Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.08.2011

widok

dla Elki Lipińskiej

nie będzie żadnych strof o kobietach
po przejściach, jedna obok drugiej
biegną równomiernie i zakręcają
wraz z końcem ulicy. kończy się

lato lub raczej jego fragmenty,
prześwitujące jak nieznany pejzaż,
widoczny jedynie przez szczeliny
pomiędzy sztachetami. jedna na drugą

napierają, to znów odsuwają się od siebie
teraz już milczące, o spróchniałych ciałach,
potrafią wydać dźwięk, tylko wtedy,
gdy rozchylę je gwałtownie, by dostrzec więcej.

28.08.2011

kołysanka

gdzie jesteś dziewczynko? z ustami
zaciśniętymi w linijkę, w objęciach
obcych ramion przytomniejesz,
w uścisku chłodnych rąk. w którym miejscu
tego wiersza ukrywasz swoje dziwactwa?

kiedy zasypia, nie zapalając światła
wędrujesz po ścianach, cudzych snach.
co noc teatr cieni, gdzie palce
prawej dłoni pożerają wszystko,
co stanie na drodze: wilgotne szczeliny,

gorące jak lawa strużki na ciele. palce
prawej dłoni na powiekach, ciężkie
jak monety. pamiętasz jeszcze zapach
mokrego metalu? srebra na palcach prawej dłoni,
gdy zakołysze - zbudzisz się z krzykiem.


MG

11.08.2011

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 12



czyli: "a kto czytał, ten trąba"?

Marudziłam już o czytaniu, teraz czas na nie(do)czytanie.
W najnowszym numerze "Polityki" (nr 33 10-16.08.2011) zafrapował mnie artykuł Justyny Sobolewskiej o rankingu książek najbardziej nieprzeczytanych.
Swoje literackie "grzechy" wyznają m.in. Stefan Chwin, Inga Iwasiów i Paweł Dunin - Wąsowicz. Z ulgą stwierdziłam, że nie tylko ja nie przebrnęłam przez "Ulissesa" czy "W poszukiwaniu straconego czasu" - znalazłam się w całkiem dobrym towarzystwie.
Wyznam, że moje czytelnicze zaległości są dość znaczne, bo przecież kobieta pracująca (nadmiernie) zwyczajnie nie ma czasu na delektowanie się nadmiarem lektur,a potem tu i ówdzie wychodzi, że większość już to, czy tamto czytała, a ja oczywiście nie.
Zdarzało się, że czułam się nieco "zapóźniona" ale koniec z tym! :) Bardzo podobają mi się słowa Oskara Wilde'a: "Nigdy nie czytam książki, o której mam napisać. Tak łatwo się zasugerować". Teraz już wiem, skąd wziął się wśród naszych kolegów na jednym z wiodących portali literackich zwyczaj zapalczywego dyskutowania o czymś, czego się nie przeczytało :)

Stefan Chwin: Generalnie nikt nie przeczytał tego, co powinien przeczytać. Jest to mój stały wyrzut sumienia. Ale połknąć ocean? Czy to w ogóle możliwe?

Jerzy Pilch: W latach 80. na polonistyce założyliśmy Koło Prawdziwych Znawców Literatury. Członkiem mógł zostać ten, kto udowodnił, że nie przeczytał pięciu ważnych książek z kanonu. Próbował się do nas dostać prof. Marian Stala i w mękach wyznał, że nie przeczytał w całości "Józefa i jego braci" Manna, którego ja też nie czytałem. To było jednak za mało i nie przyjęliśmy go.

Inga Iwasiów: Nie przeczytałam Jacka Londona, Twaina, Dostojewskiego, Sorena. Kirkegaarda, Plutarch, Ibsena. Potem niektóre z tych lektur uzupełniałam, ale bez przyjemności, prawdopodobnie wydawało mi się, że ktoś patrzy mi przez ramię,przepytuje z treści, jak to miała w zwyczaju córka sąsiadów.

Czas na wyznanie publiczne: nie przeczytałam
"Ulissesa" Joyce'a - owszem miałam dwa podejścia, ale książka mnie pokonała.
"W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta - tu podejście było jedno, wystarczyło, by mnie skutecznie odstraszyć.
"Czarodziejskiej góry" Manna - nawet nie próbowałam.
"Nagiego lunchu" Williama S. Burroughsa - dobrnęłam do połowy i porzuciłam sponiewierana psychicznie.
"Drogi przez mękę" Tołstoja - w moim rodzinnym domu była w trzech tomach, odpadłam po pierwszym.
Dodatkowo odrzucał mnie Putrament i nieznośnie męczył Witkacy.

Więcej grzechów nie pamiętam.
A teraz Wy, moi drodzy :) Kto pierwszy? :)


cytaty pochodzą z artykułu Justyny Sobolewskiej Polityka nr 33

09.08.2011

ŁUKASZ JAROSZ - "Spoza"




Miałam ambitny plan napisania czegoś w rodzaju recenzji, ale po raz kolejny okazało się, że wobec poezji Łukasza jestem bezsilna. To specyficzny rodzaj bezsilności, ponieważ ta poezja wciąga mnie "z butami" i nie odpuszcza.
Poza tym w posłowiu do najnowszego tomu Łukasza pt.:"Spoza" Roman Honet napisał właściwie to, co i ja mogłabym napisać, o rzetelności poetyckiego przekazu, o poecie piszącym "względem siebie, a nie względem popularności tej, czy tamtej dykcji, tematyki słowem - konfekcji kulturowej, narzucanej przez czas. Zresztą przez ten czas niweczonej" (R. Honet).
Łukasz Jarosz konsekwentnie buduje swój własny świat, w który ja, jako czytelnik wierzę
bezwarunkowo. W tomie znalazły się wiersze, które nie zostały zamieszczone w poprzednich książkach, ale wbrew pozorom nie jest to "zbieranina"; ta książka dobitnie udowadnia, że Jarosz dysponuje własnym,niezależnym głosem. Głosem, którego osobiście mogę słuchać bez końca.

* * *

Będziesz tak odchodzić całe życie.
Na fotografii tulę cię. W tle kominy elektrowni.
Dziś przechodziłem obok autostrady,
Długie ślady hamowania, połamany plastik.
Wokół drobinki szkła.


* * *

większość rzeczy robię machinalnie
bez zastanowienia
otwieranie drzwi
karmienie psa

drogi często prowadzą przez las
w końcu krzyżują się we mnie
gdy nad kałużą dostrzegam
prawie niedosłyszalny ruch planety

gdy woda powtarza
popołudniowe światło
gdy mnie powtarza


Rezerwat


Przytuliłem małe włochate
zwierzątko które wepchnęli mi
pod sweter. Zamykając oczy
widziałem słońce w szybach
wagonów migające drzewa.

Do wszystkiego się przyznałem.


Tren

Poeta jest w sobie najdalej.
Ssie drzazgę. Połyka ogromny puchowy kwiat.
Chce widzieć świat jak olbrzymi dom.
Jak ocean. Jabłko.

W sobie najdalej. Słowa co za niego
myślą. Niesłyszalny fałsz
w chórze śpiewających.

Pisać i wciąż zaprzeczać.
Przekreślać postawione zdania.
Zabijać napisane.



Łukasz Jarosz "Spoza (wiersze 1999 - 2010)" Starostwo Powiatowe w Olkuszu i Galeria Literacka przy GSW BWA w Olkuszu.