Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


05.10.2011

wyłowione - Joanna Fligiel



Dlaczego "wyłowione"? Wiersze Joanny po raz pierwszy przeczytałam na jednym z portali literackich, a obecnie można je znaleźć w wydanej w 2011r książce pt. "Geny".

Bezsenność

chyba nie było cię nigdzie

kiedy nie było mnie nigdzie spałam
jesteś dobrym miejscem do zasypiania
poza tobą ojciec budzi mnie dyndaniem
za drzwiami gościnnego pokoju jednostajnie
jak wahadło starego zegara po nim albo rwanie
włosów

zebrałam wszystkie bezsny
kiwam się przed lustrem drewniana i łysa
jak ukradziony wieszak z kina Promyk.


Geny

Ojciec nigdy nie było dobrym alkoholikiem
ani samobójcą. Udało mu się jedno
i drugie, ale po wielu próbach.

Źle znosił życie. Bardziej nadawał się
na martwego. Kochałam go i nie
rozumiałam. Jolka twierdzi,

że jestem taka sama. Wściekam się,
bo cóż może wiedzieć ktoś, kto miał
z nami tylko wspólną klatkę schodową.


Wiersz dla synka

Tak nie staje się niewidzialnym, synku.
Wiem, też ściskałam mocno powieki,
a i tak wszedł księżyc. Teraz mieszka we mnie.

Najpierw boimy się tego, co za oknem,
potem tego, co w nas, lecz tylko
w ten sposób stajemy się dorośli.


Joanna Fligiel "Geny" - Nagroda Grand Prix w III OKP "O Granitową Strzałę"
Strzelin 20011

31 komentarzy:

  1. "bezsenność" - to jest jedyny tekst Joanny który rzuca na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  2. a to już widzisz Grześ sprawa indywidualna, ja sobie czytam tę książkę powoli i jedne wiersze trafiają do mnie bardziej, inne mniej. Nie zaryzykuję jeszcze jakichś ogólnych wniosków. Te trzy wiersze zwróciły moją uwagę po prostu :)
    Czytałeś już całość? Masz jakieś przemyślenia?

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałem Geny całe - i zam całą twórczość J.F. - uwierz - chyba lepiej niż większość Jej czytelników. I mam również swoje zdanie na całokształt, tyle, że publicznie, akurat na ten temat, wolę się nie wypowiadać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że książka Joanny nie predysponuje do wielkiej literatury. Osobiście po przeczytaniu Genów mogę stwierdzić że książka jest na przyzwoitym poziomie, ale oczywiście to trochę za mało, żeby pamiętać ją przez całe życie. Są jednak wiersze, które zasługują na większą uwagę czytelników.

    Myślę, że sama Joanna może czuć się zadowolona. Oczywiście w zwrotach typu: ja nie chcę być Poetą, mi nie zależy na tym, na wydaniu książki etc. zawsze jest ukryty fałsz, ale akurat ta autorka powinna się czuć w pełni usatysfakcjonowana. Ktoś ją zauważył, ktoś wydał jej wiersze, ktoś te wiersze przeczytał, pomimo że autorka nie ma wielkiego talentu do pisania.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Arek - ja dziś też przeczytałam całą książkę Joanny i uważam, ze jest o wiele lepsza, niż przynajmniej połowa tych, które wygrywają rozmaite konkursy i są publikowane. Oczywiście są w tej książce wiersze słabsze, ale w każdej są. Osobiście czytało mi się bardzo dobrze, nie "zmęczyła mnie", jedyną uwagą w sumie jaką mam, to, że szkoda niektórych puent, bo są dopowiedziane. Poza tym lekturę zaliczam na plus :)
    Grześ - szkoda, że nie chcesz skomentować publicznie twórczości Joanny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiersze Aśki od razu mi się spodobały. Kibicowałem im jak mogłem. Wreszcie ukazały się w książce. To dobra, solidna książka. Ciekawy debiut. Pozostaje pogratulować i czekać na jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  7. tak czekałam marek kiedy się tu odezwiesz :) tak, ja też uważam ten debiut za wartościowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam 43 lata - to bardzo późno jak na debiut, ale też jestem w wieku, kiedy człowiek ma już wspomnienia. Należę do tej grupy "poetów", którzy
    piszą dlatego, aby sobie pomóc. Nazywam to pisaniem katartycznym.

    Zgadam się z Arkiem, że wielkiego talentu do pisania nie mam, mam większy do zwierzania z najintymniejszych przeżyć, niestety nie zawsze umiem znaleźć właściwych słów do wyrażenia tego, co naprawdę czuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja myślę Joasiu, że trzeba znaleźć swój język i swój sposób komunikacji. To na pewno masz. A, że nie do wszystkich dotrze? Tak już jest :)
    Nie lubię słowa "talent", wg mnie nic nie znaczy.

    OdpowiedzUsuń
  10. a marku kołodziejskiemu - bratu Jolki, żeby słowem "ojciec" nie obrażać, specjalnie dziękuję, bardzo mi pomógł się otworzyć i oczyścić z wielu zalegających przemyśleń. (Nie zapomniałam, Marku). To dzięki niemu powstał cały cykl z Jolką, której tylko dwie trzecie znalazły się w książce, a może nawet jedna druga, ze względu na wymógł objętościowy nagrody:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Magdo - pod wyrażeniem "wielki talent" rozumiem łatwość i biegłość w dobierania słów, nawet jeli się nie ma zbyt wiele do powiedzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mówiąc, że ktoś nie ma wielkiego talentu nie oznacza, że od razu ma niewielki. Ja osobiście wierzę w coś takiego jak talent, wierzę, że poetą się człowiek rodzi i to przeznaczenie go odszuka niezależnie od tego, co zamierza w życiu robić, ale to jest tak, że dane słowo, zdanie oznacza tyle ile potrafimy sobie wyobrazić.

    Poza tym nie ma czegoś takiego jak słaby lub dobry poeta. Każdy ma tylu czytelników, na ilu zasłużył.

    Być komunikatywnym (zwłaszcza w XXI w.), gdzie to obowiązkiem autora jest prowadzić dialog z czytelnikiem to rzeczywiście zaleta. Ja np. tego nie lubię. Czytelnik dialog powinien prowadzić z wierszem. Autor wiersza jest jedynie łącznikiem - przyciąga czytelnika, aby ten wszedł w dialog z wierszem.

    Oczywiście ja jestem daleki od krytykowania Joanny (w pierwszym komentarzu też tego nie zrobiłem). Ostatecznie ja też jestem czytelnikiem Joanny. Mam książkę i świadomie lub nie czasami po książkę sięgnę ponownie.

    Porównywanie kogoś do miernot, które wykorzystują fakt, że dziś można się łatwo wydać, dla mnie osobiście nic nie znaczy. Nie jest to wyznacznikiem wysokiego poziomu artystycznego danego autora.

    Bez urazy. Przecież zawsze są wyjątki, a to co napisałem to jedynie zdanie prostego człowieka i nie będzie się ono zbytnio liczyło w dajmy na to "podsumowaniu twórczości autora/autorki) :)

    Pozostaję z sympatią

    OdpowiedzUsuń
  13. markowi kołodziejskiemu* :)) i biegłość w dobieraniu* - obiecuję poprawę. Ja naprawdę nie wiem jak to się dzieje. Przysięgam, że samo :))

    OdpowiedzUsuń
  14. p.s. zapraszam: http://www.facebook.com/event.php?eid=159747854116144

    Jeżeli ktoś się wybiera to będzie okazja porozmawiać choćby i na temat twórczości Joanny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie ważcie się rozmawiać na wieczorze poetyckim Jerzego Beniamina Zimnego o mnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Aśka, Ty się nie poprawiaj, tylko pisz swoje!

    OdpowiedzUsuń
  17. jak mi tego, Marku, brakowało! dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. i obyś nie wyszła na tym tak, jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Joasiu, tak, pisz swoje!!! Nie patrz na innych, pisz po swojemu, nie bój się swojej wyrazistości, takiej, jak w Jolce, w niej siła.

    OdpowiedzUsuń
  20. Magdo, czyli jak, bo ja znowu nic nie wiem?:)
    Elżbieto, bardzo dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jolka, Jolka... pisz mi, pisz tym którzy lubią czytać Twoje wiersze.

    OdpowiedzUsuń
  22. Margo, dziękuję i idę pisać na zadany temat - chociaż zdanie ;-) Mam już koncepcje na pierwszą ekfrazę i mamę, która mówi bez przerwy i jeszcze oczekuje odpowiedzi, co utrudnia twórcze myślenie, a co dopiero pisanie.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i znikam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Joasiu - jak Zabłocki na mydle :)

    OdpowiedzUsuń
  24. To jest dobre, wartościowe pisarstwo. Kwaczek - natural born poet - powinien skorzystać z lektury i zrozumieć, czym jest dystans do słowa i do siebie. Pozdrawiam obie panie, a Magdzie dziękuję za wyłowienie Joanny z sieci - może nie złota ta rybka, ale na pewno świeża i nie wędzona.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jarku- to dlatego, że ze złotej rybki to mam tylko pamięć - trzy sekundy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. a poza tym to bardzo dziękuję za miłe słowa na temat mojego pisania.

    OdpowiedzUsuń
  27. Joasiu - ciesz się, że nie musisz niczego spełniać :) Jarek - lubię sobie czasem coś wyłowić ... syrenkę np zamiast rybki ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. cieszę się, nawet nie wiesz jak bardzo:)
    a z syrenki to coś mam - ósmy krąg szyjny. Syrena morska to jedyny ssak, który ma osiem kręgów jak ja, bo nawet żyrafa ma siedem. Być może i kilka innych osób ma osiem, ale ja na pewno, ponieważ prześwietlano mnie kilkakrotnie po kolizjach samochodowych i zawsze w opisie radiologicznym był - dodatkowy ósmy krąg szyjny :)

    OdpowiedzUsuń