Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.11.2012

OLGERD DZIECHCIARZ - WIELKOPOLSKI


fragmenty:

[...]Urodziłem się, więc od razu wszystko się jakby sprzysięgło, żeby mnie uczynić nieszczęśliwym. O dziwo, nie było żadnej wojny, ale wszystkie możliwe wojny zaliczyli moi rodzice i dziadowie, a także ich rodzice i ich dziadowie, tak, wojny, powstania, rzezie, konfiskaty. Ale moje nieszczęście też nie było byle jakie, bo naznaczyło mnie na całe życie. Moim nieszczęściem była kolka. Kolka u niemowlęcia to poważna sprawa. Kolka u niemowlęcia może spowodować u rodziców frustrację, nerwowość w stosunku do dziecka, może w rezultacie ochłodzić ich stosunek do dziecka. U mojego ojca Czesława ten stosunek uległ znacznemu ochłodzeniu.
- Ja go chyba zabiję! - krzyczał miotając się po mieszkaniu.
- Co ty, Czesław, oszalałeś?! Przecież on nie specjalnie... - próbowała mnie ratować matka.
Ale i ona miała dość. Mnie miała dość. Czy dziecko, którego rodzice mają dość, czy takie dziecko, tak doświadczone dziecko, ma szansę wyrosnąć na szczęśliwego człowieka?[...]
[...]Przedszkole było najbardziej zakłamanym miejscem, w jakim przyszło i kiedykolwiek być; miejscem straszliwego eksperymentu bionicznego. Nosiło imię Plastusia, ale - tak teraz z perspektywy lat myślę - winno mieć za patrona Dżyngis Chana albo Doktora Mengele, a nie jakiegoś plastelinowego ludzika sypiającego w piórniczku. Chyba, ze ów plastelinowy ludzik był symbolem urabiania, plastycznego kształtowania charakterów dzieci, który to proces odbywał się, za milczącą zgodą rodziców, w przedszkolu.
Poza wszelkimi wątpliwościami uczestnictwo w życiu przedszkolnym, poddawanie się jego rygorom, musiało się skończyć uplastycznieniem charakterów dzieci. Być może starano się stworzyć z nas, bezbronnych maluchów, takie właśnie pokraczne, plastelinowe ludziki, które będzie można już przez całe ich marne życie dowolnie modelować, kształtować. Wystarczyło tylko złamać nam charaktery, opróżnić nasze wnętrza z tego, co było w nich oryginalne i nasze własne.[...]

cdn

Olgerd Dziechciarz "Wielkopolski" Mamiko Nowa Ruda 2012


RAFAŁ KWIATKOWSKI W MIŁOSŁAWIU



Stowarzyszenie "Kulturalny Miłosław" zaprasza 1 grudnia 2012 roku o godzinie 18.00
do kościoła poewangelickiego w Miłosławiu na wieczór autorski Rafała Kwiatkowskiego,
laureata konkursu poetyckiego im. Tymoteusza Karpowicza, z pochodzenia wrześnianina,
obecnie mieszkańca Słupcy.
Spotkanie, które poprowadzi Dorota Surdyk, będzie połączone z promocją jego debiutanckiego tomiku „Twarde O”. Po spotkaniu będzie możliwość zakupu książki.

WSTĘP WOLNY.

http://rafal-kwiatkowski.liternet.pl/

http://literatura.wywrota.pl/rafal_kwiatkowski/

http://lubimyczytac.pl/autor/64670/rafal-kwiatkowski

http://fundacja-karpowicz.org/premiera-rafal-kwiatkowski-twarde-o/


28.11.2012

Miron Białoszewski jako kolekcjoner

[...] Zawsze intrygowała mnie tajemnica cudzego procesu twórczego. Jak robią to inni? Na koniec pewność absolutna - ci inni robią to sprawniej. Błyskawiczniej się koncentrują, nieomylnie rozpoznają i atakują zdobycz. Zdobyczą dla Białoszewskiego jest także on sam. Trzeba uchwycić siebie na własnych dziwactwach, odkryć w czynnościach powtarzanych setki razy - niezwykłość.
Ale trzeba się wytrącić z rutyny, spojrzeć na siebie z boku, oczami innych.
Pamiętam, jak zaintrygował go na spotkaniu jeden ze słuchaczy, który powiedział, że ciekawą artystycznie mogłaby się okazać próba opisu świata z innej, niż człowieka perspektywy. Na przykład wyobrazić sobie, tak, jak może wyglądać, no pokój z perspektywy - lampy.
- E. to byłoby sztuczne, takie dziwaczenie - zareagował gwałtownie Białoszewski. Ale później wracał parokrotnie do tej "pozycji z lampy", jak ją określił. I w ogóle przez cały wieczór był wyraźnie uczulony na lampy jako takie. Jestem pewna, ze do Poznania przyjechał przede wszystkim po materiał literacki.
Tłumaczył mi - Jeżeli człowiek nie jest nastawiony na pisanie, to widzi, słyszy, ale to do niego nie dociera. Dopiero, jak się nastawi, wszystko jest od razu inne. Wtedy mu się kojarzy. Wtedy dopiero łapie.[...]

Bogusława Latawiec "Zadra" (1980)

z książki "Zegary nie do zatrzymania" Instytut Mikołowski Mikołów 2012

23.11.2012

dziura w mózgu



wiersz zdecydowanie nie dedykowany Marcinowi



nigdy nie jest za późno, a nawet zawsze
jest czas, by zacząć od nowa. z uporem,
wbrew pozorom jestem poetką liryczną.

na działkach pod Chorzowem zedrzeć
pół twarzy i głos przez telefon.
każdy ma gotowe recepty na miłość,

życie i poezję. pierdolisz ruda,
co z tego masz? anonimowe wpisy na blogu,
gratis zatrute płuca i dziurę w potylicy.

faceci na sali zamiast słuchać, gapią się
na twoje cycki.


MG


wiersz na nowy tydzień, miesiąc, rok i generalnie na zawsze


JERZY JARNIEWICZ


Emo

Jesteś poetą lirycznym? pyta
i przeszywa go wzrokiem. Bezwstydnie.
Suka, chciałby jej odpowiedzieć
i wsadzić rękę w majtki.
Ale budzi się w innym czasie,
bez suk i zmotoryzowanych odwodów,
od których mokro robiło się na ulicy.
Lirycznym, kurwa, lirycznym.



z tomu "Oranżada" 2005r.

takie zwykłe praskie madonny

Książka w formie ebooka powstała w czasie trwania Praskiego Slalomu Poetyckiego, organizowanego przez Stowarzyszenie Salon Literacki .


Zdjęcia: Krzysztof Mich
Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcie na okładce: Krzysztof Mich
Redakcja: Dorota Ryst, Paweł Łęczuk, Sławomir Płatek
Korekta: Izabela Wageman
Projekt typograficzny: Arkadiusz Łuszczyk
Seria Salonu Literackiego (10)

© Copyright by Stowarzyszenie Salon Literacki
ISBN 978-83-933101-9-7
Wydawca: Stowarzyszenie Salon Literacki


Autorzy tekstów:

Laura Bran
Łucja Dudzińska
Magda Gałkowska
Mateusz Grzeszczuk
Robert Kania
Inesa Kruszka
Paweł Łęczuk
Arek Łuszczyk
Krzysztof Mich
Zbigniew Milewski
Monika Oliszewska
Pan Tharei
Małgorzata Południak
Joanna Pucis
Teresa Radziewicz
Tadeusz Rubik
Dorota Ryst
Jakub Sajkowski
Izabela Wageman
Majka Żywicka-Luckner

tu można pobrać

22.11.2012

wierszopisarz

ostatnio dopiero dotarł do mnie klip mojego kumpla z czasów licealnych.
zobaczymy, czy poeci potrafią śmiać się sami z siebie :)
Giga - pozdrawiam :)





21.11.2012

X EDYCJA PORTU POETYCKIEGO W CHORZOWIE




X Edycja Portu Poetyckiego odbędzie się 24.11.2012 r.

Chorzów – „Sztygarka” Magazyn Ciekłego Powietrza – ul. Piotra Skargi 45

Program

godz. 10.00 warsztaty poetyckie* z krytykiem literackim Leszkiem Żulińskim

godz. 14.00 monodram Mariana Dworakowskiego „Sztuka fugi” na podstawie tekstów Cezarego Sikorskiego

godz. 16.00 Inauguracja X edycji Portu Poetyckiego

Goście główni:

Marta Fox

Magdalena Gałkowska

Dawid Jung

Teresa Radziewicz

Karol Samsel

Przypomną się: 

Agnieszka Szymańska, Aleksandra Słowik, Andrzej Kanclerz, Andrzej Walter, Anna Szołtysek-Grzesikiewicz, Arkadiusz R. Skowron, Barbara Dziekańska, Barbara Gruszka-Zych, Barbara Janas-Dudek, Bartosz Wiczkowski, Beata Bigos, Beata Podsiadły, Bożena Boba-Dyga, Cezary Sikorski, Daria Dziedzic, Dorota Surdyk, Grzegorz Derner, Grzegorz Kielar, Hanna Dikta, Izabela Fietkiewicz-Paszek, Izabela Wageman, Jacek Dudek, Jacek Kukorowski, Jacek Sojan, Jakub Sajkowski, Jan Baron, Jan Mieńciuk, Janina Szołtysek, Joanna Proszowska-Starkowska, Kacper Płusa, Karolina Kułakowska, Katarzyna Macios, Krzysztof Tomanek, Łucja Dudzińska, Małgorzata Południak, Marcin Rokosz, Marek Zachariasz, Mariola Konieczna, Mariusz Partyka, Mariusz Kusion, Marta Jurkowska, Marzena Orczyk-Wiczkowska, Mateusz Grzeszczuk, Mirka Szychowiak, Mirosława Pajewska, Natalia Zalesińska, Patryk Chrzan, Paweł Kobylewski, Paweł Łęczuk, Robert Kania, Sławomir Matusz, Stanisław Pawłowicz, Teresa Presner, Teresa Rudowicz, Wiktoria Szumiata, Włodzimierz Szymczewski, Zbigniew Milewski, Zenon Dytko, Zenon Wojtkowiak.



godz. 19.00 koncert : Joanna Vorbrodt

Wernisaż:

Malarstwo: Piotr Król i Marzena Naliwajko

Fotografia: Maria Kuczara


www.portpoetycki.pl

14.11.2012

SERYJNI POECI 18


Kolejne spotkanie z Seryjnymi Poetami 
20 listopada 2012r godz. 19.00
Poznań CK ZAMEK "Sala Pod Zegarem"

ZAPRASZAMY

13.11.2012

APEL KONRADA GÓRY


Poniżej treść apelu Konrada Góry w zw. z wydarzeniem zaistniałym 11.11.12 we Wrocławiu.


"Cześć,

wczoraj, 11. 11. 12, wieczorem, zluzowani z oficjalnej (zarejestrowanej) części wrocławskiej filii ogólnopolskiej radości niepodległościowej fanatycy Polski w składzie ok. 100 dusz męskich zaatakowali wrocławski wagenburg, skłot wagonów mieszkalnych przy ul. Na Grobli (były kamping Ślęża; 40 metrów od instytutu Grotowskiego), na którym przebywało wtedy 16 osób. Ponieważ uderzenie nastąpiło od sąsiedniej posesji,a nie od bram ulicy, które miały wsparcie w barykadach, tej mikrej załodze udało się utrzymać obronę przez 10 minut, potem większość rozpierzchła się: koledze, z którym mieszkałem 6 lat na skłocie na Kromera, nie udało się: dostał się pod buty kilkunastu typów, ma złamane nos, szczękę, obojczyk, żebra, rękę i nogę, przez jakiś czas był w stanie krytycznym, teraz jest w stabilnym.

Każdy w tej sytuacji uruchamia swoje kanały reakcji; ktoś bierze się za akcję wsparcia, ktoś zaczyna budować stumetrowy mur. Nie znajduję w sobie innej odmienności od reszty swojego środowiska ideowego i życiowego, jak tych kilka znajomości w środowisku literackim, i w tej sytuacji, czuję się zobowiązany do tego, być może groteskowego ruchu: chciałbym Wszystkich Was prosić o rozważenie udziału w projekcie solidarnościowym z Wagenburgiem (to jego w zasadzie oficjalna nazwa), który miałby polegać albo na przyjeździe do Wrocławia w najbliższym wspólnie ustalonym czasie dla dokonania na wagenburgu - były tam już takie imprezy - serii czy mityngu czytań wierszy, prozy etc., dla wyrażenia w ten sposób wsparcia gestem dla tego miejsca, albo też na zorganizowaniu w najbliższym czasie pęku takich czytań w swoich miastach: Poznań, Warszawa, Toruń, Trójmiasto, Górny Śląsk i wszystkie możliwe inne - to mogłoby być, ale nie musi, połączone z jakąś zbiórką pieniędzy do puszki; w wypadku zjazdu do Wrocławia, potrzebowałbym czasu na zorganizowanie pieniędzy na zwroty, dlatego wprost stawiam pytanie, czy ktoś mógłby w tej sprawie uruchomić także swoje kontakty. Najistotniejsze w tym projekcie jest, moim zdaniem, uczynienie go medialnym w każdej możliwej skali, chodzi mi o wysłanie czytelnego sygnału do ludzi na Grobli, że nie są sami; nie bez powodu staram się o przekaz do całego (prawie) spektrum politycznego sceny literackiej; mi się osobiście ta sprawa nawet polityczna nie wydaje (w tym sensie, że w zasadzie nie ma skodyfikowanej idei skakania po człowieku w podkutych trepach).

Czekam dość pokornie na jakikolwiek odzew; milczenie oczywiście rozumiem.

Mejl do mnie: konradgora78@gmail.com"

Wybieram się i jestem za takimi akcjami, im nas więcej, tym lepiej. Takie sytuacje to nie margines niestety. To się dzieje w każdym mieście. Jeśli poezja może na coś konkretnego się przydać, to dlaczego nie działać? 
Zgłaszajcie się. 


12.11.2012

komu, komu bo idę do domu?


Tytuł: „Toca”
Autor: Magdalena Gałkowska
BIBLIOTEKA WSPÓŁCZESNEJ POEZJI POLSKIEJ„Zeszytów Poetyckich”
Redaktor serii: Dawid Jung
Redaktor tomu: Robert Rutkowski
Współpraca redakcyjna: Jakub Sajkowski i Grzegorz Łączyk
Blurb: Marcin Orliński
Okładka: Dominik Kania

Płatność przelewem
Cena: 18 
Wpłata na konto:

Wydawnictwo "Zeszyty Poetyckie" (dział JGI)
ulGdańska 77; 62-200 Gniezno

Bank Millenium S.A.
06 1160 2202 0000 0001 1346 6349

celu przyspieszenia realizacji zamówienia prosimy o kontakt mailowy z redakcją:

Nie wiem, czy poezję Magdaleny Gałkowskiej da się w jakikolwiek sposób zdefiniować, ale jednego jestem pewien: te wiersze mają formę ciekłą. Słowa nie rozchlapują się tu o przedmioty, ale dopasowują do nich,nadając im określoną fakturę i barwę. Poetka potrafi twórczo wykorzystać możliwości jakie daje język i opowiedzieć własną, przekonującą historię. Formalna płynność okupiona zostaje jednak okrutnie. Tytuł tomu,który nawiązuje do średniowiecznych tortur wodnych,można bowiem odczytać jako sugestię, że wszelki życiodajny ruch, w tym ruch miłości czy aktywności twórczej, zawsze się wiąże z bólem i utratą. Melancholia to jednak nie jedyny klucz do tej poezji. Z tym, co ucieka, Gałkowska potrafi bowiem prowadzić zaciekłą walkę.
 Marcin Orliński

Mam nadzieję, że nie będzie to chybiony zakup :)

wiersz na nowy tydzień

JAKUB SAJKOWSKI - KSIĘGA WYJŚCIA


Daj mi gazetę poznańską, chcę zobaczyć, kto umarł – mówi ojciec,
jakby to miała być kronika towarzyska, a przecież wiadomo, że zmarli
są równie kontaktowi jak ci od ankiet, którzy mnie konsekwentnie ignorują,
każą stawać w ostatnim rzędzie.  Mam metr dziewięćdziesiąt wzrostu

i wszystko bym zasłaniał,  nie odpowiem więc na pytanie  
czy kiedykolwiek myślał Pan o sensie, o treści swojego życia,
choć trawiłem ją w sobie tak długo, że stała się duszna. W tym mieście
ludzie bardzo długo czytają rachunki z restauracji, mielą te cyferki,

robaczki tuszu. Ja z tej odległości nic nie widzę,
ucieka przed wzrokiem jakbym miał zawroty głowy.
Tylko przyjemne mrowienie

w cielsku złożonym do snu, opasłym
jak wszystkie biblie świata. 


fraza o rachunkach - M. Świetlicki, na spotkaniu autorskim w Poznaniu


DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 22







czyli obchody są tym, co najbardziej obchodzi obchodzących

Byłam wczoraj na "Obławie". Z kina wyszłam oszołomiona i kompletnie nie wiedziałam, co myśleć. 
Podobno (tak mówi M, co się jednak na kinie lepiej zna) to znak, że film był zły, bo jeśli przeciętny człowiek wychodzi z kina i nie wie, to film jest zły. Bo człowiek powinien wiedzieć. Coś w tym jest, choć dla mnie właśnie to "nie wiem" było największym atutem. Po ponadgodzinnym "przerabianiu" filmu raz jeszcze w końcu dosżłam do tego, że - jak to się mówi dzisiaj - jestem na TAK, jestem ale nadal nie rozstrzygnę, czy film jest dobry, czy nie. Jest poruszający, jest strzałem w głowę, pokazuje to, co robi z ludźmi wojna, co robi z ich głowami, z ich systemem wartości, z ich myśleniem. Pokazuje, ze największym wrogiem dla siebie jesteśmy de facto my sami.  
Niedługo czekałam na potwierdzenie słuszności mojego wniosku. Święto Niepodległości, czyli kolejna bitwa w wojnie polsko-polskiej. W imię miłości do narodu grupy obywateli napierdalają się między sobą, dzieląc naród na Polaków gorszych, lepszych; Polaków prawdziwych i nieprawdziwych itd itp.
Tymczasem Pasikowski nakręcił "Pokłosie" czyli kolejny kamyczek do naszego ogródka, więc pewnie będzie o kalaniu własnego gniazda, o potwierdzaniu stereotypów. Jeszcze nie wiem, film dopiero obejrzę, więc w odróżnieniu od lepszych i prawdziwych Polaków nie będę się wypowiadać na temat czegoś, o czym - póki co - nie mam pojęcia.
Wkurwia mnie ten naród, wszystko mi jedno czy jestem Polką, czy byłabym Chinką, Żydówką, czy Szwedką. Wszystko mi jedno, bo ten naród, to w znakomitej większości banda oszołomów, intelektualnych analfabetów, ciemna masa idąca ślepo za tymi, którzy krzyczą najgłośniej. A ci antyfaszyści nie są w tym momencie wiele lepsi od faszystów. Jak umiejętnie byśmy nie udawali, jak mocno byśmy się nie perfumowali, jak zawzięcie byśmy nie zamiatali niewygodnych dla nas kwestii pod dywan - to i tak zawsze wylezie z nas "polaczek", który w imię walki ze stereotypami tylko je potwierdza. Obwieszanie flagami bloków na osiedlach też niewiele pomoże. Patrioci na pokaz łączcie się, powiewajcie, krzyczcie i obrzucajcie się obelgami, a tymczasem ten kraj wydoi was do zera, pozbawi domu w imię praworządności i wykopie na ulicę z małym dzieckiem. Ten kraj z radością pozwoli napasionym gnojom sterroryzować całą kamienicę, pozbawi was skutecznie poczucia bezpieczeństwa i zredukuje wasze ego do zera. Ten kraj konsekwentnie zniszczy wszelką waszą nadzieję, ze w ogóle się dla kogoś liczycie. Teraz już można przypiąć sobie biało-czerwony kotylion i wsadzić głowę w piasek.
Może czas na marsz w obronie zdrowego rozsądku?
Pewnie się teraz ostro naraziłam, ale powtórzę za kolegą po piórze: "z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja".

11.11.2012

when time relieves

tam, gdzie kończy się wahanie


Jest książka i są już pierwsze wrażenia z lektury, co mnie bardzo cieszy, bo co może być cenniejszego, niż opinia czytelnika?


"Tam gdzie kończy się wahanie, tam gdzie nie ma tekstów o pisaniu, języku, zaczynają się moje ulubione frazy i wiersze. Trochę jak powrót do stanów pierwotnych, do źródeł, z doskonale wplecionym obrazem miasta, krzyżującym się lub przewijającym tuż obok głównego nurtu.'

Pisze Albert Fajn na swoim blogu. Dziękuję i polecam uwadze czytelników.




Więcej na : http://albertfajn.blogspot.com/2012/11/toca-toca-toca.html

02.11.2012

RAFAŁ GAWIN I GRZEGORZ JĘDREK W POZNANIU








ZAPRASZAMY
na spotkanie z poezją

Rafała Gawina
i
Grzegorza Jędrka

4 listopada 2012r godz. 18.00

Kluboksięgarnia GŁOŚNA
Poznań ul. Św. Marcin 30

Prowadzenie: Jakub Sajkowski

Rafał Gawin (ur. 1984) – poeta, okazjonalnie krytyk, konferansjer, reanimator kultury, redaktor i korektor „Arterii”. Wydał arkusz Przymiarki (2009) i książkę poetycką WYCIECZKI OSOBISTE / CODE OF CHANGE (2011). Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej” „Odrze”, „Tyglu Kultury”, „Opcjach”, „Kresach”, „Frazie”, „Red.”, „Portrecie”, „Wyspie”, „Wakacie”  oraz w antologiach: Na grani (2008), Połów.Poetyckie debiuty 2010 i Free Over Blood (2010). Mieszka w Łodzi.

Grzegorz Jędrek – (ur. 1988) pochodzi z Lipia k. Częstochowy, publikuje w czasopismach na terenie całej Polski, dwukrotnie nominowany do nagrody im. J. Bierezina, jeden z laureatów projektu „Połów 2011″.  Jeden z założycieli Inicjatywy Dworzec Wschodni, redaktor pisma„Dworzec Wschodni”. Obecnie jest doktorantem KUL i przebywa w Lublinie. W grudniu, w Bibliotece Arterii ukaże się jego debiutancka książka poetycka pt. „Badland”.