Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


03.10.2011

melodia z wnętrza ryby - Justyna Krawiec "Chłód"





Po raz kolejny znalazłam się w kropce. Przyszedł moment pisania o wierszach, które znam od pierwszej do ostatniej literki; o wierszach, które i ja mogłabym napisać. Powtarzam się? Całkiem możliwe. Istnieje jednak nikła nadzieja na choćby odrobinę obiektywizmu, ponieważ kiedy wzięłam do ręki debiutancki tom Justyny, te (doskonale znane mi) wiersze objawiły się w zupełnie inny sposób, "od nowa". Nie wiem, czy to zasługa druku, białych kartek zapełnionych czarnymi literami, z których wyziera ... chłód?
Piotr Kuśmirek w blurbie napisał, że bohaterem tych wierszy jest smutek. Mogę się z tym zgodzić jedynie połowicznie. Dla mnie z tych wierszy wyziera przede wszystkim bezradność.
wchodzę w tłum wolno i przestaję się dziwić:
nie mam dokąd iść. nikt na mnie nie czeka.

(Rozpruta)
Bezradność w książce Justyny jest nie tyle stanem ducha, co momentami wręcz fizyczną dolegliwością, uniemożliwiającą jakąkolwiek egzystencję, jakiekolwiek funkcjonowanie w świecie. Podmiot liryczny tych wierszy: kobieta, czasem dziewczynka zostaje wciągnięta w bezlitosną machinę, która ją przeraża, a ten strach bierze się z niezrozumienia praw rządzących ową machiną, tak różnych od praw rządzących światem bohaterki wierszy. Siłą rzeczy musi nastąpić zderzenie obu rzeczywistości, a w konsekwencji wspomniana przeze mnie bezradność.
od dziś ciemniej, zginął świat dający się opowiedzieć.
(O stracie)
Jednak gdzieś w tym chaosie istnieje adresat większości tych wierszy. Być może to konkretny mężczyzna. Natomiast ustalenie, czy ów mężczyzna jest przyczyną czy skutkiem powstania owego chaosu - odnoszę wrażenie - autorka pozostawia czytelnikowi.
"Chłód" jest debiutem dojrzałym, to wiersze, które oswajają smutek. Co mnie najbardziej w nich urzeka? Przede wszystkim sposób narracji obrany przez Justynę, bezpośrednia relacja skierowana do konkretnej osoby. Nie do końca wiem, czy tą osobą jestem ja - czytelnik, czy jest nią wspomniany przeze mnie hipotetyczny mężczyzna, ale ta niepewność nie przeszkadza mi w odbiorze.
Wiersze z tomu "Chłód" to wiersze bardzo intymne, osobiste, pisane językiem prostym, jasnym i zrozumiałym. To przy pomocy takiego języka Justyna Krawiec konstruuje obrazy przejmujące chłodem, bo kto z nas choć raz nie odczuwał bezradności wobec świata? Bliżej nieokreślonego strachu przed rzeczywistością?
Ostatecznie wszyscy kręcimy się w kółko, a za nami świat.

Na nowo

od jutra będę mniej palić, wolniej jeździć.
mówić tak, by co drugie słowo nie było łatwą
do przewidzenia kurwą. obiecuję sobie głupoty,

których nie potrafię dotrzymać. w domu jest lustro.
już się w nim nie poznaję. nie poznaje mnie
Tom Waits, Iggy Pop, Zakk Wylde i Bowie.

załamały się poziomy, zeszkliła ślina. śpię pod śniegiem
i jestem pustą połówką orzecha włoskiego.

trzeba włożyć palec, by poczuć.


Druga strona

składam obietnice kotu. głaszczę czarny łeb, opowiadam,
że gdzieś indziej właśnie zmieniamy mieszkanie. teraz
możemy wszystko wyrzucić. kot z przyzwyczajenia liczy ze mną

kroki. tutaj rzeczy są obok, zaznaczone. znaki na meblach
mówią, że wszędzie płakaliśmy. w tej sytuacji może nam się uda
wejść razem do pudła na płyty. wystawieni za próg,

będziemy czekać, aż nas zgarną. na deszcz, na śnieg,
tam, gdzie chociaż jeden człowiek dotyka mojej twarzy
i wie.


Justyna Krawiec "Chłód" Biblioteka Arterii 2011

5 komentarzy:

  1. no to polecam ksiązkę oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  2. kurczę no.... :) co ja mogę dodać, pozdrawiam serdecznie :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. http://czytnikliteracki.blogspot.com/2011/10/siebie-wystawiam-za-cel-justyna-krawiec.html trochę jako re;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ładnie napisałaś o chłodzie

    OdpowiedzUsuń