Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


05.07.2010

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY CZ.5


„Klarowność jest może wyznacznikiem zdyscyplinowanej inteligencji, lecz świadczy o braku duchowego bogactwa i wewnętrznego napięcia. Od napisanej jasno strony, od kartki, której treść jest dla mnie całkowicie dostępna i czytelna o każdej porze dnia i w każdym momencie życia, nie budzącej jednak we mnie nic, nie wiodącej mnie ku medytacji, gdyż znajduję tam tylko to, co jest napisane, od subtelnej, lecz jałowej dystynkcji, wolę stronicę, której przeczytanie będzie triumfem, która jest nieczytelna i niezrozumiała dla tych jedynie, co nie wiedzą, że płodne myślenie nie znosi pospolitych form. Powszechnie dostępna jasność to płycizna, bo mówić coś wszystkim znaczy uciekać od tajemnicy, niszczyć intensywność i pierwotną intuicję, zastępując je niedokładnym i nic nie wyrażającym schematem.” - E.M. Cioran
Powyższy cytat zmusił mnie do zastanowienia się nad tzw klarownością tekstu. Jako, że popełniam wiersze, będę się zastanawiać głównie nad klarownością tekstu poetyckiego, czyli wiersza właśnie.
Z czego składa się wiersz? Idąc tropem znanego dowcipu: z przedwiersza, śródwiersza i zawiersza, ech gdyby to było takie proste, to nic – tylko wszystkie teksty, które mają z lewej równo, a z prawej poszarpane byłyby wierszami. Wiersz składa się z treści i formy – tak to sobie sprytnie wykombinowałam na własne potrzeby. Czyli najpierw wiemy O CZYM chcemy napisać, później dochodzimy do tego JAK. I owo „JAK” jest niczym innym, jak formą.
Cioran stosuje ogólniki w rodzaju „subtelnej i jałowej dystynkcji” czy „ pospolita forma”. Niestety nie jest nam dane dowiedzieć się, co właściwie Cioran ma na myśli, więc „hulaj dusza. Piekła nie ma”.
Śledzę wystarczająco długo tzw. poezję współczesną, by nie natknąć się na tzw „poetyckich anarchistów”. Nawet jeśli piszą o czymś – a to już sukces, to piszą tak, że nie wiadomo, czy właściwie napisali wiersz, refleksję, dygresję? Nie znajduję w wielu tekstach żadnego uzasadnienia dla układania ich w wersy. Nie ma rytmu, nie ma składni, nie ma logiki. Wolny strumień myśli i skojarzeń zapisany jak popadnie, a ewentualne uwagi ripostują właśnie ową „tajemnicą”, o której Cioran wspomina, drugim dnem, trzecim dnem, a nawet piętnastym. W tym momencie we mnie rodzi się podejrzenie, iż tak naprawdę poeta nie wie o czym napisał i czeka na interpretację czytelnika, ustalając w ten sposób treść wiersza. W zasadzie tego typu postępowanie jest domeną tzw „poetów internetowych”, ale zdarza się i debiutantom, laureatom konkursów itd.
Myślę sobie, że forma jest ważna, oczywiście nie powinna przesłaniać treści, nie powinna nad nią dominować, ale forma pomaga przekazać treść. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż to, jak zapiszemy wiersz w konsekwencji spowoduje to, jak on zostanie odebrany. Jeśli coś ma milion interpretacji to najczęściej jest o niczym. Idąc tropem myślowym Ciorana: wszystko, co jest klarowne – jest „pozbawione duchowego bogactwa i wewnętrznego napięcia”. Pan wybaczy, Panie Cioran, ale to bzdura. Spójrzmy choćby na wiersze Lowella, Audena, Eliota.
Dla mnie, wychowanej poetycko m.in. na Wittgensteinie oczywistym jest, iż „logicznym obrazem faktów jest myśl. Myśl jest to zdanie sensowne”, wszelki chaos nie ma racji bytu. Ktoś mi ostatnio powiedział, że jestem formalistką. Jeżeli dbałość o formę, dzięki której chcę przekazać to, co mam do powiedzenia nazwiemy formalizmem to ok. jestem formalistką i bardzo to sobie cenię.
W jednej z rozmów o pisaniu Edek Pasewicz powiedział mi, że Jego zdaniem w poezji najważniejsze są dwie rzeczy: logika i składnia. Potraktowałam tę radę poważnie i okazało się, że jest jak najbardziej słuszna. Kto zna wiersze Edwarda Pasewicza, ten wie, o czym piszę., ani logika, ani składnia wierszom Edka nie zaszkodziły – wręcz przeciwnie :).
Gdyby faktycznie forma utylizowała duchowe bogactwo i wewnętrzne napięcie, to wiersze Lowella, Rilkego, Grochowiaka, Leśmiana – byłyby nudnymi historiami, w których nie ma właściwie nic do odkrycia. Konkludując: klarowność nie jest dla mnie tożsama z „kawą na ławę”, a forma nie morduje treści pod warunkiem, że treść nie jest do niej dostosowywana.

7 komentarzy:

  1. Co do "poetyckich anarchistów" i "poetów z sieci" owszem, to racja. Z ostatnim zdaniem też trudno się nie zgodzić - to oczywista oczywistość. Jednakowoż troszkę ciężko opisać pewne stany duszy za pomocą klarownych środków i przejrzystych barw aby nie zatrącić o banał. Co do ciała - a tutaj klarowność w pełni się sprawdza, np we frazie "zjadłem zrazy, poszły gazy" jak sądzę niewiele trzeba wikłać i ściemniać. Nadto pewne stany ducha - odmiany czy pochodne melancholii, spleenu etc. - sam nie wiem jak to nazwać - są dla nas samych zagadką, tajemnicą. W jaki więc sposób nadać formę niedefiniowalnemu? Czy to nie tak jak z Bogiem na ilustracjach dla dzieci? Dostojny starzec z brodą. Bóg jest staruszkiem - (jeśli jest)?
    Poeta powinien wiedzieć o czym napisał. To fakt. Jednak - w jakims stopniu wiedza w tworzeniu - oznacza też "władzę" w tworzeniu. Autor - Dominus et Deus. A to czasem bywa niebezpieczne. Może warto trochę spuścić ze smyczy światy, które tworzymy, tak lekko na mały spacerek...
    Z drugiej strony - jeśli coś ma jedną interpretację to jest albo o pieprzeniu albo o polityce (no wtedy ew. mogą być 2 interpretacje:)
    Pewnie z uporem maniaka czepiam się, ale to dlatego że rzecz jest dla mnie ważna i ciekawa.
    P.S.Poza tym - to ja jestem Cioranem. Bóg może i wybacza. Ja - nigdy.
    Cioran (A.)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ok, to robię trzecie podejście do wklejenia odpowiedzi, mam nadzieję, że tym razem blog nie zwariuje :)
    pytasz jak nazwać niedefiniowalne? a nie tym się właśnie poeci zajmują od wieków? :) paradoks polega na tym, że mamy tylko język, słowa - nic więcej, dlatego wg mnie warto, aby były jak najbardziej precyzyjne, rzecz jasna na miarę naszych możliwości. poza tym język ewoluuje, jak wszystko więc nie jest powiedziane, że to, czego dziś nie potrafimy określić pozostanie nieokreślone :)
    nie postuluję "kawonaławizmu" wręcz przeciwnie, nie jestem także zwolennikiem jednej "jedynie słusznej" linii interpretacyjnej, po prostu nie ufam wierszom, które są o wszystkim, co czytelnik w nich znajdzie. nie czepiasz się, mnie ta kwestia też nurtuje, czego dowodem jest mój powyższy wywód :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano. Jak widać moja aktywność skupia się przeważnie na kwestiach teoretycznych:) No, skoro są erotomani - gawędziarze to mogę być twórcą - gawędziarzem. A komentarz zjawił się 3 razy. Jak potrójne memento, hahah:) Fuckt fucktem - można byłoby jeszcze temat podrążyć. Mało mówi się o tym czym jest pisanie - a szkoda...

    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie - jest coś na rzeczy w starannej obróbce tematu - jak w obrobce surowego bloku marmuru, aż stanie się rzeźbą. Nikt nie postawi sobie w domu marmurowego czworokąta - albo drewnianego kloca tylko ze względu na potencjalną genialność pomysłów rzeźbiarza. bez warsztatu ni hu hu... Aliści - w malarstwie - często bywa, że szkic bywa doskonalszy niż ukończone, precyzyjne, ulizane dzieło. I bądź tu mądry...
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Artur - ale po to właśnie są takie miejsca jak mój blog, żeby sobie poteoretyzować :) więc rozwiń myśli i nawijaj :)
    Wiesz, mnie z racji profesji interesuje także sam proces twórczy, ponieważ silą rzeczy mu podlegam. Może za bardzo się przejmuję?
    no tak teraz się wkleiło wszystko z całego dnia, porąbało nam blogspota dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to, to nie - nigdy za mało przejmowania się procesem twórczym. Myślenie o tym, drążenie tego na okrągło może wyjść tylko na dobre i dobrze świadczy o twórcy. Nic nie jara mnie bardziej niż opisy Michała Anioła rozpieprzającego w szale własne przepiękne rzeźby bo pojawiła się rysa, albo gdy uznał że nie odpowiadają w pełni jego zamysłowi. Jest zamysł, jest próba wyrażenia go, jest droga. Do Czesia Miłosza przekonały mnie głównie jego autokrytyczne rozbiory i analizy własnych wierszy. To jest to.
    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  7. I co? I nic. Wszyscy się zgadzajo. Bo milczo:)

    A.

    OdpowiedzUsuń