzeźwieć coraz bardziej
Zacząć dostrzegać rzeczy takimi jakimi są naprawdę

Potrzeba wymiany płynów o zawartości doznań
Metafizyki analizowanej w większym gronie
Postacie tragiczne próbujące za wszelką cenę
Oddzielić się od tła ścian imitujących rzeczywistość

Szukam ciebie oczekiwanej której nie było tu nigdy
Kobiety której spojrzenie da początek bez odpowiedzi
Ulga w niepokój wrośnięta pozwoliłaby zakosztować
Narodzin i końca starego świata zbudowanego wczoraj

Kolejna szansa której twarz tylko taką nazwą jest obdarowana
Nie pozwoli odnaleźć nikogo kto poda dłoń i zabierze ze sobą
Na zawsze w stronę zjawisk których dziś tu nie ma i nie było
Nie miłość nie przyjaźń i nie cierpienie tylko to co każe nam wyć

Bo czymże jest życie jeśli nie dostrzeganiem nieskończoności
Poprzez tych kilka śmiesznych zmysłów których potrzeba miliony
Aby dostrzec czas i zrozumieć przez chwilę całkowity brak realizmu


Poetyka Wojtka pozbawiona jest fajerwerków słownych i efektów specjalnych, za to sporo tu metafor, momentami bardzo „intensywnych”. To poszukiwanie środków wyrazu jakby „na przekór” rzeczywistości. Podróż pod prąd, do źródeł.
Wiersze w "Domu dezerterów" nie są równe, gorzkie konstatacje przeplatają się z bardzo emocjonalnymi frazami.To poezja, która szuka ujścia, w samej sobie, w innych; dociera mocniej, głębiej po kolejnych czytaniach.
Z takimi wierszami nierzadko trzeba się mierzyć, są silniejsze, wyraźniejsze, mówią o nas to, czego nie chcemy wiedzieć.
Jedno jest pewne: Wojtek Szmigoń potrafi wciągnąć w swój świat i tylko od czytelnika zależy, czy pozostanie tam na dłużej.


Wojciech Szmigoń "Dom dezerterów" - Klub im. Julio Cortazara w Siedlcach. Wydanie autorskie. ISBN 978-83-926443-0-9


MG

16.05.2010

Trzy wiersze o domu


Krzysztof Bąk - przejście

przeprowadzamy się nad tory, w dalsze
rejony osiedla, mamy klucze do nowego
pokoju i ciche do widzenia kobiety
sprawdzającej stan miejsca, które opuszczamy.

mamy nowe miejsce. meble noszą ciepło,
wnętrza łóżek jeszcze wolne od piór. czuć
poprzednich mieszkańców, ale nasz zapach
odnajdzie się i tutaj. niedługo poczujemy się

tak pewnie, że leżąc i bawiąc się echem, zadasz
mi pytanie, które zadajesz mi w każdym nowym
miejscu: pomyśl, ile razy kochano się tutaj?
gdy przejedzie pociąg, posłuchamy łóżek.

z tomu "Znaki wodne"


Szymon Kantorski - nie/dziel/nie

mówiłem nie dzwoń w ten sposób
w niedzielny poranek gdy za oknem chłopcy
w białych sukienkach krzyżują miecze z wosku
przed kościołem a ja przemieniam chleb
w tosty popijając kawą wybacz nie potrafię

zrozumieć że jesteś po drugiej stronie ściany
płaczu z dzieckiem i zapewnieniem że byłaś
kilkakrotnie ranna wieczorna kłótnia
to tak łatwo można wyczytać z twojej skóry

ten wasz kiepski scenariusz
klaps po klapsie przeszedł znowu
przez ciebie jak przez morze
czerwone suchą stopą oddzielając
brzegi ścięgien od kości pozwól

przemilczę zanim opowiesz mi
o nadziei na lepsze wczoraj zapalę
wiem wolisz stosy tak ciężko wyjść z nałogów
i zrobię coś żeby było jeszcze trudniej.

z tomu "Duety"


Piotr Kuśmirek - Salto


nocna kawa, drobno zmielona, zalana wrzątkiem.
wskazany pośpiech - czas ucieka tak szybko,
że można nie zdążyć z wyciągnięciem ręki

na dach spadają drakonidy i liście, co uda się znaleźć
w tym wszystkim, czy w fusach odnajdzie się wróżba?

zamieniam przedmioty, przekładam z miejsca na miejsce.
trochę ciągnie od okna i każdy zapach wydaje się obcy.
jestem wewnątrz drzewa i tłukę słoje, w których ukryty jest ogień

rozrywam korę. w kuchni na parapecie umierają zioła.
nie ma czasu na nic. nic już było.

z tomu "Zimne zabawki"

13.05.2010

Kacper Bartczak - Człowiek zmyślony



Świat strzelił mi w głowę
Kula przeszła na wylot
i coś się we mnie zmieniło

                                                                   Żyłem
w kuchennych szafkach i decyzjach
wnękowych w porównaniach
sprzętów pod zabudowę

                                                 Teraz mieszkam
na krzesełku obrotowym
bez dotykania ścian
ani innych spraw Wiruję

bezwolnie bez pomocy
woli przemocy Silniki nieba
są z moich części


wiersz z tomu "Życie świetnych ludzi"

10.05.2010

saga




nieznane miejsca docelowe,
do których docieramy nocą,
następnego dnia oswoją nas,
odrętwiałych w mokrej pościeli.

gdzieś, za ścianą będą inni:
zareagują na światło,
wprawią w ruch ciała, wydadzą dźwięki.

wciąż czuję ciężar
obejmującego mnie ramienia,
mogłabym cię pocałować,
ale zapalam papierosa, myję kubki,
szukam kawy.

czas rozciąga się i kurczy,
myślę o stworzeniu świata
bez słów, tak, by istniał jedynie
niepisany kodeks poruszeń.


fot. Romka Gałkowska