Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.08.2011

widok

dla Elki Lipińskiej

nie będzie żadnych strof o kobietach
po przejściach, jedna obok drugiej
biegną równomiernie i zakręcają
wraz z końcem ulicy. kończy się

lato lub raczej jego fragmenty,
prześwitujące jak nieznany pejzaż,
widoczny jedynie przez szczeliny
pomiędzy sztachetami. jedna na drugą

napierają, to znów odsuwają się od siebie
teraz już milczące, o spróchniałych ciałach,
potrafią wydać dźwięk, tylko wtedy,
gdy rozchylę je gwałtownie, by dostrzec więcej.

12 komentarzy:

  1. No i ekstra! Tak mi pisz, tak mi dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę? No i cojanatoporadzę? :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. z tym końcem lata widzianym przez sztachety w dniu pierwszym września trafiłaś wcale nie jak kulą w plot. Jak mawiał pingwin z MadAgaskaru, taaa.. jest w tym jakieś hipnotyzyjące piękno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elka - :) Albert - no to szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba znaleźć ofiarę. Taka która nie boi się stawić czoła niebezpieczeństwu, taki archepityczny bohater. Może jakaś dziewica? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm a to jeszcze jakieś są? ;) Mario - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to już ostatni.
    Nie pojęte Borys... dlaczego ofiara nie dała się złożyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. może próbowano tylko na pół? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no i stalo sie - przeczytalem kolejny Twoj wiersz:) bede szczery bo tego pewnie odemnie oczekujesz:) przeczytalem go dwa razy i za kazdym razem inaczej go rozumie .. czy to o to chodzi? boje sie go czytac po raz trzeci bo jezeli zaczyna na mnie robic wrazenie tekst o "sztachetach" - to albo ja sie zmieniam albo zaczynam to lubiec? :))) ..... rozchylone sztachety :))) no pieknie :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń