Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


03.09.2010

cyborg


dziewczynka, która nagle została kobietą
przegląda się w wystawowej witrynie,
wieczorem łaskawe światło ulicznej latarni
wyłania z półmroku jedynie kontury.

to musiało dziać się powoli, najpierw
błysk w okolicach ramion, twardy fragment
rozrastał się jak chora tkanka, toczył
własną batalię o każdy kawałek skóry.

nie lubi się dotykać, czasem tylko udaje,
że to miękkie miejsce, tak łatwe do ominięcia,
znalazło się przypadkiem, w obcym ciele
chłodnym i gładkim, jak wyszlifowany kamień.

MG

13 komentarzy:

  1. kurcze Magd... - trochę mi tutaj nie pasuje - najpierw "stała się nagle" a zaraz "to musiało dziać się powoli" - później nie bardzo rozumiem symbol "twardego fragmentu" i za chwilkę "miękkie miejsce" - ale najprawdopodobniej, jak dla mnie, wiersz jest zbyt kobiecy, bym mógł go zrozumieć - :) stąd moje wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pozwól Grześ, że nie będę wyjaśniać, ale wyobraź sobie, ze wyłapałeś te kontrasty, o które mi chodziło i które są kluczowe dla tekstu, to tylko pozorna nielogiczność. ok coś podpowiem, jest takie opowiadanie Kinga o tym, jak zwykły dom zamienia się w ... statek kosmiczny, pękają drewniane ściany, a z pod spodu wyłania się metal.
    fajnie, ze zajrzałeś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o - to dobrze - w takim razie tekst jest czytelny dla tych, którzy mają więcej pojęcia o Kingu - ja nigdy za nim nie przepadałem :) - dobrze, że jesteś pewna tego, co chciałaś ująć w tekście - pozdrawiam Magd...

    OdpowiedzUsuń
  4. no tego co chciałam ując, to jestem pewna, gorzej z pewnością, czy mi się udało :)
    King nie był inspiracją, tylko podpowiedzią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pozbyłabym się całej pierwszej zwrotki albo dała na koniec - suspens pojawia się tedy w pierwszej i wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm zaskoczyłaś mnie tym pomysłem, ale jest coś na rzeczy, muszę to obejrzeć odwrócone i podumać. dobrze Cię widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. druga rzecz jest taka, że ja nie lubię - ja ja ja - 'rozmodlonych' wstępów, to dotyczy głównie muzyki, gdzie z sześć razy pod rząd jadą jakiś motyw i po tym jest wejście na wokal, kocham się w wejściach 'z drzwiami';)

    z prozą to trochę inaczej, np. Buddenbrockowie - gdybym zastosowala metode 'wejscia z drzwiami' gdzie w pierwszym rozdziale jest nudna prezentacja rodu, nigdy bym tej ksiazki nie przeczytala, a byloby czego zalowac - ksiązka nie daje się zapomniec, nigdy;)))

    - i bądź tu mądra, sprostaj Magdo wszelakim gustom, a co;J

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Olka, a dlaczego usunęłaś tamten post, do którego właśnie miałam się odnieść? Tak, ja też lubię wejścia z drzwiami, ale czasem wstęp jest niezbędny w tym wierszu tak jest. Przestawiłam sobie pierwszą strofę na koniec i owszem, ten zabieg sprawia, ze czytelnik obrywa łopatą w łeb "łup", ale mim zamiarem było wprowadzenie czytelnika stopniowo w proces przeobrażania kobiety w maszynę, więc walenie go w łeb zdecydowanie nie tym razem :)

    Marek - no to się cieszę, wciąż jestem na rozbiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ta pierwsza strofa jest nieco stylistycznie jakby z innego wiersza, 3 i 4 wers wydają mi się niepotrzebne, a suspens faktycznie mieści się w drugiej strofie. trzecia strofa z kolei "odprowadza" wiersz do puenty. cały tekst jest dość nagły, niespodziewany, szybki (tylko ten 3 i 4 wers to hamują), szczególnie w kontekście tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  11. bez zbędnego pitolenia powiem że wiersz jest świetlny.

    OdpowiedzUsuń