Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.06.2010

ridge forester odbiera poród brooke logan forester


Dorocie

nic się nie układa w głowie. za ścianą
głosy z TV podpowiadają kwestie. zapamiętuję
te najmniej potrzebne, jak twoje słowa
o różnych rodzajach miłości. więc mamy

odległość i kilka nocy. czasem dzień
przedłużamy o godzinę, o dwie. więcej
nie zniosę kolejnego odcięcia, awarii zasilania.
bez podpowiedzi nie wiem, jak opanować odruch

wyparcia. siły pozornie zmniejszającej ciężar.


MG

27.06.2010

PIDŻAMA PORNO




[latem] requiem - GRZEGORZ ŁĄCZYK


nie widziałem koloru lata, kiedy wypełnili
mną głowy i ponieśli w drogę.

teraz jestem wszędzie, w szybkim powietrzu
z czystym unisono - gardło i słońce,
to całe lato, które wie o mnie wszystko.

chciałbym zobaczyć,jak
niosło mnie w kolorach głośne światło.

25.06.2010

Ranek przy oknie - THOMAS STEARNS ELIOT


Szczęk naczyń przy śniadaniu z kuchni w suterenach,
A nad krawężnik z ciężkich stóp człapaniem
Wschodzą wapory służącowskich dusz
Zakorzenionych u kuchennych schodów.

Brązowe fale mgły rzucają ku mnie
Zdeformowane twarze z dna ulicy,
Łzę przechodzącej w ubłoconych sukniach,
Bezradny uśmiech, co w powietrzu płynie
Aż zniknie gdzieś na wysokości dachów.

tłum. Adam Pomorski

24.06.2010

powrót - WOJTEK SZMIGOŃ


policz deski, ślady pod dywanem
i mijane drzewa. opowiada radio

na baterie: jest ciepło, więc nie pytaj
o powódź w Chinach. świnie
w ciągu kilku dni siwieją od stresu.

i wciąż nie wiadomo, po co
każdy dźwiga cały świat, pełza
wbrew bogu.
tutaj metafora: własny strach.

gdy nie nadajesz imion aniołom, gołębiom
i pamięci po wróblach, wystarczy
śmiech, zapach migdałów na skórze.

razem poszukamy kuchennego stołu, nie przesadź
z modlitwą ani z przekleństwami.

WS

23.06.2010

Not Afraid - EMINEM




Słowik niestandardowy - ADAM WIEDEMANN




Co mam teraz powiedzieć, gdy los
dotyka mnie sprawdzianem?

Wolę mówić, co zechcesz, lubię robić
wszystko dla innych, o ile

za to zapłacą, taki jestem. Naturo
moja dzielna zabawko nocą!

Perfumowałem stada krów swoim śpiewem,
zagonki żonkili, sznury

wisielców, by nie woniały zbytnio mydłem. Kto jeszcze
woli mnie od papierosa?

z tomu "Dywan" WBPiCAK Poznań 2010r

22.06.2010

Syntetyczność - TADEUSZ PIÓRO


ojciec umarł płonęły biblioteki
włożyłem cię na noc do szklanki
wzruszyłaś mnie wypaczonym konturem
nową gamą gestów nie zasnąłem

nie ma cię gdy otwieram oczy
nie ma cię gdy zamykam oczy
nie dotknę cie nigdy nie stawiasz
oporu jak mnie podniecisz

w tym skromnym muzeum
stereoskopii laleczko
laserowa zjawo zza różowej chmury

został nam jeszcze jeden pocałunek
pod czyjąś ambasadą
lub pałacem kultury

z tomu "Asortyment"

20.06.2010

wybór


naderwane mięśnie brzucha,
pusta puszka, pełna popielniczka.
z komody, tuż spod zdjęcia nagiej kobiety,
spogląda na mnie
brązowożółta twarz słonecznika.

kobieta o mlecznobiałym ciele
eksponuje niewygolone łono,
moje stopy bezczynnie oparte o stolik
jeszcze wczoraj tak niezbędne,
a dziś mogę się bez nich obejść.

można żyć szeptem, na palcach
przemykać pomiędzy dniem a nocą,
pamiętać moment, w którym ciemnieją
oczy, gdy pochylasz się nade mną

w nieustannym kołysaniu. wybrzmiewa pieśń
jak modlitwa konających, wieczny odpoczynek,
noc. kot drapiący w drzwi.

MG

Nelly Sachs 1891 - 1970


Liczby

Kiedy wasze kształty zapadły się w popiół,
w morzach nocy,
gdzie wieczność w przypływy i odpływy
spłukuje życie i śmierć -

wzniosły się liczby -
[wypalone kiedyś na waszych rękach,
żeby nikt nie uszedł cierpieniu]

wzniosły się meteory z liczb,
powołane w przestrzenie,
gdzie lata świetlne dłużą się jak strzały
i rodzą się planety
z magicznej materii
bólu -

liczby - wyrwane z korzeniami
z mózgów morderców
i już wliczone
w sinawo pożyłkowane orbity
niebieskiego krążenia.

tłum. Ryszard Krynicki, z tomu "Zaćmienie gwiazdy" 1949r.


Podmuch wiatru
z oddechami umarłych.
Wędkarz wysoko wyciąga srebrną rybę
poprzez sferę prawdziwych aniołów.

Modlitwa krwawiących skrzeli.

Lecz podczas nabożeństwa
stare kobiety śpią
mimo zapachu lawendy
i ogarniętych przez pożar liter,
co wytrawiają im oczy -

tłum. Ryszard Krynicki, z tomu "I nikt nadal nie wie" 1957r

Tej nocy
poszłam ciemną boczną ulicą
za róg.
Tu mój cień
wtulił się w me ramiona
Ta umęczona część ubrania
chciała żeby ją nieść
i barwa nicość przemówiła do mnie:
Jesteś po drugiej stronie!

tłum. Ryszard Krynicki, z tomu "Rozżarzone zagadki"


17.06.2010

delirium


kiedy posłańcy bogów
toną w wezbranych rzekach,
martwi poeci spędzają
sen z powiek. na językach
rozpuszczają słowa.

Księga Godzin jest Księgą Wyjścia
i gasną oczy autystycznych chłopców,
tylko bestie noszą ich twarze
jak maski.

miłość zostawiają
do opisania innym. sami
uciekają w góry, czekać na burzę
i śmierć, która nie nadejdzie.

w końcu przebudzeni wysyłają w eter
obco brzmiące litery z nadzieją,
że ktoś zrozumie. przed nimi

nie rozstąpią się wody,
nie otworzą otchłanie.
tylko wiatr zawodzi cicho,
gdy upuszczają krew w miejscach,
gdzie kiedyś były usta.

MG

12.06.2010

DEREK MAHON


Urodził się w 1941r w Belfaście. Poza Irlandią mieszkał w Kanadzie i USA, wykładał m.in. w Nowym Jorku. Współredagował szereg pism m.in. "Atlantis", "Vogue", "New Statesman". Jest autorem licznych przekładów z języka francuskiego, zajmował się również publicystyką literacką, "Journalism 1970-1995". Mieszka w Dublinie.
Twórczość poetycka: "Night-Crossing" 1968, "Lives" 1972, "The Snow Party" 1975, "Poems"= 1962-1978" 1979, "Courtyards in Delft" 1981, "The Hunt By Night" 1982,
"Antarctica" 1985, "Selected Poems" 1990, "Selected Poems" 1991, "The Yaddo Letter" 1992, "The Hudson Letter" 1995,"The Yellow Book" 1997,"Collected Poems" 1999,"Selected Poems" 2001,"Harbour Lights" 2005.
Derek Mahon w rozmowie z Piotrem Sommerem: Rodzima poetycka tradycja angielska bywa dość krępująca. Na przykład Larkin, którego szereg wierszy lubię, to w istocie nie jest dla mnie poezja. To anty - poezja. Myślę, że poezja bierze się z jakiegoś elementarnego ludzkiego entuzjazmu. Moim ideałem jest chyba poezja romantyczna, angielskim bohaterem byłby dla mnie John Keats, polskim - może Adam Mickiewicz.

Tak jak powinno być

Ścigaliśmy sukinsyna
Przez bagno, wrzosy, skałę, aż po rozgwieżdżony zachód
I ustrzeliliśmy go na ślepym podwórku
Między dziesiątką śpiących ciężarówek
A generatorem

Nie chcemy słuchać żadnych dyrdymałów
O księżycu w Żółtej Rzece.
Po jego odejściu powietrze przepływa delikatniej.

Od czasu, gdy w porze lekcji zabrał go przypływ
Nasze dzieci nie wiedzą, co to złe sny.
Ich krzyki odbijają się miękko wzdłuż wybrzeża.

Jest tak, jak powinno być.
Podziękują nam za to, kiedy dorosną
Do świata, w którym tkwi metoda.

z tomu "Lives" tłum. Piotr Sommer


Nostalgie


Krzesło trzeszczy na silnym wietrze,
Z jego gałęzi kapie deszcz,
Imbryk wzdycha do
Gór, mydło do morza.
W maleńkim kościele z kamienia
Na opuszczonym cyplu
Zagubione plemię śpiewa "pozostań ze mną"

z tomu "The Snow Party" tłum. Piotr Sommer


Wszystko będzie dobrze

Jakżeby miało mnie nie cieszyć kontemplowanie
chmur przeciągających nad dymnikiem
i odbitego na suficie przypływu?
Będzie i umieranie, będzie i umieranie,
lecz nie ma co się w to zagłębiać.
Wiersze płyną od ręki same z siebie
a ukryte źródło to czujne serce.
Słońce wznosi się wbrew wszystkiemu
i dalekie miasta są piękne i pełne blasku.
Leżę tu w samym ogniu słońca
patrząc jak wstaje świt i przepływają chmury.
Wszystko będzie dobrze.

z tomu "Poems 1962-1978" tłum. Piotr Sommer.

10.06.2010

You will never walk alone - KUBA SAJKOWSKI


Śniło mi się, że nazywam cię suką, przy czym nie chodzi mi o człowieka,
ale o gasnącego, bezdomnego psa, z coraz rzadszą, rudą sierścią
(ogniem coraz bardziej zapadającym się do środka),
na przykład na opuszczonej stacji moskiewskiego metra.

Zresztą, mogę się mylić, bo twoją płeć tym trudniej mi określić,
że jestem oddalony o tysiąc trzysta kilometrów
(nawet tam, nawet dla ludzi, którzy przechodzą obok ciebie,
ale boją się dotknąć, jesteś obca, obca, obca)

Śniło mi się że masz mundur czerwonej rewolucjonistki,
i gdy idziemy późną wiosną na Patriarsze Prudy, twoja twarz
jakby stawała się bezkształtna z gorąca, twój głos

mechaniczny jak spikerka w pociągu. Usiłujesz
wtopić się we mnie, być moim cieniem. Masz raka
i gasnąc nieludzko wyjesz z bólu.

niemy


zamiast żył, tępym nożem otwiera butelkę,
napełnia szklanki, zbiera z powierzchni korek
czuje smak, zaraz potem ciepło rozlewa się
w ciele. tętni pod skórą,

płynie i nadaje rytm.
przemyka cicho
pomiędzy drzewami, z ręką w jej ręce.
słowa zrzuca jak balast,

teraz jest lżejszy
od powietrza, głodu,
ognia i wojny.

zachowa w pamięci
ramiona, zapach tytoniu i popiół
na wytartym stole.
zanim odda się bez reszty
kolejnemu bóstwu spije cierpki nadmiar,
zamieni na dźwięk odstawianego szkła,
nocny szept.

MG

07.06.2010

Black Heart Procession




Trzy wiersze o pustce


Dariusz Adamowski - Wrocław

Dostaję pokój przy głównej ulicy
i zmienia to od razu całą perspektywę.

Kamienica, która z lotu ptaka mogła być pałacem
z kości słoniowej, od wewnątrz jest tylko martwym zębem
miasta, cierpiącym z powodu starości i ulicznego jazgotu.

Nocą słyszę, jak tramwaje pode mną kolebią się
w zbyt wąskich torach. Myślę o kolejnym dusznym dniu
i zasypiam, żeby się nie spocić. A kiedy znów otwieram oczy,
żółte światło latarń sprawia, że mylę świt z nocą.

Potem przychodzi jeszcze jeden sen o podróżach
i tym razem nie pamiętam, czy się z niego budzę.
Wstaję z łóżka, w pocie czoła zdobywam Ślężę
i uniesiony widokiem wracam do pokoju,

by dalej śnić przeczucie bolącego zęba.

z tomu: "Skraj"



Sławomir Elsner - Piosenka pijaka

Po każdym swoim pijaństwie
pozostawiam w świecie coś
pustego. Po ostatnim były to:

portfel, bo pieniądze zamieniłem
na alkohol, i koszula, bo mnie
w niej nie ma, a ona gdzieś jest.

Zostawiłem mnóstwo pustych
miejsc, w których byłem, oraz
kobiet, w których nie musiałem być,

żeby były puste.

z tomu: "Antypody"



Ewa Brzoza Birk - Alibi

Poniosło mnie do ciemnego baru, tam zawsze ktoś
czeka. Myślisz, że umarłym jest łatwiej,
zapytał barman i rozdał karty.
Wypiłam dżin, tonik wlałam do wanny,
uzdrawiając rzeczy, co wypadły z rąk -
nawet nożyczki, bo nie chciały wejść
po rękojeść.

z tomu: "Krajobraz po meblach"

05.06.2010

666 cm - ROBERT KONCA


stan Warty w Poznaniu
osiągnął dziś
sześćset sześćdziesiąt sześć
centymetrów wody
oznajmia radio

w tym samym czasie w Poznaniu
poetka Magdalena G.
za pośrednictwem demona poczty
wysyła tomik Rilkego
do powiatowego miasta S.
w którym podmiot deliryczny tego wiersza
rozpoczyna właśnie
ciężki trening zarządzania
lękiem i otchłanią

„zgaś moje oczy…”
fragment Księgi Godzin
inicjuje połączenie
z prywatnym interno

spadam w głąb siebie
mamrocząc liczbę bestii
która wydaje się niegroźna
jak numer telefonu
w porównaniu z tym
co widzę po drodze

04.06.2010

Etam - MARCIUSZ MOROŃ (1969 - 2008)




urosłem, kochanie, w opozycji do płotu, stołu i opowieści
o jezusim chruście. tańsza wersja wszystkiego pozwala przetrwać
nawet najbardziej nikczemne poranki. zawroty nocy. zaognienia

przepisowo odjętych żył nieodmiennych zdążeń, telefonię
prażyć. pogromy o ludziach, którzy wyszli z ziemi i nie powrócili
do mnie mówią

więcej niż książka teleologiczna. przynajmniej ta, którą posiadam
w myśli rak do szpiku zamienia się we mnie
miejscami na poranki mózgu. wstając tera, kurna, walczą.


z tomu "pali zalewa burzy"


[O, ciemności, z której pochodzę] - RAINER MARIA RILKE


O, ciemności, z której pochodzę
kocham cię bardziej niż płomień,
który świat ogranicza
lśniąc przez chwilę
jakiemuś kręgowi,
z którego istnienie nie zna wyjścia.
Ciemność jednak spina wszystko ze sobą:
Postacie i płomienie, zwierzęta i mnie,
Tak jak potrafi zagarnąć
Ludzi i mocarstwa.
I być może wielka siła
porusza się w moim sąsiedztwie.
Wierzę w moce.

tłum. Bernard Antochewicz

03.06.2010

Dwa miesiące w podróży - MAREK KOŁODZIEJSKI


Do życia
wracam osobowym
śmierdzi kiblem
na horyzoncie burza
a panowie po piwie
stają się agresywni
i pewni siebie

tu nie wolno palić
palę na korytarzu
ukradkiem
gdzie indziej
nie wolno żyć
gdzie nie spojrzę
same zakazy

czytam listy
nie do mnie
i książkę nie dla mnie
panowie są zdumieni
facet z książką
na pewno pedał
długo wycieram
szkła okularów

stosunek odległości
do natężenia
jest odwrotnie proporcjonalny
pola magnetyczne
i sieć zasięgu
wszystko się zmienia

wyjechałem wiosną
wracam w środku lata
puste perony
symetria lamp
pocieszam się myślą
że każda podróż
ma jakiś cel
albo chociaż
stację końcową

z tomu "Koniec świata"

02.06.2010

smocze pisklę




wciąż masz w sobie coś z dziewczynki - mówisz.
filigranowe ciałko, zbyt łatwe do zagarnięcia.
przedziwną mieszankę siły i uległości,
kiedy pozwalam przytrzymać moje ręce daleko
od siebie.

dziewczynka wróciła całkiem niedawno, pewnego ranka
wydmuchując mnie ze szkła na mokry chodnik.
w wodzie skóra zmiękła, łuszczy się powoli
z obolałych ud. ratujesz ją
metodą usta - usta.


MG

01.06.2010

Droga do Indii - Jakub Sajkowski


Śniło mi się, że coś jest z tobą nie tak. Ty mówiłeś: ze mną
wszystko w porządku, to tylko sen.
 
A ja myślałam, że coś pęka naprawdę (jakaś żyłka
albo równoleżnik). Myślałam: kiedy się obudzę, słońce
 
być może już zawsze będzie czerwone jak krew
i świt pod znakiem hinduskiej swastyki.  
 
Teraz inni Bogowie podają sobie
moje ciało z rąk do rąk. Dla nich
mam tylko początek. W każdym

na nowo wrócę do ciebie, w obcych postaciach.
Wtedy i ty poczujesz: coś jest nie tak. Być może
obudzisz się w nocy, z krzykiem barbarzyńcy
każesz nie swoim Bogom ucinać ręce.