Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


22.05.2012

Sylvia Plath - Dzienniki 1950-1962



fragment:

Rano, po przebudzeniu, znalazłam w skrzynce list od nieocenionego Dudleya Fittsa. Ku mojemu osłupieniu uprzejmie odrzucił "Byka z Bendylaw", który, jak twierdzi, przyjęliby, gdyby był "o szept" lepszy. Podobno odstraszyły go techniczne niedoróbki (!) w wierszach, moja szorstkość, niezdecydowanie, błądzenie we wszystkich, oprócz czterech czy pięciu, wierszach. A przecież moją główną wadą jest mechaniczność, śmiertelny cios sylab. Chyba naprawdę mam pecha. Czy już zawsze będę się podobać nie za to, za co chcę?
Tomik można już uznać za ostatecznie ukończony. Po przyjęciu wiersza w Hudson mam wielkie nadzieje na sprzedanie wszystkich 46 w ciągu kilku miesięcy. No i co z tego. Nie mam poparcia. Powiedzą, że brak im tego albo tamtego, albo coś jeszcze innego. Zresztą szanuję opinię tak niewielu lepszych od siebie.
Lowell dobrym przykładem. Tak niewielu, jeśli w ogóle ktokolwiek, dostrzega, nad czym pracuję, co przezwyciężam. To ironiczne, ze cały mój wysiłek, żeby przezwyciężyć łatwą poetyczność, tylko ich utwierdza w przekonaniu, ze jestem prymitywna, antypoetycka, niepoetycka.
O, Boże.


"Dzienniki 1950-1962" Sylvia Plath, Prószyński i S-ka 2000r

9 komentarzy:

  1. jakoś czuję się podobnie, tyle, ze nie mam możliwości spytania Lowella, co sądzi o moich wierszach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając, miałam wrażenie, że ten fragment dotyczy mnie.
    Nawet wielkich tego świata pewne myśli nie opuszczały, a myślałam, ze tylko mnie nie opuszczają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno masz jakiegoś współczesnego na pod ręką, Madziu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Katarzyna - dokładnie tak, w Dziennikach jest wiele takich momentów, w których mam wrażenie, jakby pisała o mnie, jak widać od lat wielu sytuacja poetów się nie zmienia, tylko zamiast listonosza mamy pocztę elektroniczną.

    Joasiu - owszem, mam pod ręką, nawet dostałam uprzejmy list swego czasu na temat mojego pisania, przechowuję pieczołowicie, bo drogą tradycyjną :) ale Lowell to Lowell :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mechaniczność, śmiertelny cios sylab.....
    JBZ

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie Panie Jerzy, a Wezuwiusz pisał o egzaltacji, ech...

    OdpowiedzUsuń
  7. Lowell dobrym przykładem - to zdanie pasuje chyba do każdej metapoetyckiej wypowiedzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Robert - "chyba" :) znam takich, którzy by tego nie napisali ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzie dorwałaś tę książkę? BŁAGAM o odpowiedź, poszukuję jej obsesyjnie, ale ceny na allegro mnie przerastają

    OdpowiedzUsuń