Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


18.10.2010

piosenka o złej



rys. Romka Gałkowska

Jest w mieście Łodzi długa ulica,
co pięknem swoim wszystkich zachwyca
na wymienionej, gdzieś tak w połowie
mieści się lokal, co się zowie

kawiarnią, w dodatku otwartą z rana
lecz nie uświadczysz tam barmana,
za to niewiasta z licem ponurem
zaparzy tobie koszmarną lurę.

Jako jedyni goście siedzimy
naprzeciw siebie i nie nudzimy
się ani trochę, rozmowa wartko
płynie jak wiersz na czystą kartkę.

Barmanka długo na nas złym okiem
spogląda i nagle szybkim krokiem
przemierza salę, dopada drzwi
chwilę przy drzwiach bez ruchu tkwi,

potem zdecydowanym ruchem zamyka
i zmierza do nas, wprost do stolika.
Staje nad nami, wyjmuje nóż
w powietrzu nagle wiruje kurz.

Sześć szybkich ciosów i nasze ciała
już nie podobne do nas, bez mała
kwadrans wystarczył kobicie,
by nam skutecznie odebrać życie.

Krew kapie z noża na podłogę,
barmanka szybko cofa nogę
i szepcze głosem jakby z oddali:
"mówiłam kurwa. tu się nie pali!"

MG

8 komentarzy:

  1. Ech, Łódź jak żywa! Przepraszam wszystkich lokalnych patriotów, ale to nie jest ładne miasto.
    Nie widziałem całej Łodzi, jednak atmosfera agresji ładnie została wyłapana!
    Zawsze miałaś rękę do takich, niby śmiesznych, rymowanek. One wcale nie są śmieszne, czy zabawne!
    Co nie zmienia faktu, że świetnie się czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  2. z paleniem nie ma żartów. nastał czas podziałów na tych dobrych-czystych i tych złych-dymiących, barykady w lokalach już się piętrzą. koniec prosperity :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha to ma smaki ballady o czarnej mańce i Antosiu na którego "pod szubiennicą czeka Maciejewski kat". A forma jak u lorda Vadera, co to bawi się w Ronaldinio. Jak mawiają w innym brutalnym mieście - c'est la vie! lub - a la guerre com a la guerre:) A Czarna Mańka na rysunku powyżej bardzo udatna, piękna brunetka z nożem przypomina mi pewną historię...
    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  4. marek - ja naprawdę bardzo lubię Łódź i nawet tę panią z kawiarni, ona za to wyglądała na osobę, która nie lubi nikogo, nawet siebie :)
    nocny - jestem palaczką, ale uważam, ze dobrze, że nas wywalają z knajp z fajkami :) sami potem nimi śmierdzimy.
    Artur - pani z kawiarni zrobiła na mnie tak piorunujące wrażenie, że musiałam o tym napisać, a pomysł jest też trochę Wojtkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Magda, ale ja nie pisałem o lubieniu, bądź nie. W Łodzi poznałem niesamowitych , fajnych ludzi. Pisałem o dyskusyjnej mocno "urodzie" miasta.

    OdpowiedzUsuń
  6. to nie smród Magdo, to aromat dekadenckiej destrukcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nóż w łodzi...a ostatnio to nawet nóż i gan w
    łodzi

    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  8. boże, lokalna patriotka teraz ze mnie wyjdzie, ale jest jedna prawdziwa prawda najprawdziwsza- jeśli nie zamieszkasz w Łodzi to jej nie pokochasz. Ci, co tu wpadają i wypadają, nie wiedzą nic :P.

    a wiersz znam i lubię :D

    OdpowiedzUsuń