Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


13.10.2010

Śmiertelna kolej rzeczy i słów – Sławomir Hornik „Południe pozdrawia północ”


W „Przeciw poetom” Gombrowicz pisał : „oni (poeci) bronią się przed rzeczywistością, nie chcą jej widzieć, ani uznać; wprawiają się umyślnie w stan oszołomienia, który nie jest siłą, lecz słabością”.
Po lekturze tomu Sławomira Hornika nasuwa się pytanie: a co, jeśli uznają rzeczywistość, lecz przetworzoną? Rzeczywistość powstałą w pętli czasu, złożoną w kolaż z obrazów przeszłości i teraźniejszości. Tu rzeczywistość ulega rozszczepieniu na dwa równoległe, kompatybilne ze sobą światy., z pozoru tylko przeciwległe, jak dwa bieguny: północny i południowy”. Dwie rzeczywistości, z których jedna wydaje się objaśniać drugą, jest rodzajem przypisu, pomaga zrozumieć i znaleźć punkt odniesienia. Stąd zapewne w wierszach Hornika częste odniesienia choćby do historii biblijnych które jawią się jako swoista próba znalezienia punktów stycznych, kotwicy, która rzucona powala zatrzymać się w dowolnym miejscu, nie powala dryfować. Gdzieś na obrzeżach obu światów egzystuje absolut, uniwersalny ojciec, bóg - jakkolwiek zostanie nazwany jest siłą sprawczą, napędem i powodem, dla którego wszystko się dzieje.
Samoistnie narzuca się przy lekturze tych wierszy przywołana wcześniej przeze mnie biegunowość: północ – południe, chłód – ciepło, mrok – światło.
Stanisław Grochowiak w wierszu pt: „Rozstanie" pisze tak:

Jest gdzieś północ której nie zobaczę
Północ światła
I północ doby
Czas i przestrzeń spięte jedną gwiazdą
Pod którą tylko
Śmierć się urodziła.


Śmierć w poezji Hornika nie jest czymś, co dopiero ma nastąpić ale czymś, co jest wciąż blisko, tuż obok; czymś niemalże upersonifikowanym. Północ to granica, to – paradoksalnie – czas narodzin śmierci. Sporo w książce, utrzymanych właśnie w tym duchu (memento mori) wierszy retrospektywnych, w pewien sposób rozliczających czas miniony, ale – odnoszę wrażenie – stanowiących jednocześnie rodzaj mapy, dzięki której to, co nadejdzie stanie się łatwiejsze do przebycia.
Dwa równolegle światy: z jednej strony człowiek, jego ciało zachodzące w nim procesy, psychika i fizjologia; z drugiej – natura, żywioł przecie nierozerwalnie z nim połączony. Motyw przenikania się przeciwieństw jest dla tego pisania bardzo charakterystyczny. Są momenty w których czytelnik traci „orientację”, w której rzeczywistości akurat się porusza.
Sławomir Hornik nie czyni w języku rewolucji, nie porusza się na semantycznej krawędzi. Język jego poezji jest klarowny, czysty, pozwala bez trudu na zrozumienie intencji autora, na pojęcie opisywanych rzeczywistości. W przypadku poruszania się po tak rozległych przestrzeniach stanowi to niewątpliwy atut., w związku z czym wyprowadzić czytelnika na manowce poznania może jedynie wprawiona w ruch przy pomocy emocji wyobraźnia.
Wspomniałam o śmierci, ale po drugiej stronie jest przecież życie nieustannie podejmowane próby istnienia „od nowa”, próby nadawania rangi monotonnym czynnościom, poszukiwania na nowo sensu.
W tym przypadku Gombrowicz nie miał racji. O ile „stanem oszołomienia” i „słabością” jest w poezji Sławomira Hornika śmierć; o tyle w pełni widzialna i doświadczana rzeczywistość oznacza życie.

znikaj. wracaj. karolina. list czwarty.


Nauczyć się tego krótkiego języka. Stuk, puk,
stuk, puk. Odpowiadaj. Bo nie pamiętam, kiedy

jej powiedziałem, że cię niema, że wyszedłeś
(bo przecież nie to, że umarłeś; tego się żywym
nie mówi, poświadcza się ruchem firanki, ciepłym
zagłębieniem w fotelu). Tu, gdzie przykładam rękę

tylko ściany, nie ta składnia, suche lacrime,
bo wiesz, że przyjdzie kiedyś jedno zdanie, które

zwróci.


Językami będą mówić. mam mówić.


Może jest inne wyjście - jakiś list od niego,
żeby przeszmuglował cię przez granicę, przywiózł
całego i zdrowego z powrotem, bo to była pomyłka.
I skądkolwiek teraz jesteś przyjedziesz umorusany
ziemią, niebem, śniegiem, a może cały będziesz
w ogniu, bo pomylili faktycznie bilet i dlatego

wszystko parzy, pachnie dymem, jak tony listów,
na które trzeba odpowiadać, podczas czytania
schylać się nad zapałką. Jakby była tobą. Tulić.

Jak dziecko. I jeśli znajdą mnie kiedyś klęczącego,
z głową przy ziemi, będę pisał, język umoczę w winie,
usta oblepię okruszkami ze stołu.


ósma pora roku

***

On mówi przez sen, że kiedy spotkamy miasto
wielkie jak step skłonimy się sobie i usta nasze
spotkają się z mrozem.


Wszystkie śnieżki słuchają dzisiaj diabła i

skaczą w dół, co potem kończy się małą diasporą
na środku mojego parapetu. Te ich modły, ciche
jak kadysz, długie jak dym. Nie ma się miejsca

żeby dziwiło Ojcze Nasz, Którego Tutaj Nie Ma.
Skoro na szybie ktoś rozpisał partyturę szronu
śnieg, który zaczął padać właśnie ją bezbłędnie
wykonuje. Minęły dwa lata, mam kilka centymetrów
więcej z każdej strony ciała, rzadziej się golę,

nikt mnie nie pilnuje, nie dba o przypominanie.
Rzadziej też ścielę po sobie wszelkie łóżka,
w których odsypiam to, co po. Tato,
przełamuje się opłatek sezonów, osiem pór roku
mija od tamtego.

błogosławiony owoc żywota twojego. basia. list drugi.


Okruszku - czerstwinko. Sprawdzam tony, jak kiedyś
mogło być, a czego nie powinienem pamiętać, co wyszło
i już nie wróci. Co się wywróci w nas, co poukłada?

Tony kołysanek, które szeptałaś kiedy zasypiałem.
Na przykład. Przyłóż dwa palce do ust, a przejedzie

tamtędy pociąg. Śmiertelna kolej
rzeczy i słów.

7 komentarzy:

  1. Pamiętam wiersze Sławka jeszcze Nieszuflady. Pamiętam też, że czasem "drażniły" mnie jego zdecydowane osądy w komentarzach. Miło wiedzieć, że wydał ksiażkę. Spodziewam się, że interesującą.

    Pozdrawiam!

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dobre pisanie, z przyjemnością złowię sobie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piotrze - jeszcze nie wydał, w tym sęk, ale mam nadzieję, że jestem dobrym prorokiem i wyda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już wszedłem na stronę S. H. Podzielam zdania i nadzieje przedmówców. Dobry jest (w większości utworów, aliści może za mało jego kawałków poznałem aby mówić "większość"). W każdym razie miło było

    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. podobnie jak Piotr pierwszą styczność z wierszami Sławka miałam na portalach poetyckich i niejednokrotnie o te wiersze darliśmy ze Sławkiem koty, o moje zresztą też :)
    ten projekt książki jest po prostu bardzo dobry, spójny, z pomysłem, z opowiedzianą historią, zrobił na mnie wrażenie, inaczej bym o nim nie napisała.

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe teksty, szczególnie pierwszy i ostatni - krótkie acz intensywne

    OdpowiedzUsuń
  7. Przykro mi, Sławku, będziesz musiał zadać sobie trud i wydać książkę :-)

    OdpowiedzUsuń