Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


25.09.2013

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 28


czyli: jak pisać panie literat?

Przeczytałam dziś 8 zasad dobrego pisania wg Neila Gaimana, brzmią one tak:
1. Pisz.
2. Układaj jedno słowo po drugim. Znajduj właściwe słowo i zapisuj je.
3. Dokończ to, co zaczynasz pisać. Cokolwiek musisz zrobić, aby to skończyć, zrób to.
4. Odłóż tekst na bok. Przeczytaj go, jakbyś nigdy wcześniej tego nie czytał. Pokaż go znajomym, których opinię szanujesz i którzy lubią podobną literaturę.
5. Pamiętaj: kiedy ludzie mówią ci, że coś jest nie tak albo im się nie podoba, prawie zawsze mają rację. Kiedy mówią ci, co dokładnie według nich jest źle i jak to naprawić, prawie zawsze się mylą.
6. Popraw tekst. Pamiętaj jednak, że prędzej czy później, zanim utwór osiągnie perfekcję, musisz go zostawić, ruszyć dalej i zacząć pisać kolejną rzecz. Osiąganie perfekcji jest jak pogoń za horyzontem. Cały czas musisz podążać naprzód.
7. Śmiej się z własnych dowcipów.
8. Główną zasadą pisania jest ta, że jeśli robisz coś z wystarczającą pewnością i przekonaniem, to wolno ci robić to, jak tylko chcesz. (To może być zarówno reguła dotycząca życia, jak i pisania. Ale zdecydowanie sprawdza się przy pisaniu). Napisz więc swoją historię, tak jak twoim zdaniem musi być napisana. Napisz ją szczerze, opowiedz najlepiej, jak tylko potrafisz. Jestem pewien, że nie ma innych zasad. A przynajmniej takich, które mają znaczenie.

Trafne bardzo i trudno się z nimi nie zgodzić, ale szczególnie zafrapowała mnie zasada piąta. Ostatnio dyskutowałam z Kubą Sajkowskim m.in. na ten temat w związku z wierszem, który komentowaliśmy. Kuba napisał coś,co utkwiło mi w pamięci, a mianowicie, że "cala literatura opiera się na konfrontacji pisania autora z chciejstwem czytelnika", a ja od czasu, kiedy redagowałam kilka cudzych książek zastanawiam się właśnie nad tym chciejstwem. Wiele razy pokazywałam dokładnie palcem co i gdzie jest źle, mało tego - przerabiałam na "dobrze". Teraz wiem, że to był przejaw totalnej arogancji z mojej strony, bo niby skąd ja mam wiedzieć lepiej jak powinno być? Inna sprawa, że taka demonstracja chciejstwa jest procederem nagminnym na wszystkich portalach literackich, na których samozwańcze autorytety, które "wiedzą lepiej" przerabiają ludziom teksty na własną modłę. Trochę trwało, zanim doszłam do tego, że wiersz, który czytam, to nie mój wiersz, że tu nie ma nic do rzeczy moje chciejstwo i nie mam prawa go przerabiać jak mi się podoba. Zresztą sprawdziłam na sobie, że najwięcej mnie osobiście dają takie komentarze, w których jest owo "coś mi nie pasuje" albo "to mi się nie podoba", wtedy wywiązuje się dyskusja na temat co nie pasuje i dlaczego się nie podoba i mogę albo się z pewnymi uwagami zgodzić, albo nie; mogę w związku z  tym coś zmienić, albo nie. I tu pojawia się związek z 4 zasadą Gaimana, bo pokazuję je osobom, które chcą je czytać, które nie są przypadkowe, którym nie muszę tłumaczyć rzeczy oczywistych. Kiedyś sadziłam, że wycieranie wierszy po portalach ma sens, bo pokazuje się je szerszej publiczności. To owszem, miało sens przed debiutem, po debiucie sens ma dyskusja z tymi czytelnikami, którzy świadomie decydują się na obcowanie z moją poezją. Którzy przychodzą tutaj wiedząc, czego się spodziewać, przychodzą tutaj, bo chcą, a nie lecą "po słupku" traktując kolejne przeczytane teksty jak newsy prasowe.
Paradoksalnie, im bardziej jestem pewna tego, co sama piszę, tym mniej ingeruję w cudze teksty. Dobrą szkołą jest praca z wierszami przysłanymi do mojej rubryki w INTER, tam nie liczy się to "co mnie rusza" lub nie, ja mogę jakiegoś stylu, czy tematyki nie lubić, ale jeśli wiersz jest po prostu dobrze napisany, jest o czymś, jest tam to osławione "drugie dno", jeśli go zapamiętuję, nawet jeśli jest to pamiętanie irytujące - to w zupełności wystarczy. Im bardziej jestem pewna tego, co piszę, tym bardziej irytują mnie bezmyślne zarzuty oparte jedynie na chciejstwie. Czytam wiersz, albo mi się podoba, albo nie, albo jest dobrze napisany, albo nie, albo mnie rusza, albo nie. Mogę zwrócić uwagę na błędy ortograficzne, stylistyczne, logiczne, ale nie wydaje mi się, bym mogła narzucać autorowi swój punkt widzenia i dyktować o czym wiersz powinien być.
Inna sprawa, że ostatnio czytam jedynie tych autorów, po których wiem, że prezentują określony poziom w pisaniu, poziom powyżej błędów, o których wspomniałam. To oczywiście działa w dwie strony, moje wiersze też mogą się nie podobać, też może coś w nich uwierać, o tym chętnie pogadam, bo przecież po to publikuję, by zaistniała interakcja. Jeśli popełniam nielogiczności, też chcę o tym wiedzieć, ale komentarze w stylu "poczekam aż napiszesz po swojemu", "poczekam aż napiszesz jak wtedy/tamten/o tamtym" mnie już po prostu bawią.
Wszyscy chcemy czytać takie wiersze, które nam się podobają, to oczywiste, ale jednak nie na tym opiera się współczesna literatura.
Piszę więc swoją historię najlepiej jak potrafię, piszę ją szczerze, piszę tak, jak powinna zostać napisana.
I to się w 80% sprawdza :)






8 komentarzy:

  1. Zasada chciejstwa sprawdza się we wszystkich dziedzinach malarstwo , fotografia , muzyka,
    kończy się to często wpadnięciem w "styl" a styl jest często manierą powielaniem tego co się sprawdza u odbiorcy, Pamiętam kiedyś śmiertelnie obraziłem się na Grechutę za Szaloną Lokomotywę, bo była inna właśnie i mijała się z moim chciejstwem , musiało minąć wiele czasu zanim zrozumiałem mechanizm "chciejstwa " ...........uff
    Raf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie ja o tym Raf, ze musiało minąć wiele czasu, po to bym przestała powielać to, co się sprawdza u odbiorcy, bo przez moment tak było :)

      Usuń
  2. Twórczość jest dla mnie przede wszystkim osobistą podróżą artysty , jego sposobem przeżywania świata, też jego sposobem komunikacji....... i to jest tak że albo słuchamy go patrzymy co chce nam powiedzieć w jakim jest momencie swojej drogi..........albo robimy z tego koncert życzeń i czekamy aż zrobi coś co nam się spodoba........fejsbuk wiele mnie uczy na przykład ..........jest często własnie przykładem na taki "koncert życzeń"
    ufff..........:)
    Raf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, nie ma nic złego w koncercie życzeń, dopóki ten koncert nie ma przewagi nad faktyczną refleksją, a często niestety ma.

      Usuń
  3. Już kiedyś widziałem te zasady, ale chyba je sobie wydrukuje i powieszę nad biurkiem, żeby się dodatkowo zmotywować do pracy. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. poczytałam sobie zasady kilku innych autorów, ale te jakoś sa najbliżej mojej wizji pisania :)

    OdpowiedzUsuń