Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


01.06.2013

TRZY WIERSZE NA DZIEŃ DZIECKA


JOANNA DZIWAK - Klasówka z ontologii

Znowu lato i znów nam przychodzi dorastać
w nieodpowiednich miejscach. Pośród nieodpowiednich
decyzji, coraz gorszej jakości cech charakteru, pośród
chceń i nie-chceń. już nie chcesz
tych zbyt męskich mężczyzn, fragmentów ich

historii, o które potykasz się, stojąc tak jak teraz
na krawężniku, sprężona do skoku: istna śmierć
przez łzy. Nie bądź śmieszna, przecież śmierci
nie ma. Albo nas już nie ma, wybierasz. Po
liczysz do trzech.

z tomu "Sturm & Drang" Zeszyty Poetyckie Gniezno 2010.


ANNA PIWKOWSKA - Po prostu

Słońce po deszczu. Rynny zardzewiałe,
mokry róż stromych dachów, zieleń butwiejąca
skąpych daszków nad drzwiami. Rude plamy słońca
jak małe ciepłe koty leżą pod schodami.
Dziewczyna jedzie na srebrnym rowerze,
lśnią mokre włosy, mokre deski mostu,
kim jest, dokąd tak jedzie, w jakim charakterze?
I czy śpiewa z radości, czy śpiewa po prostu?
Głos paruje w powietrzu. Zsiadła, pchnęła furtkę,
krzyknęła coś przed siebie do tego kto zbiegał
po schodkach. Już całuje, zsuwa mokrą kurtkę,
rower upadł na trawę. Promień się zagrzebał
w jej włosach. Liże rzęsy. Dzień jakby spod igły.
Wszystko mu przebaczyła lecz tamtego: nigdy.
Że kiedyś ją jak paproch, małe ziarnko maku
minął. Cząstkę energii o ujemnym znaku.

z tomu "Po" Wydawnictwo Nowy Świat.


IZA SMOLAREK - wiersz z puentą

zajść można dosłownie
wszędzie. i z każdym.
(już widzę te mysie miny spolegliwych żon
i wykrochmalone płoty furkoczące
na suszarkach. Nim wiatr w nie dmuchnie
zdołają prześcignąć baby przydrożne
uparcie człapiące każdego ranka po chleb
wódę dla zięcia syna męża i oktawy nowin.
Albo szybsze jednak będą dzieci sąsiada
za złotówkę liżące cudze okna? Rude parszywe
miny ich ojców jednoznacznie wykazują
na nadużycia małżeńskiej przysięgi
przynajmniej w czterech punktach. Zaszumią
trawy zginą liście przyjdzie zima
i odpłynie zima a tamta ta i ta
rozdrobnią każdy cień pod miasteczkową latarnią
każdy krok i bardziej zdyszany szept. Uderzaj
w dzwony i walić tak będą dopóki nie zagłuszą
swojskich kompleksów rozlazłego ciała)
w krytyce zaszłam. tu
z wami i za daleko.

z tomu "się lenienie" Wydawnictwo Portret

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz