Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


26.11.2013

armia zbawienia



"Moc bowiem w słabości się doskonali"
                                                              św. Paweł

Seamusowi Heaneyowi


jesteście chrystusami, jedynymi w tłumie
samozwańczych proroków od zbawiania dziewic
od tej chwili ich usta, uświęcone, nabrzmiałe
szepczą wasze imiona - mantrę zniewolonych.

spod skrzyżowanych ramion uchodzą powoli,
jak święty dym z kadzideł lub ostatnie tchnienie
i do utraty zmysłów, rozszalałe głodem
polują na ulicach. ich ciała wydane

na odpuszczenie grzechów, na pastwę, paschę, czerń,
co podchodzą do gardła przez jedną noc w roku
i stają ością, czekają, kiedy się wypełni
choć jedna obietnica. jeden skrawek skóry,

wysuszony jak łuska, ta święta relikwia
licytowana w sieci w atrakcyjnej cenie.
jesteście chrystusami od tanich odpustów,
pozornych ran i bólu, który nie istnieje.

MG 26.11.2013r.




And if she leaves me in the morning
At least we both have been relieved

15.11.2013

A ty czekasz, ty czekasz na jedno


Anna Janko we wstępie do wyboru wierszy Rilkego
fragment:

"[...] Był przekonany o wyjątkowości siebie, jako artysty. Wiedział, że zdolny jest głębiej i szerzej pojmować życie, niż zwykły człowiek. "Artysta jest wiecznością sięgającą dni". Lou Andreas-Salome rozmawiając z nim w listach, podkreślała tę jego niezwykłość. "Wiem teraz na pewno, kim jesteś, widzę nas złączonych głębokimi tajemnicami życia i śmierci, a przecież jedynie to wiąże ludzi na wieczność", tak pisała zachwycona książką Rilkego o Rodinie, uważając zresztą, że jest to także książka o nim samym.
Wiedziała o nim wiele, również to, że jest "człowiekiem rozpiętym pomiędzy szczęściem posiadania wszystkiego i udręczeniami opętańca". Była jak złowroga wieszczka, gdy kreśliła słowa: "Wiem, że cierpisz i zawsze będziesz cierpiał. Nikt z bliskich nie będzie mógł ci pomóc" i "Twój los, ze wszystkim, co się w nim spełnia, jest tak prakonieczny..." I była też jak dobra wróżka, gdy czarowała: "Wszystko w Tobie jest dobre Rainerze, przed Tobą same objawienia, którym nie ma końca".
"Artysta jest wiecznością sięgającą dni" - tego rodzaju samowiedzę Rilke osiągnął, zanim jeszcze skończył trzydzieści lat. "Myśl o byciu twórcą, o płodzeniu i kształtowaniu, pełna jest wspomnień odziedziczonych po całych milionach przodków i rodzicieli. W jednej myśli twórcy ozywa tysiąc zapomnianych nocy miłosnych (...). Ci co się spotkali nocą i stopili w kołyszącej słodyczy, wykonują poważne prace gromadząc słodycz, głębię oraz siłę dla pieśni jakiegoś przyszłego poety. W głębi wszystko jest prawem" - tak nauczał Rainer Maria  Rilke młodego poetę Franza Kappusa, z którym wdał się w korespondencyjną dyskusję. Uważał, że Tajemnica jest jak list w zaklejonej kopercie, który nieświadomi niczego ludzie przekazują z pokolenia na pokolenie, aż znajdzie się poeta, człowiek o niezwykle spotęgowanej świadomości, który wywiedzie z tego prawdziwą pieśń. Oboje z Lou już wcześniej byli świadomi, że każde przeżycie artystyczne jest ze swej natury erotyczne. Zarówno kochankowie w najwyższym uniesieniu miłosnym, jak i twórca sięgający po słowo w przepaść istnienia dotąd przez język nie zdobytą, zanurzają się na chwilę w wieczności, biorąc na siebie ów nieziemski blask Tajemnicy. Energia miłosna i energia twórcza są tym samym [...]"

Rainer Maria Rilke "Poeta" Prószyński i Spółka Warszawa 1999



14.11.2013

Marzena Szymczak


Dziś spotkała mnie duża i bardzo przyjemna niespodzianka, okazało się bowiem, że moje wiersze bywają inspiracją dla innego rodzaju twórczości.
Poniżej zdjęcia Marzeny Szymczak inspirowane dwoma z nich.
Marzeno - ogromnie dziękuję :) To zawsze frajda dla mnie, kiedy okazuje się, że to, co piszę nie tylko nie trafia w próżnię, ale może zainspirować.

fot, Marzena Szymczak
sięgam dłonią w mrok,
by niczego nie dotknąć, by po prostu wiedzieć...


fot. Marzena Szymczak

dłoń w białej rękawiczce, co zatyka usta
na chwilę przed spełnieniem każe łapać oddech
tylko po to, by zaraz odebrać




Artur Fryz nie żyje





09.11.2013

I feel no more can I say

jak o miłości, to tylko tak:

Portishead - Roads

Ohh, can't anybody see
We've got a war to fight
Never found our way
Regardless of what they say

How can it feel, this wrong
From this moment
How can it feel, this wrong

Storm.. in the morning light
I feel
No more can I say
Frozen to myself

I got nobody on my side
And surely that ain't right
And surely that ain't right

Ohh, can't anybody see
We've got a war to fight
Never found our way
Regardless of what they say

How can it feel, this wrong
From this moment
How can it feel, this wrong


How can it feel, this wrong
This moment
How can it feel, this wrong

Ohh, can't anybody see
We've got a war to fight
Never found our way
Regardless of what they say

How can it feel, this wrong
From this moment

How can it feel, this wrong








08.11.2013

daj umieranie, co wynika z życia


Anna Janko we wstępie do wyboru wierszy Rilkego
fragment:

Rilke żył wobec Lou... A oto fragmenty z listów poety, pochodzące z różnych lat zaklęcia, które słał do swego kosmicznego lustra:
"[...]Tyś była przeciwieństwem wszelkiego zwątpienia, byłaś dla mnie świadectwem tego, że wszystko czegokolwiek dotkniesz, co osiągasz istnieje naprawdę [...] Świat utracił w mych oczach mgławicowość, rzeczy stały się rzeczami, zwierzęta zwierzętami, które można było odróżnić, kwiaty kwiatami"
"[...] Chociaż życie moje tutaj jest tak niebogate, że przypomina mi czasem nieuprawne pole, stanie się cenne i prawdziwe wówczas, gdy Ci je opowiem, i będzie takim, jakim Ty je usłyszysz"
Czuł, że realne jest tylko opowiedziane życie. Dlatego musiał pisać do Lou i musiał pisać wiersze, był to warunek jego istnienia. Twórczość poetycka i korespondencja były siłą porządkującą jego psychikę, zawsze miał wrażenie jakiegoś niedoistnienia.
"[...]Nie mogę odnaleźć swej tożsamości - pisał do Lou - zawsze znajdą się rzeczy, które przeze mnie przepływają niejako bez mej woli, bardziej niż ja sam rzeczywiste, zupełnie jakbym nie istniał".
Codzienność była mu obca, zarabianie na życie, na utrzymanie rodziny - nie do wykonania; życie rodzinne było brzemieniem nie do uniesienia. Zbyt wiele wynikało z tego zobowiązań, które postrzegał jako udrękę.
Z niezwykłą siłą odczuwał też fałszywość stosunków międzyludzkich. Nie pragnął obcych, ponieważ nie znosił siebie samego w kontaktach z drugim człowiekiem. Nie potrafił opanować swego "bezwzględnego i brutalnego" narzucania się innym z wszystkimi duchowymi problemami. Zdawał sobie sprawę, że "przeraża ludzi, jak ktoś, kto niewczesną poufałością zaczyna opowiadać o najskrytszych tajemnicach.
"U mnie jest to jakiś defekt - stwierdzał - jakaś matnia, która mi uniemożliwia prawdziwy kontakt z bliźnim"
Lękał się, że rozmowa, na której mu zależy, może się obsunąć w jakieś powierzchowne konwersowanie o niczym. Nienawidził konwencjonalnej wymiany zdań, natychmiast starał się "wpaść w to, co najgłębsze, najważniejsze, ostateczne". Tłumaczył się jednak "słabością swoich duchowych zaworów".

Rainer Maria Rilke "Poeta" Prószyński i Spółka Warszawa 1999




07.11.2013

wiersz na jesień


RAINER MARIA RILKE

Samotność

Samotność jest  jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.

tłum. Janina Brzostowska



04.11.2013

I’ll cry about this and hide my cuckled eyes


fot. Rafał Babczyński










chiromancja

I’ll wait my turn
To tear inside you
Watch you burn
Placebo - Broken Promise



bóg w podróbkach ray banów wiecznie mrużąc oczy
rył imiona w kamieniu. samozwańczy rzeźbiarz,
spec od piętna i bólu, topił nierządnice
w oceanie swej łaski, jak cień niezmierzonej.

dłoń w białej rękawiczce, co zatyka usta
na chwilę przed spełnieniem każe łapać oddech
tylko po to, by zaraz odebrać, co jego:
śpiew, absurdalną skruchę, marne obietnice.

i wybuchały światy, kończyły nad ranem
w przypadkowych objęciach, na krawędziach dłoni.
i wybuchały światy, niczym tanie race,
kupione na bazarze po cztery pięćdziesiąt.

MG 4.11.2013