Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


11.02.2011

Hypatia Borges - kronika szaleństwa cz. 8

Przeszłość jest niezniszczalna: prędzej czy później zdarzenia powracają. Jednym z takich powracających zdarzeń jest zamiar zniszczenia przeszłości.
                                                                                                      Jorge Luis Borges


Takoż w oznaczonym dniu, o umówionej godzinie stawiła się u wrót przeznaczenia (czyt. pod klatką schodową czteropiętrowca z wielkiej płyty na bezpłciowym osiedlu) i zadzwoniła umówionym sygnałem: dwa krótkie dzwonki i jeden długi. Wdrapała się po schodach na ostatnie piętro, gdzie Wujcio dekorował futrynę z wdziękiem XVII-wiecznego arystokraty spoglądającego wzrokiem nader natchnionym ze złoconych ram obrazu; przyodziany w gustowną bonżurkę i haftowane pantofle.
- Witam cię drogie dziecko - wyrzekł uroczyście, po czym powiódł (tak, tak właśnie nie zaprowadził, nie zatargał tylko powiódł) ją nieszczęsną do swej świątyni dumania, czyli średniego pokoju z widokiem na dyskont spożywczy.
Po krótkim, acz niestety koniecznym wstępie dość klarownie zrelacjonowała swoje dotychczasowe poczynania, a Wujcio z dezaprobatą graniczącą z pogardą odniósł się do braku jakichkolwiek czynności mających na celu oczyszczenie duszy.
Sam seans natomiast okazał się znośny, momentami odczuwała nawet przyjemne mrowienie w niektórych częściach ciała, a momentami odniosła wrażenie, jakby odprawiał nad nią egzorcyzmy nieco ekscentryczny kapłan.
Najmilszym momentem była rozmowa przy filiżance obrzydliwego, śmierdzącego płynu, który Wujcio (zdecydowanie na wyrost) określił mianem herbaty, a którego obrzydliwość skutecznie niwelowała życzliwość Wujcia i jego autentyczna troska.
Najważniejsze jednak okazały się informacje, których z pewnym wahaniem jej dostarczył.
Z jego relacji jasno wynikało, iż źródło jej skłonności do obcowania z bytami z innych wymiarów biło w zmarłej przedwcześnie i kompletnie nieznanej babce. jakby tego było nie dość - z historia owej tajemniczej babki wiązała się także historia kilku innych kobiet z pewnego małego miasteczka na południu. Wychodziło na to, że czekała ją podróż sentymentalna, jednocześnie nastręczająca sporych trudności; nie wiedziała bowiem kompletnie nic o owych kobietach, nie znała ich nazwisk, dysponowała jedynie przekazanym przez Wujcia zdjęciem babki w towarzystwie jednej z nich.
- Miasteczko jest na tyle niewielkie, że na pewno uda mi się trafić na kogoś, kto udzieli mi choćby strzępów informacji. Potem już po nitce do kłębka - dumała w autobusowym ścisku, chowając w dłoni małą piramidkę.
Wujcio, jako m.in. znawca energii piramid wykonał ją specjalnie dla niej. Była z mlecznego, grubego szkła, tak niewielka, że bez problemu dało się ją zamknąć w dłoni.
- Jest środa, do K mogłabym pojechać w sobotę rano i gdyby zaszła taka potrzeba, pozostać do niedzieli - rozważała w duchu - dwa dni, to już jest jakiś punkt wyjścia dla poszukiwań, a muszę zacząć działać, bo inaczej nocne odwiedziny wodnika szuwarka doprowadza mnie do całkowitego rozstroju nerwowego.
Kot spał, zwinięty w kulkę na oparciu fotela, najwyraźniej wyczerpany dziwnym atakiem, w miseczce wysychała nietknięta karma. Niedobrze, jeśli ten głodomór nawet nie ruszył papu, to znak, że sprawa może być poważniejsza niż sądziła.
Nieco przygnębiona uruchomiła ZŁOM, by odczytać pocztę.
Wiadomości spływały jak woda rynną, cała masa reklamowego gówna, dwa wyciągi bankowe i... a to zaskoczenie, mail z nieznanego adresu. Zapaliła papierosa, skoczyła do kuchni po popielniczkę i zabrała się do czytania.
List nie był zbyt długi, a napisany został przez osobnika, który bywał na tym samym forum internetowym, co ona i pytał, czy nie miałaby nic przeciwko, gdyby w następnym liście podzielił się z nią swoimi spostrzeżeniami oraz wnioskami w pewnej sprawie.
Facet zdradzał wyraźne zainteresowanie jej osobą oraz tym, co pisała, może nawet fascynację?
- Wkręcasz sobie - opieprzyła sama siebie - to, że nie bełkocze jak szczurek i jemu podobni, potrafi skonstruować zdanie w języku polskim i co drugie słowo nie pisze JA, jeszcze nie oznacza, że jest darem niebios / piekieł czy czego tam jeszcze. Interesuje go jedynie merytoryczna rozkmina i nic więcej.
Mimo wszystko jednak pokusa była silniejsza, klikneła "odpowiedz" po czym napisała:
"będzie mi bardzo miło, jeżeli znajdziesz czas, by podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami, czekam zatem na wiadomość"
Następnie czym prędzej zalogowała się na forum, znalazła nick, którym się posługiwał i zrobiła mały rekonesans. Nooooo, nie da się ukryć, była pod rosnącym wrażeniem. Godzina minęła jak z bicza strzelił, a w jej głowie zaczynała kiełkować uporczywa myśl.
Odpaliła gadu gadu i wysłała do La Loby krótką wiadomość:
"wygląda na to, że pojawił się tajemniczy, mroczny rycerz."

Żadne przeznaczenie nie jest lepsze od innego, tylko człowiek musi uszanować to, które w sobie nosi.
                                                                                                     Jorge Luis Borges


cdn

4 komentarze:

  1. O, wreszcie kolejny odcinek! Swego czasu w amerykańskim porcie wybuchł tumult z powodu przedłużającego się oczekiwania na kolejny odcinek powieści drukowanej przez angielską gazetę.
    Więc( ukłon w stronę prof.M.W), tutaj mogło być podobnie:) Na szczęście biedni czytelnicy dostali kolejny odcinek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ie przewiduję zamieszek :D no wiesz ja nie mam aż takiej podzielności uwagi albo wiersze, albo proza, uczę się ogarniać i jedno i drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hypatia = Empatia
    :)
    PozdrA.

    OdpowiedzUsuń