Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


08.11.2013

daj umieranie, co wynika z życia


Anna Janko we wstępie do wyboru wierszy Rilkego
fragment:

Rilke żył wobec Lou... A oto fragmenty z listów poety, pochodzące z różnych lat zaklęcia, które słał do swego kosmicznego lustra:
"[...]Tyś była przeciwieństwem wszelkiego zwątpienia, byłaś dla mnie świadectwem tego, że wszystko czegokolwiek dotkniesz, co osiągasz istnieje naprawdę [...] Świat utracił w mych oczach mgławicowość, rzeczy stały się rzeczami, zwierzęta zwierzętami, które można było odróżnić, kwiaty kwiatami"
"[...] Chociaż życie moje tutaj jest tak niebogate, że przypomina mi czasem nieuprawne pole, stanie się cenne i prawdziwe wówczas, gdy Ci je opowiem, i będzie takim, jakim Ty je usłyszysz"
Czuł, że realne jest tylko opowiedziane życie. Dlatego musiał pisać do Lou i musiał pisać wiersze, był to warunek jego istnienia. Twórczość poetycka i korespondencja były siłą porządkującą jego psychikę, zawsze miał wrażenie jakiegoś niedoistnienia.
"[...]Nie mogę odnaleźć swej tożsamości - pisał do Lou - zawsze znajdą się rzeczy, które przeze mnie przepływają niejako bez mej woli, bardziej niż ja sam rzeczywiste, zupełnie jakbym nie istniał".
Codzienność była mu obca, zarabianie na życie, na utrzymanie rodziny - nie do wykonania; życie rodzinne było brzemieniem nie do uniesienia. Zbyt wiele wynikało z tego zobowiązań, które postrzegał jako udrękę.
Z niezwykłą siłą odczuwał też fałszywość stosunków międzyludzkich. Nie pragnął obcych, ponieważ nie znosił siebie samego w kontaktach z drugim człowiekiem. Nie potrafił opanować swego "bezwzględnego i brutalnego" narzucania się innym z wszystkimi duchowymi problemami. Zdawał sobie sprawę, że "przeraża ludzi, jak ktoś, kto niewczesną poufałością zaczyna opowiadać o najskrytszych tajemnicach.
"U mnie jest to jakiś defekt - stwierdzał - jakaś matnia, która mi uniemożliwia prawdziwy kontakt z bliźnim"
Lękał się, że rozmowa, na której mu zależy, może się obsunąć w jakieś powierzchowne konwersowanie o niczym. Nienawidził konwencjonalnej wymiany zdań, natychmiast starał się "wpaść w to, co najgłębsze, najważniejsze, ostateczne". Tłumaczył się jednak "słabością swoich duchowych zaworów".

Rainer Maria Rilke "Poeta" Prószyński i Spółka Warszawa 1999




1 komentarz:

  1. tak trochę jakbym o sobie czytał........
    trzymaj się Madziu
    Raf

    OdpowiedzUsuń