Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.07.2011

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 11




czyli "nie bądź pan rura i nie pękaj pan"

Odnoszę wrażenie, że ostatnio nasze społeczeństwo koniecznie chce udowodnić, ze coś czyta (coś, poza rachunkami z supermarketu i ulotkami od leków).
Na portalu społecznościowym Facebook zaroiło się od grup w stylu "Ustąp miejsca czytającemu", "Czytam, bo lubię" itp.
Z ostatnich badań opinii publicznej wyłonił się nam obraz społeczeństwa wtórnych analfabetów, społeczeństwa, które książek do ręki nie bierze, no chyba, ze już naprawdę musi. Chwalebne zatem jest wprowadzenie mody na czytanie, pytanie tylko co tak naprawdę z tego wynika?
Z racji nie posiadania prawa jazdy, jestem zmuszona do korzystania ze środków komunikacji miejskiej. Obserwuję z radością zwiększającą się liczbę pasażerów z nosami w książkach. jeszcze na razie nie przewyższają populacji ze słuchawkami w uszach, ale powoli robią konkurencję. Sama zaliczam się do tych pierwszych, więc tym bardziej cieszę się, że nie jestem osamotniona :)
Przed dwoma dniami byłam nawet świadkiem takiej oto sceny w tramwaju linii nr 13 ze Starołęki na Junikowo. Otóż siedzę sobie zatopiona w przygodach Geralta z Rivii, gdy nagle na przystanku na Rondzie Kaponiera wsiada słusznej postury gość z równie słusznych rozmiarów torbą (oraz imponującą długością włosów związanych praktycznie w tzw. kitę) i witając się wylewnie z siedząca za mną niewiastą (wywnioskowałam ze stopnia wylewności, iż to jego partnerka życiowa) konstatuje: Ufff zdążyłem na szczęście wszystko załatwić.
Niewiasta tonem, w którym pobrzmiewało zadowolenie pyta: Byłeś w biurze podróży? i jak?! Na to gość nieco zmieszany: byłem w księgarni, no wiesz udało mi się wreszcie kupić tę książkę, tę, o której Ci mówiłem.
Po czym wyjmuje z torby opasłe tomisko i z zachwyconą miną prezentuje swojej bogdance. Oczywiście w tym momencie toczący się dialog stał się dla mnie bardziej zajmujący, niż próba uratowania Yennefer przed dżinem, porzuciłam więc lekturę i nasłuchuję, co będzie dalej.
Jak to nie byłeś w biurze?! Przecież się umawialiśmy! Mamy mało czasu, miałeś spytać o tę ofertę, przecież mamy jechać za tydzień, a ty mi tu z jakąś ksiązką! - kobitka, nieco już zirytowana, nie raczyła zdaje się nawet spojrzeć na tomiszcze.
Dalsza podróż upłynęła pod znakiem wyrzutów, jaki to on jest nieodpowiedzialny, ze go nie interesują ich wspólne plany, że co teraz będzie z wakacjami skoro on zamiast zająć się poważnymi sprawami gania za jakąś książką itd itp.
Miałam ochotę odwrócić się do babiny i zrugać ją niemożliwie oraz uświadomić, iż posiadanie faceta, który czyta, który kupuje książki, który w dodatku jeszcze się tym (używając języka młodzieży) "jara", to wygrany los na loterii, a ta tu jeszcze fochy stroi! Zamiast tego uśmiechnęłam się porozumiewawczo do faceta i tyle.
Czymże jest upragniona, zdobyta z wielkim trudem książka w porównaniu z Last Minute w Grecji, Turcji, czy diabli wiedzą gdzie? No właśnie, czym?
Może nie tędy droga? Nie w "cała Polska czyta dzieciom" tylko np w bilboardzie "czytanie jest trendy!"?
Nie wiem, jestem tylko skromnym molem książkowym, który każdą wolną chwilę wykorzystuje na czytanie i ... dobrze mi z tym :)

28.07.2011

JAKUB SAJKOWSKI - Toca




mogą się zanurzyć, dotykać
do woli, wyławiać ze środka
egzotyczne istoty

MG, „Kobieta –ocean”



Śniłem różowy balonik i wiecznie pijanego chłopca.
Siedział na plaży i wpatrywał się w niego tak długo,
aż wszystkie dziewczynki zdążyły wyrosnąć, balonik pękł
i opadł na piasek. Tak długo, aż morze pękło i osadziło się

wraz z planktonem na twoich piersiach. Zupełnie niewidoczni
są ci wszyscy twoi chłopcy, tacy śmieszni i mikroskopijni,
dlatego pewnie zostaną tu na dłużej.

Ja razem z nimi. Pierwsza pomoc, czyli trzymać świat w garści,
zmusić do mówienia. Morze wypluwa

wszystkie rośliny podwodne,
sklejone w jedno, jak miniatura rafy koralowej, lniane płótno
używane w torturach wodnych. Czekam, aż je ode mnie zabierzesz,

powiesz: łapy precz od moich cycków.

26.07.2011

POGRANICZA nr 3




Ukazał się właśnie nowy numer dwumiesięcznika kulturalnego Pogranicza, a w nim m.in. trzy moje wiersze. Jeden porządny, dedykowany mojej babci i dwa mniej porządne, za to dość mroczne :)

Godna uwagi recenzja "Saturna" Jacka Dehnela pióra Wojciecha Rusinka
i nie tylko.


Zapraszam do lektury.

Więcej na:
http://www.pogranicza.pl/numer-biezacy,204.html

24.07.2011

We only said goodbye with words




23 lipca 2011r w wieku 27 lat zmarła Amy Winehouse, jeden z najpiękniejszych i najprawdziwszych głosów, jakie słyszałam w życiu.
Żal, gdy odchodzi człowiek, jeszcze większy żal - gdy odchodzi prawdziwy talent.



12.07.2011

OLGERD DZIECHCIARZ



Oddzielenie

zważyła w jednej ręce
i w drugiej

to chyba było tyle
ile trzeba

mniejsze zło
oddzielone od większego.

XI 2008



Ukrycie

Dobrze ukryłem to co ukrycia wymagało
gdybym nie ukrył to bym odkrył

usta pomazane krwią ości w podniebieniu
wielki głaz wystaje z wody i wstydzi się

2008



Spacer

bez celu aby tylko iść
nieistotna pogoda
radioaktywne odpady czy
siąpiący deszcz

za zakrętem śmierć
da ci ciężką reklamówkę

zajrzyj do środka

2008


z tomu "mniej niż zło" Mamiko 2011

BOHDAN ZADURA

wożą wożą generała

będą wozić generała po Krakowie,
jak powożą, no to może coś im powie.
z sarkofagu wyjmą trumnę, z trumny truchło,
nie był święty, więc to truchło musi cuchnąć.

choć premierem był, to nie jest taki głupi,
kawalkada jedzie blisko Montellupich,
towarzyszy jej z wysoka wciąż kamera,
przekaz mamy teraz wprost z helikoptera.

czeka zakład medycyny go sądowej,
lecz więzienie pozostało w jego głowie
w tym, co z głowy jego teraz pozostało,
niech kość powie, czego już nie powie ciało.

co tam było? co tam było w Gibraltarze?
potylicę może, żebro niech pokaże?
niech wyśpiewa, co przemilczeć kazał Churchil,
niech opowie całą prawdę o swej śmierci.

a jak nawet już nie zdoła słowa pisnąć,
to z bakterii da się może coś wycisnąć,
albo z grzybów, albo z innej mikroflory,
one muszą coś pamiętać do tej pory.

one wiedzą, że Kreml jego nie mógł kochać,
że był zamach, a nie zwykła katastrofa,
więc niech dadzą jakiś dowód wreszcie na to,
że już nie żył, gdy startował Liberator,

że go wcześniej zastrzelili lub otruli,
powiesili, udusili lub zakłuli,
niechaj naród wie, że będzie trwać w niewoli
nim go prawda ekshumacji nie wyzwoli.

żaden lampas w jego trumnie się nie złoci,
pochowali go w bieliźnie skąpi Szkoci,
jak szynelem owinęli pledem starym,
krawcy nowy mundur szyją mu na miarę.

generalską szyją bluzę, szyją spodnie,
wódz naczelny, więc go trzeba ubrać godnie.
jego śmierć o pomstę będzie wiecznie wołać,
może wojsko przykład wzięłoby z kościoła

i pocięło na plasterki jego kostki?
a mnie znudził już ten wiersz Rymkiewiczowski.
choć jest miara, nie ma miary, wszystko chore,
czas najwyższy rozwieść się z telewizorem.

07.07.2011

PORTISHEAD - Malta Festival Poznań 06.07.2011r



W ramach Festiwalu Malta, wczoraj nad jeziorem Malta w Poznaniu, po ponad trzyletniej przerwie w koncertowaniu, pierwszy i jedyny jak dotąd raz w Polsce zagrali Portishead.
Fanom tej grupy przedstawiać nie trzeba, dla tych, którzy jeszcze nie znają:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Portishead_(grupa_muzyczna).



Z pewnymi obawami oczekiwałam tego koncertu zastanawiając się, jak w plenerze poradzi sobie grupa, której muzyka kojarzona jest raczej z małymi klubowymi salami.
Moje obawy okazały się zbyteczne, brzmieli fantastycznie, Beth Gibbons śpiewała wręcz
z chirurgiczną precyzją i z właściwą sobie pasją. Ta obdarzona niewiarygodną charyzmą i fenomenalnym głosem wokalistka zagarnęła i zaczarowała całą publiczność.
Dla mnie wysłuchanie na żywo takich utworów jak: "Glory box","Roads","Sour Times" czy genialnie zaśpiewanego "Wandering star" było ogromnym przeżyciem zwłaszcza, że muzyka Portishead towarzyszy mi od bardzo wielu lat.
Jeżeli kiedykolwiek jeszcze będę miała okazję obejrzeć koncert Portishead (czego wszystkim życzę), na pewno z tego nie zrezygnuję,