Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


15.02.2011

STANISŁAW BARAŃCZAK



"jeśli kogoś stać na to, by być ateistą". Ależ nikogo na to nie "stać" brak wiary,to, sądzę kalectwo, którego się nie wybiera; a z drugiej strony wiara nie jest protezą, którą można sobie sprawić, aby kalectwo przestało doskwierać. [...]
Właśnie: nie mając dla swych postępków religijne sankcji, człowiek niewierzący powinien tym usilniej i świadomiej trzymać się etyki, w której centrum stoi jednostka ludzka, drugi człowiek, mój bliźni.
Paradoks, ale głęboko prawdziwy: etyka chrześcijańska w całej pełni obowiązuje agnostyka, takiego agnostyka, któremu niedostępne jest Objawienie, ale który mimo to chce być człowiekiem dobrym i czyniącym dobro wedle ludzkich możliwości.

Stanisław Barańczak "Etyka i poetyka"


7 komentarzy:

  1. O, Madziu. :)

    Czytałam ostatnio C.S.Lewisa "Póki mamy twarze", również o tym, dlaczego jedni odczuwają Absolut, a inni są zamknięci na takie doświadczenie. Napiszę zresztą na reteskowie parę słów, tylko czasu mi potrzeba, ach czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak mnie m.in. ten fragment zastanowił, że to jest tak proste, a rozbija się właściwie o kwestię tak zwanego człowieczeństwa, humanizmu - jak zwał, tak zwał. Chyba dla wielu chrześcijan wiara jest taką protezą, zamiast doświadczeniem głębokim, przeżywanym. Nie wiem, poza paroma wyjątkami nie mam o chrześcijanach dobrego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jeszcze z innej beczki. Pan Stanisław wpada w pułapkę zastawioną przez Ojców Kościoła. Powiada, nie musisz być katolikiem, ale musisz stosować normy etyki katolickiej wobec innych ludzi. To brzmi sensownie, prawda? To brzmi, jak prawda!
    Jest tylko jeden problem, pole wartości aksjologicznych zostaje zawężone tylko do innych ludzi. A co z innymi istotami, które ludźmi nie są? I tu już widać, jaka to pułapka.
    Ateiści też potrzebują protezy, każdy potrzebuje, bo samo bycie jest zbyt ryzykowne i wymaga zbyt wiele uwagi.
    No, to się wymądrzyłem. Teraz można sobie po mnie pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale przypomnij sobie, Marku, kiedy on to pisał, z 30 lat temu. Wtedy jeszcze nikt, w każdym razie tu, nie myślał o naszych braciach mniejszych.
    Ja za to nie zgadzam się z też o potrzebie protezy - sama sobie buduję swoją etykę. Faktem jest, ze w wielu punktach jest ona zgodna z chrześcijańską - bo i ta przecież jest w większości godna uznania; co innego stosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie "z też", tylko "z tezą".

    OdpowiedzUsuń