Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


26.05.2011

34 i pół

dla Rafała

październik. opadamy gwałtownie
jak słupek rtęci za oknem, chłód zmienia nas,
całe ciepło zanika .nie pamiętamy
miejsca, z którego wyszliśmy
. teraz

mogę stanąć na śliskim parapecie, uwierzyć
w słowa, które mają moc .leżymy
związani tym samym językiem
, nie słyszę
głosu mężczyzny niosącego się jak fala

wprost do stóp ułożonych równo,
na krawędzi. nie mam już
niespokojnego snu, to trzyma nas
razem jesteśmy spójnym tworzywem
,

jak brzeg i skarpa. nierozłączni.


MG


październik 2008

10.05.2011

ALEKSANDER WAT

Hymn

Homunculus
świecąca bryłka żelatyny z pulsującym w środku sercem
kropla zawiesiny w tańcu rozedrgana Browna
wibrion zabłąkany w światy nieświaty energio-materii
czy błędny foton
(pomyłka w rachunku kwantów)
wyłzawiony z Oka Opatrzności
w spiralne rzucony witraże
między pustki mędzymolekularne Domu Minerałów,
Domu Ojca,
gdzie wszystko Ciebie przedrzeźnia
Matryco wszechrzeczy
Matrix
Mater
Matko
Antymaterio!

widzę:

w śmietniskach Chwały Fabrycznej
prefiguracje poronne
prototypy tyranozaurów przyszłości -
wszystkie wmarszu. Przodem
plutony egzekucyjne. Zmotoryzowanych Polipów. Dalej
dywizje Elektronowych Mątw.
Gdy poprzedzony kapelą janczarów - transystorów
jawi się On sam dyktator lądów, wód i przestworzy
wspaniały Kat Cybernetyczny z odkażonym sznurem.
I rozpocznie swoje zbożne dzieło.

Wszystko tu do Ciebie wzdycha
wszystko tutaj Ciebie woła
wszystko tu na Ciebie czeka
Antyneutronie
Zbawco.


Warszawa 1957

08.05.2011

UWOLNIJ UMYSŁ - Obchody Roku Miłosza

Pod takim oto hasłem Klubogaleria PATEFON i Stowarzyszenie Ateistyczne
w dniu 21 maja 2011r zorganizowali wieczór z moją poezją.
Oczywiście serdecznie zapraszam, mając nadzieję, że duch Czesława Miłosza nie będzie mnie straszył po nocach :))

KRZYSZTOF KOMEDA

07.05.2011

trzy wiersze o nieuchwytnym

PIOTR GORTAT

Oldfield i pojezierza

Rzut ukośny; jedno oko przymknięte; stroma ścieżka w górę.
Domki z mgły i tylko krew jest ostra. Wciąż przechodzi
ciarkami po betonie. Dziadek na rzece

już drugi tydzień, zamknięty jak owad w latach,
w których zniknęły kasety - pierwsze nagrania,
tak stare jak włączenie światła.

Bo coraz mniej już pamiętam z czasów,
kiedy nie było cię na świecie. Coraz mniej
z chwili, kiedy nie było świata.


RAFAŁ BARON

Agape

Jestem jak laboratorium
gdzie cierpliwie tropi się miłość, podpatruje,
wprowadza dane. Potem wieczorami odczytuje je
metalicznym głosem, nanosząc poprawki,
by wersy na pulsującym ekranie
były wyobrażeniem dotyku, zapisem objawienia,

by można się w nich zatracić,
jeśli nie będzie nam dane zatracić się
w sobie.


JAKUB SAJKOWSKI

Drzazgi

Drużynowy każe chłopcu naostrzyć kij, później
włożyć go do ognia. A my? Czy jesteśmy

w stanie odpowiedzieć tym samym,
gdy ruchy mamy spowolnione

jak w powietrzu tężejącym od mrozu? Mówię my,
bo takie jest zagęszczenie terenu,

choć wcale nie ma mostów. Nigdy nie wiem,
dlaczego nie masz siły mówić, kiedy
odwracasz się plecami. Niezależnie od wszystkiego,

jesteśmy połączeni horyzontalnie
jak osobne włókna w kawałku drewna.
Kiedy chłopcy z piątej klasy

bawią się ogniem,
niepostrzeżenie stajemy się jednym.

06.05.2011

Adam Ważyk - Morze



Porty są wszędzie.
Porty są nawet w Warszawie.
Co dzień, czekając na tramwaj,
oglądam jacht na wystawie.

A jutro lub pojutrze będzie
Atlantyk i siny Awiatyk.
Dołem czy górą, w ogromnym pędzie,
jak oczy — poniesie mnie statek.

Kto mówi, że w dwanaście lat po katastrofie
nie można jechać Tytanikiem?
Co wieczór, co noc odpływamy
nie pożegnawszy się z nikim —
i kiedy piszę te słowa, pierwszy raz po długiej chorobie,
morze nie dzieli nas, nie wierz. Jestem przy tobie.