Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.12.2012

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 24

czyli: and I am, whatever you say I am 

Rok nam się kończy, wszyscy coś podsumowują, więc poczułam presję. Dobrze było, książka wychodziła, wychodziła, aż w końcu wyszła (jak na razie nie bokiem), jeden czarnoksiężnik na minus, kilku nieumoczonych na plus. Jak mawia moja mama - księgowa "wszystko się zgadza, oprócz kasy" :)
Pewne rzeczy są stałe, inne zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Wiosna była cudna, twórcza i owocna w znajomości z bardzo pozytywnymi świrami :) Moc wierszy, nowych książek, nowej muzyki, nowych doznań. Podwyzki gazu i prądu, brak prądu i nie - brak gazu, życie na rowerze, na pół gwizdka, na dwa gwizdki. Matura Ziomki, studia Ziomki, nerwy, konserwy i paczkowane wędliny. Mam lodówkę, lokówkę (której nikt nie używa) i pociąg ( co prawda zmniejszający sie na skutek częstych podróży) do pociągów. Mam tez kota i kuchnie w piwnicy, rodzinę i przyjaciół. Mam poczucie, ze robię coś sensownego i to się do czegoś czasami przydaje innym.  "jestem bogiem, wyobraź to sobie " :)
Za sześć miesięcy skończę 38 lat i nadal będzie dobrze, bo co tam rok w tę, czy wew tę? :) 
Poetycko w 2012 wkurwiał mnie: bezmyślny lans (Macierzyński), głupota i ograniczenie (Macierzyński, Szczypiorska), małostkowość i brak poczucia humoru (Macierzyński, Szczypiorska, Grzeszczuk, Mroziński). Dla równowagi poetycko ucieszyli mnie: Gosia Południak. Mariusz Partyka, Paweł Podlipniak i Sławek Płatek. bardzo dobre ksiązki, godne uwagi, godne zainteresowania i skupienia. A dzięki zmiksowaniu poetów z artystami malarzami, fotografami, plastykami itd poznałam fantastyczną Majkę Kuczarę i Rafała Babczynskego, - magów obrazu :). Przynudzam? No trudno, czasem trzeba poprzynudzać, a propos mój walnięty sąsiad słucha kolęd :) Myślałby kto, że taki "refleksyjny" :)
Wiecie co? udał się ten 2012, a nowy powitam w gronie przyjaciół i oby był przynajmniej taki, jak ten mijający :)
Był przełom, jest progres i :


Sometimes I just feel like my father, I hate to be bothered 
with all of this nonsense it's constant 
And, "Oh, it's his lyrical content - 




29.12.2012

deser miłości czyli pijany wiersz na koniec roku


Sylwii


łyzka nie istnieje, istnieje tylko wiara
w aluminium, boga i miłość od pierwszego
wejrzenia. zamień ze mną, na oczach tłumu
stajemy się nickiem. jest jeszcze coś,

co nie przyszło nam do głowy? tatuaż
z imieniem na przedramieniu, cudza
kobieta w łóżku i plastikowa matka

boska. oznaczymy wszystkie psy, koty i chomiki,
ustawimy im egzystencję. użyjemy słów, które pasują
do okoliczności. ustalmy to raz na zawsze,

łyżka nie istnieje. cała reszta, to
profesjonalnie sfabrykowana ściema, wisi
nad nami, jak niechciana ciąża.


MG

20.12.2012

demoniczny przycisk do chowania ogonka


Marcinowi Świetlickiemu

a ona się rozkłada, jak nieświeża
ryba - symbol wszystkich nawiedzonych
nocy, pospiesznego gmerania w dolnych
częściach garderoby. sprawca czynu karalnego

wsiada do autobusu linii dziewięćdziesiąt jeden,
przejeżdża dwadzieścia przystanków i gubi
drogę do domu. a ona się rozkłada, troszeczkę
już doszła do siebie, łyka tabletkę od bólu

głowy, podbrzusza. sprawca otwiera okno,
gapi się na neony centrum handlowego,
zawiera pakt z szybą balkonową. już wie,
że nigdy więcej nie spojrzy bez uprzedzenia.

MG

miał rację, rytm mnie dopadł



Z wielką radochą informuję, że nakładem Instytutu Mikołowskiego ukazał się od dawna przeze mnie oczekiwany, debiutancki zbiór wierszy Kajtka Herdyńskiego "Późny karnawał". Merytorycznie na razie nie będzie, ponieważ się pasjami zaczytuję, więcej jak ochłonę.
Książkę oczywiście polecam.

Czytając klepsydry

czytając klepsydry jak się czyta ikony
na oczach dziecka które nic nie rozumie
nie mając pojęcia że chciałoby żyć wszędzie
bezpłodność rozchodzi się po świecie jak echo

życie jest pełne przygód z widokami
na jeszcze lepsze życie i jeszcze więcej przygód
ciał które reagują na przemoc i światło
na ruchy wzdłuż i wszerz lecz z pominięciem nieba

pocałuj mnie tam gdzie nie dociera światło
choć nie kupię ci już psa i nikt cię nie pocieszy
ile to jest metr a może dwa pod ziemią
przysięgam kiedyś napiszę o tobie książkę

chyba że ci się spieszy


Nie zabijaj. Cudzołóż. Kradnij.

nie wierzę, że są prawdy za które warto oddać życie
niech państwo nie bierze tego wszystkiego na serio
przeziębienie trwa zwykle dłużej od przygnębienia

Julia wróciła ze szpitala po nieudanej próbie
pozbawienia się życia z nowym narzeczonym
kiedy marzy o innym ma poczucie że grzeszy

a ja postanowiłem szukać pracy na własną rękę
ograniczyć potrzeby skupić się na pisaniu
podróżować za miasto po owoce i warzywa

drugiej świeżości nowe tatuaże.


Kajetan Herdyński "Późny karnawał" Instytut Mikołowski Mikołów 2012.

19.12.2012

dziennik VII


siedemdziesiąt dwie godziny do końca świata,
biała dziewczyna z miasta sypie popiół
na zaśnieżony chodnik.

jak zawsze  liczy w pamięci - taka konieczność,
odruch, bo trzeba trenować, popiół zamiast piasku,
 sól zamiast śniegu i zniszczone buty.

mogłaby zatańczyć: na lodzie, na wodzie
na tarasie widokowym Pałacu Kultury,
lecz  teraz jest tutaj i sypie słowa, trutkę,

proszek do pieczenia. coś wyrośnie, coś w końcu
musi wyjść, choćby przez drzwiczki piekarnika,
przez pomyłkę, przez gardło.


MG

16.12.2012

45 SZAFA już w sieci



Jesień nie zdążyła się jeszcze do końca wyjesiennić, zaokienne szarości wyszarzyć, a tu z lamusa, może z dna szafy, wysuwa nos zima, by lada śnieg zacząć się mościć i zmieniać nam krajobraz, garderobę, nastrój. Rozszalały poetycko listopad (spleenowi na pohybel?) ściągnął zainfekowanych wierszem redaktorów szafy do Kalisza na II Festiwal Poetycki im. Wandy Karczewskiej, tydzień później do Chorzowa na X Port Poetycki. Rozmetaforyzowani i - co tu kryć - towarzysko rozpasani zapadamy powoli w grudzień, hamujemy, oglądamy się za siebie, zaglądamy uważniej w bliskie twarze, przeglądamy w pamięci te, których brakło. Pozwalamy sobie na inną czułość, na tę wśród nocnej ciszy. Może warto zaryzykować małą kontrabandę i w kieszeniach zimowych płaszczy przemycić coś z tych dni do nowego roku?

Izabela Fietkiewicz-Paszek

ZAPRASZAMY NA: http://szafa.kwartalnik.eu/



12.12.2012

Strange little girl, where are you going?



"Peelka z „Tocy” wie już, że życie w zasadzie zmierza donikąd i donikąd nas nie prowadzi. Nie tupie glanami, nauczyła się mówić pełnymi frazami. I owe pełniejsze frazy, mniej porwane, bardziej klarowne, stanowią o sile tego tomiku.
Przebija z nich pewnego rodzaju rezygnacja, oswojenie z utratą niegdysiejszych marzeń, które potocznie nazywamy dojrzałością."

recenzja "Tocy" pióra Pawła Podlipniaka, więcej na:

http://salonliteracki.pl/portal/publicystyka/22-recenzje/590-rafa-zgorzknialych-dziewczynek-o-tocy-magdaleny-galkowskiej

NOWY POZNAŃ POETÓW



W czwartek 13 grudnia 2012 r o godz. 18.00 w Pałacu Działyńskich 
ul. Stary Rynek 78/79 Poznań

w ramach Czwartku Literackiego

spotkanie z poznańskimi poetami w składzie:

Marcin Czerkasow, Jakub Eichler, Paulina Korzeniewska, Magdalena Gałkowska, Katarzyna Klafkowska-Waśniowska, Kira Pietrek, Przemysław Wolski, 
Joanna Żabnicka,

Towarzyszą im muzycy: Szczepan Kopyt i Oskar Lepczyński (raper)

Prowadzenie: Krzysztof Hoffmann, Marcin Jaworski

ZAPRASZAMY


11.12.2012

dziennik VI



jest dobrze. nie grozi mi miłość,
ani objawy odstawienne. w regio express
relacji Warszawa - Szczecin kobieta
obok szlocha dyskretnie, jednorazowa
jak chusteczka. godzinę wcześniej

facet w wieku zbliżonym do średniego
przyłożył dłoń do szyby tanim, a jakże
skutecznym gestem. bezwiednie zasłaniam
piersi, w przegrzanym wagonie wytapiam
z siebie palce i język. miękka jak wosk,

jak ekwiwalent weekendu pod Lodową. patrz
słuchaj i nie bierz tego do siebie. kiedyś
w końcu się spotkamy bez obciążeń, na później
odłożymy wszystkie dźwięki. będzie lepiej
na grani, granicy, w przypadkowym składzie.

MG

soul system burn

01.12.2012

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 23

czyli: cenzura nie śpi

Na Facebooku pojawiło się pytanie "czy Magda Gałkowska ma prawo nabijać się z wierszy pani Ewy Bożeny Kwiecień"? Otóż Magda Gałkowska ma prawo, nabijać się z "wierszy", a nie z osoby.
I dopóki nabija się z wierszy, a nie z osoby mieści się to w wolności słowa gwarantowanej Konstytucją RP.
Dlaczego Magda Gałkowska nabija się z twórczości Ewy Bożeny Kwiecień? Z tego samego powodu, z którego rzesze obywateli nabijają się ze zjaranych na solarium blondynek o przeraźliwie różowych tipsach, z wokalistów disco polo i z bohomazów z jeleniami na rykowisku. Sęk w tym, ze Magda Gałkowska nabija się publicznie, robi to pod swoim nazwiskiem i wprost, w odróżnieniu od sporej części poetyckiego piekiełka, robiącego to za plecami, po cichu, w kuluarach, na zasadzie zabawy w "głuchy telefon"
Twórczość pani Kwiecień jest - nazywając rzeczy po imieniu - totalną grafomanią, w dodatku masakrującą ojczysty język.
I nie pomoże żaden ruch obrony pani Kwiecień, całe to pospolite ruszenie, powinno się raczej zastanowić nad tym, dlaczego ulubionej przez siebie poetce robi krzywdę promując tego rodzaju wypociny?
I dlaczego nie przeszkadza im to, że pani Kwiecień obraża swoich adwersarzy?
Naprawdę rozumiem potrzebę wypowiadania się mową wiązaną, ale niestety jestem daleka od zrozumienia uporu w konstruowaniu gniotów i mam do tego prawo. Mam również prawo gniot nazywać gniotem, podobnie jak cała reszta obywateli tego kraju gówno nazywa gównem, a ruch obrony pani Kwiecień organizuje na mnie nagonkę, do czego również ma prawo :)
Entuzjastów twórczości pani Kwiecień muszę rozczarować: nie będę się publicznie bić w piersi i nie będę przepraszać. Nadal będę grafomanie nazywać grafomanią. Można mnie publicznie zlinczować, można podać do sądu, można nawet zorganizować marsz równości. Od nazywania rzeczy po imieniu na pewno mnie to nie odstraszy :)
Specjalna wiadomość dla pani Haliny Łobody: następnym razem proszę dobrze sprawdzić gdzie i z jakiego powodu publikuję swoją twórczość, to nic trudnego, wystarczy skupić się przy czytaniu. Uniknie wtedy pani błędnych wniosków :)
Pozdrawiam panią Kwiecień i ruch obrony.
Czuwaj.

29.11.2012

OLGERD DZIECHCIARZ - WIELKOPOLSKI


fragmenty:

[...]Urodziłem się, więc od razu wszystko się jakby sprzysięgło, żeby mnie uczynić nieszczęśliwym. O dziwo, nie było żadnej wojny, ale wszystkie możliwe wojny zaliczyli moi rodzice i dziadowie, a także ich rodzice i ich dziadowie, tak, wojny, powstania, rzezie, konfiskaty. Ale moje nieszczęście też nie było byle jakie, bo naznaczyło mnie na całe życie. Moim nieszczęściem była kolka. Kolka u niemowlęcia to poważna sprawa. Kolka u niemowlęcia może spowodować u rodziców frustrację, nerwowość w stosunku do dziecka, może w rezultacie ochłodzić ich stosunek do dziecka. U mojego ojca Czesława ten stosunek uległ znacznemu ochłodzeniu.
- Ja go chyba zabiję! - krzyczał miotając się po mieszkaniu.
- Co ty, Czesław, oszalałeś?! Przecież on nie specjalnie... - próbowała mnie ratować matka.
Ale i ona miała dość. Mnie miała dość. Czy dziecko, którego rodzice mają dość, czy takie dziecko, tak doświadczone dziecko, ma szansę wyrosnąć na szczęśliwego człowieka?[...]
[...]Przedszkole było najbardziej zakłamanym miejscem, w jakim przyszło i kiedykolwiek być; miejscem straszliwego eksperymentu bionicznego. Nosiło imię Plastusia, ale - tak teraz z perspektywy lat myślę - winno mieć za patrona Dżyngis Chana albo Doktora Mengele, a nie jakiegoś plastelinowego ludzika sypiającego w piórniczku. Chyba, ze ów plastelinowy ludzik był symbolem urabiania, plastycznego kształtowania charakterów dzieci, który to proces odbywał się, za milczącą zgodą rodziców, w przedszkolu.
Poza wszelkimi wątpliwościami uczestnictwo w życiu przedszkolnym, poddawanie się jego rygorom, musiało się skończyć uplastycznieniem charakterów dzieci. Być może starano się stworzyć z nas, bezbronnych maluchów, takie właśnie pokraczne, plastelinowe ludziki, które będzie można już przez całe ich marne życie dowolnie modelować, kształtować. Wystarczyło tylko złamać nam charaktery, opróżnić nasze wnętrza z tego, co było w nich oryginalne i nasze własne.[...]

cdn

Olgerd Dziechciarz "Wielkopolski" Mamiko Nowa Ruda 2012


RAFAŁ KWIATKOWSKI W MIŁOSŁAWIU



Stowarzyszenie "Kulturalny Miłosław" zaprasza 1 grudnia 2012 roku o godzinie 18.00
do kościoła poewangelickiego w Miłosławiu na wieczór autorski Rafała Kwiatkowskiego,
laureata konkursu poetyckiego im. Tymoteusza Karpowicza, z pochodzenia wrześnianina,
obecnie mieszkańca Słupcy.
Spotkanie, które poprowadzi Dorota Surdyk, będzie połączone z promocją jego debiutanckiego tomiku „Twarde O”. Po spotkaniu będzie możliwość zakupu książki.

WSTĘP WOLNY.

http://rafal-kwiatkowski.liternet.pl/

http://literatura.wywrota.pl/rafal_kwiatkowski/

http://lubimyczytac.pl/autor/64670/rafal-kwiatkowski

http://fundacja-karpowicz.org/premiera-rafal-kwiatkowski-twarde-o/


28.11.2012

Miron Białoszewski jako kolekcjoner

[...] Zawsze intrygowała mnie tajemnica cudzego procesu twórczego. Jak robią to inni? Na koniec pewność absolutna - ci inni robią to sprawniej. Błyskawiczniej się koncentrują, nieomylnie rozpoznają i atakują zdobycz. Zdobyczą dla Białoszewskiego jest także on sam. Trzeba uchwycić siebie na własnych dziwactwach, odkryć w czynnościach powtarzanych setki razy - niezwykłość.
Ale trzeba się wytrącić z rutyny, spojrzeć na siebie z boku, oczami innych.
Pamiętam, jak zaintrygował go na spotkaniu jeden ze słuchaczy, który powiedział, że ciekawą artystycznie mogłaby się okazać próba opisu świata z innej, niż człowieka perspektywy. Na przykład wyobrazić sobie, tak, jak może wyglądać, no pokój z perspektywy - lampy.
- E. to byłoby sztuczne, takie dziwaczenie - zareagował gwałtownie Białoszewski. Ale później wracał parokrotnie do tej "pozycji z lampy", jak ją określił. I w ogóle przez cały wieczór był wyraźnie uczulony na lampy jako takie. Jestem pewna, ze do Poznania przyjechał przede wszystkim po materiał literacki.
Tłumaczył mi - Jeżeli człowiek nie jest nastawiony na pisanie, to widzi, słyszy, ale to do niego nie dociera. Dopiero, jak się nastawi, wszystko jest od razu inne. Wtedy mu się kojarzy. Wtedy dopiero łapie.[...]

Bogusława Latawiec "Zadra" (1980)

z książki "Zegary nie do zatrzymania" Instytut Mikołowski Mikołów 2012

23.11.2012

dziura w mózgu



wiersz zdecydowanie nie dedykowany Marcinowi



nigdy nie jest za późno, a nawet zawsze
jest czas, by zacząć od nowa. z uporem,
wbrew pozorom jestem poetką liryczną.

na działkach pod Chorzowem zedrzeć
pół twarzy i głos przez telefon.
każdy ma gotowe recepty na miłość,

życie i poezję. pierdolisz ruda,
co z tego masz? anonimowe wpisy na blogu,
gratis zatrute płuca i dziurę w potylicy.

faceci na sali zamiast słuchać, gapią się
na twoje cycki.


MG


wiersz na nowy tydzień, miesiąc, rok i generalnie na zawsze


JERZY JARNIEWICZ


Emo

Jesteś poetą lirycznym? pyta
i przeszywa go wzrokiem. Bezwstydnie.
Suka, chciałby jej odpowiedzieć
i wsadzić rękę w majtki.
Ale budzi się w innym czasie,
bez suk i zmotoryzowanych odwodów,
od których mokro robiło się na ulicy.
Lirycznym, kurwa, lirycznym.



z tomu "Oranżada" 2005r.

takie zwykłe praskie madonny

Książka w formie ebooka powstała w czasie trwania Praskiego Slalomu Poetyckiego, organizowanego przez Stowarzyszenie Salon Literacki .


Zdjęcia: Krzysztof Mich
Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcie na okładce: Krzysztof Mich
Redakcja: Dorota Ryst, Paweł Łęczuk, Sławomir Płatek
Korekta: Izabela Wageman
Projekt typograficzny: Arkadiusz Łuszczyk
Seria Salonu Literackiego (10)

© Copyright by Stowarzyszenie Salon Literacki
ISBN 978-83-933101-9-7
Wydawca: Stowarzyszenie Salon Literacki


Autorzy tekstów:

Laura Bran
Łucja Dudzińska
Magda Gałkowska
Mateusz Grzeszczuk
Robert Kania
Inesa Kruszka
Paweł Łęczuk
Arek Łuszczyk
Krzysztof Mich
Zbigniew Milewski
Monika Oliszewska
Pan Tharei
Małgorzata Południak
Joanna Pucis
Teresa Radziewicz
Tadeusz Rubik
Dorota Ryst
Jakub Sajkowski
Izabela Wageman
Majka Żywicka-Luckner

tu można pobrać

22.11.2012

wierszopisarz

ostatnio dopiero dotarł do mnie klip mojego kumpla z czasów licealnych.
zobaczymy, czy poeci potrafią śmiać się sami z siebie :)
Giga - pozdrawiam :)





21.11.2012

X EDYCJA PORTU POETYCKIEGO W CHORZOWIE




X Edycja Portu Poetyckiego odbędzie się 24.11.2012 r.

Chorzów – „Sztygarka” Magazyn Ciekłego Powietrza – ul. Piotra Skargi 45

Program

godz. 10.00 warsztaty poetyckie* z krytykiem literackim Leszkiem Żulińskim

godz. 14.00 monodram Mariana Dworakowskiego „Sztuka fugi” na podstawie tekstów Cezarego Sikorskiego

godz. 16.00 Inauguracja X edycji Portu Poetyckiego

Goście główni:

Marta Fox

Magdalena Gałkowska

Dawid Jung

Teresa Radziewicz

Karol Samsel

Przypomną się: 

Agnieszka Szymańska, Aleksandra Słowik, Andrzej Kanclerz, Andrzej Walter, Anna Szołtysek-Grzesikiewicz, Arkadiusz R. Skowron, Barbara Dziekańska, Barbara Gruszka-Zych, Barbara Janas-Dudek, Bartosz Wiczkowski, Beata Bigos, Beata Podsiadły, Bożena Boba-Dyga, Cezary Sikorski, Daria Dziedzic, Dorota Surdyk, Grzegorz Derner, Grzegorz Kielar, Hanna Dikta, Izabela Fietkiewicz-Paszek, Izabela Wageman, Jacek Dudek, Jacek Kukorowski, Jacek Sojan, Jakub Sajkowski, Jan Baron, Jan Mieńciuk, Janina Szołtysek, Joanna Proszowska-Starkowska, Kacper Płusa, Karolina Kułakowska, Katarzyna Macios, Krzysztof Tomanek, Łucja Dudzińska, Małgorzata Południak, Marcin Rokosz, Marek Zachariasz, Mariola Konieczna, Mariusz Partyka, Mariusz Kusion, Marta Jurkowska, Marzena Orczyk-Wiczkowska, Mateusz Grzeszczuk, Mirka Szychowiak, Mirosława Pajewska, Natalia Zalesińska, Patryk Chrzan, Paweł Kobylewski, Paweł Łęczuk, Robert Kania, Sławomir Matusz, Stanisław Pawłowicz, Teresa Presner, Teresa Rudowicz, Wiktoria Szumiata, Włodzimierz Szymczewski, Zbigniew Milewski, Zenon Dytko, Zenon Wojtkowiak.



godz. 19.00 koncert : Joanna Vorbrodt

Wernisaż:

Malarstwo: Piotr Król i Marzena Naliwajko

Fotografia: Maria Kuczara


www.portpoetycki.pl

14.11.2012

SERYJNI POECI 18


Kolejne spotkanie z Seryjnymi Poetami 
20 listopada 2012r godz. 19.00
Poznań CK ZAMEK "Sala Pod Zegarem"

ZAPRASZAMY

13.11.2012

APEL KONRADA GÓRY


Poniżej treść apelu Konrada Góry w zw. z wydarzeniem zaistniałym 11.11.12 we Wrocławiu.


"Cześć,

wczoraj, 11. 11. 12, wieczorem, zluzowani z oficjalnej (zarejestrowanej) części wrocławskiej filii ogólnopolskiej radości niepodległościowej fanatycy Polski w składzie ok. 100 dusz męskich zaatakowali wrocławski wagenburg, skłot wagonów mieszkalnych przy ul. Na Grobli (były kamping Ślęża; 40 metrów od instytutu Grotowskiego), na którym przebywało wtedy 16 osób. Ponieważ uderzenie nastąpiło od sąsiedniej posesji,a nie od bram ulicy, które miały wsparcie w barykadach, tej mikrej załodze udało się utrzymać obronę przez 10 minut, potem większość rozpierzchła się: koledze, z którym mieszkałem 6 lat na skłocie na Kromera, nie udało się: dostał się pod buty kilkunastu typów, ma złamane nos, szczękę, obojczyk, żebra, rękę i nogę, przez jakiś czas był w stanie krytycznym, teraz jest w stabilnym.

Każdy w tej sytuacji uruchamia swoje kanały reakcji; ktoś bierze się za akcję wsparcia, ktoś zaczyna budować stumetrowy mur. Nie znajduję w sobie innej odmienności od reszty swojego środowiska ideowego i życiowego, jak tych kilka znajomości w środowisku literackim, i w tej sytuacji, czuję się zobowiązany do tego, być może groteskowego ruchu: chciałbym Wszystkich Was prosić o rozważenie udziału w projekcie solidarnościowym z Wagenburgiem (to jego w zasadzie oficjalna nazwa), który miałby polegać albo na przyjeździe do Wrocławia w najbliższym wspólnie ustalonym czasie dla dokonania na wagenburgu - były tam już takie imprezy - serii czy mityngu czytań wierszy, prozy etc., dla wyrażenia w ten sposób wsparcia gestem dla tego miejsca, albo też na zorganizowaniu w najbliższym czasie pęku takich czytań w swoich miastach: Poznań, Warszawa, Toruń, Trójmiasto, Górny Śląsk i wszystkie możliwe inne - to mogłoby być, ale nie musi, połączone z jakąś zbiórką pieniędzy do puszki; w wypadku zjazdu do Wrocławia, potrzebowałbym czasu na zorganizowanie pieniędzy na zwroty, dlatego wprost stawiam pytanie, czy ktoś mógłby w tej sprawie uruchomić także swoje kontakty. Najistotniejsze w tym projekcie jest, moim zdaniem, uczynienie go medialnym w każdej możliwej skali, chodzi mi o wysłanie czytelnego sygnału do ludzi na Grobli, że nie są sami; nie bez powodu staram się o przekaz do całego (prawie) spektrum politycznego sceny literackiej; mi się osobiście ta sprawa nawet polityczna nie wydaje (w tym sensie, że w zasadzie nie ma skodyfikowanej idei skakania po człowieku w podkutych trepach).

Czekam dość pokornie na jakikolwiek odzew; milczenie oczywiście rozumiem.

Mejl do mnie: konradgora78@gmail.com"

Wybieram się i jestem za takimi akcjami, im nas więcej, tym lepiej. Takie sytuacje to nie margines niestety. To się dzieje w każdym mieście. Jeśli poezja może na coś konkretnego się przydać, to dlaczego nie działać? 
Zgłaszajcie się. 


12.11.2012

komu, komu bo idę do domu?


Tytuł: „Toca”
Autor: Magdalena Gałkowska
BIBLIOTEKA WSPÓŁCZESNEJ POEZJI POLSKIEJ„Zeszytów Poetyckich”
Redaktor serii: Dawid Jung
Redaktor tomu: Robert Rutkowski
Współpraca redakcyjna: Jakub Sajkowski i Grzegorz Łączyk
Blurb: Marcin Orliński
Okładka: Dominik Kania

Płatność przelewem
Cena: 18 
Wpłata na konto:

Wydawnictwo "Zeszyty Poetyckie" (dział JGI)
ulGdańska 77; 62-200 Gniezno

Bank Millenium S.A.
06 1160 2202 0000 0001 1346 6349

celu przyspieszenia realizacji zamówienia prosimy o kontakt mailowy z redakcją:

Nie wiem, czy poezję Magdaleny Gałkowskiej da się w jakikolwiek sposób zdefiniować, ale jednego jestem pewien: te wiersze mają formę ciekłą. Słowa nie rozchlapują się tu o przedmioty, ale dopasowują do nich,nadając im określoną fakturę i barwę. Poetka potrafi twórczo wykorzystać możliwości jakie daje język i opowiedzieć własną, przekonującą historię. Formalna płynność okupiona zostaje jednak okrutnie. Tytuł tomu,który nawiązuje do średniowiecznych tortur wodnych,można bowiem odczytać jako sugestię, że wszelki życiodajny ruch, w tym ruch miłości czy aktywności twórczej, zawsze się wiąże z bólem i utratą. Melancholia to jednak nie jedyny klucz do tej poezji. Z tym, co ucieka, Gałkowska potrafi bowiem prowadzić zaciekłą walkę.
 Marcin Orliński

Mam nadzieję, że nie będzie to chybiony zakup :)

wiersz na nowy tydzień

JAKUB SAJKOWSKI - KSIĘGA WYJŚCIA


Daj mi gazetę poznańską, chcę zobaczyć, kto umarł – mówi ojciec,
jakby to miała być kronika towarzyska, a przecież wiadomo, że zmarli
są równie kontaktowi jak ci od ankiet, którzy mnie konsekwentnie ignorują,
każą stawać w ostatnim rzędzie.  Mam metr dziewięćdziesiąt wzrostu

i wszystko bym zasłaniał,  nie odpowiem więc na pytanie  
czy kiedykolwiek myślał Pan o sensie, o treści swojego życia,
choć trawiłem ją w sobie tak długo, że stała się duszna. W tym mieście
ludzie bardzo długo czytają rachunki z restauracji, mielą te cyferki,

robaczki tuszu. Ja z tej odległości nic nie widzę,
ucieka przed wzrokiem jakbym miał zawroty głowy.
Tylko przyjemne mrowienie

w cielsku złożonym do snu, opasłym
jak wszystkie biblie świata. 


fraza o rachunkach - M. Świetlicki, na spotkaniu autorskim w Poznaniu


DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 22







czyli obchody są tym, co najbardziej obchodzi obchodzących

Byłam wczoraj na "Obławie". Z kina wyszłam oszołomiona i kompletnie nie wiedziałam, co myśleć. 
Podobno (tak mówi M, co się jednak na kinie lepiej zna) to znak, że film był zły, bo jeśli przeciętny człowiek wychodzi z kina i nie wie, to film jest zły. Bo człowiek powinien wiedzieć. Coś w tym jest, choć dla mnie właśnie to "nie wiem" było największym atutem. Po ponadgodzinnym "przerabianiu" filmu raz jeszcze w końcu dosżłam do tego, że - jak to się mówi dzisiaj - jestem na TAK, jestem ale nadal nie rozstrzygnę, czy film jest dobry, czy nie. Jest poruszający, jest strzałem w głowę, pokazuje to, co robi z ludźmi wojna, co robi z ich głowami, z ich systemem wartości, z ich myśleniem. Pokazuje, ze największym wrogiem dla siebie jesteśmy de facto my sami.  
Niedługo czekałam na potwierdzenie słuszności mojego wniosku. Święto Niepodległości, czyli kolejna bitwa w wojnie polsko-polskiej. W imię miłości do narodu grupy obywateli napierdalają się między sobą, dzieląc naród na Polaków gorszych, lepszych; Polaków prawdziwych i nieprawdziwych itd itp.
Tymczasem Pasikowski nakręcił "Pokłosie" czyli kolejny kamyczek do naszego ogródka, więc pewnie będzie o kalaniu własnego gniazda, o potwierdzaniu stereotypów. Jeszcze nie wiem, film dopiero obejrzę, więc w odróżnieniu od lepszych i prawdziwych Polaków nie będę się wypowiadać na temat czegoś, o czym - póki co - nie mam pojęcia.
Wkurwia mnie ten naród, wszystko mi jedno czy jestem Polką, czy byłabym Chinką, Żydówką, czy Szwedką. Wszystko mi jedno, bo ten naród, to w znakomitej większości banda oszołomów, intelektualnych analfabetów, ciemna masa idąca ślepo za tymi, którzy krzyczą najgłośniej. A ci antyfaszyści nie są w tym momencie wiele lepsi od faszystów. Jak umiejętnie byśmy nie udawali, jak mocno byśmy się nie perfumowali, jak zawzięcie byśmy nie zamiatali niewygodnych dla nas kwestii pod dywan - to i tak zawsze wylezie z nas "polaczek", który w imię walki ze stereotypami tylko je potwierdza. Obwieszanie flagami bloków na osiedlach też niewiele pomoże. Patrioci na pokaz łączcie się, powiewajcie, krzyczcie i obrzucajcie się obelgami, a tymczasem ten kraj wydoi was do zera, pozbawi domu w imię praworządności i wykopie na ulicę z małym dzieckiem. Ten kraj z radością pozwoli napasionym gnojom sterroryzować całą kamienicę, pozbawi was skutecznie poczucia bezpieczeństwa i zredukuje wasze ego do zera. Ten kraj konsekwentnie zniszczy wszelką waszą nadzieję, ze w ogóle się dla kogoś liczycie. Teraz już można przypiąć sobie biało-czerwony kotylion i wsadzić głowę w piasek.
Może czas na marsz w obronie zdrowego rozsądku?
Pewnie się teraz ostro naraziłam, ale powtórzę za kolegą po piórze: "z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja".

11.11.2012

when time relieves

tam, gdzie kończy się wahanie


Jest książka i są już pierwsze wrażenia z lektury, co mnie bardzo cieszy, bo co może być cenniejszego, niż opinia czytelnika?


"Tam gdzie kończy się wahanie, tam gdzie nie ma tekstów o pisaniu, języku, zaczynają się moje ulubione frazy i wiersze. Trochę jak powrót do stanów pierwotnych, do źródeł, z doskonale wplecionym obrazem miasta, krzyżującym się lub przewijającym tuż obok głównego nurtu.'

Pisze Albert Fajn na swoim blogu. Dziękuję i polecam uwadze czytelników.




Więcej na : http://albertfajn.blogspot.com/2012/11/toca-toca-toca.html

02.11.2012

RAFAŁ GAWIN I GRZEGORZ JĘDREK W POZNANIU








ZAPRASZAMY
na spotkanie z poezją

Rafała Gawina
i
Grzegorza Jędrka

4 listopada 2012r godz. 18.00

Kluboksięgarnia GŁOŚNA
Poznań ul. Św. Marcin 30

Prowadzenie: Jakub Sajkowski

Rafał Gawin (ur. 1984) – poeta, okazjonalnie krytyk, konferansjer, reanimator kultury, redaktor i korektor „Arterii”. Wydał arkusz Przymiarki (2009) i książkę poetycką WYCIECZKI OSOBISTE / CODE OF CHANGE (2011). Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej” „Odrze”, „Tyglu Kultury”, „Opcjach”, „Kresach”, „Frazie”, „Red.”, „Portrecie”, „Wyspie”, „Wakacie”  oraz w antologiach: Na grani (2008), Połów.Poetyckie debiuty 2010 i Free Over Blood (2010). Mieszka w Łodzi.

Grzegorz Jędrek – (ur. 1988) pochodzi z Lipia k. Częstochowy, publikuje w czasopismach na terenie całej Polski, dwukrotnie nominowany do nagrody im. J. Bierezina, jeden z laureatów projektu „Połów 2011″.  Jeden z założycieli Inicjatywy Dworzec Wschodni, redaktor pisma„Dworzec Wschodni”. Obecnie jest doktorantem KUL i przebywa w Lublinie. W grudniu, w Bibliotece Arterii ukaże się jego debiutancka książka poetycka pt. „Badland”.


31.10.2012

usta pełne błękitnego światła


Z pewną dozą nieśmiałości i obaw zawiadamiam, że ukazał się mój drugi zbiór wierszy pt: "TOCA", czas więc na podziękowania:
Dla Dawida Junga i Wydawnictwa Zeszyty Poetyckie, za to, że zaryzykowali :) dla Kuby Sajkowskiego i Grzegorza Łączyka za wsparcie merytoryczne i psychiczne i pomoc w redakcji; dla Roberta Rutkowskiego, za to, że tak cudnie ogarnął całość i zrobił ostateczną redakcję (przy pomocy Ani Rutkowskiej), dla Sławka Płatka za to, że nie pozwolił mi tracić ducha i wiary w tę książkę, dla Dominika Kanii za zrobienie fantastycznej okładki; dla Marcina Orlińskiego za napisanie blurba i wsparcie.
Mam nadzieje, ze ta książka nie rozczaruje czytelników.
No to drugie koty za płoty :)
Szczegóły dystrybucji podam niebawem.
Miłej lektury :)


30.10.2012

przepraszamy, nie możemy zrealizować tego połączenia



mam oczy podkrążone od wirtualnego seksu;
ale mów do mnie, mów, z resztą poradzę sobie
sama. w antraktach kolejnych rozdziałów
wprost z Rodziewiczówny zalewa mnie regularnie

siła tamtego uczucia. więc weźmy ślub piętnastego
dnia, piątego miesiąca, piętnastego roku. szczęśliwi
po pół wrócimy na Skype'a, GG. przez pusty
ekran albo stół mów do mnie, mów. abonent

którego wybrałeś nie przyjmuje połączeń
z numerów zastrzeżonych.

MG


ostatnie wiersze z Ziemi



Dziś przywędrowała do mnie Pocztą Polską "Awaria migawki" Sławka Płatka.
Okazała, pachnąca jeszcze drukiem, nienowa, a jednak nowa, tajemnicza i wreszcie realna.
Czytałam ją na przystanku, w tramwaju, w pracy, znowu na przystanku, znowu w tramwaju.
Znam te wiersze, przy niektórych było mi dane posłużyć radą, niektóre po prostu czytałam bez mrugnięcia okiem. Radocha tak wielka, jakby się swoją własną książkę w ręku trzymało, zwłaszcza, że
"Awaria migawki" i "Toca" to prawie bliźniaczki.

ostatni wiersz z Ziemi

z początku nic nie wskazywało

pokonaliśmy jak mówi pismo Goliata
Godzillę i Gutenberga ale potem nagle
urwał się tekst
.
.
.
.
.
.
.
zasilanie awaryjne naświetliło
jedynie rozmiar zniszczeń
oszczędzaliśmy energię ale
skracanie wersów już nie wystarcza
trzeba będzie w końcu napisać (a
zaprawdę będzie to koniec)
nic żeby opisać nic


Sławomir Płatek "Awaria migawki" 
Stowarzyszenie Salon Literacki, Fundacja Wspólnota Gdańska 2012r

29.10.2012

wiersz na nowy tydzień



KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI - Oczy otwieram

Nawałnice z wolna się rodzą -
najpierw to brzęk fletni.
Dzień rudy tak uderza odchodząc,
spływając kolorem w kwiat.

O, rozwiążcie mi ręce dawne -
- prężne konary skrzypów,
bo zbyt jasno już widzę prawdę,
jeszcze oślepi mnie blask.

Oto się niebo odbarwia,
zamienia się w tabun wichrów,
jeszcze chwila pogardy,
a spadnie czarny śnieg.

A ja brzeg nie nazwany - nazwę,
wtedy spadnie drapieżność gwiazd,
gdy w ramionach żelaznych trzaśnie
szklany sen i rozpryśnie się wiek.

15 styczeń 1942r


24.10.2012

stosowny pokłon od rana



Kultura, nr 6/140 1959. List opisany w bibliografii: "O staraniach wprowadzenia szczypty zdrowej radości".

22.10.2012

wiersz na nowy tydzień

ANNA KALINA MODRAKIS

moja prababcia

opowiada czasem, ze drzwi i okna otwierały się same.
niekiedy widać było smugi w powietrzu jakby mgła.
głosy znikąd. i zapalały się świece. w 1914 i niedługo
potem kiedy pradziadka zasypało w okopach a ona
sypiała  niemieckim lotnikiem na urlopie.

moja prababcia opowiada czasem że tam gdzie teraz jest
znowu jest piękna. oddaje się przystojnym młodzieńcom
o germańskich rysach z białymi skrzydłami na plecach.

z tomu "Prześwietlenie"

15.10.2012

o torturach, wydawcach i wierszu w butelce

No i nagadałam się, przemaglowana przez Joasię Fligiel :)

zapraszam: http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=279




wiersz na nowy tydzień


EUGENIUSZ TKACZYSZYN - DYCKI

[kobieta nie zapomina, że jestem mężczyzną]

kobieta nie zapomina że jestem mężczyzną
i mówi do mnie językiem sprzed tysiąca lat
albowiem nic się nie zmieniło
odkąd wypróbowała mnie pierwszy raz

więc dlaczego nie zapłakała na moje
zniewieścienie dzisiejszej nocy kiedy zostawiłem
jej tyle co trzeba by przyszły do niej
nawet zmarłe dzieci (wszystkie dzieci są nasze)

dlaczego nie powiedziała najdroższy nie ma w tobie
niczego czym zadałbyś mi śmierć na złość
nieskazitelnie czystym prześcieradłom tak czystym
że jutro nie sposób bez ciebie wytrzymać


14.10.2012

Kościelscy 2012 - Miłosław 13 września 2012r


Po raz kolejny w Miłosławiu odbyła się uroczystość wręczenia Nagrody Fundacji Kościelskich, tegorocznym laureatem został Andrzej Dybczak za książkę "Gugara" - trochę poetycki, a bardziej reporterski zapis pobytu na Syberii.
Samo wręczenie nagrody miało miejsce oczywiście w Pałacu Kościelskich, z odpowiednim namaszczeniem rzecz jasna, czyli przemówienia (marszałek woj. wielkopolskiego, burmistrz Miłosławia, starosta wrzesiński, a nawet ambasador Szwajcarii. tak tak!), gratulacje, laudacja autorstwa Tomasza Różyckiego, który nieco nazbyt się rozpisał na temat nagrodzonej książki, w związku z czym laudacja urosła do rozmiarów streszczenia. Nie przeszkadzało to jednak nikomu, z wyjątkiem może laureata, który wyglądał na zagubionego i zdecydowanie oszołomionego tym, co się dookoła niego dzieje. Zniósł to jednak dzielnie i na pusty żołądek (kiedy wszyscy jedli obiad, biedak udzielał kolejnych wywiadów). Tuż przed oficjalną uroczystością laureaci z lat ubiegłych: Tomasz Jastrun, Jolanta Stefko oraz laureat tegoroczny Andrzej Dybczak prowadzili warsztaty z uczniami miłosławskiego gimnazjum, natomiast w Orzechowie szalał w tej samej roli Adam Wiedemann (doszły nas słuchy, ze się działo!).
Dzięki uprzejmości uczennic Dorotki Surdyk miałam okazję zwiedzić izbę pamięci w Pałacu Kościelskich i przyznam, ze było to bardzo interesujące i miłe dla oka zwiedzanie, dodatkowo w towarzystwie Tomasza Jastruna. Dziewczyny bardzo ciekawie opowiadały historię rodu Kościelskich i powstania samej fundacji, a ja po raz kolejny przekonałam się, że podróże kształcą.
Potem spacer ulicami Miłosławia, który niektórzy odbyli w celu podziwiania uroków miasteczka, a niżej podpisana - jako, ze uroki owe nie są jej obce - w celu nabycia mentolowych, gdyż wstyd już jej było opalać nauczycieli oraz przemiłą panią z biblioteki.
Późnym popołudniem odbył się w kościele św. Jakuba fantastyczny koncert Krystyny Prońko, która nadal zadziwia wokalnie i powoduje dreszcze po plecach. Takich głosów w polskiej muzyce już nie ma.
 I najprawdopodobniej nie będzie.
Tuż po koncercie natomiast, w kościółku poewangelickim (tym samym, w którym od pięciu lat Dorota organizuje Miłosławski Wielogłos Poetycki) odbyło się. nocne czytanie laureatów.
Zaczął nieśmiało Andrzej Dybczak, ale zdumiewająco szybko się rozkręcił i było już tylko lepiej, nawet nucił syberyjskie pieśni. Fragmenty, które odczytał zdecydowanie zachęciły mnie do sięgnięcia po "Gugarę".
Marzanna Kielar także trochę nieśmiało - i z niespodziankami akustycznymi - odczytała swoje wiersze, szkoda tylko, że brzmiały dość monotonnie, z czym nie mogłam się pogodzić, ponieważ jestem wielbicielką jej poezji. Andrzej Sosnowski jak zwykle na poziomie, lecz nie tak brawurowo, jak zawsze, co można zrozumieć , a nawet usprawiedliwić widocznym przemęczeniem autora po (zapewne intensywnym) udziale w swoistym miłosławskim festiwalu. W końcu przyszedł czas na Tomasza Jastruna, który podczas czytania kolegów zdradzał pewne oznaki zniecierpliwienia: czyścił buty, kilka razy nalał sobie wody do szklanki, toczył heroiczną walkę z Frutellą i podziwiał freski na suficie; ale przeczytał wspaniale, z werwą, z entuzjazmem, którym zaraził publiczność. Kontakt z nami nawiązał zresztą błyskawicznie. Zdecydowanie było to najlepsze czytanie tego wieczoru. Spotkanie zakończył prof. Walczak z UAMu. Człowiek nie do zdarcia, z fantastycznym poczuciem humoru rozbawił zgromadzoną publikę do łez wierszowaną historią o przekładaniu Mickiewicza na język koreański.
Za każdym razem wyjeżdżam z Miłosławia z dobrymi wspomnieniami i radochą, że dane mi było poznać to miasto. Właściwie czuję się tam jak u siebie, co zasadniczo nie jest dziwne, biorąc pod uwagę gościnność i życzliwość mieszkających tam ludzi.
Za rok Kościelscy znów w Miłosławiu. Na pewno się stawię. Wam też polecam.

Andrzej Dybczak
Krystyna Prońko


MG




* zdjęcia A. Dybczaka i K. Prońko ze strony Wiadomości Wrzesińskich

10.10.2012

wiersz dla Tomka Dalasińskiego



robię komin na drutach, to lepsze
niż siłownia albo ruch posuwisto -
zwrotny. adres nieznany, tym razem
dymu nie będzie. zresztą bez ognia

nie ma szans zapłonąć. telegraficzny
skrót wydarzeń : zimny wiatr miota
trakcją, atrakcją staje się stojący
sznur tramwajów. mijam spiesząc

na ósmą. czekam jak na zbawienie,
plączę, przekładam i jeszcze raz
od nowa, te same ruchy, lepsze niż
puszczanie oczek, na wzór, na wiatr.


MG

wiersz na nowy tydzień


TOMASZ DALASIŃSKI

widać jedynie tyle,

ile jest. i niema jest ulica o tej porze
ciała. od kiedy po omacku i na ścianie,
wisząc: węsząc: wdychając, i trzeba

zrobić przerzut, odnotować postęp
w tej chorobie, która. to jest godzina,
za późno na kolację, są inne propozycje,
są inne postpozycje, wystarczy się
przepisać, jakoś ustanowić, wystarczy
złamać światło pod właściwym kątem,

znaleźć punkt zaczepienia i prawdę
na miejsce.


z tomu "Porządek i koniec"


09.10.2012

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 21

czyli trochę z innej beczki czyli dziewczyna z Osinowej

Zainspirowana pobytem w Gdańsku oraz niedawną rolą przewodniczki po moim rodzinnym mieście noszę się i noszę z zamiarem napisania o moim Poznaniu. Ten oficjalno - turystyczny i owszem, zacny, piękny i naprawdę jest co oglądać, ale to wszystko jest na widokówkach i w sieci. Mojego w sieci nie ma; a miejsc dla mnie ważnych jest w moim mieście - jak się okazuje - sporo, aż mnie samą to zaskoczyło.

Na pierwszy ogień idzie oczywiście Dębiec.
Historię tego miejsca można znaleźć choćby na Wikipedii, więc tego typu informacji wam oszczędzę :) Kultowe miejsce, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych, niekwestionowana mekka punkowców i w ogóle wszelkich wykolejeńców. Kilka szkół podstawowych, podwórkowe bandy, rozgrywane między podwórkowe i  zacięte mecze piłki nożnej. Dębina, która dla nas była puszczą Sherwood, miejscem, w którym latami koczowali Indianie, jedną wielką ścieżką rowerową, torem przeszkód i bogowie raczą wiedzieć czym jeszcze. Byliśmy oczywiście zmorą strażników leśnych oraz nieustannym źródłem zmartwień naszych starych, zwłaszcza zimą, gdy zamarznięte stawy zamieniały się w lodowiska. Latem w tych stawach najbardziej zagorzali maniacy wędkarstwa usiłowali złowić cokolwiek. Spędziłam kiedyś całe sobotnie popołudnie przyczepiona do jednego z wędkarzy; nie dlatego, że byłam amatorką wędkowania, ale jeden z moich kolegów powiedział mi, że czasami wyławiają tam nieboszczyka. Jako, że przedtem nie widziałam prawdziwego, żywego nieboszczyka, miałam nadzieję, że tym razem mi się poszczęści. Jakże byłam rozczarowana! Oczywiście rosły tam największe kasztanowce w naszej galaktyce i wszyscy ojcowie raz w roku występowali w rolach małp nadrzewnych i strząsali, strząsali, a my na wyścigi zbieraliśmy do worków, siatek, czy kto co tam miał pod ręką.
Dębiec miał oczywiście swoich znamienitych przedstawicieli. Niejakiego Bambosza np, którego kiedyś spotkałam o 7:15 rano przy kiosku ruchu na przystanku autobusowym, gdzie błyskawicznie i ze smakiem opróżniał buteleczkę Przemysławki, a potem wszystkim oczekującym mówił "dzień dobry" i oddalał się krokiem znacznie bardziej dziarskim, niż ten, którym pod ów kiosk przybył.
Oczywiście Dębiec miał również i targ, nazwany przez kogoś nie wiedzieć czemu Manhattanem.
Na targu do dziś można się zaopatrzyć we wszystko, od chleba począwszy, na obuwiu skończywszy. Moim ulubionym miejscem na owym targu było i jest ostatnie stoisko, gdzie właściciele jednego z sadów pod Poznaniem sprzedają najsmaczniejsze jabłka w galaktyce.
W małym zagajniku przy torach kolejowych zbierało się fiołki  i biegało z polonistką zrzucając wyimaginowane zbędne kilogramy.Przy tych samych torach na ul.Samotnej przesiadywało się w opuszczonych i zrujnowanych budynkach kolejowych oznaczonych tabliczką "niebezpieczeństwo! grozi zawaleniem!" piło się tam pierwsze wino, zaciągało się "mocnym" zwędzonym z paczki ojcu. Na kompleksie pawilonów (kawiarnia, zakład fotograficzny, sklep meblowy i RTV oraz spożywczak) do dziś widnieje kultowy napis "każdy z Dębca, to przestępca". Obok widniało jeszcze oświadczenie: "Na Dębcu jest ciemniej, niż w piekle", pod którym ktoś dopisał "Bo słońce wzejdzie rano, idioto!"
Ta dzielnica, to swego rodzaju miasto w mieście, czy może nawet bardziej wioska w mieście. Niektórzy nigdy się stąd ani mentalnie, ani fizycznie nie wyrwali, niektórzy wyrwali, lecz wciąż wracają. W mojej rodzinie jest takie powiedzenie: "co się martwisz, co się smucisz, z Dębca jesteś, to tu wrócisz" :) Wracam więc, siedzę w Dębinie nad stawem i czytam, łażę po ulicach szukając znajomych zaułków. Wszystko jest tu pomieszane, przedwojenne wille, z typową zabudową lat 50-tych, rzuconymi gdzieniegdzie jak okruchy zbiorowiskami bloków z wielkiej płyty. Wszystko jest tu stare i nowe jednocześnie, znane i nieznane, rozpoznawalne i obce.
Debiec oczywiście stał się również inspiracją dla młodych, gniewnych, z hiop-hopem oblatanych chłopaków z grupy "52 Dębiec"  :)


"Dębiec, Dębiec tutaj jestem
To to miejsce najpiękniejsze
Tu zaczynam i tu kończę
Serce z miejscem nierozłączne"

Przybywajcie.



Dębina



05.10.2012

Forever is the time when we were broken




Told me 
We have turned the card 
My electric night, 
Told me 
We were lucky 
Just one electric night.


44 SZAFA w sieci!





w numerze: 

POEZJA 

Bożena Barda, Tomasz Bąk, Aldona Borowicz, Kamil Brewiński, Roma Jegor, Małgorzata Kowalska, Mariusz Kusion, Łukasz Kuźniar, Kamil Kwidziński, Paweł Łęczuk, Izabela Wageman, Ewa Włodarska, Marcin Włodarski, Bohdan Wrocławski 

PROZA 
Jacek Durski, Tomasz Graczykowski, Sławomir Hornik, Lech M. Jakób, Kamil Kwidziński, Karol Maliszewski, Marta Obuch, Wiktor Orzeł, Małgorzata Południak, Joanna Plesnar, Klaudia Raczek, Teresa Radziewicz, Arkadiusz Siedlecki, Joanna Storczewska-Segieta, Viola Wein, Bartosz Wokan 

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO 
Marzena Ablewska-Lech, Andrzej Brzegowy, Dominika Dobrowolska, Justyna Jabłońska, Piotr Król, Andrzej Markiewicz, Piotr Mosur, Maciej Ratajczak, Małgorzata Sajur, Katarzyna Tchórz, Barbara Trzybulska 

sZAFa Presents 

Paweł Łęczuk - Kolędnicy 
Jakub Sajkowski & Teresa Radziewicz - W p/oszukiwaniach z Izabellą Wageman 
Mariola Sznapka - "Bo mówić i rozmawiać to nie to samo” - Mariola Sznapka o Januszu Korczaku 


ESEJ-FELIETON-RELACJE 

Jacek Durski - Fotorelacja z promocji książki Czekając na Malinę M.Południak 
Mariola Konieczna - Zapiski z wizyty w "Zakładzie pracy chronionej" 
Sylwia Kubryńska - Apokalipsa w bańce 
Magda Krytykowska - Z Kalisza do Warzywniaka, O spotkaniu Izabeli Fietkiewicz Paszek w gdańskiej Galerii Warzywniak * Zwierszeni w biały dzień. O spotkaniu z twórczością Teresy Nietykszy i Bogdana Zdanowicza. 
Klaudia Raczek - Octavio Paz. Ta chwila to ja sam 
Małgorzata Południak - Literatka na wyspie 
Teresa Radziewicz - Czekając na Malinę Małgorzaty Południak [relacja] 
Jurek Szukalski - No to lecim na Szczecin. Relacja ze spotkania promującego debiutancką książkę poetycką Teresy Rudowicz pt. Podobno jest taka rzeka * Donkiszoteria w sprawie Abramowicza i innych 
Ivo Świątkowski - Relacja z wystawy Lustra [22.08.2012] 
Spotkanie Sztuki Niezależnej [Lanckorona10-12.08.2012] 
Beata Wincza - Malinowe wariacje czyli relacja ze szczecińskiej promocji książki Małgorzaty Południak Czekając na Malinę 

TEATR, FILM 

Marcin Baran - Wkraczając w pustkę 
Izabella Bartnicka - Proste jak drut i puste jak bęben czyli cep, cepa cepem pogania… 
Michał Krzywak - Spokojnie to tylko uśmiech 

KRYTYKA LITERACKA-RECENZJA 

Paweł Brzeżek - Kobieca postać – o tomiku Odliczanie poetki-terapeutki Anety Gajdy-Boryczko 
Jarosław Czechowicz - Rana Dasgupta Solo * Dominika Dymińska Mięso * Jack Melchior XXL. Tragikomedia erotyczna 
Rafał Derda - Czas wesołej śmierci zaczyna się codziennie, czyli na temat Ciuciubabki Marcina Jurzysty * Czułe gesty zamknęły nas w zręcznych obrożach, czyli na temat Karmageddonu Pawła Podlipniaka 
Sławomir Hornik - List do Pawki Podlipniaka spod granicy małego miasta niedaleko Krakowa * Wiersze na wodzie (Paweł Łęczuk, Delta wsteczna) 
Joanna Mieszkowicz - Pięćdziesiąt cztery sonety Cezarego Sikorskiego 
Małgorzata Południak - Pamięć - Tereso - pamięć jest tworzywem - - Podobno jest taka rzeka - Teresy Rudowicz * Popiół, a raczej czym i gdzie jesteśmy - Popiół Krzysztofa Niewrzędy 
Teresa Radziewicz - Po cóż się rodzić – wędrówka Deltą wsteczną Pawła Łęczuka * Wycieka ze mnie dziś wczoraj i pojutrze czyli Punkty przecięcia Doroty Ryst 
Teresa Rudowicz - Każde takie spotkanie to połówka świata – o przebierance Bogdana Zdanowicza 
Jakub Sajkowski - Sezon arktyczny? Ciepło, coraz cieplej. O debiucie Kamila Kwidzińskiego * W cień jak w gryzące ubranie. Tomasz Pietrzak Rekordy. 
Karol Samsel - Amtidotum. Marcin Orliński, Płynne przejścia * Dziwka pośród dam.O tomie poezji Andrzeja Jopowicza pt. Czerwona winnica * Na rynku apokalipsy 
Bogdan Zdanowicz - Raport z końca świata * Kolekcja – wszystkich moich bliskich (o zbiorze wierszy Elżbiety Tylendy Kolekcja) 

WYWIAD 

Robert Rutkowski - Jeszcze zdarzają się wiersze: Tomasz Bąk Kanada 
Marcin Włodarski z Tomaszem Białkowskim 

MULTIMEDIA 

LUGOZI - Nowhere 
SBB - Follow my dream 

http://szafa.kwartalnik.eu/ 


02.10.2012

wiersz dla Pawła Podlipniaka



"kiedy przyjdzie czas, odziedziczymy ziemię
już nogę mamy w szparze drzwi"
S. Plath

"Nic jej nie zatrzyma, gdyż to jest królestwo
z tego świata i z tamtego świata"
A. Sexton


one nie żyją. nie widziałam ich
ciał, nie czytałam pożegnalnych
listów. nie piszę niczego - słucham
jak zmieniasz nazwy ulic, z uporem

przywołujesz je z powrotem, mocno
trzymając dłoń na kieliszku. litera
po literze przywłaszczamy cudze
historie, imiona. noc zostawiamy

tym, których bronią wskazówki.


01.10.2012

wiersz na nowy tydzień

Craig Raine

Księga proroctw. V. Raj

Nieskalany. Był tylko jeden śnieg.
Kości mątwy falowały jak zaspy.
Niczego nie czułem.Moje ciało zniknęło.
Niebo było czyste, a wiatr biały.

Nieskalany. Może z wyjątkiem planktonu,
który unosił mi się w oczach Mogłem być martwy.
Moje ciało zniknęło. Był tylko jeden śnieg.
Z kości mątwy ożywionych w świetle.

Wiatr był biały. Aerodynamiczny.
Wiatr był jak pierwsza zasada.
Był siłą, która obrabia kości.
I powiedziałem wiatrowi nie.

Twoje uda są japońską bibułką.
Żyły to porwane nici morwy.
Istnieją dzisiaj w moich oczach
jak preparat do mikroskopu.

Powiedziałem więc wiatrowi nie.


z tomu " Wolny przekład" tłum. Jerzy Jarniewicz, Piotr Sommer.

24.09.2012

TARYFA OBOWIĄZUJĄCA


Jak ustaliliśmy z kolegami po piórze walutą są kopy (energiczne uderzenia nogą) w dupsko (tylną, wypukłą część poniżej pleców).

19.09.2012

litania







dla Piotra

matko boska z t-shirtu dziewczyny
w pociągu, módl się za nami jedno
miasto. przed nami kolejny szkic
w notatniku, zarys twarzy, złudzenie

w plastikowych oknach falowca, w ciszy
módl się za nami. królowo skosztowanych
owoców. przyczyń się za nami, którzy
uciekamy, byśmy byli ostatni.

18.09.2012

TRZY WIERSZE Z TRÓJMIASTA

* * *  - Barbara Piórkowska

Nasz seks był głupi
Był bez sensu
Na krzywy ryj mi on
Skoro się teraz krzywo na mnie
Gapisz

W nocy wyprułeś prawie mi
Powietrze z płuc
Mam trzy siniaki
Żal mam
I paznokieć w drzazgi

Tego się nie da ująć
w żadną metaforę
Żadna przenośnia
nie przeniesie mnie z powrotem tam
gdzie mnie przeniosłeś
a epitetów ci oszczędzę
najwyżej wpiszę je
do pamiętnika

nad bułką z masłem
świat już świta
i tak leciutko
jeżdżą TIR-y

z tomu "International"


Ewa Miłek

Intelektualne uzależnienie od ciepła
Wymyśliłam sobie, że będzie mi przykro i jest
Dziś to ja Cię przelecę dla sprawiedliwości
Rozchylone i miękkie wystarczy
Wsuń miłość przekręć a się nie otworzy
Jak nie miłość to chociaż to co jest ...
A rano rozpadnę się na drobne
Już nie będzie żadnej konieczności
I będę taka po ranna ...

z tomu "Miękkie, święte i ciepłe"


Gust - Andrzej Mestwin

Jeśli zginąć tak nagle przypadkowo w wypadku
to tylko w eleganckiej bieliźnie

po owocach nas poznają

jeśli wybrać rodzaj śmierci
jak wybiera się ciało
to nie brzytwą po tętnie

stryczek leczy rany

czas szybciej oddziela
duszę od innych składników

krew nie zaskakuje
kropla drąży ciało

jeśli nie umierać
to tylko na chwilę.

z tomu "Być może Coś innego"



03.09.2012

NAJAZD NA GDAŃSK



Gdyby komuś się bardzo mocno nudziło i kompletnie nie miał co ze sobą zrobić, to zapraszam:
16 września 2012r godz. 18.00 do Gdańska Oliwy na ul. Opata J. Rybińskiego / Polanki 
17 września 2012r godz. 17.30 GTPS Gdańsk ul. Chlebnicka 2
na spotkanie ze mną oraz moją radosną twórczością ludową, które poprowadzi (przygotowany na najgorsze ze spisanym testamentem włącznie) Sławomir Płatek..
Sławek obiecuje, że będzie o poezji kobiecej, ja obiecuję, że będę grzeczna.
Wy obiecajcie, ze postaracie się wlecieć.


01.09.2012

MANIFESTACJE POETYCKIE 2012 - WARSZAWA 7-9 WRZEŚNIA 2012




Szczególnie zapraszam na sobotę 8 września:

Wspólny Pokój

Warsztaty wielowątkowe, Muzeum Literatury, sobota, godz. 11.00-19.00

"Wspólny pokój" wziął się z odwróconego tytułu eseju Virginii Woolf z 1929 roku. Autorka zauważała, że kobietom do pisania są potrzebne dwie rzeczy – trochę swoich pieniędzy, a także tytułowy "własny pokój". Dzisiaj, gdy własne lokum i niezależność finansowa przestały być dla nich nieosiągalnymi luksusami, jest im potrzebne co innego, a mianowicie "wspólny pokój". Chodzi tu o takie miejsce w języku, w którym pojedyncze kobiece idiolekty i doświadczenia mogłyby się spotkać i dokonać "posiestrzenia".
"Wspólny pokój" nie jest twierdzą – nie będziemy tu utwardzać tez ani utwierdzać się w przekonaniach. To raczej gniazdo: uwite ze ścinków historii
i literatury, umoszczone na efemerycznych wycinkach, otwarte na ostre docinki. Albo koja, która równie dobrze ukoi zasiedziałą matrioszkę, anarchistkę, wierną kanonom muzę domową czy podnieconą kanonadami bywalczynię świata.Zapraszamy do naszego azylu również mężczyzn
– znękanych niepokojami w hierarchiach patriarchatu i bitwami o literacką sukcesję.
"No to jestem w domu" – mówimy, kiedy coś nagle staje się dla nas gościnnie jasne i przyjemnie zrozumiałe. Bądźcie z nami 8 września! Podzielcie z nami tę gościnność, przyjemność i jasność!


Programy

▲ Klaustrofobia na wynos, Kamila Pawluś
▲ Traumatka, Aneta Kamińska
▲ Czas na piknik, Katarzyna Fetlińska
▲ Wynalazczynie, Sylwia Omiotek

Odczyty

▲ Katarzyna Ewa Zdanowicz
▲ Monika Mosiewicz
▲ Joanna Mueller
▲ Maria Cyranowicz
▲ Natalia Malek
▲ Justyna Radczyńska
▲ Jakub Głuszak
▲ Justyna Czechowska
▲ Katarzyna Czeczot
▲ Anna Tomaszewska




Dyskusje

▲ Seminarium Estetyka a etyka, ecriture feminine. O potencjale poezji kobiet. Godz.12.00
Oprowadzają: Julia Fiedorczuk, Beata Gula, Barbara Klicka, Katarzyna Ewa Zdanowicz, Joanna Mueller, Agnieszka Kozłowska, Kamila Pawluś.

Dyskusja na wiele tematów. Czy można myśleć o języku, a zwłaszcza o języku poetyckim, w kategoriach gościnności, która stanowiłaby przeciwieństwo narcystycznego solipsyzmu? Dlaczego wiele kobiet przeżywa swoją pracę poetycką jako pewien rodzaj walki, czego najlepszym
i najbardziej spektakularnym przykładem jest Sylwia Plath. Dlaczego język dominujących tradycji poetyckich jest tak wrogim środowiskiem dla kobiety? Czy poezja ma płeć? Jakie są powody tego, że kobiety częściej i z większym sukcesem odnajdują swój "głos" w opowieściach, a nie
w liryce? Czy możliwa jest poezja kobieca, a może poezja jest z natury męska (w takim razie Laura Riding, porzucając ją, dokonała jedynego logicznego wyboru)?
Czy wyszliśmy kiedykolwiek poza stricte męskie rozumienie awangardy i czy takie wyjście jest możliwe? Czy istnieje awangardowa poezja kobieca, a jeśli tak, czy jest inna od męskiej? Tu warto wspomnieć o Audrey Lorde, dla której poezja to przestrzeń. "Rewolucja" nie jest dla niej dziełem niszczenia, nie wiąże się z przemocą (boską lub jakąkolwiek inną), lecz z aktem afirmacji, zjawiskiem twórczym, leczniczym. Czy może istnieć poezja, która nie przysłania sobą świata, a wręcz przeciwnie - pozwala rozmaitym istnieniom, stworzeniom, organizmom wyjść na pierwszy plan? Byłaby to poezja ekologiczna, w opozycji do tradycyjnej poezji opierającej się na metafizycznych ujęciach języka i podmiotu. Jaką rolę ma więc do odegrania ekofeminizm w myśleniu o poezji?

▲ Seminarium Kobiety nomadki, no-matki. O kobiecej emigracji, wygnaniu i odejściu na stronę.
Godz. 16.00. Oprowadzają: Natalia Malek, Katarzyna Czeczot, Justyna Czechowska, Aneta Kamińska, Karolina Felberg, Justyna Radczyńska.

Interaktywna dyskusja na temat doświadczeń podróży i przemieszczenia przez kobiety. Wychodząc od literackich i uhistorycznianych reprezentacji tego doświadczenia, porozmawiamy o tym, w jaki sposób podróżniczka i współczesna nomadka sytuuje siebie względem swoich korzeni. W jaki sposób konstruuje późniejsze zależności od grup i jednostek?
Do jakich duchów czy śladów po przeszłości pielgrzymuje, a od jakich ucieka? Jednocześnie zastanowimy się, w jaki sposób odbywa się kontakt kobiet zakorzenionych w miejscu i czasie, które to współrzędne nierzadko wyznaczają cel nomadek, ze współczesnymi włóczęgami. Na ile fakt,
że część kobiet oderwała się i/lub została oderwana od miejsc pierwszej przynależności re-definiuje ramy, w jakich odbywa się postkolonialna wymiana doświadczeń, symboli oraz władzy?
Wychodząc z krytycznych ram postawionych przez Theodore'a Adorno, Julię Kristevę, Edwarda Saida, Bell Hooks i Corę Kaplan, chciałybyśmy dowiedzieć się, na ile doświadczenie wygnania i odejścia jest nadal przez nas idealizowane czy mitologizowane, szczególnie w kontekście artystek. Na ile te doświadczenia pozostają żywe w pamięci uczestniczek rozmów i na ile ich wymiana będzie w stanie otworzyć przestrzeń solidarności kobiet, która nierzadko oznacza też ich polityczną sprawczość.
Lista autorek: Jane Bowles, Sandra Cisneros, Maxine Hong Kingston, Julia Alvarez, Jamaica Kincaid, Edwidge Danticat, Olga Tokarczuk



Koncerty

▲ Tak Zwani Mordercy: Kamila Janiak i Kamil Strzyżewski, godz. 15.00▲ Sutari – godz. 17.00

Projekt: s u t a r i - ludowa awangarda kuchenna na trzy kobiece głosy i instrumenty codzienne. s u t a r i  tworzą wokalistki, instrumentalistki a przede wszystkim performerki, kontynuujące tradycje śpiewacze polskiej muzyki ludowej. Zachowując styl, temperament, melodykę, a przede wszystkim treść pieśni – bliską kobiety - wydobywamy z nich współczesne brzmienia i interpretacje. Utrwalamy tradycyjny charakter zgromadzeniowy muzykowania, traktując je jako spotkanie i dialog między uczestnikami. Opowiadamy poprzez muzykę – tak jak nasze babki.
Barbara Songin – śpiew, bęben obręczowy, basetla, perkusjonalia, instrumenty codzienne (wody dzban, tarka kuchenna), Katarzyna Kapela
 – śpiew, skrzypce, instrumenty codzienne (deska kuchenna), Zofia Barańska – śpiew, skrzypce, instrumenty codzienne (mikser kuchenny).www.sutari.pl



Wystawy

▲ Projekt: Ciepły, mokry aksamit, zdjęcia Dominika Dzikowska

"Ciepły, mokry aksamit" to projekt fotograficzny na temat porodu. Miał na celu pokazanie, że poród to dużo więcej niż medyczna procedura.
Pełne ekspresji twarze kobiet oddają wieloznaczność tej sytuacji: cierpienie pomieszane z ekstazą, zmysłowość z duchowością.
Przenikają się siła i strach.
"Jako fotografka byłam obecna przy siedmiu porodach i są to doświadczenia, od których miękną kolana. Widok kobiety w porodzie jest jak obcowanie z żywiołem: pięknym, ale i przerażającym. Mam nadzieję, że poprzez swoje prace uda mi się oddać hołd tej niezwykłości i złożoności"
– mówi autorka.

▲ Projekt: Muzeum Niewinności Przygotowanie: Sylwia Omiotek, Jakub Głuszak

W projekcie tym zostały zgromadzone eksponaty należące do żyjących i nieżyjących już twórczyń, które swoim życiem, pisaniem i życiopisaniem zbudowały (i nadal to robią) historię kobiet. Są to pamiątki, rzeczy codziennego użytku, fragmenty ich rzeczywistości tworzące obraz najbardziej intymny z intymnych.

▲ Projekt: Profitrolki Zdrój, strona tekstowa – Justyna Radczyńska, strona graficzna – Agata Cygańska

"Obrazy ukazujące teksty w dobrym świetle i na odwrót - teksty dające głos niemym obrazom.
Nowe użycia cytatów, sceny z życia wzięte, niezbyt łagodne obyczaje, sentencje. Ogólnie rzeczy przegwizdane, ale nie tylko (kilka skandali ma miejsce).
Profitrolki – misterne ciasteczka – lodowe w środku, gorącoczekoladowe z wierzchu. Ulotne – do natychmiastowego spożycia - po wydaniu."

Plon pocztówkowy ze strony www.facebook.com/Profitrolki

▲ Projekt: Drogi pamiętniczku... Wystawa z wieków dojrzewania
Kuratorki: Katarzyna Czeczot, Barbara Klicka

Manufaktury Przygotowanie: feminarium Wspólny Pokój

▲ Femzinshow – Ola Wasilewska
▲ ABC - słowa prawdziwe – Sylwia Omiotek
▲ Patchwork, warsztaty krawieckie – Olga Kapela
▲ Polskie Radio – Katarzyna Hagmajer



Staromiejski Dom Kultury

Piwnica Largactil, sobota, godz. 13.00-17.00

Czytania multimedialne

▲ Pokój Warszawski - Dworzec Wschodni – Grzegorz Jędrek, Kamil Brewiński, Rafał Rutkowski, Ewelina Kuryłek,
Ewa Solska, Michał Rozmysł

Od jakiegoś czasu Inicjatywa Dworzec Wschodni konstruuje w laboratoriach Lublina misterną, językową machinę. Tą machiną jest pismo "Dworzec Wschodni" z rozwijającymi się krytykami, odkrywającymi siebie poetami, wykuwającymi swoje metody humanistami uniwersyteckimi. Mechanizm już pracuje. Jego płuca wypchnęły kolejne numery pisma: "Heretycy", "Reset", "Przejście". A teraz Inicjatywa zbiera się w jednym pokoju – pokoju warszawskim. Korzysta z gościnności i chce, żeby gospodarze skorzystali z wizyty. Spróbuje pokazać, jak to działa. Zbada ciężar idei
i nośność literackiej praktyki: poeci będą czytać, redaktorzy snuć wizje. Pokażą się światu: Ewelina Kuryłek, Ewa Solska, Kamil Brewiński, Michał Rozmysł, Rafał Rutkowski i Grzegorz Jędrek. W tle muzyka z "Metamiasta" Błażeja Gębury i strony pisma przesuwające się po ścianach.
Kolejność spotkań: Czytelnia Dworca Wschodniego, Poczekalnia "Inicjatywa", Metrampaże i klucznicy, Dworzec Wschodni z żeńskim rodzajnikiem.

▲ Tytus Czyżewski – Urszula Pawlicka i Łukasz Podgórni

Projekt ma na celu adaptację twórczości Tytusa Czyżewskiego do warunków sieciowych. Jest to artystyczna odpowiedź na retoryczne pytanie Marka Ameriki: "Co futuryści zrobiliby z infostradą?"
Poezja Czyżewskiego kładzie nacisk na konstrukcję, która jest istotniejsza niż treść. Forma jest także nadrzędna w cyberpoezji, mogącej oddać swoje przeczucia co do rzeczywistości i poezji m.in. dzięki animacji, montażowi, algorytmiczności, synestezji, symultaniczności i zakłóceniom. Kolejną cechą wspólną twórczości Czyżewskiego i cyberpoezji jest łączenie elementów świata biologii i techniki. Czy sieciowa realizacja jest
w stanie odzwierciedlić odwieczny problem hybrydyczności ciała człowieka? By odpowiedzieć na te pytania w trakcie projektu zostaną zaadaptowane utwory z tomików Czyżewskiego: Zielone oko, poezje formistyczne oraz Noc – dzień, Mechaniczny instynkt elektryczny. W realizacji wykorzystane zostaną różnorodne odmiany cyberpoezji: m.in. poezja konceptualna, poezja wizualna, hipertekstowa, animacyjna, emanacyjna czy nihilog.

▲ 918-578 – promocja książki Romana Bromboszcza

Promocja najnowszej książki Romana Bromboszcza. W tomie "918-578" poeta testuje do granic możliwości przyjęte kanony języka. Wyczulony na wszystko, co nowe przygląda się, jak pod wpływem wszechobecnych maszyn, generatorów i programów zmianie ulega też język literacki. Bliskie są tej książce wszelkie intuicje związane z ważnymi dzisiaj teoriami i narzędziami medycyny w zakresie pamięci i tożsamości protetycznej, ingerencji
w ciało przedmiotów obcych, protez, chipów. Jak konstruowana jest nasza tożsamość kiedy jej integralną częścią jest proteza, jak będzie wyglądał język takich podmiotów o tożsamości i pamięci protetycznej? Książka Bromboszcza i język tego tomu bada intuicyjnie.

▲ Wielokulturowość. Cybernetyczny obraz gwary. – Łukasz Podgórni i Leszek Onak

Prezentacja multimedialna, podczas której poeci cybernetyczni zestawią ze sobą fragmenty utworów, zdań i form językowych zaczerpniętych
z różnych gwar. Za pomocą animacji, dźwięku i interakcji z publicznością, odkryjemy miejsca wspólne i osobne małych ojczyzn. Wydany na potrzeby spotkania tomik będzie za darmo rozdawany uczestnikom.



Galeria Wyjście Awaryjne

▲ Andrzej Szpindler "Rysunki" - kurator: Tomasz Świtalski



Sala kameralna, sobota, godz. 14.00-16.00
▲ Dyskusja: Re-konstrukcja ekopolis w najnowszej polskiej literaturze. W tył, w przód czy poza czasem?
Otwierają: Michał Czaja, Michał Kasprzak; Uczestniczą: Jakub Momro, Piotr Śliwiński.

W naszym Manifestacyjnym panelu postaramy się przyjrzeć przede wszystkim temu, czy i w jaki sposób polska literatura współczesna mogłaby pretendować do roli aktorki lub reżyserki zmiany społecznej. Czy jej potencjał wypełnia się w dystopijnych, apokaliptycznych wizjach obecnego świata, czy może jednak projektuje ona przestrzenie, które bez większego zażenowania nazwalibyśmy eutopiami (miejscami pożądanymi)?
Co jest wreszcie stawką w tej grze: fikcja czy "realne" życie?




Galeria Kordegarda

ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, sobota, godz. 17.30
▲ Odprysk poezji. Stanisław Dróżdż mówi – premiera książki Małgorzaty Dawidek Gryglickiej

Warszawska premiera wywiadu-rzeki ze Stanisławem Dróżdżem, jaki w 2006 roku przeprowadziła Małgorzata Dawidek-Gryglicka. Stanisław Dróżdż [1939-2009] to poeta-konkretny, jeden z najbardziej znaczących artystów polskiej awangardy lat 60. i 70. XX w. Od 1967 roku tworzył prace
z pogranicza literatury i sztuk wizualnych, definiowane przez niego jako pojęciokształty. Łączył w nich symbole językowe z porządkami innych nauk, np. systemami matematycznymi.




Klub Solec!
ul. Solec 44, sobota godz. 12.00 – 18.00 ▲ Kongres Poetów prowadzony przez Igora Stokfiszewskiego, Monikę Blaszczak i Kazimierza Malinowskiego



godz. 20.00 – 2.00
▲ Same, same Barbara Klicka [wiersze], Malgorzata "Tekla" Tekiel [bas]
▲ Maraton poetycki Andrzej Sosnowski i Tadeusz Pióro, Agnieszka Mirahina, Bartosz Konstrat, Michał Szymaniak,
Natalia Malek
▲ Rocznik 67 Adam Wiedemann, Joanna Oparek, Krzysztof Grabowski, Marcin Sendecki
www.solec.waw.pl
W 1967 roku Czesław Niemen wykonał na festiwalu w Sopocie piosenkę "Dziwny jest ten świat"; Witold Lutosławski napisał II Symfonię, a Terry Riley – "In C"; swoje debiutanckie płyty wydali Doorsi, Pink Floydzi i Velvet Undergrand, ukazał się też "Sierżant Pieprz" Beatlesów, "Surrealistyczna Poduszka" Jefferson Airplane i album Ewy Demarczyk z piosenkami Zygmunta Koniecznego. W literaturze nic się jak gdyby nie działo, urodziło się wszakże kilkoro poetów, obecnie stanowiących niebylejaką gromadkę: Wojciech Bonowicz, Ewa Sonnenberg, Miłosz Biedrzycki, Krzysztof Śliwka, Joanna Oparek, Artur Grabowski, Marcin Sendecki i Adam Wiedemann. Część z nich dała się oto zaprosić na wspólny występ z okazji 45. urodzin, które w roku bieżącym obchodzili lub będą obchodzić.

▲ Scenariusz dla milczącego poety i rozczytanej publiczności. Elżbieta Lipińska - Inspiracje Cage'owsko-Schaefferowskie
▲ Audiomara Sławomir Gołaszewski, Paweł Kozioł, Leszek Woźniakiewicz
▲ Maraton poetycki Rafał Gawin, Szczepan Kopyt, Michał Czaja, Maciej Melecki, , Magdalena Gałkowska, Waldemar Jocher, Marcin Czerwiński, Monika Błaszczak, Paweł Kozioł, Albert Sienkiewicz, Zuza Ogorzewska + goście

CAŁY PROGRAM FESTIWALU TUTAJ: http://manifestacjepoetyckie.sdk.pl/manifestacjepoetyckie/2012/01.html