Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.09.2010

hidden




poetry makes nothing happen
W.H. Auden


twoje miasto
co wieczór opada spokojnie
na dno, zaginione.

wtedy oddychasz swobodnie,
całą powierzchnią płuc, przepalonych
jak żarówki w ulicznych latarniach.

wciąż przebywasz tę samą drogę:
od początku tunelu,
aż po kres ze światłem
w sieci splątanych żyłek.

kobieta,
która zasypia na drugim końcu,
czeka aż do świtu, by łowić
wraz z odpływem.

MG

26.09.2010

wszystkie wojny światowe toczą się za plecami


wysokość stołu sugeruje możliwości.
sztuką jest osiągnięcie dziewięćdziesięciu stopni
w kącie. złożona jak dłonie do modlitwy,
bigger better faster more
– krzyczą Angielki, które umieją krzyczeć,
jeśli wszystko mieści się w ustach.

intelektualiści oddychają przez nos.
nie lubią się odwracać, patrzeć w twarz.
z każdym ruchem wbijają słowo.
akupunktura pozornie sterylnych igieł
i mdląca woń wyczuwalna w powietrzu.

nie pachnie się przy próbie sił ani w odwecie.
za ilością wystawionych sztuk stoi ból.
można myśleć o czarnym psie z obnażonymi kłami,
zdjęciu zrobionym trzy lata temu, poezji
wymykają się obcięte krótko włosy.

bigger better faster more

– nie krzyczą Angielki, które nie umieją krzyczeć,
jeśli nic nie mieści się w ustach.

MG



z książki "Fabryka tanich butów"


22.09.2010

C.zarno w oczach - ANNA PODCZASZY


Zamykam za późno. Przykładam rękę
do ust - lepiej byłoby krzyczeć, zwracać.
Na siebie biorę; nie wiem, czy udźwignę.

Tonę. Ciężar wkładam w słowa i rzucam.
Lepiej byłoby w ich cel się obrócić.
Późno. Nic się nie da

powtórzyć. Nic nie da się
zmazać, bowiem nic
jest czarne.

Widzę: przysiadło na oczach
i się zamyka - ogrom
nade mną, pode mną i wokół. I ja

jestem sprawcą. I mam czarne oczy.


z tomu "Wte i nazad"

19.09.2010

z głębszym zawiadamiamy


o 22.54 nekrologi
żal szeroki i długi po zejściu
śp Eugenii okolicznościowym rymem
potrąca jak rykszarz na Piotrkowskiej
kawaler dwóch krzyży AK
wykładowcy pisarze
uczczeni zabawnym językowo czterowierszem
po siedemdziesięciu czterech latach
okazja

kiedy zdechł nikt z nas nic nie napisał
szczury żyją podobno trzy lata
więc po miesiącu wszyscy są tylko zdziwieni
w trakcie więdnięcia paprotki
utrzymywanej sztucznie przy życiu
przesypujemy słowa w klepsydrach
gryzące jak piasek w oczy

po mojej
niech nikt niczego nie pisze
0,75 kieliszek wiersz
na pamięć

MG

17.09.2010

PABLO DE SANTIS - " Teatr pamięci"




fragment:
Wszyscy kiedyś widzieliśmy albo słyszeliśmy monetę tonącą w wodzie, ogień przez okno, ruchy człowieka albo zwierzęcia pod prześcieradłem, odgłosy nakręcanego mechanizmu, masę czegoś, co spada ze znacznej wysokości i rozbija się o kamienie na ziemi, światło ukazujące się nam, kiedy otwieramy oczy po długotrwałej ciemności, bicie serca, deszcz na blaszanym dachu, ogłuszający pisk w uszach zwany ciszą.
Percepcja to język: z tych liter - dźwięków, obrazów - tworzymy zdania: reminiscencje. Kiedy utworzymy już skojarzenia, nadajemy im sens, bo sens nas prześladuje i zawsze nas dopada: nasz umysł nie jest przygotowany na chaos, już samo słowo "chaos", to początek uporządkowania.
Żeby stworzyć ducha, nie trzeba prześcieradła ani strasznego głosu; wystarczą niedostrzegalne znaki, połączone w tajemny sposób, używając tych sygnałów jak liter, możemy w pamięci innych zapisać, co chcemy.


16.09.2010

I znowu ktoś przestawił kamienie - VARIETE




jedna z najbardziej niesamowitych i klimatycznych polskich kapel lat 80-tych, w tej chwili już kultowa
autorem tekstów i wokalistą był poeta Grzegorz Kaźmierczak
dla mnie byli objawieniem na polskiej scenie muzycznej

bogu miła


mojej babci

miała trzydzieści lat, w czasie,
gdy umierało się praktycznie
na wszystko. stopklatka: drobne dłonie
osłaniały brzuch - miejsce,
w którym zaczęła się
i kończyła powoli

historia. świadectwo lęku,
na który nie ma lekarstwa.
nigdy go nie było, jedynie ona
istniała naprawdę
w przekazanych genach.

teraz milczy i o niej milczą
opasłe tomy parafialnych ksiąg,
synowie i córki chłodni
jak ryby, nabierają wody w usta.

MG

12.09.2010

Łódź sierpień 2010r











z podziękowaniem dla Justyny, która mnie przygarnęła, nakrmiła, napoiła, obwiozła i była, jak zawsze dobrych duchem :)

10.09.2010

Trzy wiersze o samotności


Rozpadliny - JUSTYNA KRAWIEC

odkryłam dziś nowe miejsce w domu,
w którym czuję się bezpieczna.
z lewej strony cisza, z prawej wszyscy
równo oddychają. przez ostatnie miesiące
uczyłam się oddychać z tobą. dopasowałam,
zagrałam, a teraz leżę i czekam. dotknij mnie,

dotknij chociaż palcem, bo we mnie tak ciemno,
tak strasznie.


Nabitym w pełną butelkę - ŁUKASZ WITKOWSKI

Szczyt roztargnienia: Zgubić się w tłumie i podać policji swój rysopis

Między nami jest nie tylko przepaść.
Są przepaście. Gwiazdy, których nie sięgają
żadne życzenia. Drapacze chmur powstające w chwili,
w której Bóg powiedział: swędzi mnie niebo.
Żyjemy w Świecie. Tylko Tu i tak możemy istnieć,

umrzeć.

***

Między nami są nie tylko niedopowiedzenia.
Jest milczenie. Słowa, które cierpią
na niewypowiedzenie. Bóg Powiedział:
nie będziesz miała innych - ze znudzeniem;
pies ogrodnika. Sam nie zje i drugiemu

nie da.



***

Tam i tym, i czasem

znikają z list imiona, nazwiska i ulice,
które dzieją się jak zawsze,

i na szczęście bez niczyjej wiedzy- -



Historia niejednej znajomości - PATRYK CHRZAN

Leżę, pauza w myśleniu
pod potylicą przeczytane listy
nie chcą litościwie wystrzelić

z sufitu kapie historia
niczego nie chcąc nauczyć

bezceremonialnie zalewa sąsiada
jak tania krew i kolorowa wódka

myślenie prowadzi na balkon
balkon sprowadza na ziemię

palenie albo picie
wybór należy do mnie

i ja nie chcę niczego tłumaczyć

09.09.2010

Piosenka o dziewczynie w stylu new romantic - MAGDA GAŁKOWSKA & LADYTRON





piosenka o dziewczynie w stylu new romantic


cześć Murzyn, kurwa, na której stacji wyjebałeś?

chłopiec z kantoru podryguje, kiedy idę do wyjścia,
podróżni łapią pociągi, komórki – zasięgi.
niszczysz wszystko, czego dotykasz,
jak rozmienione przed chwilą pięć euro.

arbuzowy zapach nie chce wywietrzeć z szalika.
rytm kołysze mnie jak kolczyki w uszach.
kobieta w czerwonym płaszczu
ma tylko dziurki, ja mam decybele.

hall w innym mieście nie brzmi.
mężczyzna poruszany. jak na zwolnionym filmie.
zapali się barwami neonu nad wejściem,
kiedy dźwięk pokona odległość.

chłopiec z kantoru podryguje, gdy idę do wyjścia.
przesiadając się, nie odgarnę grzywki,
spojrzę przez palce lub spode łba,
zmienię wszystko jak podróżni peron.

dzisiaj zniszcz mnie w ten sposób.




z tomu: "Fabryka tanich butów"
MG

08.09.2010

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY CZ. 7


Czyli kryzys panie! Kryzys!
Nie siedzę i nie piszę. Nie piszę bo choć mam o czym, to nie mam jak. Moje „jak” się wyczerpało i szukam nowego, ale jak niektórym zapewne wiadomo nowy „jak” jest trudny do znalezienia.
Na swoim wieczorze autorskim mój kolega po piórze Maciej Gierszewski wyznał, że pisze bardzo rzadko, ponieważ z racji tego, że mnóstwo czyta – nie chce pisać o tym, o czym już ktoś napisał i to lepiej od niego. Przyznaję, sporo dały mi te słowa do myślenia, biorąc pod uwagę fakt, że wyprodukowałam trzydzieści wierszy w dwa miesiące. Rzecz jasna początkowo wydawały mi się może nie genialne, ale bardzo dobre i koncepcja zrobienia z nich kolejnej książki niebywale mnie radowała. Na szczęście zapał nieco ostygł, a po nabraniu dystansu i po kolejnej lekturze mojego „dzieła” doszłam do wniosku, iż do czegokolwiek nadaje się może 1/4 z tych wierszy.
W jednej z rozmów inny mój znakomity kolega Robert Rutkowski zauważył, iż przyzwoitych książek mamy sporo, a on ma już dość przyzwoitych książek i czeka na bardzo dobrą ba! Może nawet genialną? Postanowiłam zastosować się do własnej rady, udzielanej niejednokrotnie innym piszącym i kiedy ogarnia mnie przymus pisania, to siadam i czekam, aż mi przejdzie.
Dlaczego? Otóż dlatego, iż moim skromnym zdaniem dość mamy współcześnie miernych i marnych poetów piszących mierne i marne książki, dość mamy sieczki lasującej mózg i lansowanej wszem i wobec. Zastanawiam się tylko czy fakt, iż nie chciałabym do tej menażerii dołączyć świadczy o moim zdrowym rozsądku, czy o wybujałym ego?
Ostatnio pożaliłam się przyjacielowi, nie związanemu (na szczęście) z literaturą, ani tym bardziej z poezją, pozwalając sobie nawet na delikatne użalenie się nad sobą :), a on mnie spytał po prostu: czy ty musisz napisać następną książkę? Odpowiedziałam: nie. I wszystko stało się proste :)
Fakt, że nie piszę, nie oznacza, że mnie nie ma. Może nawet właśnie wtedy bardziej JESTEM, a przynajmniej mocniej to BYCIE czuję. Przez ostatnie kilka lat z każdego fragmentu mojego życia (i życia innych często też) robiłam wiersz. Czas odpocząć. Czas pomyśleć o tym, czego się chce od siebie i jakie ma się oczekiwania wobec innych. Czas zastanowić się nad tym komu (poza mną rzecz jasna) to moje pisanie jest potrzebne? Teraz to robię, a kiedy przyjdzie czas, być może napiszę coś, co nie będzie traktowało o niepisaniu :)
I w ten właśnie sposób potwór "kryzys" przestał kłapać paszczą i spędzać mi sen z powiek.
No i nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam tyle, ile czytam teraz :)

06.09.2010

koło gospodyń wiejskich


radosny hiphop dla Romana Honeta
i nie tylko


wszędzie słowa, naszpikowana nimi głowa, sformułowania
poetycka mania, a w końcu wyścig szczurów.
po chuj ci się marzyło, by nie podpierać muru?
i tak nie będziesz guru dla braci z Musolitu,
choć wciąż masz ciśnienie, by nie wciskać kitu.

ich ciągłe pitu pitu nie do wytrzymania.
puchnie bania od czytania - pierdolona grafomania
wciąż na topie, a ty w szopie za chałupą,
ale przynajmniej nie handlujesz dupą.

w tej kolejce jedni mają lejce, inni uzdę i głęboką bruzdę
na czole krytycy - znają się na rzeczy, nikt nie zaprzeczy
i nikt nie potwierdzi, a ty wyraźnie czujesz, że jednak coś śmierdzi
i dumasz, kto tutaj nie kuma? komu coś się jebie?
jeszcze nie było zgonu, a już po pogrzebie.

ich ciągłe pitu pitu nie do wytrzymania,
puchnie bania od czytania - pierdolona grafomania
wciąż na topie, a ty w szopie za chałupą,
ale przynajmniej nie handlujesz dupą.

prawa rynku, słuchają cię synku gdy postawisz w szynku,
a ty córko na podwórko nie wjeżdżaj z dwururką.
jak nie umiesz strzelać, nie dla ciebie kariera,
dużo dymu bez ognia, wciąż nasrane w spodniach.
jak nie będziesz się łasić, spróbują cię zgasić.

ich ciągłe pitu pitu nie do wytrzymania,
puchnie bania od czytania - pierdolona grafomania
wciąż na topie, a ty w szopie za chałupą,
ale przynajmniej nie handlujesz dupą.

i nawet gdyby ci zamalowali szyby, wydrapiesz sobie wizjer
i będziesz jak fryzjer, co strzygąc na sucho uciął komuś ucho.
niech spieprzają w diabły, klamki już zapadły,
wracasz do początku, łapiesz się do wątku, retoryka wciąż nie styka,
głos rozsądku. piszesz zapełniając niszę.

MG

04.09.2010

Siamese twins - THE CURE




i przyszedł czas na moją największa muzyczną miłość, w wieku 14 lat usłyszałam tych panów pierwszy raz i od 21 są ze mną nieustannie. kiedy wpadła mi w łapki płyta "Pornography" wiedziałam, że przepadłam z kretesem. we wszystkich najważniejszych momentach mojego życia ta muzyka była ze mną. jest do dziś.

03.09.2010

cyborg


dziewczynka, która nagle została kobietą
przegląda się w wystawowej witrynie,
wieczorem łaskawe światło ulicznej latarni
wyłania z półmroku jedynie kontury.

to musiało dziać się powoli, najpierw
błysk w okolicach ramion, twardy fragment
rozrastał się jak chora tkanka, toczył
własną batalię o każdy kawałek skóry.

nie lubi się dotykać, czasem tylko udaje,
że to miękkie miejsce, tak łatwe do ominięcia,
znalazło się przypadkiem, w obcym ciele
chłodnym i gładkim, jak wyszlifowany kamień.

MG