Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


08.01.2011

Zawleczka naszego wspólnego języka - Jakub Sajkowski "Ślizgawki"


Najtrudniej pisać o wierszach przyjaciół, o wierszach, które zna się jak własne; których narodziny i rozwój, aż po ostateczny kształt dane nam było obserwować.
Postanowiłam zaniechać silenia się na obiektywizm i napisać dlaczego "Ślizgawki" są ważne dla mnie, jako czytelnika.
Właściwie od pierwszego czytania tego zbioru towarzyszą mi słowa Ernesta Beckera:
"ludzie tworzą rzeczywistość, której potrzebują po to, aby odkryć siebie".
Rzeczywistość w tym zbiorze ma dwie płaszczyzny: pierwsza - bardziej "namacalna" mieści w sobie podróże, oddawanie krwi w stacji krwiodawstwa, realne miejsca i ludzi. Druga jest bardziej abstrakcyjna, pełna snów, aluzji i odniesień, bazuje na emocjach.
Obie doskonale się uzupełniają, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jedna wynika z drugiej.
Jakub Sajkowski nie wstydzi się emocji, traktuje je naturalnie, jako integralną część egzystencji. W konsekwencji wiersze w "Ślizgawkach" nie są jedynie chłodnymi obserwacjami, nie opisują uczuć jak okazu rzadkiej rośliny, są ich pełne. Podmiot liryczny mówi do czytelnika "ze środka". W jaki sposób mówi?

Słowa są puste, a jednak nie chcą przestać. Wylewają się
z zepsutego kranu, zatkanego zlewu. Słowa są puste,
a jednak przemykają, jak woda pod drzwiami

"Ślizgawki"

Jeżeli spodziewacie się spektakularnej powodzi, efektów na miarę Camerona lub Spielberga, to tutaj ich nie znajdziecie, możecie natomiast być pewni, że poziom wody będzie się podnosił stopniowo, prawie niezauważalnie.
Sajkowski nie rewolucjonizuje języka i w gruncie rzeczy nie taki jest jego zamiar.
W większości to spokojna, ale zarazem dobitna narracja, pozbawiona egzaltacji, o którą bardzo łatwo, kiedy pisze się wiersze o ciężarze emocjonalnym. To narracja także miejscami ryzykowna, np. sporo w tych wierszach krwi.
Krew jako źródło życia, pokarm, ale także jako przekleństwo. Ten sposób pisania wymaga szczególnej uwagi w posługiwaniu się językiem.

Powiedzieli mi: będzie sterylną bronią chemiczną,
zamrożą w banku kroplówkę w plastikowej łusce.
Aby ludzie dostawali głodowe porcje, zaledwie
podtrzymujące funkcje życiowe.

"ORh-"

Życie w poezji Jakuba toczy się jak kolejowy skład: raz przyspiesza, raz zwalnia, czasem zatrzymuje się, by przypomnieć minione wydarzenia i osoby, które na podmiocie lirycznym odcisnęły swoje piętno; toczy się naturalnym rytmem nieustającej podróży i taki też jest rytm tych wierszy.

Kto nam dodaje te kilometry,
czy mogę cię dotknąć, czy mogę je stąd wymazać?

"Rewolwerowcy"

Ktoś mógłby zapytać co szczególnego jest w twórczości Jakuba?
Odpowiem: wszystko. Począwszy od ogromnej wrażliwości na otaczający świat i na słowo, poprzez skupienie w opisywaniu tego świata, na wyobraźni skończywszy.
Jeżeli zdecydujecie się na tę podróż, wbrew pozorom nie możecie być pewni, czy dotrzecie do celu; czy przez przypadek nie obudzicie się w Jałcie lub o piątej rano na stacji moskiewskiego metra ... z przemoczonymi stopami.

Małe rezurekcje


Więc w oczekiwaniu na diagnozy, w bezsenności, jesteśmy
samotni? Chciałoby się powiedzieć: mieszkamy na piętrze
trzecim, tak byłoby lepiej dla symboliki, znaczenia

mojego i twojego ciała. Ale jednak, wybrano dla nas liczbę trzy i pół,
jak w jednej z tych kamieniczek w Krakowie, gdzie do mieszkań
wchodzi się przez balkon, gdzie jesteśmy dla siebie widoczni
zanim będziemy w domach. Chodź do mnie,

dom to tylko bajka, legenda, jak ta, że w kawiarniach
na Kazimierzu wiszą napisy po hebrajsku. To bajka, jeden z języków,
którego rozgryźć nie można.

Jak Tołstoj, którego czytasz, ilekroć na coś czekasz (wciąż masz
nadzieję, że Anna Karenina jednak nie rzuci się pod pociąg). Prawda

jest tobą, jest jedną z tych kobiet,
które wyjmują rodzynki z ciasta
jak zawleczkę naszego wspólnego języka.



Podsłuchy


Iskry to zwarcie na trakcji?

Światła pociągu gasną,
kiedy przejeżdża przez most?

Pociągi puszczają do ciebie oko, biegnij.
Popiół to węgielek na torowisku
podnoszony w porze karmienia,
palec wskazujący, który mieści się
w zaciśniętej piąstce małego mężczyzny.

Co mieści się
w zaciśniętej pięści dużego mężczyzny?

Świat jest pojemny i pusty jak skrótowce
jak skrótowce w wielkich i tłustych brzuchach.
Ktoś gdzieś na świat przychodzi, startuje.
Skrzydełka przelatują wszystkim koło nosa.



Ratuś



Dziadkowi


Świat ściera się jak ślizgawki, po których mnie prowadziłeś,
ma czarno-białe kolory filmu z PRL-u.
Twoje bajki nie były o wodzach rewolucji,
wilk szary, dym z ogniska, miał w gawędach imię.

Nikt nie zna go naprawdę, bo wymyśliłeś je ty.
Pytali, czy jest stąd, i czemu czuwa przy kręgu.
Skórzane kurtki i buty przekraczają rzekę,
rysują w lodzie pęknięcia jak ilustracje biblijne.

Pytają, czy jesteś stąd, nie chcę słyszeć tych dźwięków,
docierają do mnie jak czyjeś głosy spod lodu.
To ujadanie wilka? Kto odchodzi od ognia?

Świat ściera się, śmieje, świstki ściółki w środku,
trzask ciepła ogniskowej, trzaski lodu na rzece.
W swoich snach odpływamy jak nieparzyste wysepki.



Ślizgawki


M i R

Słowa są puste, a jednak nie chcą przestać. Wylewają się
z zepsutego kranu, zatkanego zlewu. Słowa są puste,
a jednak przemykają jak woda pod drzwiami. Siedzimy w pociągu,
podłoga zaczyna przypominać ślizgawkę.

Pociąg hamuje jak tępa łyżwa na lodzie, potem stoi trzy godziny
w szczerym polu. Nic nie pozostaje po samobójcach, tylko wściekłość
zniecierpliwionych pasażerów, którzy czekają na swoją kolej
by ruszyć, by się wymknąć.

Pocą ci się ręce? Powiedzmy, że przestałem
ufać ludziom, że robi się coraz ciaśniej. Dzisiaj
mocniej ściskam twoją dłoń.



Jakub Sajkowski "Ślizgawki" Biblioteka Debiutów "Zeszyty Poetyckie" Gniezno 2010r.
ISBN 978-83-926993-7-8


4 komentarze:

  1. O tak, Madziu, tak. :))

    "Jeżeli zdecydujecie się na tę podróż, wbrew pozorom nie możecie być pewni, czy dotrzecie do celu; czy przez przypadek nie obudzicie się w Jałcie lub o piątej rano na stacji moskiewskiego metra ... z przemoczonymi stopami."

    OdpowiedzUsuń
  2. właściwie tyle mogę zdradzić: mimo słynnego już ;) twojego nieobiektywizmu to jest bardzo celny tekst, wyciągający w zasadzie trzy podstawowe sprawy które sobie założyłem: ma być intymnie, ma być to podróż, i ma być to podróż trochę donikąd ;) dzięki za ten głos, w zasadzie, mimo tego zastrzeżenia na samym początku, "pozbawiony egzaltacji" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuba - starałam się jak mogłam, jest uczciwie :) a resztę wiesz :)

    OdpowiedzUsuń