Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


16.01.2011

MARCIN ORLIŃSKI - Parada drezyn




JACHRANKA

Nocami poszukuję w paciorkach tamtego wiatru. Przetarte
rzemyki pociemniały od potu. Oto kolejne akty tragedii:
miedziany konik bez nogi, staruszek, który pochyla się
nad dzieckiem, by dać mu prezent, i przymrużone
oczy starego, wychudzonego psa. Popołudnie

nad zalewem musiało być upalne - rzemyki i miedź
nie potrafią kłamać. Słońce na zawsze zatrzymało się
nad strefą nagle przerwanych żniw, lignina wciąż brzęczy
w nozdrzach.Kroki są powolne,

podejścia - przepastne.


Zazdroszczę Marcinowi Orlińskiemu tytułu "Parada drezyn", bo mało jest tak dobrych definicji zbioru wierszy. Te dwa słowa w sposób funkcjonalny i nowoczesny ustawiają poezję wobec świata, poetę wobec poezji i czytelnika wobec tekstu. Przy okazji sprawiają, ze ów czytelnik bardzo chętnie udaje się z autorem na spacer "tam, gdzie kiedyś mieszkali partyzanci z plastikowymi karabinami", a "teraz po pijanemu łamie się gałęzie". Świetnie dobrane rekwizyty, starannie wyselekcjonowane obrazy z przeszłości i z głową dozowane emocje - to główne atrakcje tej niebanalnej przechadzki.
                                                                                                  Darek Foks.




Marcin Orliński "Parada drezyn" Biblioteka Arterii 2010 ISBN 978-83-62733-02-6

1 komentarz:

  1. Już jest w Empiku?

    Kiedy ilość kolokwiów przypadających na jeden dzień spadnie poniżej dwóch, przejdę się tam na pewno;)

    OdpowiedzUsuń