Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.11.2010

Wywiad z Piotrem Gajdą




Wywiad z jednym z moich najulubieńszych współczesnych poetów i przy okazji kolegą po piórze Piotrem Gajdą, niestety tym razem nie ja przeprowadzałam, czego żałuję :) ale Paweł spisał się świetnie:

Paweł Łęczuk: Miałeś w swojej przygodzie z poezją etap funkcjonowania w portalach literackich?

Piotr Gajda: Tak, miałem. Gdzieś w okolicach roku 2007 Krzysiek pokazał mi jak wklejać teksty na Nieszufladę i swoje „wiersze” właśnie tam wklejałem. I to był mój drugi „comeback”, w zasadzie ten ważniejszy - dużo się nauczyłem. Ale wtedy portale były inne, niż dzisiaj – sporo niezłych poetów i niewielka liczba tzw. „trolli”. Odwrotnie, niż dzieje się to teraz. Moim zdaniem portale poetyckie wciąż pełnią ważną funkcję - informacyjną – można się dowiedzieć z nich, co się dzieje, gdzie i kiedy. Natomiast ich funkcja „warsztatowa” jest dzisiaj moim zdaniem znikoma.

PŁ: Wyniosłeś coś dla siebie z tego doświadczenia?

PG: Tak jak wspomniałem - na pewno zalążek warsztatu. Także pierwsze znajomości poetyckie, które sobie niezwykle cenię, bo poeci (za wyjątkiem tych kilku zrujnowanych przez własne ego) to są generalnie inteligentni ludzie.

więcej na:

http://salonliteracki.pl/portal/publicystyka/9-wywiady/67-poeci-to-fajni-ludzie-rozmowa-z-piotrem-gajda"

28.11.2010

kompleks boga


mamie

pani w bieli z tytułem przed nazwiskiem,
objawia prawdę, która ma wyzwalać, odkrywać
to, co zakryte. głosi słowo,
a słowo staje się ciałem

w poczekalni kobieta w średnim wieku próbuje
skupić wzrok na jednym punkcie.
jej podskórne armie prowadzą bitwę,

teraz ma tylko cztery zmysły, ściany
i czas
jak piątą kolumnę.


MG

27.11.2010

CARLOS FUENTES





Kocham i piszę, aby choć przez chwilę zatriumfować nad niezmierzoną i przepotężną rezerwą tego, co jest, choć się nie objawia ... Wiem, ze to triumf ulotny.
Pozostawia jednak w mej wyłącznej rezerwie coś niezwyciężalnego, absolutną odrębność tego, co czynię w tej chwili od reszty naszego życia. Słowo i wyobraźnia podsuwają mi, iż aby wyobraźnia coś powiedziała, a słowo coś wyobraziło, powieść nie powinna być odczytana tak, jak została napisana.

W miłości, czy w pisaniu nie ma nic piękniejszego i bardziej podniecającego nad rozpoznanie wzajemnego oporu między władzą, jaką rozciągamy nad bliźnim, a władzą, jaką on - mężczyzna czy kobieta - ma nad nami. Cała reszta ginie w niemożliwej do pochwycenia burzy wzajemnego przyciągania i oporu, jaki stawiamy tej sile powodowani żądzą władzy, wolą przeżycia czy wręcz czystą perwersją.

Diana łowi samotnie. Ta opowieść, obciążona balastem dawnych namiętności, ulega klęsce samozniszczenia, ponieważ nigdy nie dosięgnie idealnej doskonałości tego, co można sobie wyobrazić [...]. Samotni na końcu tak, jak samotni byliśmy na początku, wspominamy szczęśliwe chwile, które wyrwaliśmy tajemniczej śmiertelności świata.



Carlos Fuentes "Diana" Wydawnictwo Literackie Kraków 1998r
przekład: Krystyna Libura.

26.11.2010

o konieczności trzymania bambusa w przegotowanej wodzie


mojej mamie

mam zbyt wiele kwiatów, na parapetach
nie mieszczą się gołębie,
głodne domagają się okruchów.
mama mówi, że geranium należy często podlewać.

po trzydziestce zrobiłam się sentymentalna.
mówię i tylko domyślasz się śladów.
nie tak dawno kochałam pociągi, pisałam o dworcach
– dziewczyna o perłowych włosach.

urwało mi palce przy czyszczeniu podłogi,
olśniona trzykrotnie wypraną firanką wydam się drugi raz.
klatka schodowa pachnie jak pół roku temu,
a koty są teraz bardziej podobne do Rity.

nie wysyłam wierszy na konkursy,
o 5.15 zamarza oddech i nogi w nieodpowiednich butach.
tylko podstępnie zabrana butelka wódki ma sens,
czerwona jak sukienka Roxanne.

poetka z nogami w czarnych rajstopach
puszcza do mnie oczko, jakby mi zależało.


z "Fabryki tanich butów"


i dodatkowo:



24.11.2010

ANAIS NIN





W życiu miasta nie ma chwili smutniejszej niż moment, gdy krzyżują się drogi tych, którzy nie spali przez całą noc i tych, którzy idą do pracy. Sabina miała wrażenie, że na ziemi istnieją dwa gatunki mężczyzn i kobiet, ludzie nocy i ludzie dnia nigdy nie spotykający się twarzą w twarz poza tą właśnie chwilą.

Ilekroć oglądała sceny z życia szpiegów, uświadamiała sobie w pełni, ze stale żyje w takim samym napięciu jak oni. Lęk przed zdradzeniem się, przed zbyt mocnym snem, przed mówieniem przez sen, przed nieprzemyślaną intonacją lub zachowaniem, konieczność stałego udawania, natychmiastowego improwizowania wyjaśnień, natychmiastowego uzasadniania swojej obecności tu i ówdzie. Sabina miała wrażenie, że mogłaby zaoferować swoje usługi jakiemuś wywiadowi lub okazać się bardzo przydatna w tym zawodzie.
Jestem międzynarodowym szpiegiem w domu miłości.

Czarny ołówek nie służył zwykłemu podkreśleniu jasnych brwi, ale rysował linie niezbędne do złagodzenia chaotycznej asymetrii. Szminka i puder nie były nakładane tylko po to żeby wygładzić porcelanową cerę i obrzmienia pozostawione przez sen, ale po to, aby wyrównać ostre bruzdy wyżłobione przez nocne zmory, aby przywrócić kształt policzkom. zatrzeć wewnętrzne konflikty i zmagania, psujące przejrzystość twarzy, doskonałość jej form.



Anais Nin "Szpieg w domu miłości" Wydawnictwo Literackie Kraków 1981r
przekład Anna Esden - Tempska

19.11.2010

widokówka


dla Wojtka Michalca

palę. kraty w oknie zatrzymują wszystko
prócz upału. uda kobiety o bladej skórze,
jak dwa kawałki źle zagniecionego ciasta,
surowe na tle topiącego się asfaltu.

nie mogę oderwać wzroku, ciasto rośnie,
porusza się. ja tkwię za kratami i wypuszczam
dym, potem siadam, piszę mejla. w tym czasie ona
dociera do miejsc, o których nic mi nie wiadomo.


MG

12.11.2010

fixed limit


Marcinowi

stać nas na więcej, niż miejsce
w InterRegio Poznań - Katowice,
pełne walizek wypchanych po brzegi
głów w rozpadających się wagonach.

znasz już duszne przedziały,smak
wypijanej ukradkiem wódki i zapach
przypadkowych kobiet. poza nimi
na szóstej stacji całun, jedna twarz

więcej, jedna mniej - żadna różnica
którą obstawisz w chwili trzeźwości.
słońce masz teraz z lewej strony,
za kilka godzin zaświeci prosto.


MG

alef


chłopcy z wysp szczęśliwego milczenia
pachną oceanem, nie podają ręki, nie patrzą
w oczy - są chłodni i niestali,
jak ożywione światłem witraże.

nie ufaj ich woskowym palcom, sile
ramion, które wygrzewają na skałach.
odwróć wzrok, zamknij uszy na ich śpiew
rzadki, jak okazy morskiej fauny.

chłopcy z wysp szczęśliwego milczenia
podobni bogom rozdwajają języki, widzenia,
w których ciała z każdym poruszeniem
zlewają się w bezkształtną masę. obojętne

na dawkowany dożylnie ogień.


MG

11.11.2010

U2 - ONE




Chorzów 2005r byłam na płycie stadionu i było to jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych w moim życiu.
One to jeden z moich utworów wszechczasów.

08.11.2010

04.11.2010

JORGE LUIS BORGES




Innym odkryciem dzieciństwa jest oczywiście własna twarz.
Spoglądając w lustro w łazience lub sypialni rodziców, znajdujemy widomy dowód naszego fizycznego istnienia - dowód naoczny.
Dla Borgesa to odbicie stanowiło od lat dziecięcych źródło silnego niepokoju, przekształcając się później wręcz w fobię.
A kiedy już lustra przestały być powodem dziecinnych lęków, stały się w jego wszechświecie emblematem tego innego, tego drugiego, tego, co może się wydarzyć po drugiej stronie rzeczywistości.

W roku 1967 Borges powiedział Richardowi Burginowi, ze jako dziecko bał się "zwielokrotniania własnej osoby", przyznając się do obsesji
na punkcie przerażającego samopomnażania się w lustrze.
Borges nienawidził tego tak, jak potem nienawidził tracić panowania nad sobą
- czy to za przyczyną narkotyków, alkoholu czy seksu.
Jego największy lęk, utrata samokontroli, miał swoje źródła w tej bardzo niekonwencjonalnej niechęci do odbitego obrazu własnej fizjonomii.
Zarówno w życiu jak i w twórczości objawiał cechę dosyć niezwykłą
u artysty XX wieku : antynarcyzm.

"zawsze czułem strach przed lustrami - powiedział Borges w 1971roku.
- Kiedy byłem chłopcem, miałem w swoim pokoju trzy duże lustra i bałem się ich bardzo, bo widziałem siebie w przyćmionym świetle - widziałem siebie po trzykroć i bardzo lękałem się na myśl, że te trzy postaci zaczną się poruszać niezależnie ode mnie...Bałem się też wypolerowanego mahoniu kryształów, nawet przezroczystej wody".


"Jorge Luis Borges" James Woodall Wydawnictwo Dolnośląskie Wrocław 2001r
w przekłądzie Magdy Białoń - Chaleckiej.