Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.07.2010

Argon - PIOTR GAJDA


Wiatr przynosił ze sobą szpik. Mówiłaś: Wejdź we mnie i zostań tam przez zimę stulecia, a na rękach nosiłaś martwe dziecko.
Osiemnaście tysięcy ludzi było bez prądu i rozsiewało ikrę,
z której wykluła się łuska i śrut. Kto umarł pierwszy?

Wszystko wokół było sterylne jak świetlówka i śmierć
mogła zamieszkać w apartamencie na strzeżonym osiedlu.
Czyżbym był jej sąsiadem? Starszym od światła w źrenicy trupa?

wiersz z tomu "Zwłoka"

3 komentarze:

  1. jestem pod wrażeniem tej książki, wciąż czytam i nie mogę się z nią rozstać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nic zaskakującego i odkrywczego.
    Piotr ze swoimi wierszami mieści się w tzw. obecnie panującym trendzie poetyckim.

    To co zdaje się ostatnio jest w modzie, to krótkie historyjki bez znaczenia po mistrzowsku przeniesione w inny wymiar skojarzeń. Jak zwykle w tego typu tekstach znajdziemy mnóstwo bezpośrednich odniesień do ciała i jego zmysłów: smak, dotyk, węch, słuch, wzrok. To chyba ma budować napięcie pomiędzy autorem i czytelnikiem.

    Po lekturze kilkunastu tego typu tomików, ja jako czytelnik mam niestety przesyt. Czekam więc na nową modę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie poznam nazwiska tych kilkunastu autorów, piszących tak samo, jak Piotr.
    Jeżeli mógłbyś podać - będę zobowiązana :)
    Jeśli prześledzić "obecnie panujący trend poetycki" to niestety Piotr nijak się w nim nie mieści, to zupełnie odrębna i już ukształtowana dykcja. Zauważ, że te odniesienia do ciała, o których wspominasz mają uzasadnienie, a napięcie między autorem i czytelnikiem buduje zupełnie co innego - na pewno nie zmysły :). Nie będę się szerzej rozpisywać teraz, bo smażę recenzję tej książki.

    OdpowiedzUsuń