Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


29.04.2013

POEZJA KOBIET: MARZANNA KIELAR - wiersze


* * *

Zęby i kości miasta więzną we mgle, jak skamieliny
                                                  w skałach osadowych.
Szarość, lodowa ława zajmuje podłogę sypialni
i twoje imię kołysze się niby plama światła w cembrowinie                
                                                                                           czasu,
w cieniach od chmur, gdy język nocy
schodzi głębiej;

otwierają się listki na gałęzi brzucha,
skrapla się pot na pąkach -

(twój dotyk bez dłoni)


* * *

Słońce pojawia się tylko wczesnym rankiem i późnym
                                                                     popołudniem,
jak pustynna, jaskrawa roślina, co nie chce tracić wilgoci.

Rozsypane w trawie lodowe ziarna płoną wtedy
acetylenowym blaskiem.
Palą się polodowcowe rynny i wytopiska w oszronionych
                                                                                     lasach,
zatorfione jeziora o wodach barwy jodyny, do których    
                                                                             zwalono
ciemne foliały chmur;
spala się świat, który u Platona był ogniem, wodą,
                                                               powietrzem i
ziemią. Nade wszystko ogniem, wznieconym z lodu,
                                                                        kamienia
aby świat był widzialny.


Wiadomość

Ciepły przedwieczór wczesnym latem, gdy nad tarasem
owady unoszą się jak słupy dymu.
Nad nami Droga Mleczna, rozkwitający strumień łąk,
rój drobnych gwiazd jaskra wodnego.

Zapóźniona pszczoła w żółtym kwiecie szałwii
ociera się o pylniki.

I my, topniejący śnieg Twojego snu, i śmierć,
ten szczupak rozpędzony gwałtownym startem
płynie z pochwyconą zdobyczą.

Wraca, staje w nurcie przy dnie, w natlenionej głębi;

resztki dnia jak kępki jasnej sierści
przymarzają do żelaznych wnyków.


wiersze z tomu "Monodia" Wydawnictwo Znak Kraków 2006.


Marzanna Bogumiła Kielar  – rocznik 1963, polska poetka. Absolwentka filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, doktor nauk humanistycznych. Za swą twórczość otrzymała m.in.: Nagrodę Fundacji im. Kościelskich (1993), Nagrodę im. K. Iłłakowiczówny (1993), Kryształ Vilenicy (Słowenia, 1995), Paszport „Polityki” (2000), Hubert Burda Preis (Niemcy, 2000). Nominowana do Nagrody Nike (2000). Stypendystka fundacji kulturalnych i uniwersytetów w Europie, USA, Skandynawii i Azji. Jej poszczególne wiersze zostały przetłumaczone na 22 języki i znalazły się w blisko czterdziestu antologiach.




3 komentarze:

  1. mimo wszystkich tekstów przesyconych niewiarą ("Wiadomość")w człowieczeństwo, będącego niekoniecznym dodatkiem do tła pszczół i całego kosmosu (alleluja) ludzie są jacy są i mają się nieźle. cóż więc wnosi poezja w tą całą układankę? może jest owym brakującym 999 puzzlem
    którego szuka się uparcie (bo może spadł ze stołu)
    Kielar wnosi niewiarę, cóż, w to też można uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślisz, ze niewiarą? nie wiem, czy poszłabym tak daleko, mnie się wydaje, ze Kielar próbuje odnaleźć punkty odniesienia, "uzasadnienie" istnienia człowieka, akurat w tym tomie praktycznie wszystkie wiersze odwołują się do natury, czlowiek ustawiony jest tutaj jako tylko jeden z jej elementów i to wcale nie najważniejszy, ale nie pomyślałabym, że to moze oznaczać brak wiary w człowieczeństwo, poczytam sobie jeszcze Monodia pod tym kątem.

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest ten rodzaj pisania, który nieustannie mnie zachwyca. Czekam na coś nowego M.B.Kielar.

    OdpowiedzUsuń