Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


01.02.2013

pesymistyczny realista

czyli rzecz o tym, jak męczyłam Pawła Podlipniaka:


MG: Jesteś utytułowanym poetą, z dwoma książkami na koncie, a jednak wciąż gdzieś „z boku” tak zwanego „środowiska literackiego”, celowo trzymasz się z daleka ?


PP: Z tym utytułowaniem to lekka przesada. Startowałem późno i z kiepskiego bloku startowego, jakim jest zapyziałe ex-wojewódzkie, a obecnie tylko powiatowe miasto bez ukształtowanego środowiska literackiego. Na imprezach literackich „w Polsce” bywam na tyle, na ile pozwala mi na to życie zawodowe i prywatne. Z mojego miasta ciężko jest dojechać gdziekolwiek bezpośrednio, najczęściej i najlepiej przez Warszawę. Potem zazwyczaj ciężko jest powrócić bez przymusowego koczowania na dworcu. Nie unikam więc, ale czasami brakuje energii by dojechać.


MG: Jak postrzegasz obecnie proces wydawania książek, znajdowania wydawców, pracy z nimi itd. Czy łatwo dzisiaj wydać zbiór wierszy?


PP: Wydać książkę jest dziś pozornie łatwiej niż kiedyś. Są miejsca, gdzie można „wysępić” ISBN, a koszt produkcji tomiku ok. 50 str. przy nakładzie 1000 egz. potrafiłbym zbić do ok. 2 zł. Czyli wystarczy mieć 2000 PLN. Problem jest z wydaniem książki dobrze . Rozumiem przez to wydanie jej w wydawnictwie cieszącym się jakąś renomą, które ma fachowego redaktora, korektę, grafika etc.

całość tutaj: http://www.artpubkultura.blogspot.com/2013/01/z-pawem-podlipniakiem-rozmawia-magda.html

ZAPRASZAM

2 komentarze: