Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


11.08.2011

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 12



czyli: "a kto czytał, ten trąba"?

Marudziłam już o czytaniu, teraz czas na nie(do)czytanie.
W najnowszym numerze "Polityki" (nr 33 10-16.08.2011) zafrapował mnie artykuł Justyny Sobolewskiej o rankingu książek najbardziej nieprzeczytanych.
Swoje literackie "grzechy" wyznają m.in. Stefan Chwin, Inga Iwasiów i Paweł Dunin - Wąsowicz. Z ulgą stwierdziłam, że nie tylko ja nie przebrnęłam przez "Ulissesa" czy "W poszukiwaniu straconego czasu" - znalazłam się w całkiem dobrym towarzystwie.
Wyznam, że moje czytelnicze zaległości są dość znaczne, bo przecież kobieta pracująca (nadmiernie) zwyczajnie nie ma czasu na delektowanie się nadmiarem lektur,a potem tu i ówdzie wychodzi, że większość już to, czy tamto czytała, a ja oczywiście nie.
Zdarzało się, że czułam się nieco "zapóźniona" ale koniec z tym! :) Bardzo podobają mi się słowa Oskara Wilde'a: "Nigdy nie czytam książki, o której mam napisać. Tak łatwo się zasugerować". Teraz już wiem, skąd wziął się wśród naszych kolegów na jednym z wiodących portali literackich zwyczaj zapalczywego dyskutowania o czymś, czego się nie przeczytało :)

Stefan Chwin: Generalnie nikt nie przeczytał tego, co powinien przeczytać. Jest to mój stały wyrzut sumienia. Ale połknąć ocean? Czy to w ogóle możliwe?

Jerzy Pilch: W latach 80. na polonistyce założyliśmy Koło Prawdziwych Znawców Literatury. Członkiem mógł zostać ten, kto udowodnił, że nie przeczytał pięciu ważnych książek z kanonu. Próbował się do nas dostać prof. Marian Stala i w mękach wyznał, że nie przeczytał w całości "Józefa i jego braci" Manna, którego ja też nie czytałem. To było jednak za mało i nie przyjęliśmy go.

Inga Iwasiów: Nie przeczytałam Jacka Londona, Twaina, Dostojewskiego, Sorena. Kirkegaarda, Plutarch, Ibsena. Potem niektóre z tych lektur uzupełniałam, ale bez przyjemności, prawdopodobnie wydawało mi się, że ktoś patrzy mi przez ramię,przepytuje z treści, jak to miała w zwyczaju córka sąsiadów.

Czas na wyznanie publiczne: nie przeczytałam
"Ulissesa" Joyce'a - owszem miałam dwa podejścia, ale książka mnie pokonała.
"W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta - tu podejście było jedno, wystarczyło, by mnie skutecznie odstraszyć.
"Czarodziejskiej góry" Manna - nawet nie próbowałam.
"Nagiego lunchu" Williama S. Burroughsa - dobrnęłam do połowy i porzuciłam sponiewierana psychicznie.
"Drogi przez mękę" Tołstoja - w moim rodzinnym domu była w trzech tomach, odpadłam po pierwszym.
Dodatkowo odrzucał mnie Putrament i nieznośnie męczył Witkacy.

Więcej grzechów nie pamiętam.
A teraz Wy, moi drodzy :) Kto pierwszy? :)


cytaty pochodzą z artykułu Justyny Sobolewskiej Polityka nr 33

17 komentarzy:

  1. jeszcze "Blaszany bębenek" - nie przebrnęłam, choć starałam się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie czytałem nic stasiuka. ale cholera, z obowiązkowych to większość... :( przepraszam :( coś jeszcze wymyślę

    OdpowiedzUsuń
  3. koniecznie, bo image sobie psujesz :P Stasiuka czytałam "Białego kruka" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stale wydaje mi sie, ze cale zycie przede mna, jeszcze wiele ksiazek czeka na mnie... Wydaje mi sie, ze gorsze od nieprzeczytanych ksiazek sa te, ktorych sie czytania zaluje -)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marto - dobrze powiedziane! :) zastanawiam się właśnie nad tymi, których przeczytania żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałem "Blaszany bębenek". Niestety, żałuję ;)
    Ale żałuję też, że nie przeczytałem w całości "Ulissesa".

    Na szczęście, mało jest takich książek, o których mogę powiedzieć, że żałuję tego, iż je przeczytałem. (Prawdę mówiąc, ja także szukam w pamięci i trudno mi je znaleźć.)

    PS. Świetne powiedzenie Wilde'a ;)
    (Być może tłumaczy to, dlaczego tak wiele ludzi nie przeczytało literackiego kanonu.)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witanko – teraz to mam dylemat ... pisac czy nie pisac? Oto jest pytanie - i to nie jest tak calkiem prozaiczne pytanie i bynajmniej powody jego zadania tez nie sa banalne. Wyjasniam o co chodzi. Jak zaczne pisac, to albo zajme cale miejsce Magdy na blogu albo nie napisze nic i Mada pomysli, ze nie stac mnie na sklejenie kilku prostych zdan. Dlaczego mam zajac tyle miejsca ? no na pewno nie z powodu rozpisania się - dlaczego nie doczytalem jakiejsc ksiazki, sprawa jest prostrza – musialbym tu wpisac cala literature jaka wogole istnieje. Ja nie czytam ksiazek i to cala odpowiedz. Zeby nie wyjsc na totalnego „buraka” to napisze dokladniej, ze czytam jedna na rok i to z gatunku sensacyjnych lub medyczno – sensacyjnych albo kodeksy ale te raczej z musu. Czyli luzik - za to czytam gazety i internet .. to tak na usprawiedliwienie. p
    Piszac te moje wypociny od razu dokonuje analizy i zadaje sobie pytanie – wlasciwie dlaczego ja nie czytam? Moja analiza – bo kiedy mam czytac??? Rano pracuje – a tam się nie da czytac ksiazek, w drodze do pracy i po pracy tez się nie da bo jade samochodem, po poludniu zawsze mam inne zajecia, które mnie „kreca” wiec tez nie mam czasuJ i już mam odpowiedz na moje pytanieJ czlowiek ma w zyciu pewne priorytety: rodzina, dom, praca, przyjemnosci. Przyjemnosci ja osobiscie ma najwiecej i te przyjemnosci tez ukladam wedlug priorytetow J i tu mamy odpowiedz na moje pytanie ... ksiazki sa jednym z moich ostatnich priorytetow wiec zawsze na nie będzie mi brakowalo czasu_)
    - tak się zastanawiam, po co ja to pisze? Ale to temat na kolejny monolog. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeczytałem trylogii...o pięknym tytule - Różoukrzyżowanie. uśmiechnąłem się natomiast do wypowiedzi powyżej, która utwierdza mnie w przekonaniu , że kto nie czyta - winien przynajmniej tyle - streszczać się w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Albert dla Ciebie treściwie - to nie trylogia, wiec chyba dasz rade to przeczytac ? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. LA - po zastanowieniu doszłam dziś do wniosku, że nie przypominam sobie ksiązki, której lektury mogę żałowac, to chyba dobrze? :)
    a kanonu wiele osób nie przeczytało może z powodu "obciążenia"? :) to coś, jak lektura szkolna, jak coś muszę, to mnie odrzuca :)

    Nav - ale ja brońcie bogowie nie jestem typem stojącym nad kimś z siekierą "czytaj albo zginiesz" :) raczej propaguję i zachęcam, nie klasyfikuję ludzi na czytający = lepszy, nie czytający = gorszy :) czytający - wolno mu się rozpisać, nieczytający - ma być lakoniczny i zwięzły :) lepiej przeczytać jedną książkę rocznie z przyjemnością, niż 20 z przymusu. bardzo dobrze, ze to napisałeś, znamy przynajmniej inny punkt widzenia :) ja np jestem molem ksiązkowym i czytam jak sie da i gdzie się da, tak mam, co nie oznacza, ze wszyscy muszą :)

    Albert - Twój komentarz nieco nietolerancyjny wydał mi się :) dlaczego "winien streszczać się w pisaniu"? po to jest blog i opcja komentarza, żeby wyrażać swoje zdanie, w dowolnej objętości :) nie zamierzam nikogo tutaj ograniczać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. czuje sie uspokojony :) Madzia dzieki :) Ty moj ulubiony molu ksiazkowy :))))
    Albercik wychodzimy! .. przepraszam .. ja wychodze .. kosmici zostaja:)

    ps. a ja taki mily bylem i taki tolerancyjny :) czy mi sie to oplaci? zobaczymy:) Albercik wyluzuj - myslenie nie boli :) a prosze ... na razie .. szanuj inny punkt widzenia bo jak Was czytaja .. tak Was postrzegaja:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. dobra, to sobie przypomniałem: prousta mam do połowy (bodajże czwarty tom), ale chciałbym do końca, chociaż chłop strasznie rozwleka. joyce'a mam w planie, znam fragmenty. czarodziejską górę pożarłem, nie mogłem się oderwać. za to próbuję przebrnąć kubusia fatalistę i niestety, męczę się potwornie. pewnie więc go nie zaliczę. próbowałem czytać wiersze wojtyły i zmęczył mnie w połowie, potem już tylko na wyrywki z obowiązku. nad niemnem też odpuściłem po nadgryzieniu. fatalny język i treść też do dupy.

    OdpowiedzUsuń
  13. kolega mi uświadomił, że swojego czasu również wzgardziłem poezją wojtyły, a teraz...to już po kolacji, kategoria uczynku grzech śmiertelny. Prousta nie tknąłem jeszcze, uznałem że jeszcze do niego nie dojrzałem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co za pocieszający artykuł. Po "Ulissesa" nie sięgnęłam, boję się, że grozi to uszczerbkiem na zdrowiu. Proust - zaczęłam czytać, ale jak stwierdziłam, że jedno zdanie ciągnie się już chyba z drugą stronę, a ja straciłam wątek mniej więcej przy czwartym słowie - zrezygnowałam. "Czarodziejska góra" - przy pierwszym tomie przyświecała mi myśl "Jest ok, jest ok!", przy drugim: "Ile stron do końca?!", więc odpuściłam sobie. Settembrini, Naphta - wybaczcie marnej abiturientce. A ludzi, którzy nie mogą przebrnąć przez Dostojewskiego, nigdy nie zrozumiem. Mógłby chłop jeszcze pożyć, bo "Braci Karamazow" czytam drugi raz, a miło by było wiedzieć, co planował Fiodor na drugie tomidło (a coś planował, szelma, sam się przyznał w przedmowie).

    OdpowiedzUsuń
  15. Magdo, podobnie jak Ty startowałam dwukrotnie i nie przeczytałam Ulissesa, ale mnie to złości i wciąż mam zamiar. Za to Czarodziejską górę bardzo lubię, Blaszany bębenek przeczytałam. Witkacy też mnie męczy, za to przeczytałam chyba wszystko, co w Polsce wyszło Faulknera, a to niełatwa literatura, jedno zdanie potrafi się ciągnąć nie dwie, ale kilka stron. Wojtyły kupiłam z ciekawości „Przed sklepem jubilera”, przeczytałam, ale mi się nie podobało. Putramenta chyba nikt nie lubi??? Nie doczytałam Tajemniczego płomienia Królowej Loany Eco, zanudził mnie śmiertelnie. Stasiuka przeczytałam „Białego kruka”, ale go nie lubię. Kubusia Fatalistę zaś czytałam i lubię. Bardzo okrojone są moje lektury Miłosza, ale też go nie lubię i nie mogę się zmusić. Mogłabym tak długo, bo podobnie jak Ty czytam jak opętana, ale późno jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam Prousta, Sagi rodu Forsythe`ów Galsworthy`ego, Gargantui i Pantagruela Rableis`a, Iliady i Odysei Homera i Dekameronu. I obawiam się, że już nie przeczytam, chyba, że na emeryturze. Pozdrawiam:)
    Rosa

    OdpowiedzUsuń