Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


28.04.2012

ROBERT ADAMSON - wiersze

Przywołując matkę

Zrozumienie jest wszystkim, mówiła mi matka,
a potem odchodziła od brzegu wody;

Zrozumienie jest niczym, twierdzę mamrocząc
upiększane frazy tego, co zostaje z jej opowieści.

Choć ciągle walę w niebo moim ja,
rzucając swoje ciało w otwarty dzień.

Pejzaże są do oglądania, nauczono mnie,
ale teraz ostatni z krewnych odeszli.

Dokąd nas prowadzą te spacery koło brzegu
miała zwyczaj mówić, chcąc posprzątać,

po majówce, po bzdurach. Od urodzenia
byłem ciężarem przez wszystkie te lata.

Uważaj - rzeka przeszywa dzień na wskroś
a Zrozumienie jak płonąca chmura, przemija.

tłum. Ryszard J. Reisner


Dom. Pokój gościnny.

Jestem poetą gościnnego pokoju
człowiekiem który żyje tu

w ciągłym kolorowym
zgiełku telewizji

między reklamą trzymającą dzieci
na dystans

Nocą błąkam się po korytarzu
po macie z morskich traw

a przede mną jak krągła kostka do gry
toczy się moja głowa

do którego z pokojów tej nocy?

Myślę o mej przyszłej żonie
jak rzuciła się całą sobą
na łóżko i zwinięta w kłębek śpi.

Jestem twardym facetem, zjadliwym prorokiem,
który chce tylko
przetrwać - miłość jest poza mną

jeśli istnieje - moje serce,
nazwijmy je tak, jest silne jak wół

i zachłanne
skarbów świata -

Wracam do gościnnego pokoju
by zacząć pisać wiersz o nieskończonej czułości.

tłum. Roman Bąk


Słupy pamięci

W tym kraju, poza iskrzeniem
i żelastwem, arenami krwi podczas
weekendu, plażami patyków
i gówna, na zewnątrz drogi
nie dostrzegasz już flag hamburgerów
i imperium, wszystko jest smugą
koloru na przedniej szybie -
gdy dryfujesz drogą albo zbaczasz
oplątując w dole wąskie przejścia,
kojarzysz, że możesz być wszędzie
w świecie z twojej wyobraźni, chociaż
nigdzie nie poczujesz się tak -
pasażer pamięci - bujający
przez stulecia. Ukołysany odległością
stajesz się ruchomą anteną,
chwytasz to każdym nerwem, pulsującym
z bólu, przeczuwając rany ciała
w rozciętym zboczu góry, pod skorupą
pustyni złamane kości. Teraz
wiesz, ze gdy zatrzymasz się, wypuścisz
korzenie, gałęzie, liście,
kwiaty albo przebijesz się do środka
ziemi i zakiełkujesz
jak szary słup telegraficzny, gdzieś na brzegu
równiny szepczącej. Trwaj tu wbity,
kołyszący się na suchym wietrze
pamiętając.

tłum. Agnieszka Kuciak


"Miasto domu. Współczesne głosy w poezji australijskiej"
Biblioteka TELGTE Poznań 2003

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz