Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


12.04.2012

wielka powódź

Bonamassa rozbija mnie od środka. odłamki
krążą jak turyści po obcym mieście. na palcach
przenoszę solówkę ulicy. chciałbyś wiedzieć

co jest po drugiej stronie? tanie hotele,
okna, z których robimy ramki do zdjęć.
kiedyś też tak skończymy: posadzeni

w równych rzędach, całkowicie wolni
od kawy i pospiesznie skręcanych papierosów.
póki co jeszcze nas widać. chwilowo

uchodzimy z życiem.

MG

9 komentarzy:

  1. RR - dziękuję :)
    Marek mnie opierdoli za puentę :)
    reszta - nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, puenta taka sobie. Ogólnie sprawny, ale bez szału. Jakby krok w tył mimo wszystko.
    Czekam dalej na wiersz, który mnie złapie i już nie wypuści. Czuję, że się doczekam.
    ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. oli - czuje ciśnienie, nie wiem, czy to dobrze :)
    Marku - mój :)
    fajnie, ze jesteście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ps.jest wiosna, dajcie mi czas, jak się zakocham (bo na wiosnę wypada) to polecę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiersz jest dobry, a puenta taka sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. puenta jest na miejscu jak cały wiersz, zostawia czytelnika w spokoju, zatrzymuje w okiennym slajdzie, podchodzi mi ten wiersz i nie, nie wymagam by mi puenty robiły jajecznice na koniec

    OdpowiedzUsuń