Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


24.11.2011

boysband

baby I don't understand just why we can't be lovers ?
N'Sync

matka ostrzega, mówi, że poetki to suki,
wszystko przerobią na wiersz i zostaniesz synku
odpadem z produkcji. zamiast serca
mają twarde dyski pełne plików, metafor

na każdą okazję. niewinni chłopcy są potrzebni
jak Alka Seltzer: wchodzą w reakcję
z odrobiną wilgoci, musują i łapczywie połykani
kończą jako osad na dnie. leczą

kaca po nieudanych próbach.

MG

21.11.2011

TRIBUTE TO JULIAN TUWIM

W związku z ogłoszonym przez Jacka Dehnela konkursem "O Złotą Dupę Tuwima" postanowiłam podzielić się własną twórczością w tej materii.
Po przeczytaniu kolegów po piórze jestem pewna, ze Julian Tuwim byłby z nas dumny :)



animatorzy od kultury,
którzy na stołkach grzeją tyłki
z inklinacjami do cenzury,
napięci tak, jak w wędce żyłki
i wy "poeci" co z zazdrości
bliźniemu naplujecie w zupę,
byle wygodnie się umościć
całujcie mnie wszyscy w dupę

i wy krytycy,co z przejęciem
składacie swoje antologie,
aby w wywiadach w chuj nadęci
pospiesznie znaleźć analogię,
potem w swych szafach o północy,
po cichu poruszacie trupem
dając nam dowód swej niemocy
całujcie mnie wszyscy w dupę

i koleżanki me po piórze
z wieczną pretensją do Haliny,
co w grafomanek zgodnym chórze
wciaż maglujecie swe wierszyny
i wy, koledzy, co twierdzicie,
że bab pisanie trzeba śrutem,
bo tylko was stać na "przeżycie"
całujcie mnie wszyscy w dupę

wy amatorzy kłów o zmierzchu
z literaratury niskich lotów
co czarni w środku, bladzi z wierzchu
wbijacie zęby w gardło kotu,
przemroczne wdowy po Nergalu
jadące na Dżoanę Krupę,
tak wyzwolone w każdym calu
całujcie mnie wszyscy w dupę

dziewczynki typu cyber ghotic
i emo chłopcy w czarnych rurkach,
wy specjaliści od off topic,
na elastycznych, długich sznurkach,
wy podstarzali punkrockowcy,
mylący stożek z ostrosłupem,
drący wciąż ryja bezmózgowcy
całujcie mnie wszyscy w dupę

byli mężowie i eks żony,
co w mękach rozstań wciąż się wiją,
tworzący armię pokrzywdzonych
z niemocy bycia głową, szyją,
niezrozumiani wieczni chłopcy
schowani za kolczastym drutem
swoich kompleksów,nam wciąż obcych
całujcie mnie wszyscy w dupę

zdeklarowani sadomaso,
panie od pejczów i kajdanek,
które wpierdolą zawsze z klasą
krwotok tamując gdzieś nad ranem,
panowie, co na głowę worek
wkładając, raczą odbyt dłutem
bez względu na płeć i na porę
całujcie mnie wszyscy w dupę

MG

20.11.2011

Z A P R O S Z E N I E

video

tekst: Justyna Krawiec
muzyka: Joy Division "She lost control"
produkcja: emgie


Stare Kino
Poznań
3 grudnia 2011r
godz. 18.00

Harry Potter i zapadła klamka




jest sobota, sąsiad oszalał na punkcie
nowej wiertarki. kręci się od rana
jak wsza na grzebieniu, a powinna być
"wesz" zdaje się, w końcu to poezja

więc skoro nie mamy nic do powiedzenia
róbmy to przynajmniej poprawnie. piję kawę,
słucham sąsiadki nawołującej pieska.
jest mały, biały i o wiele ładniejszy

od starego, który zdechł. niczego się nie nauczę
z podrzędnie złożonych zdań, czarów-marów kolegów
po piórach ścieka woda, bo pada albo pękła
jakaś rura. nieważne o czym mowa na zapleczu

naszych wierszy - pusto.


MG

19.11.2011

41 poetek w czapkach od Zbierskiej

jak one pierdolą! zgrupowane w antologiach
niczym w damskiej toalecie. tuszują rzęsy,
będą nimi łopotać jak flagą na ósmego marca,
z różem na zębach. bełkocząc w tej przebieralni

za poetów, nie dałyby złamanego grosza, czapki
mają czarne i koniecznie z daszkiem, żeby nie raziły
czerwone usteczka. jak one pierdolą! kumy z portali,
z domków kultury. wyciekają robiąc kuku w namuniu.

MG

16.11.2011

POEZJA W STARYM KINIE





Paulina Korzeniewska, Joanna Dziwak i Jakub Sajkowski
"W Starym Kinie" Poznań ul. Nowowiejskiego
sobota 19 listopada godz. 18.00
prowadzenie: Dawid Jung

OCZYWIŚCIE ZAPRASZAMY!


Joanna Dziwak – wiersze publikowała w wielu pismach literackich, m.in. w „Akcencie”, „Toposie” i „Czasie Kultury”. Tłumaczyła również poezję Bertolta Brechta. Ukończyła filozofię na UJ. W 2010 roku została nominowana do Nagrody im. Andrzeja Krzyckiego, a w 2011 za debiutancką książkę "sturm & drang" (Zeszyty Poetyckie, 2010) otrzymała wyróżnienie w konkursie Złoty Środek Poezji na najlepszy debiut poetycki 201. Pochodzi z Dęblina, mieszka w Krakowie.


Paulina Korzeniewska
- studentka filologii rosyjskiej i angielskiej na UAM w Poznaniu, stypendystka na Uniwersytecie Wileńskim, Nominowana do Nagrody Andrzeja Krzyckiego w 2010. Wyróżniana i nagradzana w kilkunastu ogólnopolskich konkursach poetyckich. W 2011 r. ukazał się jej debiutancki tom poezji "Usta Vivien Leigh" (Bramasole). Mieszka w Poznaniu.


Jakub Sajkowski
- typowy poznaniak, anglista i rusycysta, nakładem Zeszytów Poetyckich ukazał się jego debiut pt. "Ślizgawki". Publikował...gdzie on nie publikował? Dwukrotnie nominowany do nagrody im. Jacka Bierezina, nagradzany w konkursach poetyckich.

14.11.2011

o pewnej niedzieli


fot. Romka Gałkowska

Stańko gra Komedę, nie pozwala zasnąć.
wiersz, który dziś mną wstrząsnął kłamał
lepiej, niż jego poprzednicy. przez dwie godziny
wierzyłam, że jeszcze potrafię czuć się prawie dobrze.

wystarczy cofnąć czas, pomylić wieczór z popołudniem,
a temperatura spadnie o kilkanaście stopni. listopad
jak u Lowella, tylko za oknem zamiast Bostonu - kikut oficyny.
nikt nie tańczy, nikt nie podpala w imię boga, ani na dany znak.

stare historie zaczynają się i kończą podobnie: najpierw
sukienki, obcasy i czerwone paznokcie, a potem
nieruchome eksponaty, które mogłyby zwrócić uwagę
jedynie postrzałowymi ranami.

MG

09.11.2011

migrena

kiedy dzień staje się dziurką od klucza
trwa w wiecznym podglądaniu
jednooki

czarno-biała casablanka bez końca
zimna i brudna jak łyżeczka
pozostawiona w filiżance
wczorajsze ciastko
pachnące niedomytą lodówką

zdominowany przez jeden smak
zapomina o tysiącu innych
kapie do buta z cudzych parasoli
rozpryskuje się na chodniku
niezgrabnie odwinięta landrynka
częstuje jedynie odłamkami
zawężonym polem widzenia
wtedy narasta panika
światło staje się wrogiem

to z tobą jest mi dobrze
a ze światem jest mi źle


MG

08.11.2011

SERYJNI POECI 11





Kolejne spotkanie z "Seryjnymi"
CK ZAMEK "Sala Pod Zegarem" IIp
8 listopada 2011
godz. 19.00
prowadzenie: Piotr Śliwiński

03.11.2011

PAWEŁ KOZIOŁ o "Fabryce tanich butów"

W Fabryce tanich butów Magdaleny Gałkowskiej dobrze byłoby produkować
nieco ciekawszy rytm, wersyfikację i składnię, bo obecnie są one dosyć
przewidywalne. Końcówka linijki prawie za każdym razem zbiega się z
jakąś kropką czy mocniejszym przecinkiem, co mnie trochę nudzi. Budzę
się przy okazjonalnych fajnych przerzutniach (jeden z chłopców patrzy.
na mnie / nie robi to wrażenia), po czym znowu czuję się usypiany. Tym
bardziej, że poetka ma skłonność do wyliczanek, a wtedy wszelkie
ścinki, skrawki i pety podkreślają jedynie bierną mechanikę tych
wierszy: jest to, i tamto jeszcze, i koniec w momencie losowym.

W jednym z wierszy pojawia się zmyślna linijka: pospolite ruszenie
szarych jak dym wróbli, osobliwie zbieżna z opisem metody, o której
tutaj ględzę. Wiersz jest zresztą niezgorszy, bo wreszcie zamiast
wyliczanki można dostrzec jakiś klej między zdaniami: najpierw kawa
paruje,
potem paruje się ciosy, albo delikatniej: najpierw jest kubek, a
później gra w kości. I niby to prosta sztuczka, ale bardziej od
wyliczanek przekonująca. Brakuje podobnych spojeń na przykład w
wierszu "wiedźmy". Z powodu sypkiej składni one nic nie kontrolują,
nawet światła w szparce.

W zasadzie wiemy, że wiedźmy się pławiło. Mimo to wkurza wiersz ze
skórą topielicy, chociaż
zaczął się z jajem, w jeden obraz łącząc makijaż i robienie na szaro.
Potem jednak spłynął w makabreskę w nieciekawym stylu medycznym: noszę
w sobie śmierć, ma imię kobiety
chorej na raka mózgu. Potem strzykawki i dziecko. No comments.

Gałkowska wspomina w swojej książce wielu zmarłych, za sprawą czego
dykcje szpitalne drażnią ciut mniej niż u Joanny Lech. Jednak bliskich
zwłok w wierszu łatwo jest nadużyć (co mówię, bom sam pełen winy),
uruchamiając gnilne procesy liryzmu. Przesłodzona jest na przykład
babcia z siatkami żył, opisywana poprzez zestaw rekwizytów. Wolę już
to: kłują i pachną, jak te dziewczyny / na długich dystansach. Mówiąc
ogólnie: ma ta poezja potencjał, ale jak dotąd niezrealizowany.
Zobaczymy, co dalej.

02.11.2011

ALEKSANDER WAT - Dziennik bez samogłosek




fragment:

Jedną z osobliwości dobrej poezji (i muzyki, a częściowo i malarstwa) jest chyba to, że cokolwiek się o niej napisze, zawsze pozostaną nienapisane rzeczy istotniejsze.
Jakkolwiek wysoką pomyśli się liczbę "n", zawsze można skonstruować liczbę "n+1" (prawo Archimedesa). Krytyk niewiele tu może "ugryźć", stąd zainteresowania krytyków kierują się ku utworom poetycko chybionym. Co nazwano złym gustem, np. Irzykowskiego, polegało właśnie na tym, że utwór słabszy jest zawsze lepszą "kanwą" dla dobrego krytyka.

Koncepcje, wizje osobiste, partykularne - w odniesieniu do prawd powszechnie uznanych lub urzędowo obowiązujących - są dla pisarza (filozofa) tym, czym jest wybieg dla zwierząt w ogrodzie zoologicznym, dają mu pozór wolności. Pozór wolności, bez którego pisać jednak nie można. Prawdziwa wolność - ta wytrąca pióro z ręki. Bywa i tak, że "wybieg" już jest, a zwierzę zdechło.

01.11.2011

trzy wiersze o nieobecności



JULIA HARTWIG - Porozumienie

Dorośli mogą wszystko!
woła z płaczem

Dzisiaj jesteś już dorosła
i wiesz jak niewiele dorośli mogą

Tak i ja dzisiaj mówię:
Oni mogą wszystko
ci co odeszli
Dlaczego więc ich nie ma
kiedy tak bardzo ich potrzebujemy

Ale oni tylko rozkładają ręce
uśmiechają się i odpowiadają:
Kiedy będziesz tu
sama się o tym przekonasz


MAREK LOBO WOJCIECHOWSKI - Odchodzenie

Odzwyczajam się od ciebie
powoli, z cichą determinacją.
Wieczorami grzebię się,
wyrzucam stare zdjęcia,
zmywam wspomnienia
(osmotycznie wypełzają na zewnątrz).
Ze starych łyżek
zrobiłem błystki na szczupaka
- może je zeżre do końca.
W zakamarkach ciszy
plącze się jeszcze muzyka,
ale to już resztki dźwięków.

Jeszcze tylko na chrobot
klucza w zamku sąsiadów
niepotrzebnie odwracam głowę.


PIOTR SOMMER - W tych samych pokojach


śledztwa przesłuchania
powstają wiersze
sufitu rośnie grzyb
Na jasnym niebie
co okna tu otwiera
przeleciał płomyk
i połknął go mój brat

Krzesło uwiera mocno
bo niedopasowane
do ciała rytmu krwi
podłoga bije w sufit
widać już tak być musi
W głowę uderza on

A ja ciągle nic nie wiem
o innych czy żyją
czy przetrwali
(dzieci o to pytają)
gdzie jestem zapomniałem
pogoda coraz gorsza
deszcz coraz bardziej mży.