Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


18.04.2011

PISZ POEZJĘ 14 - 16 kwietnia 2011r

Karol Graczyk - Dom (by go stworzyć)

Przeplatamy się wielokrotnie
przez łyżki łóżka i krzesła
nareszcie możemy policzyć książki
i wejść za drzewa z których je zrobiono

więc teraz rozlewamy się w fugi
łatamy powietrze rozstawmy ręce
w futryny by widzieć co dalej
to tu rosną dzieci i czereśnie
to nie tu wszystko się mnoży

teraz mogę cię obrać jak owoc
ze wszystkich niepotrzebności
będziesz kolorowa, żywa i soczysta.


Patrycjusz Dziczek - Polska - Niemcy 1974

pewnie że chciałbym zdać do następnej klasy
ale przez tę robotę nie mogę się skupić
przeciwbólowe już nie działają
a chlać nie mogę bo małolat się tworzy
Krzychu mówi żebym się nie martwiła
Kacha ma już trójkę a jest dopiero w drugiej i dalej pracuje

a przyjemna praca?

na początku trochę bolało ale już jest spoko
rozciągnęłam się

odłóż słuchawkę kochanie
wypoczywaj
jutro chłopaki przychodzą na mecz
możemy nieźle zarobić



Robert Rutkowski - Nikt za ciebie

Nikt za ciebie nie wymyśli prochu,
którym jesteś.

Nikt za ciebie.

Nikt za ciebie nie będzie nikim
więcej.

Nikt zza ciebie
ściera z czoła pierwsza literę,
wyciąga z ust gotowe
słowa.

Nikt za ciebie wchodzi do domu.
Nikt zajmuje miejsce za stołem.

Nikt nie zauważa
różnicy.


Sławomir Płatek - piosenka spóźnionych bohaterów

synowie ich kobiet szukają cierpienia
z pochodnią wiersza a w świetle dnia

synowie ich kobiet kochają ojców
legendę i mówią - byli wielcy

jak trabant mortadela bolek i lolek
judasze w drzwiach matek i piękni listonosze

podczas gdy ojcowie nasi którzy byli wielcy
wylewali strofy naszych talentów do zlewu


synowi ich kobiet piją mleko bez poezji
choć niebo już mleka nie dowozi pod drzwi.



Mariusz Cezary Kosmala - Air de Furies

Boję się ludzi. Nieludzcy są. Tej się boję.
Tamtych. Tego. Boję się wysokich balkonów.

Boję się wysokich wiaduktów. Oni mogą
mnie wypchnąć. Oni mogą mnie wepchnąć pod tramwaj.

Albo najedzie na mnie czoło autobusu.
Boję się pustych autobusów. Oni mogą

wsiąść. Boję się pustych pociągów. Boję dworców,
ulic. Oni mogą mnie ubić. Pięścią noża

prosto w serce bezradnej twarzy. Twarz rozmaże
się po zaułku. Krew do rynsztoka popłynie ...

Byleby ich nie spotkać. Niech w oczy mi się nie
cisną. Niech nie podchodzą do mnie. W nich kamieniem

rzucać! Ja! Ja bez grzechu jestem. Rzucić mogę
pierwszy. Byleby tylko potrafić. Byleby

celnie trafić. Byle z kamieniem się zróść, zbratać
i zabić. Ich wszystkich zabić!


Zbigniew Milewski - wianek

Zielenieje ciemniej
gąszcz na brzegu
I trzeci wylęg kaczek
Splatam cierniowy wianek

z róż Zdobię powojnikiem
Jak dziewica rzucam
na falę stawu I odpłynął
kanałami zaprosić romans

pod kotary wierzb Gdzie
posłuchamy razem nagrań
słowika I w latarni
księżyca rośnie cień.


Magda Gałkowska - ostatni

nie napisałam wiersza
byłam nim
gdy miasto stanęło
jak chore serce.

sygnał karetki,
szum respiratora, szepty
ocierających się o siebie ludzi.

potem pożarła mnie
paszcza dworca
i wypluła w obcym miejscu.

ciśnienie było niskie,
kleiły się oczy
jak ręce od soku.

nie napisałam wiersza,
byłam nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz