Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


13.05.2013

za kogo ty się uważasz?


fragment:

"(...)Przygotowania są zwiastunem fiaska. Nie zdawała sobie z tego sprawy, dopóki nie otworzyła drzwi i radość w jej sercu nie zmieniła się w konsternację, podobnie jak dźwięk dzwonów na wieży zmienia się zabawnie (nie dla Rose) w dźwięk zardzewiałej syreny mgłowej.
Upływała godzina po godzinie w ciemności i w deszczu bębniącym o szyby, i Rose przewidywała co się zdarzy. Będzie czekała przez cały weekend, pokrzepiając się rozmaitymi wytłumaczeniami, nękana wątpliwościami. nie ruszy się z domu na wszelki wypadek, bo przecież może zadzwonić telefon. gdy w poniedziałek wróci do pracy, do realnego świata, oszołomiona, lecz nieco podniesiona na duchu, zbierze się na odwagę i napisze do niego króciutki list, po czym zostawi go w sekretariacie Wydziału Filologii Klasycznej.
Pomyślałam, że podczas przyszłego weekendu moglibyśmy obsiać ogródek. Kupiłam mnóstwo najróżniejszych nasion było to kłamstwo, ale zdąży je kupić, jeśli Simon odpowie na list). Daj mi znać, gdybyś zamierzał przyjechać, ale nie przejmuj się, jeśli masz już inne plany.
Potem będzie się martwiła, czy aluzja do innych planów zabrzmiała zbyt bezceremonialnie? A gdyby o tym nie wspomniała, czy nie byłaby zbyt natarczywa? Cała jej pewność siebie, lekkość serca, gdzieś się ulotniły, próbowała jednak nadrabiać miną.
Jeśli będzie zbyt mokro, by pracować w ogródku, zawsze możemy się wybrać na przejażdżkę i ustrzelić kilka świstaków. Pozdrowienia. Rose.
Potem znowu będzie czekała, przy czym weekend był zaledwie zwyczajnym testem, przypadkowym wstępem do poważnego, codziennego, żałosnego rytuału. Wkładanie ręki do skrzynki i wyciąganie listów bez patrzenia na nie, wysiadywanie w college'u do piątej, kładzenia na telefonie poduszki, żeby na niego nie patrzeć: udawanie braku zainteresowania.
Wyczekiwanie. Siedzenie do późna w nocy, picie. Nigdy nie miała an tyle dość tej głupoty, by dać za wygraną, ponieważ czekanie przeplatało się z takimi zielonymi, wiosennymi marzeniami, takimi przekonującymi argumentami co do jego intencji.(...)"



Alice Munro "Za kogo ty się uważasz?" przekład Elżbieta Zychowicz Wydawnictwo WAB 2012


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz