Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


28.12.2010

Hypatia Borges - Kronika szaleństwa cz. 2


Jorge Luis nie lubił luster i seksu, nawet jestem w stanie to zrozumieć, w końcu uwolnił się od jednego i drugiego, miał chłop spokój , czego ona o sobie powiedzieć nie mogła – niestety.
Szczurek zagrał niczym wytrawny pokerzysta - taka mała wendetka na miarę sprytnego gryzonia, a wkurwić potrafi.
Tymczasem o poranku wyrwana ze snu brzęczącym domofonem , w którym nikt się rzecz jasna nie odezwał, znalazła szklankę z zaciekami.
- Szlag by trafił – pomyślała – trzeba będzie wzmocnić pole siłowe, wezwać na pomoc jasną stronę mocy, może rozsypać sól? Albo rozłożyć czosnek? Nie, no na wampira to on nie wygląda, ostatecznie woli wodę niż życiodajne płyny tętniące tam, gdzie się należy, choć z drugiej strony nie tylko tętnią, co się ostatnio wręcz wylewają. Może się chłop uląkł? Przecież może być np. estetą i robi to po pańsku, kulturalnie i z serwetką, a nie świniąc gdzie popadnie.
Oni zawsze byli arystokratami i byle czego do ust nie brali.
Lustra zostały zamknięte, w powieszanie na nich zasłonek bawić się nie będzie, ostatecznie nikt jeszcze z padołem ziemskim się nie pożegnał, trzeba poszukać w babcinych sposobach na upiory. Tknięta nagłą Myślą pogrzebała w szafce kuchennej i znalazła resztkę ostrożenia, no to jest jakiś pomysł na tego amatora kranówki.
- Zabawimy się wieczorkiem skarbie – wycedziła ,teatralnym gestem wyciągając przed siebie paczuszkę z zielskiem.
Tymczasem szczurek postanowił wysłać smsa tłumacząc się permanentnym stanem upojenia. OK., nie wiedziała jaką nazwę ma TA zagrywka, ale niech mu będzie. Pijany i tak w kółeczku nie pobiega, w łóżku z niego nic nie będzie ,a ona na heroiczną walkę i poświęcenie dla podbudowania opadającego żałośnie męskiego ego ochoty nie ma. Ta kwestia odhaczona.
Kot albo oszalał albo ma ADHD, gania po mieszkaniu jak opętany, albo miauczy na kogoś, kogo nie widać. Nawet kocimiętka nie pomaga – no cóż, jak widać nie wszystkich da się omamić byle zielskiem.
Teraz papieros, o tak , zaciąga się rozkosznie patrząc na wiszącą na ścianie reprodukcję Van Gogha, Bierze głęboki wdech –prawie jak joga, ale na chwilę spokój powraca. Najważniejszy jest plan i konsekwencja w realizacji, gdzieś jeszcze powinna mieć kredę i instrukcję. – Właściwie dlaczego nie? Wujek mówił, ze moc jest, tylko trzeba nad nią popracować, jak on to zwykł mawiać „używać świadomie” - jeden wariat w rodzinie mniej, jeden więcej co za różnica?
W żłobie leży, któż pobieżny kolędować małemu?

cdn.

4 komentarze:

  1. No, robi się ciekawie. Szczurek mimo swojej podwójności staje się zajmującą personą.
    Powiem Ci tak, choć nie wiem ile masz napisane, jedź z pomysłem ile się da. Rzecz jest bardzo obiecująca. Może, niechcący, wydasz książkę z prozą narracyjną?
    Połamania pióra, klawiatury, czy czego tam do pisania używasz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. napisane Marek to ja mam w głowie, codziennie piszę kolejne odcinki doskonale sie przy tym bawiąc, nie nie ja do prozy głowy nie mam, tak sobie pitolę, bo mam z tego radochę :) a szczurek - zaiste, intrygująca persona :P

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry tekst, warto ciągnąć dalej Magdo, Marek dobrze radzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. będę, pomysł jest, wykonanie też będzie :)

    OdpowiedzUsuń