Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.10.2010

Magdalena



pamięci mojej prababci Magdaleny Osińskiej 1898 - 1996


wyszłaś jak się wychodzi ten ostatni raz.
za oknem ptaki dawały sygnał do odlotu.
została jeszcze chwila, a telefon milczał.

kobieta, która kupowała ci gazety, marzła
na balkonie nad kawą i pytała wzrokiem.
zatrzymał się na mnie jeden długi wdech,

zaciągany jak oczko w pończosze. potem cisza,
aż stało się jasne, że wszystkie sukienki,
bielizna i chustki nie są już potrzebne.

historie opowiadane z kubkiem słabej kawy,
szydełko w rękach, cienkie nitki żyłek
powiązanych w kształty. wzorem twoich świętych

mówiłaś: szczęściem, dziecko, będzie to, co dasz.
innym nigdy nie pozwól zapłakać po sobie,
wiesz, że to wszystko mamy zapisane,

jak listę zakupów, jak pierwsze literki
ułożone w opowieść o kocie i mleku,
kołysankę śpiewaną z głową na poduszce.

teraz tylko ja będę czytać z tablic
twoje imię, ten ślad odciśnięty w kamieniu
pod liśćmi brzozy, z którymi opadam.

MG

10 komentarzy:

  1. Bardzo dobry wiersz, Magdo.

    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny wiersz.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki. przypomniałam dzisiaj, taki dzień, kiedy szczególnie mi Jej brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Madziu, i wiersz ładny i prababcia Ładna. Jakby po Tobie (wraz z imieniem) dziedziczyła urodę :)
    Maciek C.

    OdpowiedzUsuń
  5. Maćku C jeśli już to raczej odwrotnie, a kpina wydaje mi się nie na miejscu

    OdpowiedzUsuń
  6. ładny wiersz.
    mb

    OdpowiedzUsuń
  7. Takich wierszy się nie zapomina. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Madziu
    piekny, nic dodac nic ujac
    xoxo
    :))

    OdpowiedzUsuń