Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


14.10.2012

Kościelscy 2012 - Miłosław 13 września 2012r


Po raz kolejny w Miłosławiu odbyła się uroczystość wręczenia Nagrody Fundacji Kościelskich, tegorocznym laureatem został Andrzej Dybczak za książkę "Gugara" - trochę poetycki, a bardziej reporterski zapis pobytu na Syberii.
Samo wręczenie nagrody miało miejsce oczywiście w Pałacu Kościelskich, z odpowiednim namaszczeniem rzecz jasna, czyli przemówienia (marszałek woj. wielkopolskiego, burmistrz Miłosławia, starosta wrzesiński, a nawet ambasador Szwajcarii. tak tak!), gratulacje, laudacja autorstwa Tomasza Różyckiego, który nieco nazbyt się rozpisał na temat nagrodzonej książki, w związku z czym laudacja urosła do rozmiarów streszczenia. Nie przeszkadzało to jednak nikomu, z wyjątkiem może laureata, który wyglądał na zagubionego i zdecydowanie oszołomionego tym, co się dookoła niego dzieje. Zniósł to jednak dzielnie i na pusty żołądek (kiedy wszyscy jedli obiad, biedak udzielał kolejnych wywiadów). Tuż przed oficjalną uroczystością laureaci z lat ubiegłych: Tomasz Jastrun, Jolanta Stefko oraz laureat tegoroczny Andrzej Dybczak prowadzili warsztaty z uczniami miłosławskiego gimnazjum, natomiast w Orzechowie szalał w tej samej roli Adam Wiedemann (doszły nas słuchy, ze się działo!).
Dzięki uprzejmości uczennic Dorotki Surdyk miałam okazję zwiedzić izbę pamięci w Pałacu Kościelskich i przyznam, ze było to bardzo interesujące i miłe dla oka zwiedzanie, dodatkowo w towarzystwie Tomasza Jastruna. Dziewczyny bardzo ciekawie opowiadały historię rodu Kościelskich i powstania samej fundacji, a ja po raz kolejny przekonałam się, że podróże kształcą.
Potem spacer ulicami Miłosławia, który niektórzy odbyli w celu podziwiania uroków miasteczka, a niżej podpisana - jako, ze uroki owe nie są jej obce - w celu nabycia mentolowych, gdyż wstyd już jej było opalać nauczycieli oraz przemiłą panią z biblioteki.
Późnym popołudniem odbył się w kościele św. Jakuba fantastyczny koncert Krystyny Prońko, która nadal zadziwia wokalnie i powoduje dreszcze po plecach. Takich głosów w polskiej muzyce już nie ma.
 I najprawdopodobniej nie będzie.
Tuż po koncercie natomiast, w kościółku poewangelickim (tym samym, w którym od pięciu lat Dorota organizuje Miłosławski Wielogłos Poetycki) odbyło się. nocne czytanie laureatów.
Zaczął nieśmiało Andrzej Dybczak, ale zdumiewająco szybko się rozkręcił i było już tylko lepiej, nawet nucił syberyjskie pieśni. Fragmenty, które odczytał zdecydowanie zachęciły mnie do sięgnięcia po "Gugarę".
Marzanna Kielar także trochę nieśmiało - i z niespodziankami akustycznymi - odczytała swoje wiersze, szkoda tylko, że brzmiały dość monotonnie, z czym nie mogłam się pogodzić, ponieważ jestem wielbicielką jej poezji. Andrzej Sosnowski jak zwykle na poziomie, lecz nie tak brawurowo, jak zawsze, co można zrozumieć , a nawet usprawiedliwić widocznym przemęczeniem autora po (zapewne intensywnym) udziale w swoistym miłosławskim festiwalu. W końcu przyszedł czas na Tomasza Jastruna, który podczas czytania kolegów zdradzał pewne oznaki zniecierpliwienia: czyścił buty, kilka razy nalał sobie wody do szklanki, toczył heroiczną walkę z Frutellą i podziwiał freski na suficie; ale przeczytał wspaniale, z werwą, z entuzjazmem, którym zaraził publiczność. Kontakt z nami nawiązał zresztą błyskawicznie. Zdecydowanie było to najlepsze czytanie tego wieczoru. Spotkanie zakończył prof. Walczak z UAMu. Człowiek nie do zdarcia, z fantastycznym poczuciem humoru rozbawił zgromadzoną publikę do łez wierszowaną historią o przekładaniu Mickiewicza na język koreański.
Za każdym razem wyjeżdżam z Miłosławia z dobrymi wspomnieniami i radochą, że dane mi było poznać to miasto. Właściwie czuję się tam jak u siebie, co zasadniczo nie jest dziwne, biorąc pod uwagę gościnność i życzliwość mieszkających tam ludzi.
Za rok Kościelscy znów w Miłosławiu. Na pewno się stawię. Wam też polecam.

Andrzej Dybczak
Krystyna Prońko


MG




* zdjęcia A. Dybczaka i K. Prońko ze strony Wiadomości Wrzesińskich

4 komentarze:

  1. może w przyszłym roku dam radę... miniony rok wspominam równie fantastycznie

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję Goś, z roku na rok ta impreza staje się coraz bardziej znana i dobrze, bo nagroda Kościelskich to nie byle co :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewna nieścisłość, warsztaty prowadziła m.in.Jolanta Stefko, a nie, jak Pani pisze Marzanna Bogumiła Kielar, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za sprostowanie, w tym pięknym rozgardiaszu musiałam coś przeoczyć, za co panią Stefko przepraszam oczywiście :)
      już poprawione. pozdrawiam również.

      Usuń