Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


15.12.2010

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 9



W każdym środowisku istnieją jakieś podziały,koterie, grupki wzajemnej adoracji, nie dziwi mnie więc, że i poeci nie są wolni od personalnych animozji.
Bawi mnie jednak, kiedy dwóch dorosłych facetów ciągnie się publicznie za siusiaki, niczym krewkie latynoski za włosy, w walce o względy Victora Manuela w wenezuelskiej operze mydlanej.
Kolega Macierzyński - zdeklarowany outsider, poetycko niezależny, po kilku latach postanowił wylać nagromadzoną żółć na kolegę po fachu,w dodatku krajana. Gdyby jeszcze zrobił to w prywatnej korespondencji, ale nie - trzeba było koniecznie zaangażować w prywatną wendettę ogólnopolskie czasopismo literackie i rozdmuchać ją do rozmiarów ogólnopolskiej, zabarwionej fałszywą troską pozornej walki o "czystość publikacji".
Na co żali się Macierzyński? Ano na odrzucenie jego osoby przez grupę mŁodzi, JEGO, POETY z dorobkiem przez poetów na dorobku, którzy raczej winni paść na kolana niż pogardzić.
Tak sobie myślę, że jeśli już ktoś kreuje się na outsidera, przy każdej okazji podkreślając swoją niezależność od wszystkiego i wszystkich, to należałoby na tym poprzestać i nie pchać swojego siusiaka w każdy otwór, który obiecuje przyjemność.
Zdarza się oczywiście, że poziom frustracji przekracza dopuszczalną normę i powoduje umysłowe zaćmienie,dlatego staram się tę sytuację zrozumieć.
Rozumiem także i to, że kolega Macierzyński, przez lata rozpieszczany m.in. przez jurorów konkursów poetyckich, nagle poczuł się wyrzucony poza nawias poetyckiego establishmentu, ale czy nie na tym polega bycie outsiderem?
Zaatakowany w artykule kolega Owczarek broni siebie i mŁodzi z zaciekłością znacznie większą, niż prezentuje atakujący, aczkolwiek umówmy się - obrona Sokratesa to nie jest.
Chcąc nie chcąc dowiadujemy się nieciekawych szczegółów lokalnych spotkań towarzysko - poetyckich, ba! nawet treści rozmów prywatnych są nam ujawniane!Taki "pudelkowy" klimacik spod znaku "jedna pani, drugiej pani" itd. Po tym, kto i co i komu i kiedy powiedział następuje wyliczanie zalet naczelnego Arterii i członków mŁodzi oraz licznych wad Macierzyńskiego (z podejrzeniem o brak erekcji włącznie) z głownym (jednak) naciskiem na sympatyczny autolans: patrzcie, jacy MY jesteśmy fajni, a ON nie!
Podobnie jak utyskiwania Piotra Macierzyńskiego, równie żenujący poziom prezentują falliczne dowcipy Przemysława Owczarka.
Finalnie, zamiast rzeczowej dyskusji na argumenty, mamy napierdalankę ad personam, małe bagienko, z którego stara żaba próbuje wychlapać młodszą, ta się broni i skrzeczy, a ogłupiałe kijanki nie kumają o co chodzi.
Co właściwie boli obu Panów (prócz naciągniętych do granic przyzwoitości siusiaków rzecz jasna)? Stawiany przez Macierzyńskiego zarzut koteryjności mŁodzi nie jest do końca bezpodstawny. Na własnym tyłku przekonałam się (i nie tylko ja), że kto podpadnie personalnie naczelnemu "Arterii" - choćby zdobył literackiego Nobla, na druk swojej twórczości nie ma co liczyć.
Z drugiej strony Owczarek ma sporo racji punktując czepialstwo Macierzyńskiego, znamionujące poważne zaburzenia emocjonalne oraz ego przerośnięte niczym niepielęgnowany gruczoł krokowy.
Nie zmienia to jednak faktu, że przerzucanie się błotkiem po zeszłorocznym śniegu, zabryzgując nim portale literackie oraz internetowe strony czasopism,wywołuje u normalnego czytelnika uczucie zażenowania, przeradzające się w litość.
Panowie. Po to natura daje człowiekowi rozum, żeby od czasu do czasu z niego skorzystać.

Bibliografia:
http://www.ha.art.pl/felietony/1496-piotr-macierzynski-przeczytalem-mnostwo-ksiazek-z-ktorych-niewiele-pamietam.html

http://www.nieszuflada.pl/klasa.asp?idklasy=154331&rodzaj=2

11 komentarzy:

  1. no, no. zacznie się, czy nie zacznie apokalipsa?:D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem, ale czy naprawdę pragniemy oglądać paradę kompleksów kolegów M i O? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty, a u mnie w pracy, to było takie biurko, na którym dokonywano pomiarów. Wyniki zaznaczano karbami. Szkoda, że biurko przepadło w czasie reorganizacji, bo mogłoby dać obu Panom do myślenia...
    To raz, a dwa, wszyscy w naszej branży wydają się sfrustrowani. Nie wiem dlaczego tak jest, ale takie odnoszę wrażenie.
    Coś ch...go wisi w powietrzu.
    Na mój nos, to capi kiszona kapusta gotowana w dużym kotle. Znaczy, energia 1989 roku jest na wyczerpaniu i potrzeba nowej "rewolucji". No, wystarczy, jak się wywietrzy:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram, Magda, pełną gębą, całym siusiakiem - z erekcją i bez!
    Obrzucanie się gównem rodzi niemiłe konsekwencje dla wszystkich, chyba, że jest to gówno jaka (rzucałem się takim i było fajnie :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Marek - obawiam się, ze samo wietrzenie może nie wystarczyć, natomiast jakiś konkretny przeciąg? :)
    Ludwik - gówno JAKIE jest każdy widzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Siusiak siusiakowi...czym? wilkiem? ;)

    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poniższy tekst spiewać na melodię: "Siekiera, motyka, bimber, szklanka...":

    mądrość wrażliwość wirtuozeria
    to już dzisiaj nie kryteria

    jak tu pisać, gdzie się skryć
    bez erekcji mi nie dadzą żyć...

    chcesz z konkursów schodzić z wieńcem
    być redakcji ulubieńcem
    czytelników oraz dam
    to siusiaka pokaż nam!!

    jak tu pisać, gdzie się skryć
    bez erekcji mi nie dadzą żyć...

    choć outsajder się nie zmienia
    dość mam tego wykluczenia
    zgięty łokieć pokażę wam
    a siusiaka sobie sam!

    jak tu pisać, gdzie się skryć
    bez erekcji mi nie dadzą żyć...

    pozdrA.

    OdpowiedzUsuń
  8. No masz rację Magda, nudne to jak flaki z olejem.
    Marek, rewolucji`89 nie było, była budowa kapitalizmu, także w interesującej nas niszy, pozostanie z tamtych czasów twarz Lindy, efekciarskie, a przecież dobre aktorstwo.
    Są wiersze powstałe wbrew czasom ( jak zwykle).
    mb

    OdpowiedzUsuń
  9. Że też chce ci się jeszcze wojować :), obie strony tej dyskusji (nudnej i żenującej dość) sami pokazali się, niestety, z nienajlepszej strony i ta wymiana zdań nie była warta nawet pisania o tym.

    OdpowiedzUsuń
  10. może i nie,ale znasz mnie wiele lat i wiesz, że wobec ewidentnej głupoty nadal nie potrafię przechodzić obojętnie Patryk, nadal mnie wkurwia.

    OdpowiedzUsuń